Bulla Coeli et terrae i papieskie zakazy astrologii
Bulla Coeli et terrae Sykstusa V z 1586 roku i bulla Inscrutabilis Urbana VIII z 1631 roku, wydana po procesie opata Orazia Morandiego, wyznaczyły w katolickiej Europie granicę między dozwoloną astrologią naturalną a zakazaną astrologią sądową, przenosząc dawne rozróżnienie teologów do porządku prawa karnego.

Stare rozróżnienie, nowa stawka
Rozróżnienie między astrologią naturalną a sądową nie zostało wymyślone przez papieży epoki potrydenckiej. Od średniowiecza teologowie odróżniali wpływ ciał niebieskich na żywioły, pogodę, rośliny i ciało ludzkie od pretensji do przepowiadania wolnych czynów człowieka i zdarzeń przygodnych. Tomasz z Akwinu przyjmował, że gwiazdy działają na ciała, a pośrednio mogą wpływać na namiętności, lecz nie zniewalają rozumu ani woli. Z tej zasady wynikało, że lekarz wybierający porę zabiegu według położenia Księżyca czy rolnik zważający na fazy nieba nie grzeszą, natomiast ten, kto twierdzi, że z horoskopu wyczyta, czy ktoś zostanie mordercą albo kiedy umrze władca, wkracza w obszar zastrzeżony dla Boga.
Przez wieki rozróżnienie to funkcjonowało przede wszystkim jako norma teologiczna i duszpasterska. W praktyce astrologia sądowa kwitła na dworach, także kościelnych, a wielu papieży epoki renesansu korzystało z usług astrologów przy wyborze dat koronacji, podróży czy ważnych decyzji. Zmiana, która dokonała się w drugiej połowie XVI wieku, polegała nie na wynalezieniu nowej doktryny, lecz na nadaniu starej doktrynie siły prawa i aparatu egzekucji. Kościół potrydencki zaczął traktować astrologię sądową nie tylko jako błąd, lecz jako przedmiot dyscypliny, z udziałem inkwizycji i cenzury.
Pierwszym krokiem był Indeks ksiąg zakazanych ogłoszony w 1564 roku z upoważnienia Soboru Trydenckiego. Dziewiąta z jego ogólnych reguł zakazywała ksiąg geomancji, hydromancji, chiromancji i innych sztuk wróżebnych, a także pism astrologii sądowej, które ośmielają się twierdzić coś pewnego o przyszłych zdarzeniach przygodnych lub o czynach zależnych od ludzkiej woli. Ta sama reguła wyraźnie dopuszczała jednak sądy i obserwacje naturalne, służące żegludze, rolnictwu i sztuce lekarskiej. Formuła ta stała się wzorem dla wszystkich późniejszych regulacji.
Sykstus V i bulla z 1586 roku
Sykstus V, franciszkanin wybrany na papieża w 1585 roku, znany z energicznych reform administracyjnych i surowości wobec przestępczości w Państwie Kościelnym, poszedł dalej niż reguły Indeksu. Dnia 5 stycznia 1586 roku wydał bullę zaczynającą się od słów Coeli et terrae Creator Deus, wymierzoną przeciw astrologii sądowej i wszelkim formom wróżbiarstwa. Dokument nie ograniczał się do książek. Zwracał się do biskupów, prałatów i inkwizytorów, nakazując im ściganie tych, którzy uprawiają sztuki przepowiadania przyszłości, oraz tych, którzy z nich korzystają.
Bulla wylicza szeroki zestaw praktyk: od astrologii sądowej poprzez geomancję i chiromancję aż po wywoływanie demonów i wróżby z luster czy wody. Uzasadnienie jest teologiczne. Wiedza o przyszłych zdarzeniach przygodnych należy do Boga, a kto rości sobie do niej prawo, ten albo oszukuje, albo – co gorsza – wchodzi w układ z demonami, które mogą udawać wiedzę o przyszłości, by zwodzić ludzi. W tej perspektywie astrologia sądowa zbliżała się do magii, a jej uprawianie przestawało być sprawą prywatnego sumienia, stając się zagrożeniem dla wiary.
