Rosarium philosophorum – cykl medytacji
Dwadzieścia drzeworytów *Rosarium philosophorum* (Frankfurt 1550) jako dwudziestotygodniowy cykl medytacji nad dziełem: każdy obraz czyta się z łacińskim nagłówkiem operacji, niemieckim wierszem i sentencjami filozofów z sąsiednich stron druku.
Księga obrazów dzieła
Rosarium philosophorum, „Różaniec filozofów”, ukazało się w 1550 roku we Frankfurcie jako druga część zbioru De alchimia opuscula complura veterum philosophorum. Tekst jest łacińską kompilacją sentencji dawnych mistrzów sztuki: Hermesa, Morienusa, Seniora, Arnolda z Villanovy i wielu innych. Ułożono je według etapów dzieła. Druk ilustruje dwadzieścia drzeworytów, a pod obrazami stoją krótkie wiersze niemieckie, w których często mówią same postacie obrazu.
Obrazy opowiadają dzieło nad kamieniem. Król i królowa, czyli Sol i Luna, siarka i rtęć filozofów, zbliżają się do siebie, obnażają, wchodzą w kąpiel i łączą się. Z ich połączenia powstaje jedno ciało, które umiera i gnije w grobie. Dusza je opuszcza, ciało zostaje obmyte rosą, dusza wraca, a z grobu powstaje istota podwójna, Rebis. Dla autorów i pierwszych czytelników była to droga materii w naczyniu i zarazem droga ducha operatora. Medytacja nad Rosarium przechodzi tę drogę obraz po obrazie, tydzień po tygodniu.
Pierwsza dziesiątka
Pierwszy drzeworyt przedstawia fontannę Merkuriusza. Z jednego źródła woda wypływa trzema strugami do wspólnej misy, a nad nią stoją Słońce i Księżyc. Wiersz pod obrazem mówi w imieniu źródła: „Jesteśmy początkiem metali i pierwszą naturą, przez nas sztuka sporządza najwyższą tynkturę”. Dalej źródło mówi, że nie ma drugiej takiej fontanny ani wody, że leczy biednych i bogatych, a jednak jest pełne szkodliwej trucizny. To materia pierwsza, z której wszystko się zaczyna. Tekst kompilacji mówi zaraz potem o wodzie, która jest zarazem droga i tania, oczyszcza wszystko i zawiera w sobie wszystko, co potrzebne, a ciało rozpuszcza nie zwykłym rozpuszczeniem, lecz zwraca je do jego pierwszej wody.
Drugi obraz ukazuje króla i królową w szatach, którzy podają sobie lewe dłonie, a w prawych trzymają skrzyżowane gałązki kwiatów, gdy z góry, od gwiazdy, zstępuje ku nim ptak z trzecią gałązką. Na trzecim stoją nadzy, a napisy na wstęgach mówią: „O Luno, pozwól mi być twoim mężem” i „O Solu, muszę ci się poddać”. Na czwartym zanurzają się w kąpieli, w sześciobocznym naczyniu z wodą fontanny. Piąty nosi nagłówek Coniunctio sive coitus, „połączenie, czyli spółkowanie”: para łączy się w wodzie. Szósty to Conceptio seu putrefactio, „poczęcie, czyli gnicie”. Jedno ciało o dwóch głowach leży martwe w grobie, a wiersz mówi: „Tu leżą król i królowa martwi, dusza oddziela się z wielkim bólem”. Siódmy to Animae extractio vel impraegnatio, „wydobycie duszy, czyli zapłodnienie”. Mała postać duszy unosi się z grobu ku obłokom, bo, jak głosi wiersz, „tu cztery żywioły zostają rozdzielone, a dusza najsubtelniej odłączona od ciała”.
