Augustyn i argument z bliźniąt przeciw astrologom
Połączenie osobistego świadectwa z Wyznań, w którym Augustyn opisuje swoje odejście od „matematyków”, z argumentem z bliźniąt Ezawa i Jakuba rozwiniętym w Państwie Bożym uczyniło biskupa Hippony głównym autorytetem, do którego chrześcijańska Europa odwoływała się w sporach o astrologię sądową.

Młody retor i matematycy
Kiedy Augustyn w czwartej księdze Wyznań wspomina swoją młodość w Kartaginie, obok manicheizmu i ambicji retorycznych wymienia jeszcze jedną słabość: chętnie radził się astrologów, których nazywa, zgodnie z ówczesnym zwyczajem językowym, mathematici. Uzasadnienie, jakie wtedy sobie dawał, jest charakterystyczne. Astrolodzy nie składali ofiar i nie zwracali się w modlitwach do żadnych duchów, a zatem wydawali mu się czymś innym niż wróżbici i czarownicy, których praktyki budziły w nim odrazę. Astrologia jawiła się jako wiedza, a nie jako kult, i dlatego mogła uchodzić za niewinną.
Pierwszym, który zachwiał tym przekonaniem, był Windycjan, prokonsul i wybitny lekarz, ten sam, który włożył Augustynowi na głowę wieniec zwycięzcy w konkursie poetyckim. W rozmowie z młodym retorem Windycjan wyznał, że sam w młodości studiował astrologię z zamiarem uczynienia z niej zawodu, ale porzucił ją, gdy przekonał się o jej fałszywości, i oddał się medycynie. Na pytanie Augustyna, dlaczego zatem astrolodzy tak często trafiają, odpowiedział, że sprawia to przypadek, rozsiany po całej naturze. Porównał to z otwieraniem na chybił trafił księgi poety, gdy niejeden wers, napisany o czymś zupełnie innym, zdumiewająco pasuje do sprawy pytającego.
Augustyn przyznaje, że wtedy go to nie przekonało. Dodaje, że także jego przyjaciel Nebrydiusz, młodzieniec bystry i nieufny wobec zabobonów, wyśmiewał całą tę sztukę, a on sam wciąż trzymał się autorytetu autorów, którzy o niej pisali. Ta szczerość jest ważna dla późniejszej recepcji. Wyznania nie przedstawiają krytyki astrologii jako czegoś oczywistego, lecz jako przekonanie zdobyte z trudem, wbrew skłonnościom i wbrew szacunkowi dla uczonych ksiąg.
Historia Firminusa
Rozstrzygające świadectwo przynosi księga siódma. Augustyn opowiada tam o Firminusie, człowieku wykształconym, który zwrócił się do niego z prośbą o radę w pewnej sprawie, licząc, że przyjaciel znający astrologię oceni jego „konstelacje”. Augustyn, wówczas już skłaniający się ku poglądom Nebrydiusza, odpowiedział ostrożnie, a wtedy Firminus opowiedział mu historię, która miała zmienić jego zdanie ostatecznie.
Ojciec Firminusa i jego przyjaciel byli zapalonymi miłośnikami astrologii. Notowali dokładnie chwile narodzin nawet zwierząt w swoich domach, aby gromadzić materiał do obserwacji. Zdarzyło się, że żona ojca Firminusa i niewolnica przyjaciela spodziewały się dziecka w tym samym czasie. Obaj mężczyźni umówili się, że wyślą posłańców, gdy tylko poród nastąpi, i tak się stało: posłańcy spotkali się w połowie drogi, co oznaczało, że dzieci urodziły się niemal w tej samej chwili. Układ nieba był więc dla obu identyczny. Mimo to Firminus, urodzony w zamożnej rodzinie, zrobił karierę i zdobył majątek, a dziecko niewolnicy pozostało niewolnikiem i służyło swoim panom.
Dla Augustyna była to próba doświadczalna. Gdyby ktoś na podstawie tego samego horoskopu przepowiedział obu chłopcom ten sam los, pomyliłby się co do jednego z nich. Gdyby zaś przepowiedział różne losy, nie miałby do tego podstaw w gwiazdach, lecz w wiedzy o pochodzeniu dzieci. Wniosek był prosty: jeśli astrolog mówi prawdę, to nie dzięki sztuce, lecz dzięki przypadkowi, a jeśli się myli, to nie z powodu niedoskonałości swojej wiedzy, lecz dlatego, że wiedza ta jest złudzeniem. Augustyn zaznacza, że właśnie wtedy przypomniał sobie o bliźniętach, które wychodzą z łona matki w tak krótkim odstępie, że różnica czasu nie może być uchwycona przez obserwację, a jednak ich życie potoczyło się zupełnie inaczej.
