Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Astrologia

Katedra astrologii Marcina Króla na Uniwersytecie Krakowskim

Fundacja Marcina Króla z Żurawicy z 1459 roku dała Uniwersytetowi Krakowskiemu osobną, trwale uposażoną katedrę astrologii, w której astronomia, medycyna i coroczna prognostyka tworzyły jedną dziedzinę wiedzy, co w ówczesnej Europie zdarzało się rzadko.

Model kosmosu z „Mysterium Cosmographicum” Keplera
Model kosmosu z „Mysterium Cosmographicum” Keplera

Lekarz, matematyk i jego zapis

Marcin Król z Żurawicy należał do pokolenia krakowskich uczonych, którzy w połowie XV wieku zdobywali wykształcenie nie tylko w macierzystej uczelni, lecz także w ośrodkach zagranicznych. Źródła łączą jego drogę ze studiami w Krakowie, a następnie z pobytami w Pradze, Lipsku i we Włoszech, gdzie zetknął się z medycyną uniwersytecką. Wrócił jako człowiek dwóch kompetencji: matematyka, autora podręcznikowych traktatów o rachunku i geometrii, oraz lekarza. To połączenie nie było przypadkowe. W medycynie późnośredniowiecznej znajomość ruchów nieba należała do wyposażenia praktyka, bo od położenia Księżyca i planet uzależniano wybór dni do upustu krwi, podawania leków i oceny przebiegu choroby.

Daty życia Marcina są niepewne, a i sam akt fundacyjny bywa w literaturze opisywany na różne sposoby: jako zapis dokonany za życia albo jako ustanowienie dopełnione po jego śmierci. Rok 1459 przyjmuje się jednak powszechnie jako moment, od którego krakowska uczelnia dysponowała odrębnym uposażeniem przeznaczonym na wykład nauk matematycznych w ich astrologicznej postaci. Właśnie owo uposażenie było rzeczą decydującą. Wykłady z astronomii prowadzono w Krakowie wcześniej, w ramach zwykłego toku studiów na wydziale sztuk, lecz zależały one od tego, który magister akurat zechciał lub musiał je podjąć. Fundacja zapewniała ciągłość: osobny dochód, osobny obowiązek i osobnego wykładowcę, nazywanego w źródłach po prostu astrologiem.

W ten sposób dziedzina, która dotąd żyła w szczelinach programu, otrzymała własne miejsce w strukturze korporacji. Dla historii idei ważne jest, że miejsce to nie zostało nazwane katedrą astronomii w nowożytnym sensie. Ówczesne słownictwo nie oddzielało jeszcze ostro nauki o ruchach ciał niebieskich od nauki o ich znaczeniu dla świata podksiężycowego. Obie stanowiły kolejne piętra jednej wiedzy, a fundator, sam lekarz, myślał o niej przede wszystkim jako o narzędziu praktycznym.

Co czytano z katedry

Program wykładów związanych z fundacją układał się wokół kanonu tekstów, który kształtował się w łacińskiej Europie od XII wieku. Jego podstawą była teoria ruchów: traktaty o sferze, teorie planet oraz tablice pozwalające obliczać położenia ciał niebieskich w dowolnym momencie. W Krakowie, jak w większości ośrodków środkowoeuropejskich, posługiwano się tablicami alfonsyńskimi, zestawionymi w Kastylii w XIII wieku i przerobionymi w Paryżu w następnym stuleciu, a z czasem także ich krakowskimi adaptacjami, przeliczonymi na południk miasta. Bez tablic nie dało się sporządzić ani kalendarza, ani horoskopu, ani rocznej prognozy, toteż ich objaśnianie było codzienną pracą astrologa uniwersyteckiego.

Na drugim piętrze stały podręczniki sztuki sądów gwiezdnych. Pierwszym z nich był Introductorium Alkabicjusza, zwięzły wykład znaków zodiaku, natur planet, aspektów i losów, który pełnił rolę elementarza. Wyżej sytuowało się dzieło Ptolemeusza znane łacinnikom jako Quadripartitum, czyli Tetrabiblos, czytane razem z komentarzem Haliego ibn Ridwana. Tetrabiblos dostarczał uzasadnienia filozoficznego: tłumaczył, dlaczego niebo działa na rzeczy ziemskie przez jakości ciepła, zimna, wilgoci i suchości, i na tej podstawie porządkował prognozy dotyczące ludów, klimatów, pogody i pojedynczych ludzi. Do tego kanonu dochodziły pisma pomniejsze, zwłaszcza Centiloquium przypisywane Ptolemeuszowi oraz traktaty o elekcjach i o rewolucjach lat.

