Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Mary Anne Atwood i Suggestive Inquiry into the Hermetic Mystery

Wydana w 1850 roku i niemal natychmiast wycofana przez autorkę i jej ojca A Suggestive Inquiry into the Hermetic Mystery sformułowała wpływową tezę, że alchemia jest sztuką przemiany duszy w mesmerycznym transie – tezę, którą należy czytać jako dziewiętnastowieczne stanowisko, a nie jako prawdę o całej tradycji.

Mary Anne Atwood, autorka „A Suggestive Inquiry into the Hermetic Mystery”, fotografia z około 1890 roku – domena publiczna
Mary Anne Atwood, autorka „A Suggestive Inquiry into the Hermetic Mystery”, fotografia z około 1890 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Książka, którą spalono

Historia A Suggestive Inquiry into the Hermetic Mystery zaczyna się od decyzji, by ją zniszczyć. Mary Anne South, urodzona w 1817 roku, wychowywała się w domu swego ojca, Thomasa Southa, zamożnego dżentelmena o szerokich zainteresowaniach filozoficznych, który zgromadził pokaźny księgozbiór dzieł hermetycznych, neoplatońskich i alchemicznych. Ojciec i córka czytali te teksty razem przez wiele lat i według przekazów rodzinnych postanowili wspólnie wyłożyć to, co uznali za ich ukryty sens: on w długim poemacie, ona w traktacie prozą.

Córka ukończyła swoją część pierwsza. Książka ukazała się anonimowo w Londynie w 1850 roku, a wkrótce potem, jak opowiadała później sama autorka i jej przyjaciele, oboje doszli do wniosku, że ujawniła zbyt wiele. Odkupili egzemplarze, które zdołali odzyskać, i spalili je wraz z rękopisem poematu. Przetrwała niewielka liczba kopii, rozproszonych w bibliotekach i u prywatnych właścicieli; od tej chwili książka zyskała aurę dzieła zakazanego, poszukiwanego przez kolekcjonerów i okultystów. Szczegóły tej sceny znamy głównie z relacji późniejszych, częściowo z drugiej ręki, i warto pamiętać, że legenda o spaleniu dobrze służyła sławie tekstu.

Mary Anne South wyszła w 1859 roku za mąż za duchownego anglikańskiego Albana Thomasa Atwooda i resztę długiego życia spędziła na plebanii w północnej Anglii, w Yorkshire. Nie wróciła do publicznego pisania o alchemii, choć prowadziła rozległą korespondencję z ludźmi zainteresowanymi jej książką. Zmarła w 1910 roku. Ponowne wydanie Suggestive Inquiry ukazało się dopiero po jej śmierci, w 1918 roku w Belfaście, z obszernym wstępem Waltera Leslie Wilmshursta, i od tego momentu tekst stał się dostępny szerszemu gronu czytelników.

Teza: przedmiotem dzieła jest człowiek

Zasadnicza myśl książki jest jasna mimo trudnego, wysoce retorycznego stylu. Alchemicy, twierdzi Atwood, nie pisali o przemianie metali, lecz o przemianie ludzkiej natury. Materia filozofów, prima materia, nie jest żadną substancją, którą można kupić u aptekarza, lecz subtelnym duchem życia obecnym w człowieku, eterem albo światłem, z którego wywodzi się zarówno ciało, jak i świadomość. Naczyniem hermetycznym jest sam człowiek, piecem – jego życie wewnętrzne, a ogniem – skupiona i oczyszczona wola.

Z tej perspektywy cała zawiłość alchemicznych traktatów, ich sprzeczne receptury, mnogość nazw dla tej samej substancji i ostrzeżenia przed dosłowną lekturą, okazują się celowym ukryciem prawdy, która nie mogła być wypowiedziana otwarcie. Atwood widzi w alchemikach spadkobierców starożytnych misteriów, a w ich dziele kontynuację teurgii neoplatońskiej. Obficie cytuje Plotyna, Proklosa, Jamblicha i Synezjusza, często w angielskich przekładach Thomasa Taylora, oraz autorów alchemicznych od średniowiecza po wiek XVII. Nie interesuje jej rekonstrukcja historyczna w nowoczesnym sensie; zestawia teksty z różnych epok, przekonana, że wszystkie mówią o tym samym doświadczeniu.

