Tycho Brahe i astrologia na Uraniborgu
Tycho Brahe, zapamiętany jako reformator astronomii obserwacyjnej, był zarazem praktykującym astrologiem: w kopenhaskiej mowie z 1574 roku bronił sztuki gwiazd przed teologami i sceptykami, sporządzał horoskopy duńskich książąt, a na Uraniborgu prowadził zapiski pogodowe, które miały służyć także sprawdzaniu reguł astrometeorologii.

Astronom, który nie przestał być astrologiem
Obraz Tychona Brahego utrwalony w podręcznikach historii nauki jest obrazem obserwatora: duńskiego szlachcica, który na wyspie Hven zbudował obserwatorium wyposażone w największe i najdokładniejsze przyrządy przedteleskopowej epoki, zgromadził pomiary pozycji gwiazd i planet o niespotykanej precyzji, a jego dane posłużyły następnie do zbudowania nowej astronomii. W tym obrazie astrologia zwykle pojawia się na marginesie, jako relikt epoki albo obowiązek dworski, z którego uczony wywiązywał się bez przekonania. Źródła mówią jednak co innego. Tycho nie tylko sporządzał horoskopy, ale też publicznie bronił astrologii jako uprawnionej i pożytecznej wiedzy.
Nie oznacza to, że był bezkrytyczny. Przeciwnie, jego stosunek do tradycji astrologicznej był podobny do stosunku wobec tradycji astronomicznej. Uważał, że dawne tablice są niedokładne, a wiele reguł przekazywanych przez autorów arabskich i średniowiecznych opiera się na złych danych lub dowolnych spekulacjach. Z tego jednak nie wnioskował, że sztuka jest fałszywa, lecz że wymaga reformy. Lepsze obserwacje miały dać lepsze pozycje planet, a lepsze pozycje – trafniejsze sądy. W tym sensie astrologia nie była dla Tychona czymś zewnętrznym wobec jego programu, lecz jednym z jego celów.
Już we wczesnej młodości interesował się znaczeniem zjawisk niebieskich. Znany jest epizod z 1566 roku, kiedy jako student w Rostocku na podstawie październikowego zaćmienia Księżyca zapowiedział śmierć sułtana Sulejmana. Przepowiednia okazała się chybiona w osobliwy sposób: sułtan już nie żył, zmarł bowiem kilka tygodni wcześniej podczas kampanii węgierskiej, o czym wieść nie zdążyła jeszcze dotrzeć do Niemiec. Epizod ten był później przytaczany z ironią, ale dobrze pokazuje, że młody Tycho traktował prognostykę poważnie i był gotów publicznie wypowiadać się w jej imieniu.
Mowa o naukach matematycznych
Najważniejszym świadectwem jego poglądów jest mowa De disciplinis mathematicis oratio, wygłoszona jesienią 1574 roku na uniwersytecie w Kopenhadze. Tycho był wówczas młodym, ale już rozpoznawalnym uczonym, autorem pracy o nowej gwieździe z 1572 roku, i na prośbę studentów oraz za aprobatą króla Fryderyka II podjął się serii wykładów z astronomii. Mowa inauguracyjna miała charakter programowy. Jej tekst ogłosił drukiem dopiero w 1610 roku, już po śmierci autora, kopenhaski teolog i filozof Conrad Aslacus.
Oracja jest pochwałą nauk matematycznych: arytmetyki, geometrii, astronomii, zestawionych w tradycyjnym humanistycznym porządku i opatrzonych przeglądem ich historii od starożytności. Znaczna jej część poświęcona jest jednak obronie astrologii, co samo w sobie mówi wiele o tym, jak Tycho rozumiał swoje zadanie przed kopenhaskim audytorium. Musiał się zmierzyć z zarzutami teologów, według których astrologia odbiera Bogu wolność, a człowiekowi odpowiedzialność, a także z zarzutami filozofów, którzy kwestionowali jej pewność.
