Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Aurea Catena Homeri i złoty łańcuch natury

Aurea Catena Homeri, wydana anonimowo w 1723 roku i przypisywana Antonowi Josephowi Kirchwegerowi, ukazuje naturę jako nieprzerwany łańcuch przemian prowadzący od chaosu przez żywioły i królestwa natury z powrotem do kwintesencji, a ten obraz jedności świata czytali z przejęciem młody Goethe i niemieccy hermetyści.

Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Łańcuch spuszczony z Olimpu

Obraz złotego łańcucha pochodzi z ósmej księgi Iliady. Zeus, chcąc pokazać bogom swoją przewagę, wyzywa ich, by zawiesili złoty łańcuch u nieba i spróbowali ściągnąć go na ziemię: wszyscy razem nie zdołają tego dokonać, on zaś mógłby wciągnąć do góry łańcuch wraz z ziemią i morzem. W samym poemacie scena ta jest pokazem siły, nie wykładem kosmologii. Starożytni interpretatorzy szybko jednak nadali jej sens filozoficzny.

Szczególnie wpływowe okazało się odczytanie neoplatońskie. Makrobiusz w komentarzu do Snu Scypiona przedstawia złoty łańcuch Homera jako obraz ciągłego szeregu bytów, który od najwyższego Boga, przez umysł i duszę, schodzi aż do ostatnich osadów materii, tak że każdy szczebel łączy się z poprzednim i następnym. W tej postaci catena aurea przeszła do średniowiecza i renesansu jako symbol jedności kosmosu, w którym nic nie istnieje w izolacji. Autorzy od Ficina po XVII-wiecznych platoników posługiwali się nim, by mówić o ciągłości stworzenia i o pośrednictwie między Bogiem a światem.

Anonimowy autor dzieła wydanego w 1723 roku przejął ten obraz i dał mu nową treść. Złoty łańcuch nie oznacza u niego przede wszystkim hierarchii duchowych istot, lecz porządek przemian w samej naturze: drogę, którą materia przebywa od pierwotnego chaosu do najbardziej złożonych form i drogę, którą może wrócić do swojego początku.

Anonimowa księga i jej autor

Pełny tytuł niemieckiego wydania brzmi Aurea Catena Homeri. Oder: Eine Beschreibung von dem Ursprung der Natur und natürlichen Dingen. Książka ukazała się we Frankfurcie i Lipsku bez nazwiska autora, co w literaturze hermetycznej tego okresu nie było niczym wyjątkowym. Tradycja wydawnicza i bibliograficzna przypisuje ją Antonowi Josephowi Kirchwegerowi, zmarłemu w 1746 roku, o którym wiadomo niewiele poza tym, że miał zajmować się medycyną i filozofią naturalną. Atrybucja ta jest powszechnie przyjmowana, ale nie została potwierdzona dokumentami w sposób, który wykluczałby wątpliwości; w obiegu pojawiały się też inne nazwiska i hipotezy o wielu autorach lub redaktorach.

Dzieło miało długi żywot wydawniczy. Kolejne edycje niemieckie wychodziły przez całe XVIII stulecie, a pojawiła się także wersja łacińska. W późniejszych wydaniach tytuł bywał zmieniany, a tekst opatrywany dodatkowymi komentarzami, co świadczy o tym, że książka była nie tylko czytana, lecz także przyswajana i przerabiana przez kolejne środowiska. Do jej popularności przyczyniła się zarówno klarowność wykładu, jak i ambicja, by w jednym tomie przedstawić całościową teorię natury.

Nie jest to dzieło mistyczne w ścisłym sensie. Autor pisze językiem filozofa przyrody, opisuje procesy, które uważa za rzeczywiste, i wielokrotnie odwołuje się do doświadczenia. Zarazem jednak jego wizja natury jest głęboko religijna, a sam obraz łańcucha nadaje jej wymiar, który wykracza poza zwykłą fizykę.