Książka dzieli się na cztery części, prowadzące od ogólnego wprowadzenia w filozofię hermetyczną i jej sławnych adeptów, przez bardziej ezoteryczny wykład teorii, aż do opisu warunków i praktyki dzieła. Ta konstrukcja przypomina drogę inicjacyjną: czytelnik ma przejść od zewnętrznej wiedzy o tradycji ku jej wewnętrznemu sensowi i wreszcie ku praktyce, o której autorka mówi z najwyższą ostrożnością, często w aluzjach. Nawet tam, gdzie tekst staje się najbardziej osobisty, nie przybiera formy instrukcji krok po kroku.

Mesmeryzm jako klucz do alchemii

Oryginalność książki polega przede wszystkim na tym, czym Atwood wypełnia formułę „alchemia duchowa”. Nie chodzi jej o pobożną alegorię ani o moralizm, lecz o określoną praktykę, którą odnajduje w zjawiskach magnetyzmu zwierzęcego. Od czasów Franza Antona Mesmera, a zwłaszcza od eksperymentów jego uczniów z tak zwanym somnambulizmem magnetycznym, w Europie toczyła się dyskusja o transie, w którym osoba poddana zabiegom „magnetyzera” wykazywała rzekomo niezwykłe zdolności: jasnowidzenie, wgląd we własne ciało i chorobę, kontakt z wyższymi stanami świadomości. Ojciec i córka znali tę literaturę i, jak się przyjmuje, sami eksperymentowali z mesmerycznym transem.

Atwood już wcześniej, w 1846 roku, wydała pseudonimowo pracę o wczesnym magnetyzmie i jego związkach z dawnymi misteriami. W Suggestive Inquiry idzie znacznie dalej. Trans magnetyczny jest dla niej współczesnym, zdegradowanym echem praktyki, którą alchemicy i starożytni hierofanci znali w postaci czystej i kontrolowanej. W transie duch życia zostaje oddzielony od zwykłej, rozproszonej świadomości; pod kierunkiem doświadczonego operatora, przez wielokrotne oczyszczenia, może zostać doprowadzony do stanu, w którym poznaje swoje źródło. Relacja między magnetyzerem a osobą w transie odpowiada w tej lekturze relacji artysty i materii, a etapy dzieła – kolejnym stanom świadomości.

Teza ta ma charakterystyczny rys epoki. Łączy romantyczne zainteresowanie nieświadomością i ekstazą z wiarą w eksperymentalne odkrywanie duchowych praw, typową dla połowy XIX wieku. Atwood traktuje mesmeryzm jako potwierdzenie, że alchemicy mówili prawdę o człowieku, i zarazem jako drogę, która bez właściwej wiedzy i czystości jest niebezpieczna. Stąd zapewne, przynajmniej częściowo, jej lęk przed zbyt otwartym wyłożeniem tematu i decyzja o zniszczeniu nakładu.

Jak Atwood czyta symbole

Najciekawsze strony książki to te, na których autorka przekłada konkretne alchemiczne obrazy na język swojej teorii. Merkury filozofów, wielokrotnie opisywany w traktatach jako substancja lotna, uciekająca i trudna do uchwycenia, staje się u niej duchem życia uwolnionym w transie od zwykłych więzów zmysłów. Ogień, którego stopniowanie alchemicy omawiają z taką uwagą, jest skupioną intencją operatora, a jego „łagodność”, zalecana w wielu tekstach, oznacza cierpliwość i delikatność w prowadzeniu cudzej świadomości. Słońce i Księżyc odpowiadają w tej lekturze dwóm biegunom duszy: czynnej inteligencji i biernej wrażliwości, które w dziele muszą zostać złączone.

Szczególne miejsce zajmuje w książce pojęcie światła. Atwood opisuje cel dzieła jako dotarcie do stanu, w którym dusza poznaje siebie w świetle własnego źródła, i łączy go z neoplatońską nauką o zjednoczeniu z Jednym. W tym punkcie jej wywód przestaje być interpretacją tekstów, a staje się wyznaniem przekonań: autorka nie dowodzi, że alchemicy tak myśleli, lecz zakłada to i szuka w ich pismach potwierdzenia.