Na pierwszy zarzut Tycho odpowiadał w duchu bliskim protestanckiej teologii stworzenia. Bóg nie stworzył gwiazd na próżno; ich ruchy i światło wpływają na świat podksiężycowy, a poznanie tych wpływów jest częścią poznania dzieła Bożego. Nie wynika z tego determinizm, gdyż wpływ nieba dotyczy skłonności, a człowiek obdarzony rozumem i łaską może im się przeciwstawić. W tym kontekście przywoływał starą sentencję, że mędrzec panuje nad gwiazdami. Astrologia nie znosi więc wolności, lecz pozwala ją lepiej rozumieć: kto zna swoje skłonności, ten lepiej wie, nad czym ma pracować.
Na zarzut drugi odpowiadał porównaniem z medycyną. Lekarze także mylą się w rokowaniach, a nikt z tego powodu nie odrzuca sztuki lekarskiej. Błędy astrologów wynikają z niedokładności danych, z trudności materii i z niekompetencji niektórych praktyków, a nie z fałszywości samej zasady. Argument ten, typowy dla obrońców astrologii, w ustach Tychona nabierał szczególnej wagi, bo właśnie on miał niedługo zabrać się do usuwania pierwszej z tych przeszkód, czyli niedokładności danych.
Horoskopy synów Fryderyka II
Najbardziej konkretnym śladem astrologicznej praktyki Tychona są horoskopy sporządzone dla synów króla Fryderyka II. Po narodzinach następcy tronu Chrystiana w kwietniu 1577 roku król zlecił Tychonowi przygotowanie jego nativitas. Tycho wykonał zadanie z wielką starannością i wręczył królowi obszerny rękopis zawierający wyliczenie położenia planet w chwili narodzin oraz szczegółową interpretację. Podobne prace przygotował później dla młodszych synów króla, Ulryka urodzonego w 1578 roku i Jana urodzonego w 1583 roku. Rękopisy te zachowały się i zostały wydane w zbiorowej edycji jego dzieł.
Horoskop Chrystiana jest dokumentem zarówno astrologicznym, jak i dworskim. Tycho omawia w nim temperament księcia, jego zdolności, zagrożenia dla zdrowia w poszczególnych okresach życia, a także przewidywany charakter rządów. Język jest ostrożny, pełen zastrzeżeń o wolności i łasce Bożej, a zarazem dość konkretny, by mógł służyć wychowawcom. W tekście widać też zabiegi techniczne: Tycho dyskutuje problem dokładnej godziny narodzin, rozważa różne metody wyznaczania domów i kierunków, stosuje rachunek tzw. dyrekcji, służący do określania czasu przyszłych wydarzeń.
Znaczenie tych horoskopów polega także na tym, że pokazują zależność między astrologią a mecenatem. Rok wcześniej, w 1576 roku, Fryderyk II nadał Tychonowi wyspę Hven wraz z dochodami na budowę obserwatorium. Hojność króla była niezwykła i zobowiązywała. Obsługa astrologiczna dworu stanowiła jeden z praktycznych powodów, dla których monarcha mógł uważać inwestycję w astronomię za uzasadnioną. Nie trzeba z tego wyciągać wniosku, że Tycho był astrologiem z przymusu. Dowodzi to raczej, że w ówczesnym świecie granica między nauką o niebie a jej zastosowaniami prognostycznymi była płynna dla wszystkich stron.
Według przekazów Tycho przygotowywał dla króla również prognozy roczne, dotyczące pogody, zdrowia i spraw państwa, choć miał się uskarżać na ciężar tego obowiązku. Skarga ta bywa interpretowana jako dowód niechęci do astrologii, ale można ją równie dobrze odczytać jako niechęć do prognostyki rutynowej, opartej na niedostatecznych danych i wymagającej odpowiedzi tam, gdzie uczciwy astrolog wolałby milczeć. Tycho odróżniał astrologię ogólną, opartą na wielkich zjawiskach i długich okresach, od drobnych przepowiedni, którymi żył rynek kalendarzy, i tych ostatnich nie cenił. Gdy pod koniec życia przeniósł się na dwór cesarza Rudolfa II w Pradze, znalazł się w otoczeniu, w którym zainteresowanie horoskopami było jeszcze większe, a od matematyka cesarskiego oczekiwano także porad astrologicznych.
