Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Morienus i Chalid ibn Jazid – pierwsza łacińska księga alchemii

Liber de compositione alchemiae, którego przekład tradycja przypisuje Robertowi z Chester i datuje na 1144 rok, wprowadza alchemię do łacińskiego świata jako mądrość przekazywaną przez chrześcijańskiego pustelnika umajjadzkiemu księciu, w opowieści o próbie, pokorze i wiedzy, której nie da się kupić.

Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Ścięcie króla - mortificatio, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Przedmowa, która otwiera epokę

Niewiele tekstów w historii zachodniej wiedzy ma tak wyraźnie zaznaczony początek. W przedmowie do Liber de compositione alchemiae tłumacz przedstawia się jako Robert i wyjaśnia, że podjął się przekładu, ponieważ łaciński świat nie wie jeszcze, czym jest alchemia. Zdanie to przytaczano w niezliczonych opracowaniach jako świadectwo chwili, w której nowa dziedzina weszła do zachodniej kultury. Przedmowa nosi datę według ery hiszpańskiej, którą zwykle przelicza się na 11 lutego 1144 roku.

Robertem tym miał być Robert z Chester, angielski uczony działający w Hiszpanii, jeden z wielkich tłumaczy XII wieku. Wiadomo, że uczestniczył w przygotowaniu łacińskiego przekładu Koranu na zlecenie Piotra Czcigodnego, opata Cluny, ukończonego w 1143 roku, i że przełożył traktat algebraiczny al-Chuwarizmiego. Przekład księgi Morienusa dobrze pasowałby do tego profilu: tłumacz zainteresowany arabską nauką i filozofią sięga po tekst wprowadzający do sztuki, której nazwa dopiero zaczynała brzmieć po łacinie.

Tło tej działalności stanowił wielki ruch przekładowy, który w XII wieku przeniósł do łacińskiej Europy znaczną część arabskiej i greckiej nauki. Na Półwyspie Iberyjskim, gdzie chrześcijańskie królestwa graniczyły z ziemiami muzułmańskimi, a w miastach żyli obok siebie chrześcijanie, muzułmanie i żydzi, powstawały warunki niezwykle sprzyjające takiej pracy. Tłumacze przybywali tam z Anglii, Italii i Francji, by z pomocą miejscowych znawców arabskiego udostępnić Zachodowi astronomię, matematykę, medycynę i filozofię. Alchemia weszła do tego strumienia jako jedna z wielu dziedzin, początkowo mało znacząca, lecz z czasem jedna z najbardziej płodnych.

Pewność co do tej atrybucji nie jest jednak pełna. Część badaczy zwraca uwagę, że najstarsze rękopisy tekstu pochodzą z czasów późniejszych niż sama data przedmowy, a niektóre cechy języka i treści wskazują na możliwość późniejszej redakcji. Nie wykluczano nawet, że przedmowa została dodana, by nadać dziełu autorytet znanego tłumacza. Spór nie został rozstrzygnięty, a w literaturze można spotkać zarówno ostrożną akceptację tradycji, jak i daleko idący sceptycyzm. Bezpiecznie jest mówić, że Liber de compositione alchemiae uchodzi za pierwszy łaciński przekład alchemiczny i jest pierwszym tekstem, który tę rolę sam sobie przypisuje.

Pustelnik i książę

Właściwa treść księgi ma formę opowieści ramowej, w którą wpisany jest dialog. Jej bohaterem jest Morienus, Rzymianin, który w Aleksandrii został uczniem mędrca o imieniu Adfar i od niego poznał tajemnice sztuki. Po śmierci mistrza osiadł jako pustelnik w okolicach Jerozolimy. Tam dowiedział się, że Chalid, władca z dynastii Umajjadów, gromadzi uczonych i obiecuje wielką nagrodę temu, kto pokaże mu prawdziwe Dzieło. Morienus nie przybywa dla nagrody. Zjawia się na dworze, dokonuje Dzieła, a następnie znika, zostawiając naczynie z napisem głoszącym, że ten, kto ma wszystko przy sobie, nie potrzebuje niczyjej pomocy.