Styl książki odpowiada tej postawie. Zdania są długie, pełne cytatów i dygresji, autorka chętnie przeskakuje od Hermesa do Paracelsusa, od Proklosa do Jakuba Böhmego, budując wrażenie jednej, nieprzerwanej tradycji. Dla czytelnika szukającego precyzji historycznej jest to lektura męcząca; dla tego, kto chce zrozumieć wyobraźnię dziewiętnastowiecznej ezoteryki, bezcenna, bo pokazuje ją w działaniu.

Recepcja w kręgach okultystycznych

Rzadkość książki tylko wzmacniała jej autorytet. Ci, którzy mieli do niej dostęp, często przedstawiali ją jako najgłębsze dzieło o alchemii napisane w czasach nowożytnych. W wiktoriańskich kręgach okultystycznych, a później w środowisku Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku, Suggestive Inquiry była znana i ceniona jako lektura dla zaawansowanych; autorka utrzymywała kontakty z kilkoma osobami z tego świata, w tym z malarką i pisarką Isabelle de Steiger, która w swoich wspomnieniach pozostawiła wiele informacji o Atwood i o losach książki.

Wydanie z 1918 roku, wraz z wstępem Wilmshursta, utrwaliło obraz autorki jako wtajemniczonej, która odzyskała zapomnianą prawdę. Nie wszyscy okultyści podzielali ten entuzjazm. Arthur Edward Waite, który przez wiele lat sam promował duchową lekturę alchemii, w The Secret Tradition in Alchemy z 1926 roku zdystansował się od tezy, że alchemia była w całości sztuką wewnętrzną, i podkreślał, że ogromna część tradycji dotyczyła rzeczywistych prac nad metalami. Ten spór wewnątrz samego środowiska ezoterycznego dobrze pokazuje, że interpretacja Atwood od początku była jednym ze stanowisk, a nie oczywistością.

Porównanie z Ethanem Allenem Hitchcockiem, który kilka lat później w Stanach Zjednoczonych doszedł do zbliżonego wniosku, jest pouczające właśnie przez różnice. Hitchcock widział w alchemikach moralistów i pisarzy religijnych posługujących się szyfrem, natomiast Atwood – teurgów prowadzących praktykę transową. Obie interpretacje powstały w zbliżonym czasie i bez wzajemnej zależności, co świadczy raczej o klimacie epoki niż o odkryciu jednego klucza.

Stanowisko, nie wyrok o całej tradycji

Dla historii myśli ezoterycznej książka Atwood jest dokumentem pierwszorzędnej wagi. Wyznacza moment, w którym duchowa interpretacja alchemii została sformułowana nie jako jeden z możliwych poziomów lektury, lecz jako twierdzenie, że alchemia „w istocie” zawsze była sztuką wewnętrzną, a jej laboratoryjne oblicze było tylko zasłoną albo nieporozumieniem profanów. Ta radykalna teza wpłynęła na wielu późniejszych autorów okultystycznych i, pośrednio, na dwudziestowieczne czytanie alchemii w kategoriach psychologicznych.

Współczesna historiografia patrzy na nią krytycznie. Badacze tacy jak Lawrence Principe i William Newman wskazywali, że duchowa interpretacja w wersji Atwood i Hitchcocka rzutuje na dawne teksty dziewiętnastowieczne przekonania i nie odpowiada temu, co wiemy o praktyce wielu alchemików, dla których praca przy piecu była rzeczywista i często kluczowa. Prawdą jest jednak także i to, że w tradycji istniały wymiary religijne i kontemplacyjne, a niektórzy autorzy, od średniowiecza po epokę baroku, rozumieli dzieło jako przemianę duszy. Atwood nie wymyśliła tego wymiaru; uogólniła go i przekształciła w klucz do całości.

Właśnie dlatego Suggestive Inquiry warto czytać jako świadectwo specyficznej wrażliwości, a nie jako przewodnik po historii. Ukazuje, jak w połowie XIX wieku – w epoce mesmeryzmu, odrodzenia neoplatonizmu i romantycznej tęsknoty za misteriami – można było zobaczyć w alchemii zapomnianą naukę o ludzkiej świadomości. Książka wycofana przez autorkę stała się jednym z kamieni węgielnych nowoczesnej ezoteryki, a jej teza – oderwana od kontekstu i powtarzana bez krytyki – na długo ukształtowała popularny obraz alchemii jako wyłącznie duchowej sztuki.