Johannes Lichtenberger i proroctwo astrologiczne 1488 roku
Pronosticatio Johannesa Lichtenbergera z 1488 roku połączyła rachunek wielkiej koniunkcji z 1484 roku z dawnymi proroctwami o odnowie Kościoła i cesarstwa, a dzięki drukowi stała się tekstem płynnym, który każde kolejne pokolenie, z Lutrem i jego przeciwnikami włącznie, czytało jako zapowiedź własnego czasu.

Astrolog bez biografii
O Johannesie Lichtenbergerze wiadomo niewiele i to niewiele jest niepewne. Zmarł prawdopodobnie w 1503 roku, działał w Nadrenii, w kręgu, który obejmował Alzację i Palatynat, i był duchownym. Późniejsza tradycja przedstawiała go jako astrologa cesarza Fryderyka III, ale brak źródeł, które potwierdzałyby taką funkcję. Prawdopodobnie miał kontakty z różnymi dworami i obracał się w środowisku, w którym astrologiczne prognozy były rodzajem politycznej publicystyki. Najważniejsze opracowanie jego życia i dzieła, monografia Dietricha Kurzego z 1960 roku, pokazało, jak wiele z tego, co o nim pisano, jest legendą.
Jego sława opiera się na jednym utworze. W 1488 roku ukazała się po łacinie Pronosticatio in Latino, a jeszcze w tym samym roku jej niemiecki przekład. Książka była bogato ilustrowana drzeworytami, a w kolejnych dekadach doczekała się dziesiątek wydań po łacinie, niemiecku i włosku, w różnych redakcjach, z różnymi ilustracjami i komentarzami. Już ta historia wydawnicza pokazuje, że nie mamy do czynienia z zamkniętym dziełem jednego autora, lecz z tekstem, który żył w obiegu i zmieniał się pod rękami drukarzy, tłumaczy i wydawców.
Książka pojawiła się w chwili, gdy w Niemczech rozkwitał nowy gatunek drukowanej literatury astrologicznej. Od lat siedemdziesiątych XV wieku drukarze wydawali coroczne prognozy, zwane po niemiecku Practica, cienkie broszury zapowiadające pogodę, urodzaje, choroby i wydarzenia polityczne na nadchodzący rok. Były tanie, szybko się rozchodziły i przyzwyczajały czytelników do tego, że przyszłość można kupić na jarmarku. Pronosticatio wyrastała z tej kultury, ale wykraczała poza nią: nie dotyczyła jednego roku, lecz dziesięcioleci, i nie ograniczała się do pogody i zbiorów, tylko mówiła o losach chrześcijaństwa.
Koniunkcja w Skorpionie i zaćmienie Słońca
Punktem wyjścia była konfiguracja niebieska z lat 1484 i 1485. W listopadzie 1484 roku Saturn i Jowisz spotkały się w znaku Skorpiona, a w marcu 1485 roku nastąpiło zaćmienie Słońca. W tradycji astrologii historycznej, ukształtowanej przez Abu Maszara i jego łacińskich następców, koniunkcje dwóch najwyższych planet były wskaźnikami wielkich zmian w dziejach religii i państw. Skorpion, znak wodny, rządzony przez Marsa, miał złe skojarzenia: zapowiadał zdradę, rozkład, choroby, ale też ukryte przemiany. Dla astrologów końca XV wieku ta koniunkcja była zatem wydarzeniem o randze epokowej.
Lichtenberger nie był jedynym, który o niej pisał. Wręcz przeciwnie, jego tekst był w dużej mierze zbudowany z cudzych prac. Już w 1484 roku ukazała się prognoza na tę koniunkcję autorstwa Pawła z Middelburga, niderlandzkiego astronoma i lekarza, który później został biskupem Fossombrone. Na początku lat dziewięćdziesiątych Paweł opublikował inwektywę przeciw „pewnemu zabobonnemu astrologowi”, w której oskarżył Lichtenbergera o przepisanie jego obliczeń i interpretacji bez podania źródła. Zarzut był w dużej mierze słuszny. Lichtenberger przejął z pracy Pawła sporą część astrologicznej warstwy swojej książki, a sam dodał do niej to, czego Paweł unikał: proroctwa.