Chalid, poruszony tym, co zobaczył, karze śmiercią oszustów, którzy wcześniej zwodzili go fałszywymi obietnicami, i długo bezskutecznie szuka pustelnika. Dopiero po latach jego zaufany sługa, w łacińskim tekście zwany Galipem, odnajduje Morienusa i sprowadza go do księcia. Dopiero wtedy zaczyna się dialog, w którym Chalid zadaje pytania, a Morienus odpowiada, stopniowo odsłaniając zasady sztuki. Rozmowa jest pełna wahań, ostrzeżeń i niedopowiedzeń. Mistrz nie daje gotowej recepty, lecz prowadzi ucznia ku zrozumieniu, które sam musi osiągnąć.

Ta konstrukcja nie jest przypadkowa. Opowieść o pustelniku, który odmawia zapłaty, i o władcy, który musi czekać, by stać się uczniem, odwraca zwykły porządek dworu. Książę, przyzwyczajony do tego, że wiedzę można zamówić i opłacić, odkrywa, że ta wiedza rządzi się innymi prawami. Nie można jej zdobyć siłą ani bogactwem. Trzeba ją przyjąć od kogoś, kto sam ją przyjął, w chwili, którą wyznacza nauczyciel, nie uczeń. Morienus, ubogi pustelnik, okazuje się bogatszy od władcy, bo posiada to, czego ten nie może nabyć.

Surowy los oszustów, straconych na rozkaz księcia, pełni w opowieści funkcję kontrastu. Na dworze Chalida pojawiało się wielu, którzy obiecywali złoto, by zdobyć nagrodę, i wszyscy okazali się fałszywi. Prawdziwy mędrzec przychodzi bez zapowiedzi, nie żąda niczego i odchodzi, zanim ktokolwiek zdąży go wynagrodzić. W tej scenie zawiera się przestroga, która będzie powracać w literaturze alchemicznej przez stulecia: ci, którzy głośno chwalą się tajemnicą, zwykle jej nie mają, a ci, którzy ją posiadają, strzegą jej milczeniem.

Historyczny Chalid i legenda

Chalid ibn Jazid ibn Mu'awija jest postacią historyczną. Był wnukiem pierwszego kalifa z rodu Umajjadów, a po śmierci ojca i brata utracił szansę na kalifat, który przeszedł w ręce innej linii rodu. Zmarł na przełomie VII i VIII wieku. Już średniowieczna tradycja arabska, poświadczona m.in. w Fihriście Ibn an-Nadima z X wieku, przedstawiała go jako miłośnika nauk, który kazał przełożyć na arabski greckie księgi o alchemii i astrologii, a sam pisał alchemiczne poematy. W tradycji tej pojawia się również jego nauczyciel, mnich Marjanus, odpowiednik łacińskiego Morienusa.

Nowocześni historycy podchodzą do tych wiadomości z dużą rezerwą. Już w latach dwudziestych XX wieku Julius Ruska przekonywał, że alchemiczna sława Chalida jest wytworem późniejszej legendy, a utwory mu przypisywane powstały znacznie później. Inni badacze dopuszczali, że zainteresowania naukowe księcia mogą mieć historyczne jądro, nawet jeśli konkretne teksty są apokryficzne. Dziś przeważa pogląd, że postać Chalida-alchemika jest w znacznej mierze konstrukcją literacką, która służyła uzasadnieniu starożytności i prestiżu arabskiej alchemii. Historyczność Morienusa jest jeszcze mniej pewna.

Te wątpliwości nie odbierają opowieści wartości. Przeciwnie, pokazują, jak tradycja alchemiczna konstruowała swoje genealogie. Wiedza miała przechodzić z Aleksandrii, symbolicznej stolicy greckiej uczoności, przez chrześcijańskiego pustelnika, do muzułmańskiego księcia, a od niego, za pośrednictwem przekładu, do łacińskiego Zachodu. Taka sukcesja, niezależnie od swojej historyczności, wyrażała przekonanie, że mądrość przekracza granice religii i ludów i że każdy, kto ją przyjmuje, staje się ogniwem w łańcuchu, którego początku nie sposób dostrzec.

