Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Astrologia

Galileusz jako astrolog dworu Medyceuszy

Galileusz, zanim stał się symbolem nowej nauki, był wykwalifikowanym praktykiem astrologii: stawiał horoskopy sobie, swoim córkom, przyjaciołom i uczniom, a w 1609 roku na prośbę wielkiej księżnej Krystyny przepowiedział długie życie choremu Ferdynandowi I Medyceuszowi, który zmarł kilka tygodni później.

Szkice Księżyca z horoskopem, rękopis Galileusza Ms. Gal. 48, fol. 28, 1609 – domena publiczna
Szkice Księżyca z horoskopem, rękopis Galileusza Ms. Gal. 48, fol. 28, 1609 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Matematyk, czyli także astrolog

W kulturze uniwersyteckiej końca XVI wieku słowo mathematicus miało szerszy zakres niż dzisiejszy „matematyk”. Obejmowało geometrię i arytmetykę, ale również astronomię, optykę, mechanikę oraz astrologię. Profesor matematyki wykładał sferę i teorię planet, a jego słuchacze, zwłaszcza studenci medycyny, oczekiwali umiejętności, które przydadzą się w praktyce lekarskiej: wyznaczania dni krytycznych choroby, oceny pór sprzyjających puszczaniu krwi, sporządzania horoskopów pacjentów. Matematyk był więc z urzędu kimś, kogo pytano o gwiazdy, i to nie tylko o ich ruch, lecz także o znaczenie.

Galileusz Galilei w latach 1592–1610 zajmował katedrę matematyki w Padwie, na uniwersytecie słynącym z wydziału medycznego. Wykładał tam między innymi traktat o sferze i elementy astronomii ptolemejskiej, a prywatnie udzielał lekcji, często bogatym studentom z różnych krajów, którzy mieszkali w jego domu. Tego rodzaju dochody były mu potrzebne, bo pensja profesorska nie wystarczała na utrzymanie rodziny, w tym na posagi dla sióstr. W tym kontekście sporządzanie horoskopów było jedną z umiejętności zawodowych, które pozwalały matematykowi zarobić i zyskać patronów.

Historiografia długo traktowała tę stronę działalności Galileusza jako marginalną albo wstydliwą. Antonio Favaro, wydawca narodowej edycji jego pism, opublikował zachowane horoskopy, ale ich interpretacja pozostawała ostrożna. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach badacze, wśród nich H. Darrel Rutkin, zaczęli pokazywać, że astrologia była dla Galileusza normalną częścią praktyki matematycznej, a jego horoskopy są dziełem kompetentnego fachowca, a nie amatora wykonującego niechętnie dworski obowiązek.

Horoskopy domowe

Wśród zachowanych rękopisów znajdują się nativitas samego Galileusza, urodzonego w Pizie 15 lutego 1564 roku. Uczony obliczył położenie planet w chwili swoich narodzin i opatrzył je uwagami. Sporządził też horoskopy swoich córek: Virginii, urodzonej w sierpniu 1600 roku, i Livii, urodzonej rok później. Obie były dziećmi z jego związku z Mariną Gambą, nigdy nie zalegalizowanego małżeństwem, i obie trafiły później do klasztoru klarysek w Arcetri, gdzie Virginia przyjęła imię Maria Celeste. Horoskopy córek są świadectwem rodzinnej troski wyrażonej w języku epoki: ojciec chciał wiedzieć, jakie temperamenty i losy wróżą niebiosa jego dzieciom.

Galileusz sporządzał też horoskopy dla przyjaciół i znajomych, w tym dla weneckiego patrycjusza Giovanfrancesca Sagreda, z którym łączyła go bliska przyjaźń i który później stał się jednym z rozmówców w Dialogu o dwu najważniejszych układach świata. Horoskopy sporządzał również dla uczniów i pacjentów zaprzyjaźnionych lekarzy. Zachowane rękopisy pokazują staranność rachunku: wyznaczanie ascendentu, domów, aspektów, z odwołaniem do standardowych metod. Galileusz nie był w tej dziedzinie nowatorem, ale biegle posługiwał się aparatem technicznym. Badacze zwracają uwagę, że w jego prywatnych zapiskach finansowych pojawiają się wpływy, które można łączyć z tego rodzaju usługami, co potwierdza, że horoskop był dla padewskiego profesora także pracą zarobkową, a nie wyłącznie domową ciekawostką.

