Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Astrologia

Louis de Wohl i brytyjska wojna astrologów

Louis de Wohl zdołał w czasie II wojny światowej przekonać część brytyjskiego aparatu propagandy i wywiadu, że astrologia może być bronią w wojnie psychologicznej przeciw Hitlerowi, lecz odtajnione akta i relacja Ellica Howe’a pokazują, że jego rzeczywisty wpływ był znikomy, a cała przygoda opierała się na fałszywym założeniu.

Model kosmosu z „Mysterium Cosmographicum” Keplera
Model kosmosu z „Mysterium Cosmographicum” Keplera

Emigrant z horoskopem

Louis de Wohl, urodzony w 1903 roku w Berlinie jako Ludwig von Wohl, był synem ojca Węgra i matki Austriaczki. W Republice Weimarskiej zrobił karierę jako autor popularnych powieści i scenariuszy filmowych, a jednocześnie interesował się astrologią, którą uprawiał amatorsko, lecz z dużym zaangażowaniem. W połowie lat trzydziestych, w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony reżimu nazistowskiego, wyemigrował do Anglii. W Londynie, gdzie nie miał już pozycji znanego pisarza, zaczął występować jako astrolog, przyjmując klientów i szukając dostępu do wpływowych kręgów.

De Wohl był człowiekiem obdarzonym wyjątkowym talentem autoprezentacji. Mówił płynnie kilkoma językami, miał ujmujące maniery, a przy tym znał środowisko niemieckie od wewnątrz, co w Londynie końca lat trzydziestych stanowiło atut. Na tym kapitale zbudował pomysł, który uczynił go jedną z najosobliwszych postaci brytyjskiej wojny psychologicznej. Przekonywał, że Hitler kieruje się radami astrologów, a skoro tak, to Brytyjczycy, znając zasady, według których ci astrologowie pracują, mogą przewidzieć, jakie rady usłyszy wódz Rzeszy i kiedy uzna moment za sprzyjający dla kolejnych posunięć.

Fałszywa przesłanka

Cała konstrukcja opierała się na założeniu, że w otoczeniu Hitlera działa astrolog o realnym wpływie na decyzje. De Wohl wskazywał w tej roli szwajcarskiego astrologa Karla Ernsta Kraffta, o którego współpracy z niemiecką propagandą słyszano w Londynie. Wystarczy tu jedno zdanie: późniejsze badania nie potwierdziły, by Krafft był doradcą Hitlera, a sam Hitler nie okazywał zainteresowania astrologią. Przesłanka, na której de Wohl budował swoją ofertę, była więc fałszywa.

W 1940 roku, w atmosferze zagrożenia inwazją i gorączkowego poszukiwania wszelkich sposobów walki, nie wydawało się to jednak oczywiste. Brytyjskie służby nie miały pewnych informacji o wewnętrznym funkcjonowaniu dworu Hitlera, a pogłoski o okultystycznych zainteresowaniach nazistowskich dygnitarzy krążyły od dawna. Lot Rudolfa Hessa do Szkocji w maju 1941 roku, który później powiązano z jego zainteresowaniami astrologicznymi, mógł jedynie umocnić wrażenie, że w otoczeniu wodza gwiazdy odgrywają pewną rolę. De Wohl wszedł w tę lukę informacyjną z gotową propozycją i nazwiskiem astrologa, który rzekomo szepcze Hitlerowi do ucha.

Udało mu się zainteresować swoim pomysłem kilka osób na odpowiednich stanowiskach. Według zachowanych dokumentów i późniejszych relacji przez pewien czas otrzymywał wsparcie, a w Londynie działało biuro, które przedstawiał jako ośrodek badań psychologicznych. Pojawiał się w mundurze kapitana armii brytyjskiej, choć jego status był nietypowy i budził wątpliwości. Sporządzał horoskopy Hitlera i nazistowskich przywódców oraz analizy tego, jakie wnioski mógłby z nich wyciągnąć niemiecki astrolog, i przekazywał je swoim mocodawcom.

