Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Orzeł i lew – lotne i stałe w symbolice

Orzeł i lew, przedstawiani w alchemii jako przeciwnicy w walce albo jako para złączona jednym ciałem, wyrażają napięcie między duchem, który ulatuje i nie daje się uchwycić, a ciałem, które trwa, lecz pozostaje ciężkie – i zapowiadają pojednanie, w którym lotne zostaje utrwalone, a stałe uskrzydlone.

Wąż z głową lwa pożerający własny ogon zakończony głową orła – emblemat połączenia merkuriusza i siarki, miedzioryt z 1728 roku – domena publiczna
Wąż z głową lwa pożerający własny ogon zakończony głową orła – emblemat połączenia merkuriusza i siarki, miedzioryt z 1728 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Król ptaków i król zwierząt

Na długo przed powstaniem alchemii orzeł i lew zajmowali w wyobraźni starożytnej miejsca symetryczne. Orzeł był władcą powietrza, ptakiem Zeusa, który unosi się wyżej niż inne stworzenia i, jak wierzono, potrafi patrzeć prosto w słońce. Lew był władcą ziemi, zwierzęciem królewskim, silnym, dumnym i przywiązanym do swego terytorium. Obaj byli królami, ale królowali w dwóch różnych żywiołach: jeden w przestworzach, drugi na lądzie.

Tę symetrię utrwaliła tradycja biblijna. W wizji Ezechiela cztery istoty żywe niosące tron Boga mają twarze człowieka, lwa, wołu i orła, a w Apokalipsie te same postacie otaczają tron Baranka. Chrześcijańska ikonografia uczyniła z nich znaki czterech ewangelistów, przypisując lwa Markowi, a orła Janowi, autorowi Ewangelii najbardziej teologicznej, która „wznosi się” do tajemnicy Słowa. Lew i orzeł stali się w ten sposób obrazami dwóch rodzajów mocy: siły zakorzenionej w ziemi i wzlotu kontemplacji.

Fizjolog i średniowieczne bestiariusze dodały do tych obrazów treści moralne. Lew miał spać z otwartymi oczami i zacierać ogonem ślady, by myśliwi go nie wytropili, a jego lwiątka rodzić się martwe i ożywać trzeciego dnia, gdy ojciec tchnie w nie życie. Orzeł, zestarzawszy się, miał wzlatywać ku słońcu, spalać w jego żarze stare pióra i odnawiać się przez trzykrotne zanurzenie w źródle, zgodnie ze słowami psalmu o młodości odnawiającej się jak u orła. Oba zwierzęta były więc nie tylko emblematami siły, lecz także obrazami odnowy, choć każde inaczej: lew przez ożywczy oddech, orzeł przez lot i ogień.

Fixum i volatile

Alchemia przejęła tę parę i nadała jej znaczenie ściśle określone przez swoją teorię materii. W traktatach podstawowym podziałem substancji było rozróżnienie na to, co stałe, fixum, i to, co lotne, volatile. Ciało stałe wytrzymuje ogień, nie ulatnia się, pozostaje na dnie naczynia. Ciało lotne pod wpływem ciepła unosi się, przechodzi w parę, ucieka, a jeśli naczynie nie jest szczelnie zamknięte, znika zupełnie. Pojęcia te miały sens operacyjny i należą do opisu rzeczywistej pracy przy piecu, lecz od początku obrastały również znaczeniem symbolicznym.

Lew, zwierzę ziemi, stał się naturalnym znakiem tego, co stałe; orzeł, ptak powietrza, znakiem tego, co lotne. W niektórych tekstach obie nazwy oznaczają konkretne substancje lub ich stany, a nawet bywają łączone z barwami, jak w paracelsjańskim języku czerwonego lwa i białego orła. Te warianty należą do technicznej nomenklatury i różnią się u poszczególnych autorów; nie należy ich sprowadzać do jednego klucza. Ponad nimi rozciąga się jednak ogólny sens obrazu, wspólny wielu tradycjom: orzeł to duch, lew to ciało, a ich wzajemny stosunek jest jednym z głównych problemów Dzieła.