Ezaw i Jakub
Przykład bliźniąt zaczerpnięty z Księgi Rodzaju nadał argumentowi siłę, jakiej nie miałaby żadna anegdota. Ezaw i Jakub urodzili się jeden po drugim, przy czym Jakub trzymał brata za piętę, a zatem różnica czasu była minimalna. Pismo opisuje jednak ich losy jako całkowicie odmienne: Ezaw był myśliwym, Jakub człowiekiem spokojnym, jeden utracił pierworództwo, drugi otrzymał błogosławieństwo, a od nich wywodziły się dwa różne narody. Dla chrześcijańskiego czytelnika był to przykład niepodważalny, bo zaczerpnięty z tekstu objawionego.
Augustyn rozwija ten argument przede wszystkim w piątej księdze Państwa Bożego, gdzie zajmuje się problemem fatum i stosunku Opatrzności do historii Rzymu. Zwraca uwagę, że astrologowie zazwyczaj odpowiadają na argument z bliźniąt, iż nawet niewielka różnica czasu wystarcza, by niebo się zmieniło. Augustyn odpiera to podwójnie. Po pierwsze, jeśli różnica jest tak mała, że nie da się jej zmierzyć, to astrolog nie może jej uwzględnić w swoich przepowiedniach i jego sztuka staje się bezużyteczna. Po drugie, różnice w losach bliźniąt dotyczą rzeczy, które zależą od woli ludzkiej i od działania Boga, a nie od rzeczy cielesnych, na które gwiazdy mogłyby oddziaływać.
Na początku tej księgi Augustyn przywołuje jeszcze inny przypadek, przekazany przez Cycerona. Hipokrates miał opisać dwóch braci, którzy zachorowali jednocześnie, a ich choroba nasilała się i słabła w tym samym rytmie, co lekarz tłumaczył podobieństwem budowy ciała. Stoik Posejdonios, sam zwolennik astrologii, przypisywał to samo zjawisko wspólnej konstelacji w chwili poczęcia i narodzin. Augustyn uznaje wyjaśnienie lekarza za rozsądniejsze, bo odwołuje się do przyczyn bliskich i cielesnych, a nie do odległego nieba. Ważniejsze jest jednak to, że nawet jeśli bliźnięta chorują razem, nie znaczy to, by razem podejmowały decyzje, zawierały małżeństwa i wybierały zawody.
W tej samej księdze Augustyn rozważa również przypadek bliźniąt różnej płci, poczętych z pewnością w tej samej chwili, a jednak zupełnie odmiennych. Dodaje także krytykę wybierania dni, czyli praktyki ustalania korzystnego momentu na rozpoczęcie przedsięwzięcia. Jeśli los człowieka jest wyznaczony w chwili narodzin, nie ma sensu wybierać pomyślnych dni; jeśli zaś można go zmienić przez wybór chwili, to horoskop urodzeniowy niczego nie przesądza. Astrologia wikła się w sprzeczność z samą sobą.
Koło garncarskie Nigidiusza
Najbardziej obrazowym fragmentem tej dyskusji jest opowieść o Nigidiuszu Figulusie, rzymskim uczonym z czasów Cycerona, znanym z zainteresowań pitagorejskich i astrologicznych. Według przekazu, który Augustyn przytacza, Nigidiusz chciał odpowiedzieć na argument z bliźniąt i w tym celu wprawił w szybki ruch koło garncarskie. Następnie dwukrotnie, jak najszybciej, dotknął go pędzlem umoczonym w atramencie. Gdy koło się zatrzymało, okazało się, że oba znaki są od siebie daleko oddalone. Nigidiusz wyciągnął z tego wniosek, że niebo obraca się z tak wielką prędkością, iż nawet najkrótsza chwila między narodzinami bliźniąt przekłada się na znaczną różnicę w położeniu ciał niebieskich. Augustyn dodaje, że stąd miał pochodzić jego przydomek Figulus, czyli garncarz.