Taki układ lektury mówi wiele o ówczesnym rozumieniu astrologii. Nie była ona zbiorem luźnych przepowiedni, lecz dyscypliną hierarchiczną, w której rachunek poprzedzał interpretację, a interpretacja wymagała teorii przyczynowości. Student przechodził od geometrii sfery do tablic, od tablic do elementarza znaków i planet, a dopiero potem do ptolemejskiej filozofii wpływów. Nauczanie astrologii było więc w praktyce nauczaniem astronomii matematycznej, tylko że celem tej astronomii pozostawało odczytanie znaczeń.

Obowiązek prognozy

Najbardziej charakterystycznym elementem krakowskiej fundacji był obowiązek, który nakładano na wykładowcę: co roku miał on przygotować prognozę na nadchodzący rok. Tekst taki, oparty na obliczeniu chwili wejścia Słońca w znak Barana i na układzie planet w tym momencie, przewidywał przebieg pogody, urodzaju, chorób, wojen i losów stanów. Dla korporacji uniwersyteckiej oznaczało to, że jej astrolog działał na zewnątrz murów: jego praca trafiała do dworu, kapituły i mieszczaństwa, a z czasem, wraz z rozwojem druku, do szerokiego kręgu czytelników.

Obowiązek prognozy łączył w sobie trzy funkcje. Był ćwiczeniem dydaktycznym, bo pokazywał w działaniu metody, o których mówiono na wykładzie. Był też świadectwem kompetencji uczelni wobec mecenasów, a wreszcie służbą publiczną, ponieważ prognozy wskazywały dni sprzyjające i niesprzyjające zabiegom medycznym, pracom rolnym i podróżom. Krakowskie roczne sądy, zachowane w rękopisach i drukach od drugiej połowy XV wieku, stanowią osobny gatunek, którego dzieje wymagają oddzielnego omówienia. Dla katedry ważne jest to, że gatunek ten był przez fundację wymuszony i podtrzymywany, a więc miał oparcie instytucjonalne, którego nie miała rozproszona prognostyka wielu innych miast.

Z punktu widzenia samej uczelni prognoza była także formą odpowiedzialności. Astrolog podpisywał się pod tekstem jako członek korporacji, a jego pomyłki i trafienia obciążały lub zdobiły jej imię. Nic dziwnego, że krakowskie prognozy przybierają zazwyczaj ton ostrożny, zastrzegają się wobec woli Bożej i wolności człowieka, a wpływ gwiazd przedstawiają jako skłonność, nie konieczność. Ta formuła, wywodząca się z chrześcijańskiej teologii XIII wieku, pozwalała uprawiać astrologię sądową w granicach uznanych przez Kościół.

Medycyna pod niebem

Fundacja lekarza nie przypadkiem umieszczała astrologię w pobliżu medycyny. W XV wieku na wielu uniwersytetach kandydaci na lekarzy musieli opanować podstawy nauki o gwiazdach, a nauki te nazywano niekiedy jatromatematyką. Chodziło o konkretne umiejętności: wyznaczanie faz Księżyca i jego przejść przez znaki, ponieważ każdy znak przypisywano określonej części ciała; ocenę dni krytycznych w przebiegu gorączek, liczonych od początku choroby według ruchu Księżyca; wreszcie wybór chwili na zabieg. Popularne w tym czasie wyobrażenie człowieka zodiakalnego, z rybami przy stopach i baranem nad głową, wisiało w wielu kalendarzach jako pomoc dla cyrulików.

Krakowski astrolog, przygotowując kalendarz i prognozę, przekazywał więc lekarzom i balwierzom materiał użytkowy. Z tego względu katedra była dla współczesnych bardziej instytucją praktyczną niż spekulatywną. Jej wykładowcy uczestniczyli w życiu medycznym miasta, a niektórzy sami uzyskiwali stopnie lekarskie. Granica między astrologią, astronomią i medycyną przebiegała wewnątrz jednej osoby, która rano liczyła z tablic, w południe objaśniała Alkabicjusza, a wieczorem mogła być wezwana do chorego.