W florilegiach i komentarzach często powtarzano zasadę, by uczynić stałe lotnym, a lotne stałym. Oznaczało to, że ciało musi zostać uduchowione, podniesione, uwolnione od nadmiernego ciężaru, a duch musi zostać ucieleśniony, związany i uczyniony zdolnym do trwania. Zasada ta nie dotyczy dwóch kolejnych etapów, lecz jednej przemiany, w której oba bieguny wymieniają swoje własności. Kamień doskonały ma być zarazem trwały jak ciało i przenikliwy jak duch.

Walka zwierząt na rycinach

Ikonografia alchemiczna chętnie przedstawiała ten stosunek jako walkę. Lew i orzeł rzucają się na siebie, zwierzę ziemi próbuje ściągnąć ptaka w dół, ptak próbuje unieść lwa w górę albo rozszarpać go szponami. Obrazy takie odpowiadają fazie, w której przeciwieństwa jeszcze się nie znoszą: duch walczy z ciałem, ciało opiera się duchowi, a wynik pozostaje niepewny.

W traktacie przypisywanym Lambsprinckowi, wydanym po łacinie w 1625 roku we frankfurckim Musaeum hermeticum, piętnaście rycin z wierszowanymi objaśnieniami przedstawia Dzieło za pomocą par zwierząt. Jedna z nich ukazuje dwa lwy, których zespolenie objaśniający wiersz przedstawia jako konieczny krok Dzieła. Inna przedstawia dwa ptaki w lesie: jeden z nich unosi się w górę, drugi pozostaje w gnieździe, a ich wzajemne zmaganie kończy się tym, że chwytają się nawzajem i nie mogą się już rozdzielić. Lambsprinck nie posługuje się wprost parą orła i lwa, ale jego emblematy pokazują tę samą logikę: lotne i stałe występują jako dwa zwierzęta, które muszą się spotkać, zmierzyć i ostatecznie stać się jednym.

Podobne motywy przewijają się w cyklach rycin z pierwszych dekad XVII wieku, takich jak emblematy Johanna Daniela Mylusa w Philosophia reformata z 1622 roku. Mylius, kompilator i lekarz, układał zwierzęta, postacie planetarne i sceny łączenia w ciągi, które ilustrowały postęp Dzieła. W takich sekwencjach ptaki i lwy wracają wielokrotnie, a ich położenie – w górze lub na dole naczynia, osobno lub razem – sygnalizuje, w jakim stanie znajduje się materia. Ilustracje te były przeznaczone do kontemplacji przez czytelnika znającego teksty i nie dają się czytać jak schemat techniczny.

Lew ze skrzydłami

Obok scen walki istnieje drugi typ przedstawień: połączenie obu natur w jednej postaci. Szczególnie wymowny jest motyw lwa uskrzydlonego, zestawianego niekiedy z lwem bez skrzydeł. Lew uskrzydlony to ciało, które zyskało lotność ducha, nie tracąc swej stałości; lew bezskrzydły to ciało jeszcze ciężkie, przywiązane do ziemi. W niektórych przedstawieniach skrzydlaty lew walczy z bezskrzydłym, w innych są spięci łańcuchem, co wyraża ten sam program: uskrzydlone ma podnieść ciężkie, a ciężkie ma przytrzymać uskrzydlone.

Najpełniejszym ikonograficznym obrazem takiego połączenia jest gryf, istota o głowie i skrzydłach orła oraz ciele lwa, znana od starożytności i powszechna w heraldyce. Dante w Czyśćcu przedstawił gryfa ciągnącego rydwan Kościoła jako obraz dwóch natur Chrystusa, boskiej i ludzkiej, złączonych w jednej osobie. Choć brak dowodów, by alchemicy systematycznie posługiwali się gryfem jako symbolem Kamienia, sama konstrukcja tej istoty wyraża dokładnie to, do czego zmierza alchemiczna para: jedność dwóch królów, z których każdy zachowuje swoją moc, a razem tworzą coś, czego żaden nie mógłby osiągnąć sam.