Od chaosu do królestw natury

Pierwsza część dzieła opisuje powstawanie rzeczy. Na początku jest chaos, który autor wyobraża sobie jako wilgotną, mglistą substancję, wodę w pierwotnym, nierozróżnionym stanie. Z niej, pod działaniem ducha, który Bóg w nią tchnął, wyłaniają się kolejne szczeble. Chaos zagęszcza się w wodę, woda rozdziela się na lżejsze i cięższe części, z których powstaje powietrze i ziemia, a w nich wszystkich działa ogień jako zasada ruchu i ożywienia. Pierwotna jedność rozpada się więc na wielość, lecz ta wielość pozostaje powiązana, bo każdy szczebel wynika z poprzedniego.

Szczególną rolę odgrywa w tej konstrukcji uniwersalny duch świata, który autor opisuje jako nosiciela życia i siłę kształtującą. Przenika on wszystkie żywioły i wszystkie istoty, a jego działanie przejawia się w dwóch przeciwnych, ale współpracujących zasadach, które autor nazywa w duchu ówczesnej filozofii naturalnej saletrą i solą, pierwiastkiem lotnym i stałym, kwaśnym i zasadowym. Ich spotkanie i wzajemne przenikanie rodzi wszystkie konkretne rzeczy. Nie jest to chemia w nowoczesnym sensie; to spekulatywna teoria, w której pojęcia zaczerpnięte z praktyki służą opisowi całego kosmosu.

Z żywiołów wyłaniają się trzy królestwa natury: zwierzęce, roślinne i mineralne. Autor podkreśla ich wspólne pochodzenie i ich wzajemne powiązanie. Zwierzęta żywią się roślinami, rośliny czerpią z ziemi i wody, minerały rodzą się z zagęszczonych wyziewów, a wszystko to jest jednym procesem, w którym ten sam duch przybiera różne postacie. Każda rzecz jest ogniwem łańcucha, a żadne ogniwo nie jest całkowicie odrębne od pozostałych.

Droga powrotna i kwintesencja

Druga część dzieła opisuje proces odwrotny: rozkład i powrót do początku. Skoro każda rzecz powstała przez zagęszczenie i zróżnicowanie pierwotnego chaosu, to przez rozkład, gnicie i oczyszczenie może zostać sprowadzona z powrotem do prostszej postaci. Autor przedstawia to jako drogę od złożonego do prostego, od ciała do ducha, od wielości do jedności. Łańcuch nie jest więc jednokierunkowy; można po nim schodzić i wstępować.

Na szczycie tej drogi powrotu stoi kwintesencja, najczystsza postać materii, w której zawarte są siły wszystkich ogniw łańcucha. W języku dzieła jest ona zarazem celem pracy filozofa przyrody i obrazem jedności, z której wszystko wyszło. Kto ją zna, rozumie całą naturę, bo widzi w niej skupione to, co w świecie jest rozproszone. Autor opisuje ją w kategoriach praktycznych, lecz jej rola w strukturze dzieła jest także symboliczna: zamyka koło, łącząc koniec z początkiem.

Ten podwójny ruch, w dół i w górę, nadaje Aurea Catena charakterystyczną architekturę. Pierwsza część jest kosmogonią, druga – rodzajem analityki, a obie razem tworzą obraz natury jako żywego procesu, w którym narodziny i rozkład są dwiema stronami tego samego dzieła. Przypomina to dawne ujęcia hermetyczne, ale ujęte w język XVIII-wiecznej filozofii przyrody, bardziej systematyczny i mniej obrazowy niż emblematyczne traktaty wcześniejszej epoki.

Czy dzieło to można czytać jako alegorię drogi duszy? Sam autor nie daje do tego bezpośredniego upoważnienia. Mówi o materii, wodzie, solach i duchu świata, a jego czytelnik miał rozumieć te słowa w sensie filozofii przyrody. Późniejsi interpretatorzy, zwłaszcza w kręgach skłonnych widzieć w całej alchemii język przemiany wewnętrznej, chętnie odnajdywali w opisie zstępowania i wstępowania obraz upadku i odkupienia człowieka. Taka lektura nie jest bezzasadna, bo struktura dzieła rzeczywiście powtarza starą neoplatońską schemę wyjścia z jedności i powrotu do niej, a ta schema od wieków służyła także opisowi życia duchowego. Trzeba jednak pamiętać, że jest to odczytanie wtórne, nałożone na tekst, który sam siebie rozumiał jako wykład o naturze.