Metoda była z założenia odwrócona. De Wohl nie twierdził, że gwiazdy rzeczywiście decydują o wyniku bitew, lecz że można odtworzyć rozumowanie przeciwnika, który w nie wierzy. Miał więc liczyć tak, jak liczyłby niemiecki astrolog, i na tej podstawie wskazywać okresy, które ów astrolog uznałby za pomyślne lub groźne dla Hitlera. W tej konstrukcji tkwiła ironia, której jej autor nie ukrywał: astrolog ofiarowywał swoje usługi jako kontrwywiad wymierzony w innego astrologa, a wartość jego pracy zależała nie od prawdziwości astrologii, lecz od tego, czy przeciwnik naprawdę z niej korzysta. Gdyby nie korzystał, cała praca traciła sens, i to właśnie okazało się prawdą.

Akta, które ujawniły sceptycyzm

Odtajnienie akt brytyjskiego kontrwywiadu dotyczących de Wohla, udostępnionych publicznie w National Archives w pierwszej dekadzie XXI wieku, pozwoliło spojrzeć na tę historię z innej strony. Z dokumentów wynika, że w samych służbach od początku istniał silny sceptycyzm wobec niego. Część funkcjonariuszy uważała go za szarlatana, inni za człowieka niebezpiecznie ambitnego, który wyolbrzymia swoje znaczenie i chętnie opowiada o swojej pracy osobom postronnym. Pojawiały się też obawy dotyczące jego lojalności, typowe wobec emigrantów z Niemiec, choć nie znaleziono dowodów, by działał na szkodę Wielkiej Brytanii.

Akta pokazują więc nie tyle sukces astrologii w wojnie, ile przypadek, w którym pomysł zdumiewający i zarazem łatwy do sprzedania zyskał chwilową tolerancję w aparacie, gdzie w czasie wojny gotowi byli spróbować niemal wszystkiego. Horoskopy de Wohla nie miały, o ile wiadomo, żadnego wpływu na decyzje strategiczne. Nikt nie planował operacji wojskowych na podstawie jego przewidywań, a jego analizy pozostawały w archiwach jako ciekawostka. Wartość jego pracy, jeśli w ogóle można o niej mówić, ograniczała się do sfery propagandy.

Misja amerykańska i fałszywy Zenit

W 1941 roku de Wohl został wysłany do Stanów Zjednoczonych, które nie przystąpiły jeszcze do wojny. Celem nie było przewidywanie ruchów Hitlera, lecz kształtowanie opinii publicznej. Brytyjska sieć zajmująca się w Ameryce działaniami propagandowymi i wywiadowczymi wykorzystała jego talenty jako mówcy i astrologa, by przez wywiady prasowe, odczyty i wystąpienia przed amerykańskimi astrologami szerzyć przekonanie, że gwiazdy wróżą Hitlerowi klęskę. Przepowiednie de Wohla trafiały do gazet, które chętnie drukowały sensacyjne zapowiedzi upadku nazistowskiego dyktatora. Była to propaganda w czystej postaci: chodziło o to, by wzmocnić nastroje antyniemieckie i przekonanie o nieuchronności alianckiego zwycięstwa, posługując się językiem, który trafiał do części publiczności. Amerykańska prasa, łakoma sensacji, nie pytała o źródła tych przepowiedni ani o to, kto opłaca podróż ich autora. Dla brytyjskich organizatorów był to tani sposób dotarcia do czytelników, do których nie przemawiały argumenty polityczne, a dla samego de Wohla okazja do występów przed dużą publicznością.

Po powrocie do Wielkiej Brytanii jego znaczenie systematycznie malało. W latach 1942–1943 astrologia znalazła jednak jeszcze jedno zastosowanie w brytyjskiej wojnie psychologicznej, tym razem w ramach tak zwanej czarnej propagandy, czyli materiałów udających pochodzenie niemieckie. Zespół Seftona Delmera, odpowiedzialny za fałszywe rozgłośnie i druki kierowane do Niemców, przygotował podrobione numery niemieckiego czasopisma astrologicznego „Zenit”. Zawierały one przepowiednie obliczone na podkopanie morale, w tym ponure prognozy dla dowódców okrętów podwodnych i zapowiedzi klęsk. Rola de Wohla w tym przedsięwzięciu bywa różnie przedstawiana; według części relacji dostarczał treści astrologicznych, ale kierownictwo i wykonanie należały do innych.