Augustyn odwraca ten eksperyment przeciw astrologom. Skoro odstęp jest tak znaczący, a zarazem tak trudny do uchwycenia, to astrolog nie jest w stanie określić go przy żadnych narodzinach, a jego twierdzenia o dokładnej chwili urodzenia pozostają pustą pretensją. Koło garncarskie nie ratuje więc astrologii, lecz pokazuje, że jej podstawowy wymóg, dokładne ustalenie momentu, jest niewykonalny. Nigidiusz chciał wykazać subtelność nieba, a wykazał niemożność sztuki, która ma je odczytywać.
Ten fragment szczególnie przemawiał do wyobraźni późniejszych czytelników. Koło garncarskie stało się emblematem argumentu, a opowieść o nim powtarzano w średniowiecznych encyklopediach i kazaniach. Paradoksalnie przekazała ona do potomności nazwisko Nigidiusza, którego własne pisma przetrwały jedynie we fragmentach.
Wolność, Opatrzność i demony
Za argumentami logicznymi stała u Augustyna głębsza troska teologiczna. Astrologia sądowa, jeśli traktować ją poważnie, zagrażała dwóm prawdom, które uważał za podstawowe: wolności ludzkiej woli i suwerenności Boga. Jeśli gwiazdy przesądzają o występkach i cnotach, to człowiek przestaje ponosić odpowiedzialność za swoje czyny, a grzech staje się dziełem Wenus czy Marsa. Jeśli zaś twierdzić, że to Bóg rządzi przez gwiazdy, to winę za zło przenosi się na Stwórcę. W obu przypadkach astrologia podważa porządek moralny.
Augustyn nie zaprzeczał, że ciała niebieskie mogą wpływać na rzeczy cielesne. Przyznawał, że Słońce zmienia pory roku, a Księżyc wpływa na pływy i na niektóre zjawiska przyrody. Sprzeciwiał się jednak twierdzeniu, że gwiazdy decydują o wyborach woli i o losach ludzi. W De doctrina christiana odróżniał obserwację nieba potrzebną do odmierzania czasu i żeglugi od sztuki stawiania horoskopów, którą zaliczał do zabobonów wynikających z umowy z demonami.
Ten ostatni wątek miał w średniowieczu duże znaczenie. Augustyn wyjaśniał trafne przepowiednie astrologów nie tylko przypadkiem, ale także ukrytym działaniem złych duchów, które w ten sposób umacniają ludzi w błędzie. Astrologia stawała się więc nie tylko błędną nauką, lecz także niebezpieczeństwem duchowym, otwierającym drogę do bałwochwalstwa.
Długie życie argumentu
Autorytet Augustyna sprawił, że jego argumenty stały się stałym elementem chrześcijańskiej krytyki astrologii. Izydor z Sewilli w Etymologiach odróżniał astrologię naturalną od zabobonnej, wyraźnie idąc jego śladem. Teksty Augustyna weszły do zbiorów prawa kanonicznego, a w XII wieku do Dekretu Gracjana, gdzie służyły do potępiania wróżbiarstwa. Tomasz z Akwinu w Sumie teologii, rozważając zagadnienie wpływu ciał niebieskich i dopuszczalności wróżenia z gwiazd, cytował go jako głównego świadka, przyjmując zarazem jego rozróżnienie między działaniem na ciało a działaniem na wolę.
Średniowieczni astrolodzy zdawali sobie sprawę z siły tego argumentu i próbowali na niego odpowiadać. Powtarzali, że różnica kilku minut przy narodzinach bliźniąt wystarcza, by zmienić ascendent lub położenie domów, i że gwiazdy jedynie skłaniają, a nie zmuszają. Ta ostatnia formuła, powtarzana w niezliczonych tekstach, była w znacznej mierze ustępstwem wobec Augustyna: astrologia chrześcijańska mogła istnieć tylko jako sztuka skłonności, a nie przeznaczenia.
W ten sposób historia Firminusa i bliźniąt z Księgi Rodzaju wyznaczyła granice, w których astrologia funkcjonowała w łacińskiej Europie przez ponad tysiąc lat. Augustyn nie zniósł jej całkowicie, ale nadał jej status podejrzany, wymagający ciągłego usprawiedliwiania. Każdy, kto chciał bronić sztuki gwiazd, musiał najpierw zmierzyć się z jego argumentami, a wielu krytyków późniejszych wieków zaczynało tam, gdzie on skończył.
