Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Alchemia

Rosarium Philosophorum i alchemiczne zaślubiny

Rosarium philosophorum, wydane we Frankfurcie w 1550 roku, opowiada cyklem dwudziestu drzeworytów historię zaślubin króla i królowej, ich śmierci, oczyszczenia i zmartwychwstania w jednym ciele, a Carl Gustav Jung, interpretując dziesięć z tych obrazów, uczynił z nich klasyczną mapę wewnętrznego zjednoczenia przeciwieństw.

Drzeworyt „Fermentatio” – król i królowa w zaślubinach – z „Rosarium philosophorum”, Frankfurt 1550 – domena publiczna
Drzeworyt „Fermentatio” – król i królowa w zaślubinach – z „Rosarium philosophorum”, Frankfurt 1550 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Ogród róż i jego obrazy

Rosarium philosophorum, czyli Różaniec filozofów albo Różany ogród filozofów, ukazało się drukiem we Frankfurcie nad Menem w 1550 roku jako drugi tom zbioru De alchimia opuscula complura veterum philosophorum. Tytuł należał do ulubionych w średniowiecznej literaturze alchemicznej, w której „różańcem” nazywano antologię wybranych sentencji, zebranych jak kwiaty w ogrodzie. Tekst frankfurckiego Rosarium jest w dużej mierze kompilacją cytatów z dawniejszych autorytetów, wśród których pojawiają się pisma przypisywane Arnaldowi z Villanovy, Hermesowi i arabskim mistrzom. Autor pozostaje nieznany.

O wyjątkowym miejscu dzieła w dziejach hermetyzmu zadecydował jednak nie tekst, lecz towarzyszący mu cykl dwudziestu drzeworytów, opatrzonych krótkimi niemieckimi wierszami. Obrazy te nie ilustrują pojedynczych zdań traktatu, lecz tworzą osobną, ciągłą opowieść. Ich bohaterami są król i królowa, Słońce i Księżyc, którzy spotykają się, łączą, umierają, zostają oczyszczeni i powstają jako jedna istota. Czytelnik może przejść tę opowieść, nie czytając ani jednego zdania komentarza, tak jak wierny może przejść stacje drogi krzyżowej.

Właśnie dlatego Rosarium stało się dla późniejszych pokoleń jednym z najważniejszych przewodników po alchemii jako drodze przemiany. Historycy słusznie przypominają, że autorzy traktatu mieli na myśli również procesy w naczyniu; niniejszy esej skupia się na symbolicznym dramacie, który od czterech stuleci przemawia do czytelników szukających w tych obrazach mowy o duszy.

Popularność dzieła potwierdziły kolejne wydania. Rosarium przedrukowano między innymi w bazylejskim zbiorze Artis auriferae z 1593 roku, a jego obrazy krążyły także w odpisach rękopiśmiennych, często barwnych i swobodnie przekształcanych. Każde pokolenie kopistów dodawało coś od siebie, ale podstawowa sekwencja pozostawała ta sama: od źródła, przez zjednoczenie i śmierć, ku zmartwychwstaniu. Ta trwałość wskazuje, że czytelnicy rozpoznawali w niej nie przypadkowy ciąg ilustracji, lecz opowieść o wewnętrznej logice.

Źródło, para królewska i nagość prawdy

Cykl otwiera obraz fontanny merkurialnej. Z kamiennego basenu tryska potrójny strumień, nad nim unoszą się Słońce i Księżyc, w rogach widnieją gwiazdy, a ponad całością dwugłowy wąż. Jest to obraz źródła, z którego wypływa całe dzieło: jednej, choć potrójnej wody, w której przeciwieństwa są jeszcze nierozdzielone. Wszystko, co nastąpi później, będzie rozwinięciem tej pierwotnej jedności.

Następnie pojawiają się król i królowa. Stoją naprzeciw siebie, ubrani w szaty, i podają sobie gałązki z kwiatami, a z góry zstępuje gołębica, która trzyma trzecią gałązkę. Jest to spotkanie przeciwieństw, które jeszcze nie zrzuciły swoich osłon. Gołębica, w chrześcijańskiej ikonografii znak Ducha Świętego, sugeruje, że ich zbliżenie dokonuje się za sprawą siły wyższej niż ich własne pragnienie.