Wiedza jako inicjacja

Dialog Morienusa nie jest traktatem technicznym, choć zawiera sformułowania odnoszące się do materii i jej przemian. Mowa w nim o substancji, która jest wszędzie i którą ludzie depczą, nie znając jej wartości, o konieczności rozkładu, oczyszczenia i połączenia, o cierpliwości, bez której żadne dzieło się nie udaje. Wiele z tych tematów stanie się później obiegowymi motywami literatury alchemicznej. To, co odróżnia księgę Morienusa, to sposób, w jaki są one podane: jako odpowiedzi mistrza na pytania ucznia, który musi dojrzeć do ich zrozumienia.

Szczególną sławę zdobyło zdanie, w którym Morienus zwraca się do Chalida i mówi mu, że rzecz, której szuka, zostaje z niego wydobyta, że on sam jest jej złożem i że w nim ją znajdują i od niego ją biorą. Fragment ten był później chętnie przytaczany, także przez Junga, jako dowód, że alchemicy rozumieli Dzieło jako przemianę dotyczącą samego człowieka. Trzeba jednak zachować ostrożność. W kontekście dialogu zdanie to można czytać rozmaicie: jako aluzję do materii pochodzenia ludzkiego, jako twierdzenie o wewnętrznej przemianie albo jako paradoks, którego celem jest wytrącenie ucznia z dosłownych oczekiwań. Tekst nie przesądza jednoznacznie, który z tych sensów jest właściwy, i być może zamierzenie autora polegało właśnie na tej wieloznaczności.

Bez względu na interpretację jednego zdania, cały dialog ma wyraźnie inicjacyjny charakter. Książę musi wyrzec się przekonania, że wiedzę można posiąść jak przedmiot. Musi przyjąć postawę ucznia, cierpliwie znieść odmowy i niedopowiedzenia, uznać, że mistrz wie, kiedy mówić, a kiedy milczeć. Morienus wielokrotnie podkreśla, że sztuka jest darem Boga, a ten, kto chce ją poznać, potrzebuje pokory i bojaźni Bożej. Napis na naczyniu, mówiący o tym, kto ma wszystko przy sobie, nabiera w tym świetle podwójnego sensu: oznacza zarówno samowystarczalność materii, jak i samowystarczalność mędrca, który nie potrzebuje bogactwa władców.

Dziedzictwo pierwszej księgi

Liber de compositione alchemiae krążył w licznych rękopisach i został wydrukowany w XVI wieku, a następnie wszedł do wielkich zbiorów alchemicznych. W 1974 roku Lee Stavenhagen opublikował jego krytyczne wydanie z angielskim przekładem pod tytułem A Testament of Alchemy, co ułatwiło nowoczesnym czytelnikom dostęp do tekstu. Imię Morienusa stało się w tradycji łacińskiej jednym z autorytetów cytowanych obok Hermesa, Gebera i Seniora. Cytowano przede wszystkim jego przestrogi i paradoksy: o rzeczy powszechnej i lekceważonej, o konieczności cierpliwości, o tym, że sztuki nie zdobywa się pośpiechem. Te krótkie sentencje, oderwane od opowieści, krążyły we florilegiach i kompilacjach, gdzie stawały się częścią wspólnego skarbca mądrości adeptów.

Dla historii duchowej alchemii księga ta ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że od samego początku ukazała sztukę jako wiedzę przekazywaną w relacji osobowej, a nie tylko w podręczniku. Pierwszym obrazem alchemii, jaki otrzymał łaciński Zachód, nie był piec ani lista substancji, lecz scena: pustelnik przed księciem, mistrz przed uczniem, ubóstwo przed bogactwem. Ta scena ustanowiła wzorzec, który powracał w późniejszych tekstach, od opowieści o tajemniczych adeptach odwiedzających uczonych po teozoficzne narracje o ukrytych mistrzach.

Przedmowa tłumacza mówi, że łaciński świat nie wie jeszcze, czym jest alchemia. Treść księgi odpowiada na to pytanie w sposób zaskakujący. Alchemia okazuje się nie tyle zbiorem tajemnic technicznych, ile drogą, na której wiedza i przemiana człowieka są ze sobą splecione. Można spierać się o to, czy tak rozumiał ją historyczny autor, czy taka lektura jest owocem późniejszych interpretacji. Faktem pozostaje, że pierwsza łacińska księga alchemii zaczyna się od opowieści o próbie charakteru, a nie od receptury.