Ciekawe jest również to, jak wiele w tych horoskopach przypada na rachunek, a jak niewiele na słowny wykład. Na kartach przeważają schematy domów, liczby, pozycje planet w stopniach i minutach. Interpretacja bywa zwięzła, czasem ograniczona do kilku zdań o temperamencie lub zdrowiu. Ten rozkład akcentów dobrze oddaje sposób, w jaki astrolog-matematyk rozumiał własną kompetencję: jego zadaniem było przede wszystkim poprawne odtworzenie nieba w chwili narodzin, a sąd o losie był wnioskiem wyprowadzanym z tej konstrukcji według przyjętych reguł.

O tym, że jego praktyka była znana, świadczy epizod z 1604 roku. Jego były kopista, Silvestro Pagnoni, złożył przed padewską inkwizycją donos, w którym twierdził między innymi, że Galileusz sporządza horoskopy i przypisuje im pewność, co w świetle przepisów kościelnych mogło być poważnym zarzutem. Donos nie miał dalszych konsekwencji; sprawa została umorzona, a władze weneckie strzegły swojego profesora przed ingerencją Rzymu. Dokumenty te, odnalezione w archiwach dopiero w XX wieku, pokazują jednak, że astrologia Galileusza była na tyle widoczna, by stać się przedmiotem oskarżenia.

Dwór florencki i choroba wielkiego księcia

Związki Galileusza z Medyceuszami zaczęły się na długo przed jego przenosinami do Florencji. Od 1605 roku spędzał lata w Toskanii, ucząc matematyki młodego księcia Kosmę, syna wielkiego księcia Ferdynanda I i Krystyny Lotaryńskiej. Ta rola nauczyciela dawała mu dostęp do dworu i pozwalała budować relacje, które uważał za klucz do przyszłej kariery. W świecie, w którym patronat był podstawową walutą uczonych, umiejętność służenia rodzinie panującej w sprawach nieba była cennym atutem.

Na początku 1609 roku wielki książę Ferdynand I poważnie zachorował. Wielka księżna Krystyna zwróciła się do Galileusza z prośbą o horoskop męża, by poznać, czego można się spodziewać. Galileusz przygotował go i, według zachowanych świadectw, zapowiedział, że wielki książę będzie żył jeszcze długo i szczęśliwie. Kilka tygodni później, w lutym 1609 roku, Ferdynand I zmarł. Przepowiednia okazała się całkowicie chybiona, a jej autor znalazł się w kłopotliwej sytuacji wobec rodziny, od której zależała jego przyszłość.

Epizod ten bywa przytaczany jako dowód, że Galileusz był astrologiem nieudolnym albo że sam nie wierzył w to, co pisał. Oba wnioski są zbyt pochopne. Pierwszy zakłada, że istnieje jakaś miara trafności astrologicznej, wobec której można by Galileusza porównać z innymi; w rzeczywistości chybione przepowiednie były w tej dziedzinie codziennością. Drugi wynika z przekonania, że wielki uczony nie mógł poważnie traktować astrologii. Tymczasem wydaje się bardziej prawdopodobne, że Galileusz postąpił tak, jak postąpiłby dworski fachowiec w jego położeniu: odczytał niebo w sposób, który dawał nadzieję, nie wiedząc, jak poważny jest stan chorego, i nie chcąc stawiać przed wielką księżną najgorszej diagnozy. Horoskop dworski nie był zresztą tekstem pisanym w próżni. Jego odbiorcą była zatroskana żona i matka, a zarazem władczyni, która mogła odczytać złą wróżbę jako nieżyczliwość. Astrolog, który chciał zachować łaskę dworu, musiał ważyć słowa, i to ważenie stanowiło część rzemiosła w tym samym stopniu co rachunek.