Ta bliskość ma także wymiar filozoficzny. Medycyna galenowska rozumiała zdrowie jako równowagę jakości i humorów, a astrologia ptolemejska tłumaczyła działanie nieba przez te same jakości. Obie posługiwały się wspólnym słownikiem ciepła, zimna, suchości i wilgoci. Kiedy Marcin Król uposażał wykład astrologii, nie łączył dwóch obcych dziedzin, lecz wzmacniał spójność obrazu świata, w którym ciało człowieka było małym odbiciem kosmosu.

Kraków na mapie Europy

Uniwersyteckie nauczanie astrologii nie było krakowskim wynalazkiem. W Bolonii nauki o gwiazdach wykładano w ramach studiów medycznych już w XIV wieku, a statuty z początku XV stulecia rozpisywały ich program na kolejne lata, z Alkabicjuszem na początku i Ptolemeuszem na końcu. W Paryżu Karol V ufundował w latach siedemdziesiątych XIV wieku kolegium dla studentów medycyny i astrologii, związane z jego nadwornym lekarzem. Wiedeń stał się w XV wieku ośrodkiem astronomii matematycznej dzięki pracom Jana z Gmunden, Georga Peuerbacha i Regiomontana. Mimo to stałe, osobno uposażone stanowisko przeznaczone wyłącznie na tę dziedzinę należało do rzadkości.

W tym właśnie leży znaczenie fundacji z 1459 roku. Dzięki niej Kraków w drugiej połowie XV wieku przyciągał studentów zainteresowanych naukami matematycznymi z całej Europy Środkowej, także z krajów niemieckich i z Węgier. Niemiecki kronikarz Hartmann Schedel w swojej wielkiej kronice z 1493 roku wymienia krakowską uczelnię jako miejsce szczególnie słynące z astronomii, co świadczy o reputacji wykraczającej poza granice królestwa. W tym środowisku kształcili się magistrowie, których komentarze do teorii planet i do podręczników astrologii krążyły w odpisach, oraz studenci, którzy później wnieśli krakowskie przygotowanie do innych ośrodków.

Odrębna katedra miała też swoje ograniczenia. Wiązała wykładowcę z kanonem tekstów i z obowiązkiem prognozy, a więc utrwalała astronomię jako służebną wobec sądów gwiezdnych. Gdy w XVI wieku zmieniał się status astrologii, a zainteresowanie przenosiło się na matematyczne modele ruchów, fundacja nadal istniała i formalnie zobowiązywała do tego samego. To napięcie między instytucją a przemianami wiedzy towarzyszyło krakowskiemu nauczaniu przez dziesięciolecia, a echa dawnego obowiązku słychać jeszcze w prognostykach, które profesorowie Akademii wydawali w następnym stuleciu.

Fundacja jako obraz wiedzy

Dla historyka idei katedra Marcina Króla jest cennym świadectwem, ponieważ odsłania myślenie, które nie dzieliło jeszcze nauki na przyrodniczą i symboliczną. Fundator chciał, aby uczelnia kształciła ludzi zdolnych liczyć ruchy nieba i zarazem rozumieć, co te ruchy znaczą dla zdrowia, pogody i spraw publicznych. W tej perspektywie astrologia nie była dodatkiem do astronomii, ale jej uzasadnieniem: po co bowiem znać miejsce Saturna, jeśli nie po to, by wiedzieć, jaką skłonność wnosi on w świat?

Ta jedność rozpadła się dopiero w epoce, w której krakowskie wykształcenie wydało najsłynniejszego ze swoich absolwentów. Nie oznacza to, że fundacja była jedynie przedsionkiem nowożytnej nauki. Była samodzielnym projektem kulturowym, w którym wiedza o niebie służyła porządkowaniu życia ziemskiego, a uczelnia brała na siebie odpowiedzialność za przekazywanie tej wiedzy w formie zarazem uczonej i użytecznej. Właśnie dlatego jej dzieje należą zarówno do historii astronomii, jak i do historii zachodniej astrologii jako dyscypliny akademickiej, z własnymi tekstami, metodami i powinnościami.