Na kolejnym obrazie para staje przed sobą nago. Zrzucenie szat oznacza porzucenie pozorów, ról i przebrań. Prawda o obu stronach musi zostać odsłonięta, zanim nastąpi prawdziwe zjednoczenie. W lekturze duchowej ten moment należy do najtrudniejszych: wymaga zgody na to, by zobaczyć siebie i drugiego bez osłon, z całą słabością i całym pragnieniem. Potem para zanurza się w kąpieli, w wodzie, która jest zarazem źródłem z pierwszego obrazu. Rozpoczyna się rozpuszczenie, w którym granice między nimi zaczynają się zacierać.

Coniunctio i śmierć w grobie

W centrum cyklu znajduje się coniunctio, zjednoczenie króla i królowej w wodzie. Drzeworyt przedstawia je bez fałszywej skromności, jako zjednoczenie cielesne, ponieważ alchemicy nie wahali się posługiwać obrazem miłości małżeńskiej do wyrażenia najwyższej tajemnicy. Zaślubiny przeciwieństw – męskiego i żeńskiego, słonecznego i księżycowego, ognistego i wodnego – są w języku hermetycznym warunkiem narodzin nowej istoty, której żadna ze stron nie mogłaby wydać sama.

Bezpośrednio po zjednoczeniu następuje śmierć. Złączona para leży w grobowcu jako jedno ciało o dwóch głowach, a wiersz mówi o rozkładzie i gniciu. Jest to jeden z najbardziej poruszających momentów całego cyklu: zjednoczenie, którego tak długo pragnięto, nie kończy się szczęściem, lecz śmiercią. W lekturze duchowej oznacza to, że prawdziwa przemiana wymaga obumarcia dawnej, rozdzielonej tożsamości. To, co było dwoje, musi przestać istnieć jako dwoje, aby mogło się narodzić jako jedno.

Z grobu unosi się dusza, przedstawiona jako mała postać ludzka ulatująca ku niebu. Ciało pozostaje martwe, a jego duchowa zasada odchodzi, by zostać oczyszczona. Na kolejnym obrazie na ciało spada niebiańska rosa, która je obmywa i przygotowuje. Wreszcie dusza powraca i ożywia ciało, a na ostatnim obrazie tej pierwszej części cyklu powstaje istota zjednoczona, uskrzydlona, o dwóch głowach i jednym ciele, nazywana przez alchemików rebis, rzeczą podwójną.

Uderzające jest to, że w całej tej sekwencji nic nie dzieje się bez udziału góry. Gołębica zstępuje na spotkanie pary, rosa spada z obłoku, dusza wraca z wysokości. Przemiana nie jest dziełem samych przeciwieństw, lecz zachodzi w odpowiedzi na dar, który przychodzi z zewnątrz. Ten rys, łatwy do przeoczenia przy lekturze czysto technicznej albo czysto psychologicznej, łączy Rosarium z chrześcijańską nauką o łasce. Adept może przygotować naczynie, ale nie może sam sprowadzić rosy.

Równie wymowne są krótkie niemieckie wiersze towarzyszące obrazom. Mówią one często głosem samych postaci: król i królowa zwracają się do siebie, dusza opowiada o swoim odejściu i powrocie. Ten zabieg sprawia, że czytelnik nie obserwuje dramatu z dystansu, lecz zostaje do niego wciągnięty. Słowa wypowiadane przez umierającą parę albo przez powracającą duszę brzmią jak modlitwa lub skarga, a nie jak sprawozdanie.

Jung i psychologia przeniesienia

W 1946 roku Carl Gustav Jung ogłosił studium Die Psychologie der Übertragung, w którym jako przewodnika po zjawisku przeniesienia w relacji terapeutycznej użył dziesięciu drzeworytów z Rosarium, od fontanny merkurialnej po narodziny istoty zjednoczonej. Wybór nie był przypadkowy. Jung dostrzegł w tym cyklu obraz procesu, który nazywał indywiduacją: stopniowego łączenia świadomości z nieświadomym, męskiego z żeńskim w psychice, aż do powstania nowej, pełniejszej osobowości.