Ósmy nosi nagłówek Ablutio vel mundificatio, „obmycie, czyli oczyszczenie”. Z obłoku spada na martwe ciało rosa, a wiersz mówi: „Tu rosa spada z nieba i obmywa czarne ciało w grobie”. Dziewiąty to Animae iubilatio seu ortus seu sublimatio, „radość duszy, czyli jej wschód, czyli sublimacja”. Dusza „zstępuje z wysoka i ożywia zgniłe ciało”. Dziesiąty obraz zamyka pierwszą serię. Rebis, istota podwójna i skrzydlata, wstaje z grobu i stoi na półksiężycu, obok drzewa Księżyca. Wiersz mówi: „Tu rodzi się szlachetna i bogata królowa”, która przewyższa srebro, złoto i drogie kamienie. Jest to kamień biały, dzieło Luny.
Barwy dzieła
Obrazy pierwszej serii odpowiadają barwom, przez które według filozofów przechodzi materia. Grób z szóstego obrazu to czerń, nigredo, gnicie. Kompilacja przytacza w tym miejscu słowa, że kruk jest głową tej sztuki, i zdanie Arystotelesa, że nie widział niczego, co ma życie, by rosło i mnożyło się bez gnicia. Arnold dodaje, że gdy materia jest najpierw czarna, jest to klucz dzieła, bo bez czerni nie da się go wykonać. Rosa z ósmego obrazu obmywa czerń i prowadzi ku bieli, albedo. Rebis na półksiężycu jest bielą dopełnioną, kamieniem, który przemienia metale w srebro. Druga seria prowadzi od bieli ku czerwieni, rubedo, ku kamieniowi, który przemienia w złoto. Przy każdym tygodniu zapisuje się więc w dzienniku także barwę, na której stoi materia obrazu.
Druga dziesiątka
Druga seria powtarza drogę na wyższym stopniu, ku kamieniowi czerwonemu, dziełu Sola. Wracają te same motywy: połączenie, grób, dusza, rosa, powstanie. Każdy z nich jest już przekształcony, bo materia przeszła raz całe koło. Obrazy od jedenastego do piętnastego noszą w druku nagłówki fermentacji, oświecenia, pokarmu, utrwalenia i pomnożenia. Na jedenastym para łączy się znowu, tym razem uskrzydlona, a na dwunastym, jak mówi wiersz, „Sol umiera znowu i tonie w Merkuriuszu filozofów”. Siedemnasty kończy drugą serię: istota podwójna stoi obok drzewa Słońca i pelikana, a wiersz głosi: „Tu rodzi się król wszelkiej chwały”. Na osiemnastym zielony lew pożera słońce i mówi: „Jestem prawdziwym zielonym i złotym lwem, we mnie ukryte są wszystkie tajemnice filozofów”. Dziewiętnasty przedstawia koronację przez Trójcę Świętą, Ojca, Syna i Ducha. Dwudziesty ukazuje Chrystusa powstającego z grobu, a wiersz mówi: „Po mojej męce i wielu udrękach powstałem znowu, oczyszczony i obmyty ze wszelkich plam”.
Twórcy Rosarium nie oddzielali dzieła od teologii. Kamień, który umiera i powstaje, ma w nich za wzór Chrystusa zmartwychwstałego. Uwielbione ciało jest celem zarówno filozofa, jak i chrześcijanina. Kto medytuje nad cyklem, czyta ostatnie obrazy razem z resztą, jako dopełnienie dzieła.

Przygotowanie
Potrzebne są dobre reprodukcje wszystkich dwudziestu drzeworytów z wydania z 1550 roku, które biblioteki udostępniają w skanach starych druków. Późniejsze barwne kopie rękopiśmienne zmieniają szczegóły i ogląda się je dopiero dla porównania. Potrzebny jest przekład niemieckich wierszy, a dla znających łacinę także tekst kompilacji. Do tego dziennik z osobnymi stronami na każdy tydzień, stała pora, około dwudziestu minut dziennie, i stałe miejsce, gdzie reprodukcja może leżeć przez cały tydzień.
Tydzień z jednym obrazem
Każdy obraz otrzymuje jeden tydzień. Kolejność obrazów jest kolejnością dzieła i nie wolno jej zmieniać.
