Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Mircea Eliade i Kowale i alchemicy

W Forgerons et alchimistes z 1956 roku Mircea Eliade wywodzi alchemię z archaicznych wyobrażeń o kamieniach rosnących w łonie ziemi-matki, o świętości kowala i metalurga, i przedstawia dzieło alchemika jako próbę przyspieszenia czasu natury, co historycy krytykują jako śmiałą, lecz słabo udokumentowaną konstrukcję.

Mircea Eliade na portretowej fotografii z 1933 roku – domena publiczna
Mircea Eliade na portretowej fotografii z 1933 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Książka historyka religii

Mircea Eliade (1907–1986) zajął się alchemią na długo przed tym, jak stał się jednym z najbardziej wpływowych historyków religii XX wieku. Jako młody uczony w Bukareszcie, po pobycie w Indiach, opublikował po rumuńsku studium o alchemii azjatyckiej (1935) oraz książkę o kosmologii i alchemii babilońskiej (1937). Temat ten towarzyszył mu przez całe życie, łącząc się z jego zainteresowaniem jogą, szamanizmem i symboliką sacrum w kulturach archaicznych. Forgerons et alchimistes, wydana w Paryżu w 1956 roku nakładem Flammariona, jest owocem tej długiej refleksji. Angielski przekład ukazał się w 1962 roku jako The Forge and the Crucible, a w 1977 roku Eliade przygotował wydanie poszerzone o nowe dodatki.

Książka nie jest historią alchemii w zwykłym sensie i jej autor tego nie ukrywa. Nie śledzi dziejów tekstów, nie bada warsztatów ani zależności między autorami. Interesuje go coś, co nazywa duchowym uniwersum, w którym alchemia stała się możliwa: zespół wyobrażeń, mitów i rytuałów związanych z metalami, kopalniami i kuźnią, poprzedzających o tysiąclecia powstanie alchemii w Egipcie hellenistycznym, w Chinach czy w Indiach. Teza jest śmiała: alchemia nie jest prymitywną chemią ani wyłącznie spekulacją filozoficzną, lecz ostatnim i najbardziej wyrafinowanym wyrazem archaicznej postawy wobec materii, w której materia jest żywa i święta.

Kontekst powstania książki ma znaczenie dla jej tonu. W latach pięćdziesiątych Eliade mieszkał w Paryżu jako emigrant, wykładał gościnnie i regularnie uczestniczył w spotkaniach Eranos w Asconie, gdzie spotykali się historycy religii, orientaliści i psychologowie zainteresowani symbolem i mitem. Atmosfera tych spotkań, w których porównawcza lektura tradycji religijnych łączyła się z poszukiwaniem uniwersalnych struktur duchowego doświadczenia, wyraźnie odcisnęła się na Forgerons et alchimistes. Książka należy do tego samego okresu co Traité d'histoire des religions i Le Mythe de l'éternel retour, z którymi dzieli przekonanie, że człowiek archaiczny żył w czasie i przestrzeni nasyconych sacrum.

Kamienie rosnące w łonie ziemi

Pierwsza część książki odtwarza wyobrażenie, które Eliade uważa za fundamentalne. W wielu kulturach ziemia była postrzegana jako matka, a kopalnie i jaskinie jako jej łono. Minerały i rudy, ukryte w ciemności, nie były martwą materią, lecz embrionami, które powoli dojrzewają, przechodząc od form niższych do wyższych. Eliade zbiera świadectwa z różnych epok i obszarów: od zwyczajów górników, którzy zostawiali wyczerpane złoża w spokoju, by mogły się odrodzić, po przekonania wyrażone jeszcze w nowożytnych traktatach o górnictwie, zgodnie z którymi metale rosną w ziemi i z czasem same przemieniają się w złoto.

Z tego obrazu wynika szczególna odpowiedzialność ludzi, którzy wydobywają i przetwarzają rudy. Górnik i metalurg ingerują w proces, który należy do porządku świętego. Wydobywając rudę przed czasem, przerywają ciążę ziemi; wytapiając ją, przejmują rolę, która dotąd należała do natury. Eliade opisuje rytuały, ofiary, zakazy seksualne i obrzędy oczyszczenia, które w wielu kulturach towarzyszyły pracy górniczej i hutniczej. Interpretuje je jako sposób, w jaki człowiek archaiczny radził sobie z niepokojem wynikającym z naruszenia świętej materii.