W jego lekturze król i królowa reprezentują nie tylko lekarza i pacjenta, ale także przeciwieństwa w duszy każdego z nich, które w relacji wychodzą na jaw. Nagość odpowiada odsłonięciu się w szczerości, kąpiel – zanurzeniu w nieświadomym, zjednoczenie – głębokiemu połączeniu, a śmierć w grobie – kryzysowi, w którym dawna struktura osobowości się rozpada. Powrót duszy i narodziny istoty zjednoczonej oznaczają dla Junga integrację, która nie znosi różnic, lecz je przemienia.

Interpretacja Junga stała się tak wpływowa, że dla wielu współczesnych czytelników Rosarium istnieje przede wszystkim w jej świetle. Warto jednak pamiętać, że jest to odczytanie dwudziestowieczne, wychodzące z psychologii, a nie z teologii epoki, w której powstały drzeworyty. Jung sam to podkreślał, traktując alchemię jako projekcję procesów psychicznych na materię, a nie jako świadomie skonstruowaną psychologię. Jego lektura otwiera ważny wymiar tych obrazów, ale nie wyczerpuje ich sensu.

Jung zdawał sobie przy tym sprawę z ryzyka, jakie niesie lektura przenosząca obrazy z jednego porządku do drugiego. Podkreślał, że alchemicy nie znali pojęć psychologii głębi i że jego interpretacja jest przekładem, a nie odczytaniem intencji autorów. Dla czytelnika duchowego ta uwaga jest cenna. Przypomina, że obrazy Rosarium nie należą do żadnej jednej szkoły interpretacyjnej, lecz mają w sobie nadmiar sensu, który pozwala im przemawiać do ludzi różnych epok. Psychologia przeniesienia jest jedną z dróg wejścia w ten nadmiar, obok drogi liturgicznej, mistycznej i filozoficznej.

Księżyc, Słońce i zmartwychwstanie

Druga dziesiątka drzeworytów, którą Jung pozostawił na boku, powtarza i pogłębia ten dramat. Pojawia się istota zjednoczona stojąca na księżycu, obok drzewa, w białej postaci, a następnie w postaci czerwonej, na słońcu. Zmienia się jej korona i jej atrybuty, a wiersze mówią o doskonaleniu i utrwalaniu. Przemiana, która w pierwszej części dokonała się w głębinach, w drugiej zostaje wyniesiona na wyżyny i ukazana w chwale.

Szczególnie wymowne są dwa obrazy bliskie końca cyklu. Na jednym widnieje koronacja Najświętszej Maryi Panny przez Trójcę Świętą, na drugim Chrystus powstający z grobu ze sztandarem zwycięstwa. Alchemicy Rosarium nie widzieli sprzeczności między swoją sztuką a wiarą. Przeciwnie, ukazywali Wielkie Dzieło jako odblask dziejów zbawienia: zjednoczenie przeciwieństw, śmierć, zstąpienie rosy z wysoka i zmartwychwstanie w chwalebnym ciele powtarzają w porządku natury to, co w porządku łaski dokonało się w Chrystusie, a przez Niego ma dokonać się w każdym człowieku.

Ta chrześcijańska rama nadaje całemu cyklowi głębię, której nie da się sprowadzić ani do receptury, ani do psychologii. Rosarium przemawia językiem, w którym miłość i śmierć, rozkład i rosa, ciało i dusza należą do jednej opowieści o odnowieniu stworzenia. Dlatego obrazy z frankfurckiego wydania z 1550 roku pozostają do dziś jednym z najważniejszych świadectw alchemii duchowej: nie wyjaśniają tajemnicy, lecz pozwalają ją kontemplować, krok po kroku, od źródła do poranka zmartwychwstania.

Dla współczesnego czytelnika duchowego Rosarium pozostaje więc tekstem o dwóch twarzach. Można je czytać w świetle Junga, jako mapę integracji psychicznej, i można je czytać w świetle chrześcijańskiej mistyki, jako obraz drogi duszy ku zjednoczeniu z Bogiem przez śmierć i zmartwychwstanie. Obie lektury są pełniejsze, gdy pamiętają o sobie nawzajem. Wspólne jest im przekonanie, że prawdziwa przemiana nie polega na odrzuceniu jednej strony przeciwieństwa, lecz na ich zaślubinach, w których każda ze stron umiera dla siebie, aby obie mogły żyć jako jedno.