- Pierwszego dnia rozpocznij sesję krótką modlitwą o zrozumienie dzieła, połóż reprodukcję przed sobą i przez dziesięć minut patrz na nią, niczego nie nazywając.
- Opisz w dzienniku wszystko, co widać: postacie, przedmioty, kierunki gestów, liczbę strumieni, gwiazdy, napisy.
- Drugiego dnia odczytaj łaciński nagłówek, jeśli obraz go ma, i zapisz, jaką operację nazywa. Przeczytaj niemiecki wiersz w przekładzie i zapisz, kto w nim mówi i do kogo.
- Trzeciego dnia przeczytaj sentencje filozofów z sąsiednich stron druku i przepisz jedną, która objaśnia obraz.
- Czwartego dnia zapisz, czym jest ta operacja w naczyniu: co się w nim rozpuszcza, co gnije, co się oczyszcza lub krzepnie, i jaką barwę przybiera materia.
- Piątego dnia odłóż reprodukcję, zamknij oczy i odtwórz obraz z pamięci, a potem sprawdź, co pominąłeś.
- Szóstego dnia zestaw obraz z poprzednim i następnym i zapisz, co się zmieniło: liczba postaci, ich położenie, obecność nieba, grobu, wody.
- Siódmego dnia przeczytaj wszystkie zapisy tygodnia i przepisz na pierwszą stronę dziennika nagłówek obrazu i wybraną sentencję jako tytuł tygodnia.
- Pod każdym wpisem notuj datę, godzinę i czas trwania sesji.
Ogień i naczynie
Sztuka zna dwie reguły pieca, które obowiązują także w medytacji. Pierwsza dotyczy ognia. Ma on być łagodny i stały, bo gwałtowny pali materię, zanim zdąży się przemienić. W cyklu oznacza to dwadzieścia minut codziennie, a nie długie, rzadkie posiedzenia. Gdy tydzień wypadnie, wraca się do tego samego obrazu zamiast przeskakiwać do następnego. Dzieło przerwane w połowie operacji trzeba podjąć tam, gdzie stanęło.
Druga reguła dotyczy naczynia. Musi być zamknięte, bo duch ucieka z otwartego. Dziennik zostaje przy operatorze, a o przebiegu cyklu nie mówi się, dopóki koło się nie zamknie. Najdłużej zatrzymują zwykle nie obrazy kulminacji, lecz przejścia: kąpiel przed połączeniem i grób przed powrotem duszy. Tam właśnie ogień ma być najcierpliwszy.
Dwadzieścia tygodni i iteracja
Pełen cykl trwa około pięciu miesięcy. Po dziesiątym obrazie robi się tydzień przerwy i czyta jedne po drugich tytuły tygodni z pierwszej serii, od fontanny do Rebisa na półksiężycu. Po dwudziestym czyta się wszystkie dwadzieścia. Drugi przebieg cyklu, po roku, jest iteratio całej pracy. Operator czyta wtedy te same obrazy z dziennikiem pierwszego przejścia obok i dopisuje sentencje, których za pierwszym razem nie znalazł.
Cykl można też zestawić z inną serią emblematów, na przykład z Atalantą fugiens Michaela Maiera (1617), w której każdy emblemat ma epigramat i fugę muzyczną. Ta sama tradycja opowiada tam podobne operacje innymi obrazami. Pierwszą dziesiątkę obrazów Rosarium, z dodatkiem jedenastego, omówił Carl Gustav Jung w studium Die Psychologie der Übertragung (1946). Adam McLean, wydawca angielskiego przekładu z rękopisu Ferguson 210 (Edynburg 1980), opisał całą serię jako dwa siedmiostopniowe koła, bieli i czerwieni, ujęte między trzema obrazami początku a trzema obrazami końca. Jego tytuły weszły do obiegu jako nazwy obrazów, ale łacińskie nagłówki druku nazywają operacje dzieła.