Szczególne miejsce zajmuje w tym wywodzie piec hutniczy. Eliade traktuje go jako nowe łono, sztuczną macicę, w której ruda dokańcza swego wzrostu. Przywołuje między innymi asyryjskie teksty dotyczące wytwarzania szkła, w których przygotowanie pieca łączy się z obrzędami wymagającymi czystości rytualnej i w których pojawiają się istoty nazwane terminem tłumaczonym jako „embriony”. Odczytanie tych tekstów jest sporne, a sam Eliade przyznawał, że wiele szczegółów pozostaje niejasnych; dla jego tezy ważna była jednak już sama możliwość, że w technice dawnych rzemieślników obecne były wyobrażenia o płodności i narodzinach.

Kowal jako postać święta i dwuznaczna

Drugim filarem książki jest postać kowala. Eliade pokazuje, że w wielu kulturach kowale cieszyli się szczególnym statusem, łączącym podziw z lękiem. Byli panami ognia, zdolnymi przemieniać materię, i dlatego przypisywano im moce magiczne, związki z szamanami, z królewskością i z mitycznymi założycielami kultury. Zarazem bywali wykluczani, zamknięci w odrębnych kastach, otoczeni nieufnością, jakby ich władza nad materią czyniła ich niebezpiecznymi dla wspólnoty.

Eliade łączy tę dwuznaczność z tym, że kowal pracuje z metalem, którego pochodzenie bywało postrzegane jako niebiańskie. Pierwsze żelazo używane przez ludzi pochodziło z meteorytów, a w kilku językach starożytnego Bliskiego Wschodu nazwy żelaza wiązano z niebem. Kowal, przetwarzając ten metal, staje się pośrednikiem między niebem a ziemią, a jego kuźnia – miejscem, w którym spotykają się różne poziomy kosmosu. Mity o boskich kowalach, od greckiego Hefajstosa po afrykańskie i syberyjskie opowieści o kowalach-herosach, służą Eliademu jako potwierdzenie tej roli.

W tym kontekście alchemik jawi się jako spadkobierca kowala. Podobnie jak on pracuje z ogniem i metalem, podobnie jak on dąży do przemiany materii i podobnie jak on otacza swoją pracę tajemnicą i rytuałem. Różnica polega na tym, że alchemik nie zadowala się wydobyciem i obróbką metalu, lecz chce doprowadzić go do doskonałości, do której natura zmierza, lecz której nie zdążyła osiągnąć.

Alchemik jako ten, który przyspiesza czas

Tu dochodzimy do centralnej tezy książki. Jeśli metale rosną w ziemi i z czasem same stają się złotem, to dzieło alchemika polega na przyspieszeniu tego procesu. Alchemik bierze na siebie zadanie czasu: to, co natura wykonałaby w ciągu tysiącleci, on chce wykonać w swoim naczyniu w ciągu miesięcy czy lat. Eliade widzi w tym zamiarze nie tylko ambicję techniczną, lecz postawę duchową. Przyspieszając czas natury, alchemik współpracuje z dziełem stworzenia, prowadzi je do celu i zarazem przemienia samego siebie, ponieważ jego praca jest rodzajem inicjacji, w której materia i operator przechodzą przez śmierć i odrodzenie.

Eliade podkreśla, że w tej perspektywie nie ma sprzeczności między wymiarem technicznym a duchowym alchemii. Dla człowieka archaicznego praca z materią była zawsze praktyką religijną, a przemiana metalu i przemiana człowieka należały do tego samego porządku. Alchemia zachowuje tę jedność w świecie, który zaczyna ją tracić. Rozdziały o alchemii indyjskiej i chińskiej, w których Eliade omawia dążenie do nieśmiertelności i do ciała przemienionego, służą mu jako potwierdzenie tej tezy na materiale pozaeuropejskim, choć jego opis tych tradycji jest skrótowy i podporządkowany ogólnemu schematowi.