Gwiazdy Medyceuszy

Rok po śmierci Ferdynanda nastąpił zwrot, który zmienił życie Galileusza. W styczniu 1610 roku za pomocą udoskonalonej lunety odkrył cztery księżyce Jowisza, a w marcu ogłosił je w Sidereus nuncius, nazywając je Gwiazdami Medycejskimi na cześć nowego wielkiego księcia, Kosmy II, i jego braci. Dedykacja dzieła jest tekstem, w którym astronomia i astrologia przenikają się w sposób szczególnie wymowny. Galileusz przypomina w niej, że Jowisz w chwili narodzin Kosmy zajmował wyróżnione miejsce w jego horoskopie, i sugeruje, że odkrycie satelitów tej planety jest znakiem związanym z osobą władcy.

Nie jest to dekoracja retoryczna oderwana od praktyki. Galileusz znał horoskop Kosmy, mógł go sam sporządzić lub poprawić, i używał języka, który adresat rozumiał. Jowisz w tradycji astrologicznej był planetą królewską, łaskawą, związaną z władzą i sprawiedliwością. Nadanie jego księżycom imienia Medyceuszy wpisywało dynastię w porządek nieba, a jednocześnie było zręcznym aktem zabiegania o patronat. Jeszcze w tym samym roku Galileusz otrzymał tytuł pierwszego matematyka i filozofa wielkiego księcia Toskanii, połączony z wysoką pensją i zwolnieniem z obowiązków dydaktycznych.

Formalnie nie był to tytuł astrologa. Nie istniał we Florencji urząd nadwornego astrologa w sensie, w jakim funkcjonował na niektórych innych dworach. Ale w praktyce matematyk wielkiego księcia był tym, do kogo zwracano się w sprawach nieba, również w znaczeniu prognostycznym. Rola ta nie wymagała osobnej nominacji, bo wynikała z rozumienia samego zawodu. Kto znał ruchy planet, ten mógł też mówić o ich znaczeniu. Florencja miała zresztą długą tradycję łączenia astrologii z władzą: od czasów Kosmy Starszego i Marsylia Ficina horoskopy, wybór godzin i symbolika planet towarzyszyły Medyceuszom w polityce, architekturze i sztuce. Galileusz wchodził więc w środowisko, które nie potrzebowało przekonywania do znaczenia gwiazd, a raczej oczekiwało, że nowy matematyk dworu będzie umiał tę tradycję kontynuować w eleganckiej, uczonej formie.

Zmierzch zainteresowania

Po przenosinach do Florencji ślady astrologicznej praktyki Galileusza są skąpsze. Uwagę uczonego pochłonęły obserwacje teleskopowe, spory o plamy słoneczne, o pływy, o układ Kopernika, a następnie konflikty, które doprowadziły do procesu z 1633 roku. W pismach dojrzałych rzadko wypowiadał się o astrologii, a niektóre uwagi sugerują dystans wobec jej roszczeń. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy była to zmiana przekonań, czy przesunięcie zainteresowań, czy ostrożność wobec rosnącej podejrzliwości kościelnej po bulli Sykstusa V i w atmosferze lat dwudziestych XVII wieku.

Ostrożność ta jest zrozumiała. W miarę jak Galileusz stawał się postacią publiczną i przedmiotem kontrowersji, związek z astrologią sądową mógł mu tylko zaszkodzić. Jego przeciwnicy szukali zarzutów, a doświadczenie z 1604 roku pokazało, jak łatwo praktyka astrologiczna mogła zostać przedstawiona jako dowód błędu w wierze. Lepiej było mówić o niebie jako astronom i filozof przyrody, a o znaczeniu gwiazd milczeć.

Przypadek Galileusza nie dowodzi, że nowa nauka wyrosła z astrologii, ani że jej twórcy byli w gruncie rzeczy astrologami. Pokazuje natomiast, że granica między tymi dziedzinami przebiegała w jego czasach inaczej niż dziś. Ten sam człowiek, który za pomocą lunety odkrył księżyce Jowisza, umiał obliczyć horoskop i odczytać go w służbie rodziny, przyjaciela czy władcy. Chybiona przepowiednia dla Ferdynanda I i triumfalna dedykacja dla Kosmy II należą do tej samej biografii i tej samej kultury dworskiej, w której znajomość nieba była zarazem wiedzą, rzemiosłem i środkiem awansu.