Jednocześnie Coeli et terrae powtarzała wyjątek obecny w regule Indeksu. Dopuszczała przewidywania dotyczące spraw naturalnych, przydatne w rolnictwie, żegludze i medycynie. Wyjątek ten miał zasadnicze znaczenie. Nie zamykał drogi kalendarzom z prognozami pogody, lekarzom stosującym astrologię medyczną ani uczonym zajmującym się wpływem nieba na żywioły. Tym samym papieski zakaz nie uderzał w astrologię jako całość, lecz rysował linię wewnątrz niej. Po jednej stronie zostawało to, co uchodziło za fizykę nieba, po drugiej – przepowiednie dotyczące ludzkich losów, wyborów i śmierci.
Skuteczność bulli była zróżnicowana. Astrologia sądowa nie zniknęła z Włoch ani z innych krajów katolickich, a horoskopy nadal krążyły wśród arystokracji i duchowieństwa. Zmieniły się jednak warunki publikacji. Autorzy i drukarze musieli liczyć się z cenzurą, która w kolejnych wydaniach Indeksu, także w tym ogłoszonym za Klemensa VIII w 1596 roku, utrzymywała zakaz. Książki astrologiczne coraz częściej przedstawiały się jako naturalne, ostrożnie omijając tematy wyraźnie zakazane, a niejedno dzieło trafiało do druku w wersji okrojonej lub z zastrzeżeniami. Powstała osobna sztuka pisania na granicy dozwolonego, w której autor mógł omawiać techniki horoskopowe pod warunkiem, że zastrzegał brak pewności i deklarował posłuszeństwo nauce Kościoła.
Rzym Urbana VIII i opactwo Santa Prassede
Czterdzieści lat później sprawa wróciła w dramatycznej postaci. Maffeo Barberini, wybrany na papieża w 1623 roku jako Urban VIII, był człowiekiem wykształconym, poetą i mecenasem, a zarazem władcą wyjątkowo wrażliwym na pogłoski o własnej śmierci. Rzym tamtej epoki żył przepowiedniami. W salonach, kancelariach i bibliotekach krążyły horoskopy kardynałów i papieża, a od nich zależały spekulacje polityczne: kto przygotowuje się do konklawe, które stronnictwo zyska, gdy papież umrze. Astrologia sądowa stała się tu narzędziem polityki, a przepowiednia mogła wpływać na sojusze.
W centrum tego świata znalazł się Orazio Morandi, opat klasztoru wallombrozjanów przy kościele Santa Prassede. Morandi zgromadził bogatą bibliotekę, obejmującą także rękopisy zakazane, i prowadził coś w rodzaju salonu, w którym spotykali się uczeni, dyplomaci, duchowni i ciekawi nowinek. Jego klasztor był miejscem wymiany informacji, plotek politycznych i horoskopów. Historyk Brendan Dooley, autor monografii o ostatniej przepowiedni Morandiego, przedstawił go jako postać na skrzyżowaniu kultury uczonej i rynku informacji: opat był zarazem kolekcjonerem wiedzy i jej pośrednikiem.
Na początku 1630 roku w Rzymie zaczęła krążyć przepowiednia, zgodnie z którą Urban VIII miał umrzeć jeszcze w tym roku. Pogłoska łączona była z kręgiem Morandiego. Część osób traktowała ją na tyle poważnie, że przygotowywała się do konklawe, a w kręgach dyplomatycznych pojawiły się spekulacje o następcy. Papież nie zmarł, za to latem 1630 roku władze aresztowały Morandiego i kilka związanych z nim osób. Opat został uwięziony, a jego papiery przejęto. W listopadzie tego samego roku zmarł w więzieniu. Oficjalnie podano przyczynę naturalną, lecz w Rzymie szybko pojawiły się podejrzenia, że nie była to śmierć przypadkowa. Brak jednak źródeł, które by to rozstrzygały.
Zachowane akta śledztwa pozwalają zobaczyć mechanizm, który władze chciały unieszkodliwić. Przesłuchania dotyczyły nie tyle techniki astrologicznej, ile obiegu tekstów: kto sporządził horoskop papieża, kto go przepisywał, komu go pokazywano, za jakie pieniądze i w jakim celu. Przepowiednia okazywała się produktem zbiorowym, przechodzącym z rąk do rąk wraz z politycznymi nowinami i odpisami tajnych pism. Sprawa Morandiego była więc w równej mierze procesem o astrologię, co o niekontrolowaną cyrkulację wiadomości w mieście, w którym informacja o zdrowiu władcy miała wartość pieniężną i polityczną.