Ta różnica jest istotna. Paweł z Middelburga był astrologiem w sensie, który współcześni uznawali za naukowy. Opierał się na obliczeniach, regułach i autorytetach dyscypliny, a jego przepowiednie, choć śmiałe, mieściły się w granicach astrologii naturalnej. Lichtenberger przekroczył te granice, łącząc astrologię z wizjonerską literaturą prorocką, i to właśnie ta mieszanka zapewniła mu popularność.
Prorocy, sybille i trzy stany społeczeństwa
Pronosticatio jest zbudowana według schematu, który odpowiadał średniowiecznemu obrazowi społeczeństwa. Mówi kolejno o Kościele, o cesarzu i władcach świeckich oraz o ludzie, czyli o trzech stanach, i każdemu z nich zapowiada okres prób i oczyszczenia. Kościół czeka upokorzenie, zgorszenie duchownych, rozłamy, a następnie odnowa; cesarstwo przejdzie przez walki, ale pojawi się władca, który przywróci porządek; lud doświadczy wojen, zarazy i głodu.
Postać władcy, który przyjdzie po okresie zamętu, nawiązywała do starej legendy o ostatnim cesarzu, obecnej w literaturze apokaliptycznej od wczesnego średniowiecza. W niemieckim kontekście końca XV wieku takie zapowiedzi łatwo łączono z dynastią Habsburgów, a zwłaszcza z młodym Maksymilianem, wybranym na króla rzymskiego w 1486 roku, na którego wielu patrzyło jako na nadzieję odnowy Rzeszy. Lichtenberger nie musiał nikogo wskazywać z imienia; wystarczyło, że opisał oczekiwanie, które jego czytelnicy już nosili w sobie, i nadał mu astrologiczną datę.
Do budowy tego obrazu Lichtenberger użył materiału bardzo różnorodnego. Obok astrologii pojawiają się w jego książce cytaty i parafrazy z proroctw przypisywanych sybillom, z pism Brygidy Szwedzkiej, z tradycji joachimickiej, która wiązała się z imieniem Joachima z Fiore i zapowiadała nowy wiek Ducha, z apokalipsy Pseudo-Metodego i z mniej znanych tekstów, jak proroctwa pewnego brata Reinharda, o którym niewiele wiadomo poza tym, co podaje sam Lichtenberger. Te źródła były już w XV wieku popularne i krążyły w zbiorach rękopiśmiennych, ale połączenie ich z obliczeniem konkretnej koniunkcji nadało im nową wiarygodność.
W tym tkwi istota proroctwa astrologicznego jako gatunku. Astrologia dostarczała daty i mechanizmu: wiadomo było, kiedy nastąpi przełom i dlaczego. Proroctwo dostarczało treści: wiadomo było, co się stanie i jaki to ma sens w historii zbawienia. Połączenie tych dwóch źródeł czyniło przepowiednię jednocześnie naukową i objawioną, a więc trudną do podważenia z jednej strony. Kto wątpił w astrologię, mógł się powołać na sybille; kto wątpił w sybille, mógł się powołać na rachunek nieba.
Ważną rolę odgrywały ilustracje. Drzeworyty przedstawiały papieża i cesarza, mnichów i rycerzy, postacie alegoryczne i symboliczne zwierzęta, a także sceny z kosmicznymi znakami nad nimi. Dla czytelnika, który nie znał łaciny albo nie przeczytał całego tekstu, obrazy były podstawowym nośnikiem przesłania i można je było interpretować niezależnie od słów. To one w dużej mierze sprawiły, że Pronosticatio stała się książką popularną, a nie tylko uczonym traktatem.
Mały prorok i spór o Lutra
Najważniejsza dla dziejów recepcji okazała się zapowiedź, że w związku z koniunkcją 1484 roku pojawi się „mały prorok”, który będzie wykładał Pismo i wprowadzi w Kościele wielkie zmiany. Lichtenberger pisał to w latach osiemdziesiątych XV wieku, kiedy nikt nie mógł wiedzieć, kim taki prorok miałby być. Po 1517 roku czytelnicy uznali, że wiedzą. Marcin Luter, który urodził się w listopadzie 1483 roku, był bardzo blisko daty koniunkcji, a jego zwolennicy szybko zaczęli w nim widzieć zapowiedzianego reformatora.