Połączenie nie jest tu zatem zwycięstwem jednej strony. Duch, który by całkowicie pokonał ciało, rozwiałby się w powietrzu; ciało, które by całkowicie przytłoczyło ducha, pozostałoby martwe. Uskrzydlony lew jest obrazem równowagi, w której ziemska siła staje się nośnikiem lotu, a lot nie traci związku z ziemią.

Warto zauważyć, że oba zwierzęta, choć przeciwstawne, były w dawnej symbolice związane ze Słońcem. Orzeł miał patrzeć w słońce bez zmrużenia oczu i wznosić się ku niemu, a lew był w astrologii znakiem, w którym Słońce ma swój dom, i w ikonografii często otaczała go słoneczna grzywa promieni. Przeciwieństwo lotnego i stałego rozgrywa się zatem w obrębie jednej słonecznej natury, rozdzielonej na dwie postacie. Dla alchemika był to znak, że pojednanie nie wymaga sprowadzenia obcego czynnika z zewnątrz: obie strony od początku należą do tego samego złotego światła, a Dzieło przywraca im wspólny środek, od którego się oddaliły.

Napięcie w człowieku

Duchowa lektura pary orła i lwa przenosi ją do wnętrza człowieka. Orzeł to ta część duszy, która pragnie wznieść się ponad wszystko, co ograniczone: myśl, natchnienie, tęsknota za absolutem, modlitwa. Lew to ta część, która trzyma się życia, ciała, woli, instynktu i dumy. Bez orła człowiek pozostaje przykuty do ziemi i nie widzi niczego poza swoim terytorium. Bez lwa jego duchowe porywy nie mają oparcia, rozwiewają się w marzeniach i nie przemieniają niczego w rzeczywistym życiu.

W wielu szkołach duchowości można spotkać pokusę rozstrzygnięcia tego napięcia przez zwycięstwo jednej strony: ascezę, która chce zabić lwa, albo pragmatyzm, który chce podciąć skrzydła orłu. Symbolika alchemiczna proponuje inną drogę. Lew nie ma zostać zabity, lecz uskrzydlony; orzeł nie ma zostać schwytany w klatkę, lecz nauczony lądowania. Walka obu zwierząt jest fazą konieczną, ale nie ostateczną. Jej celem nie jest zwycięstwo, lecz przemiana obu walczących. Traktaty ostrzegają zresztą przed pojednaniem przedwczesnym: jeśli lotne zostanie związane, zanim dostatecznie się oczyści, utrwali się w nim nieczystość, a jeśli stałe zostanie uskrzydlone, zanim nabierze siły, rozpadnie się w locie. Kolejność i miara są tu równie ważne jak sam cel.

Taka lektura nie jest wyłącznie nowożytną projekcją. Już średniowieczni autorzy alchemiczni, łącząc swój język z językiem teologii, mówili o duchu i ciele jako o dwóch rzeczywistościach, które w zmartwychwstaniu mają zostać zjednoczone w sposób doskonały. Para orła i lwa wpisuje się w tę wizję: wyobraża człowieka, w którym siła i wzlot nie są już sobie przeciwne.

Dwóch królów w jednym królestwie

Orzeł i lew pozostają w alchemii parą królewską, i ta godność ma znaczenie. Żadne z nich nie jest wrogiem z natury złym ani czymś, co należy odrzucić. Obaj są królami, ale każdy panuje tylko w połowie świata. Dzieło polega na tym, by ich królestwa połączyć, a nie jedno z nich zlikwidować.

Właśnie dlatego obraz ten okazał się tak trwały. W epoce, która widziała w ciele więzienie duszy, przypominał, że ciało ma swoją moc i swoją godność. W epoce, która skłonna była sprowadzać człowieka do jego ziemskich potrzeb, przypominał o skrzydłach. W obu przypadkach wskazywał tę samą prawdę, którą alchemicy wyrażali na swój sposób: doskonałość nie polega na wyborze między niebem a ziemią, lecz na takim ich połączeniu, w którym ciężar przestaje być więzieniem, a lot przestaje być ucieczką.