Bulla Inscrutabilis i przestępstwo przeciw majestatowi
Dnia 1 kwietnia 1631 roku Urban VIII wydał bullę Inscrutabilis iudiciorum Dei, która potwierdzała i zaostrzała postanowienia Sykstusa V. Jej szczególną cechą było wyodrębnienie przepowiedni dotyczących życia papieża i jego krewnych. Ten, kto przepowiadał śmierć papieża lub członków jego rodziny, a także ten, kto takich przepowiedni zasięgał, popełniał przestępstwo traktowane z najwyższą surowością, porównywane do zbrodni obrazy majestatu, zagrożone karą śmierci i konfiskatą majątku. Astrologia sądowa, która dotąd była przede wszystkim sprawą wiary i dyscypliny, stała się przestępstwem politycznym.
Ta zmiana ma charakter symptomatyczny. Wskazuje, że w Rzymie lat trzydziestych XVII wieku astrologia przestała być tylko kwestią teologicznego błędu, a stała się zagrożeniem dla stabilności władzy. Przepowiednia śmierci papieża mogła wywołać intrygi, przyspieszyć przetasowania, a w skrajnym przypadku zachęcić kogoś do działania. Bulla Urbana chroniła więc nie tylko czystość wiary, ale i porządek polityczny elekcyjnej monarchii, w której każda pogłoska o śmierci władcy otwierała walkę o sukcesję.
Paradoks polegał na tym, że sam Urban VIII nie był wolny od zainteresowań astrologicznych. Dobrze udokumentowany jest epizod z Tommasem Campanellą, który pod koniec lat dwudziestych miał odprawiać z papieżem obrzędy mające chronić go przed złowrogimi skutkami zaćmień, z użyciem zamkniętej komnaty, świec i muzyki. Opis tych praktyk ukazał się w 1629 roku w Lyonie, w traktacie De siderali fato vitando, dołączonym do astrologicznych ksiąg Campanelli, i wywołał skandal. Papież, który zakazywał przepowiedni, sam zabiegał o ochronę przed złymi wpływami nieba, co pokazuje, że granica między naturalnym a sądowym bywała w praktyce płynna.
Linia, która przetrwała
Obie bulle utrwaliły w katolickiej kulturze podział, który trwał długo. Astrologia naturalna, zwłaszcza w postaci astrometeorologii i medycyny, pozostała dopuszczalna, choć coraz bardziej podejrzana. Kalendarze nadal podawały prognozy pogody i wskazania dla rolników, lekarze nadal sprawdzali położenie Księżyca. Astrologia sądowa przeszła do sfery półprywatnej, uprawiana dyskretnie, bez publikacji, często pod przykrywką naturalnej. Ten rozdział nie był efektem wyłącznie represji, lecz także zmian intelektualnych, w których astrologia stopniowo traciła swoje miejsce w uniwersyteckiej filozofii przyrody.
Warto przy tym odróżnić skutki prawne od skutków kulturowych. Bulle nie wyeliminowały astrologii sądowej, lecz zmieniły jej status: z wiedzy uczonej, prezentowanej otwarcie, stała się wiedzą ryzykowną, wymagającą ostrożności i zaufanych kręgów. Proces Morandiego był w tym sensie przestrogą skierowaną do całego środowiska. Pokazał, że w Rzymie przepowiednia może kosztować życie, a biblioteka pełna horoskopów może stać się dowodem w sprawie karnej.
Dla historyka idei te dokumenty są ważne również dlatego, że uwidaczniają, jak rozróżnienie pojęciowe przekształca się w narzędzie władzy. Teologiczna granica między wpływem nieba na ciała a przepowiadaniem wolnych czynów, wypracowana w średniowiecznych szkołach, w epoce potrydenckiej posłużyła do określenia, co wolno drukować, czego wolno nauczać i za co można zostać ukaranym. Astrologia naturalna i sądowa przestały być tylko działami jednej wiedzy, a stały się kategoriami prawnymi, od których zależał los książek i ludzi.