Sprawę komplikowała niepewność co do roku urodzenia Lutra. Sam Luter nie był tego pewny, a jego matka podobno pamiętała dzień, ale nie rok. Filip Melanchton przyjął ostatecznie rok 1483, ale w kręgach astrologicznych krążyły też inne daty. Włoski astrolog Luca Gaurico, którego działalność omawiamy osobno, opublikował w 1552 roku horoskop Lutra z datą 22 października 1484 roku, który miał dowodzić, że reformator urodził się pod złą gwiazdą. Wybór roku 1484 nie był przypadkowy, bo łączył Lutra bezpośrednio z koniunkcją w Skorpionie. Drzeworyt przedstawiający mnicha z diabłem na ramieniu, znany z niektórych wydań Pronosticatio, również odczytywano jako odniesienie do Lutra, przy czym zwolennicy i przeciwnicy reformacji rozumieli go zupełnie inaczej.
W 1527 roku w Wittenberdze ukazało się niemieckie wydanie Pronosticatio z przedmową samego Lutra. Przedmowa jest dokumentem dwuznacznym. Luter odrzucał astrologię jako sztukę, mówiąc, że gwiazdy nie panują nad Bogiem i że Lichtenberger często się mylił. Jednocześnie przyznawał, że Bóg może dawać znaki na niebie jako ostrzeżenia dla grzeszników, i że część zapowiedzi książki dotyczących zepsucia duchowieństwa się sprawdziła. Wydanie miało więc wymowę polemiczną: było używane przeciw papiestwu, ale bez przyjmowania astrologicznej teorii, na której było zbudowane.
Proroctwo jako lustro czytelników
Historia Pronosticatio stała się w XX wieku przedmiotem namysłu historyków kultury. Aby Warburg w studium z 1920 roku poświęconym pogańskiemu proroctwu w słowie i obrazie w czasach Lutra uczynił ją jednym z głównych przykładów tego, jak antyczne wyobrażenia o gwiazdach przetrwały w protestanckiej Europie i jak reformatorzy walczyli z nimi, a jednocześnie im ulegali. Dla Warburga Lichtenberger był świadectwem napięcia, które przenika całą nowożytność: między rozumem, który chce porządkować świat, a lękiem, który szuka w niebie znaków.
Warburg zestawiał przy tym Lichtenbergera z innymi drukami tej epoki, w których znaki naturalne służyły polemice religijnej, na przykład z ulotką Lutra i Melanchtona z 1523 roku, objaśniającą dwa potworne stworzenia, „papieskiego osła” i „mnisze cielę”, jako Boże ostrzeżenia przed zepsuciem Rzymu. Zestawienie to pokazuje, że reformatorzy, odrzucając astrologię jako naukę o przyczynach, chętnie zachowywali jej język jako język znaków, a granica między jednym a drugim pozostawała płynna.
Z perspektywy historii astrologii Pronosticatio jest ciekawsza jako zjawisko niż jako dzieło. Jej treść była w znacznym stopniu wtórna, astrologiczne obliczenia zapożyczone, a proroctwa zebrane z istniejących zbiorów. Ale jej forma, łącząca rachunek nieba z językiem apokalipsy i obrazem, okazała się niezwykle skuteczna. Była czytana przez kilka pokoleń i za każdym razem odnajdywano w niej coś innego: zapowiedź wojen tureckich, francuskich wypraw do Italii, reformacji, wojny chłopskiej. Włoskie przekłady, które zaczęły się ukazywać jeszcze w ostatniej dekadzie XV wieku, trafiały do kraju, w którym nastroje apokaliptyczne były wówczas szczególnie silne, a kaznodzieje zapowiadali karę Bożą za grzechy Kościoła i miast. Fakt, że jej proroctwa były ogólne, nie był słabością, lecz siłą, bo pozwalał je stosować do każdej nowej sytuacji.
Lęk przed potopem z 1524 roku, omawiany w osobnym eseju, pokazał, jak taka literatura mogła wpływać na zachowanie ludzi. Pronosticatio była jego poprzedniczką i jednym ze źródeł nastroju, w którym astrologia polityczna stawała się publiczną sprawą. Jej historia uczy, że prognoza astrologiczna w epoce druku nie była już przekazem jednego astrologa dla jednego władcy, lecz tekstem, który żył własnym życiem, przerabiany i odczytywany przez czytelników, którzy znajdowali w nim to, czego się obawiali lub na co liczyli.