Pogoda na wyspie Hven
Szczególnie interesujący jest dziennik meteorologiczny prowadzony na Uraniborgu od 1582 do 1597 roku. Zapisywano w nim codzienny stan pogody: wiatr, deszcz, śnieg, mgłę, burze, zorze. Był to jeden z najdłuższych systematycznych zapisów pogodowych w Europie przed wynalezieniem przyrządów meteorologicznych. Historycy klimatu korzystają z niego do dziś. W kontekście epoki ważne jest jednak, w jakim celu go prowadzono.
Astrometeorologia, czyli przewidywanie pogody z układów planet, należała do astrologii naturalnej i była uznawana za najbardziej uprawnioną z jej gałęzi. Zakładała, że aspekty planet, fazy Księżyca i wejścia Słońca w znaki wpływają na stan powietrza. Reguły te przekazywano od starożytności, ale rzadko poddawano je systematycznemu sprawdzeniu. Dziennik z Uraniborga dawał możliwość zestawienia obserwacji nieba z obserwacjami pogody na tym samym miejscu przez wiele lat. Nie wiadomo dokładnie, jak dalece Tycho przeprowadził takie porównania, ale sam fakt prowadzenia zapisu w tym otoczeniu wskazuje na zamiar, który można nazwać empirycznym podejściem do astrologii.
Ten zamiar dobrze zgadza się z całością jego projektu. Uraniborg nie był tylko obserwatorium astronomicznym, ale też domem badań przyrodniczych w szerokim sensie, w którym niebo i ziemia były przedmiotem jednej wiedzy. Dla Tychona wpływ ciał niebieskich na pogodę był hipotezą sprawdzalną w zasadzie, a nie dogmatem. W ten sposób astrologia staje się w jego pracy przedmiotem kontroli, a nie tylko praktyką dworską.
Zapisy prowadzili w dużej mierze asystenci, młodzi ludzie przebywający na wyspie po kilka lat, uczący się obserwacji i rachunku. Dziennik był więc także szkołą: wdrażał do codziennej, monotonnej rejestracji zjawisk, bez której żadna reguła, astrologiczna czy przyrodnicza, nie mogła zostać rzetelnie oceniona. Ten nawyk regularności, przeniesiony z nieba na powietrze, jest jednym z mniej docenianych owoców Uraniborga.
Astrologia jako część reformy
Mówiąc o astrologii Tychona, trzeba uniknąć dwóch pokus. Pierwsza polega na traktowaniu jej jako wstydliwego dodatku do wielkiego dzieła, o którym lepiej nie wspominać. Druga – na przedstawianiu Tychona jako astrologa, który przypadkiem zrobił coś dla astronomii. Prawda leży gdzie indziej. Tycho uważał astrologię za część wiedzy o niebie, wymagającą tej samej staranności co pomiar pozycji. Był krytyczny wobec jej tradycyjnej formy, ale nie wobec jej zasady.
W pracy o nowej gwieździe z 1572 roku dołączył astrologiczną interpretację zjawiska, zapowiadając jego skutki w nadchodzących latach i dziesięcioleciach. Zastrzegał przy tym, że zjawisko bezprecedensowe wymyka się regułom wypracowanym dla planet, co samo w sobie było przyznaniem granic sztuki. Ta mieszanina śmiałości i ostrożności jest typowa dla jego stanowiska. Przyznawał, że wiele nie wiadomo, ale nie odmawiał niebu znaczenia.
Badacze, którzy w ostatnich dziesięcioleciach zajmowali się astrologią w kręgu Tychona, podkreślają, że jego postawa była reprezentatywna dla pokolenia. Astronomowie drugiej połowy XVI wieku na ogół nie odrzucali astrologii, lecz chcieli ją oczyścić i oprzeć na lepszych podstawach. Tycho był w tym projekcie jednym z najbardziej konsekwentnych. Paradoks polega na tym, że to właśnie gromadzone przez niego obserwacje, wykorzystane przez następców, przyczyniły się do przebudowy kosmologii, w której astrologia z czasem straciła swoje oparcie. W chwili, gdy je zbierał, chodziło mu jednak zarówno o dokładniejszą astronomię, jak i o trafniejszą astrologię, i nie widział między tymi celami sprzeczności.