Granica ta jest ważna, bo pozwala zrozumieć właściwe miejsce dzieła. Aurea Catena nie opisuje ćwiczeń duchowych, modlitwy ani kontemplacji. Opisuje świat, w którym duch jest obecny w każdej rzeczy, i dlatego jej czytelnik, wpatrując się w porządek przemian, mógł w nim widzieć ślad Stwórcy. Duchowy sens wynika więc nie z alegoryzacji procesów, lecz z samej wizji natury jako całości ożywionej przez boskie tchnienie. Kto czyta tę książkę uważnie, odkrywa w niej raczej teologię stworzenia wyrażoną w języku filozofii przyrody niż zaszyfrowaną naukę o oczyszczeniu duszy.

Lektura Goethego

Najsłynniejszym czytelnikiem Aurea Catena Homeri był młody Johann Wolfgang Goethe. W ósmej księdze Dichtung und Wahrheit wspomina, jak w latach choroby i rekonwalescencji we Frankfurcie, pod koniec lat sześćdziesiątych XVIII wieku, czytał wraz z kręgiem przyjaciół książki hermetyczne i alchemiczne. Wśród nich wymienia właśnie Aurea Catena, o której pisze z wyraźną sympatią: pociągała go w niej wizja natury, w której wszystkie rzeczy są ze sobą powiązane, nawet jeśli później patrzył na te lektury z dystansem.

Wpływ tej książki na Goethego trudno zmierzyć dokładnie. Badacze wskazywali na podobieństwo między obrazem łańcucha natury a jego późniejszymi koncepcjami przyrodniczymi, przede wszystkim ideą metamorfozy, w której jedna pierwotna forma przybiera różne postacie. W pierwszej części Fausta pojawia się też słynny obraz sił niebiańskich, które wstępują i zstępują, podając sobie złote wiadra, co bywa odczytywane jako echo tej samej wizji wzajemnego przenikania się poziomów świata. Ostrożny historyk powie, że Aurea Catena była jednym ze źródeł, z których Goethe czerpał przekonanie o jedności natury, ale nie jedynym i nie decydującym.

Łańcuch w hermetyzmie niemieckim

Poza Goethem Aurea Catena była szeroko czytana w niemieckich kręgach hermetycznych XVIII wieku. Jej wizja natury jako jednego, spójnego procesu odpowiadała potrzebom środowisk, które szukały w alchemii nie tylko praktyki, lecz także całościowej filozofii świata, zgodnej z pobożnością i odporną na mechanicyzm. W tym kontekście książka funkcjonowała jako rodzaj podręcznika: przystępniejszego niż dawne traktaty, a zarazem dającego poczucie wtajemniczenia w głęboki porządek stworzenia.

Jej znaczenie dla historii idei polega przede wszystkim na tym, że przeniosła stary neoplatoński obraz w nowy kontekst. Łańcuch nie jest już drabiną bytów duchowych, po której dusza wstępuje ku Bogu, lecz porządkiem przemian w samej materii. Zarazem jednak nie traci wymiaru religijnego, bo duch działający w naturze pozostaje darem Stwórcy, a poznanie łańcucha – sposobem na zrozumienie, jak Bóg jest obecny w świecie. To połączenie filozofii przyrody i pobożności czyni Aurea Catena typowym dziełem epoki przejściowej, w której dawne obrazy hermetyczne próbowały jeszcze znaleźć miejsce obok rodzącej się nowoczesnej nauki.

Dla dzisiejszego czytelnika książka ta jest przede wszystkim świadectwem pewnego sposobu patrzenia na świat. Nie trzeba przyjmować jej teorii, by docenić jej podstawową intuicję: że natura nie jest zbiorem oddzielnych rzeczy, lecz łańcuchem, w którym każde ogniwo nosi w sobie ślad całości, a droga od chaosu do kwintesencji jest zarazem drogą, którą umysł może przebyć w odwrotnym kierunku, od rozproszenia ku jedności.