Motyw inicjacji zasługuje na osobną uwagę. Eliade zestawia alchemiczne obrazy rozkładu, czernienia i śmierci materii z rytuałami przejścia, w których neofita umiera symbolicznie, by narodzić się jako nowy człowiek. Mortyfikacja substancji w naczyniu odpowiada w tej lekturze mistycznej śmierci adepta, a jej odrodzenie w doskonalszej formie – jego przemianie duchowej. Zestawienie to jest sugestywne, lecz również tutaj autor przenosi strukturę wypracowaną na materiale etnograficznym na teksty, których autorzy mogli rozumieć rozkład materii przede wszystkim jako etap procesu fizycznego.

Ostatnie rozdziały przynoszą refleksję, która wykracza poza historię religii. Eliade sugeruje, że nowożytna nauka i przemysł odziedziczyły po alchemii marzenie o panowaniu nad czasem i przemianie natury, choć pozbawiły je wymiaru sakralnego. Współczesny człowiek, który przyspiesza procesy natury w fabrykach i laboratoriach, realizuje ambicję alchemika, nie wiedząc o tym i nie biorąc na siebie duchowej odpowiedzialności, która jej towarzyszyła. Ta myśl, wyrażona z charakterystyczną dla Eliadego nostalgią za światem archaicznym, nadaje książce wymiar diagnozy nowoczesności.

Krytyka historyków

Forgerons et alchimistes spotkała się z życzliwym przyjęciem wśród czytelników zainteresowanych religią i symboliką, ale historycy nauki i specjaliści od poszczególnych kultur od dawna zgłaszają wobec niej poważne zastrzeżenia. Pierwsze dotyczy metody. Eliade zestawia świadectwa z bardzo odległych epok i obszarów, wyrywając je z kontekstu i łącząc w jeden wzór, którego istnienia nie dowodzi, lecz zakłada. Podobieństwo zwyczajów górniczych w Afryce, Azji i Europie nie świadczy jeszcze o wspólnej „archaicznej ontologii”, a już tym bardziej nie dowodzi, że alchemia z niej wyrosła.

Drugie zastrzeżenie dotyczy źródeł. Wiele świadectw, na których Eliade opiera swoją tezę, pochodzi z opracowań wtórnych, a niektóre odczytania, zwłaszcza tekstów mezopotamskich, zostały zakwestionowane przez specjalistów. Asyryjskie teksty o szkle są przede wszystkim recepturami technicznymi, a ich rytualne elementy nie muszą świadczyć o istnieniu alchemii w późniejszym sensie. Także przekonanie o rosnących w ziemi metalach, obecne w źródłach średniowiecznych i nowożytnych, ma swoje bezpośrednie źródło w teorii Arystotelesa i jego komentatorów, a nie musi być przetrwaniem prehistorycznego mitu.

Trzecie zastrzeżenie, podnoszone szczególnie przez historyków alchemii od końca XX wieku, dotyczy samego obrazu alchemii. Lawrence Principe i William Newman, krytykując duchowe interpretacje, wymieniają Eliadego obok Junga jako autora, który przedstawił alchemię jako ponadczasową postawę religijną, zaniedbując jej realny charakter jako dziedziny badań nad materią, prowadzonych przez ludzi, którzy uważali się za filozofów natury. Z tej perspektywy książka Eliadego mówi więcej o jego własnej filozofii religii niż o historii alchemii.

Nie odbiera to książce wartości, choć ją przesuwa. Forgerons et alchimistes pozostaje ważnym dokumentem tego, jak w połowie XX wieku próbowano zrozumieć alchemię jako zjawisko religijne, oraz inspirującym zbiorem obrazów i motywów, które rzeczywiście pojawiają się w literaturze alchemicznej: ziemi jako matki, pieca jako łona, dojrzewania metali, przyspieszenia czasu. Czytelnik, który szuka w alchemii sensu duchowego, znajdzie tu bogaty materiał do medytacji. Historyk, który chce wiedzieć, skąd alchemia się wzięła i czym była dla swoich praktyków, musi jednak szukać odpowiedzi gdzie indziej, w żmudnej lekturze konkretnych tekstów, którą Eliade z rozmysłem zastąpił wielką syntezą.