Wśród ludzi pracujących przy tych fałszerstwach był Ellic Howe, specjalista od druku i typografii, odpowiedzialny za techniczną stronę podrabiania niemieckich materiałów. Jego późniejsze zainteresowanie historią astrologii wyrosło właśnie z tego wojennego doświadczenia. Praca nad fałszywym „Zenitem” wymagała od niego dokładnego poznania prawdziwych niemieckich pism astrologicznych, ich języka, układu i środowiska, dla którego były przeznaczone. Fałszerstwo musiało być przekonujące dla czytelnika, który znał oryginał, a zatem jego twórcy musieli wiedzieć o niemieckiej astrologii więcej niż ktokolwiek inny w Londynie. Paradoksalnie właśnie ta wojenna mistyfikacja stała się punktem wyjścia jednego z najbardziej trzeźwych opracowań dziejów nowoczesnej astrologii.

Howe i dzieci Uranii

W 1967 roku Ellic Howe ogłosił książkę Urania’s Children: The Strange World of the Astrologers, wznowioną później w poprawionej wersji pod tytułem Astrology and the Third Reich. Była to jedna z pierwszych rzetelnych, opartych na dokumentach i rozmowach z uczestnikami wydarzeń, historii niemieckiej astrologii w pierwszej połowie XX wieku i jej związków z polityką. Howe, który znał wojenną propagandę od wewnątrz, opisał także epizod de Wohla, z wyraźnym sceptycyzmem wobec jego twierdzeń i z dużą dozą ironii.

Według Howe’a de Wohl był przede wszystkim zręcznym autoreklamiarzem, który umiejętnie wykorzystał wojenną atmosferę, by zdobyć znaczenie, jakiego nie miałby w czasie pokoju. Jego założenie o roli astrologa przy Hitlerze było błędne, jego analizy nie miały wpływu na decyzje, a jego późniejsze opowieści o wielkiej roli, jaką odegrał w wojnie, należy traktować z rezerwą. Howe nie odmawiał mu inteligencji ani talentu, ale konsekwentnie oddzielał to, co de Wohl o sobie opowiadał, od tego, co można było potwierdzić. Odtajnione później akta w dużej mierze potwierdziły ten obraz.

De Wohl po wojnie odszedł od astrologii jako działalności publicznej i powrócił do pisarstwa. Stał się autorem cieszących się dużą popularnością powieści historycznych o tematyce katolickiej, w tym poświęconej Tomaszowi z Akwinu The Quiet Light i opowieści o świętej Helenie The Living Wood. Zmarł w 1961 roku w Szwajcarii. Ta zmiana drogi, od astrologa w mundurze do autora hagiograficznych powieści, sama w sobie jest świadectwem jego zdolności do przekształcania własnej biografii.

Wojna astrologów, której nie było

Popularne opowieści o II wojnie światowej chętnie przedstawiają ją jako starcie dwóch astrologów: niemieckiego, doradzającego Hitlerowi, i brytyjskiego, przewidującego jego posunięcia. Dokumenty nie pozwalają utrzymać tego obrazu. Po stronie niemieckiej nie było astrologa z realnym wpływem na decyzje wodza, a po stronie brytyjskiej był człowiek, który przez krótki czas zdołał przekonać część urzędników, że warto go wysłuchać, i którego praca miała znaczenie wyłącznie propagandowe.

Mimo to historia de Wohla nie jest pozbawiona znaczenia. Pokazuje, jak w sytuacji skrajnego zagrożenia nowoczesne państwo, mające do dyspozycji wywiad, naukowców i rozbudowany aparat propagandy, mogło jednak dać się uwieść obietnicy wiedzy tajemnej, zwłaszcza gdy podawano ją w formie racjonalnej kalkulacji: nie wierzymy w gwiazdy, ale wiemy, że wróg w nie wierzy. Ten argument był sprytny, bo pozwalał korzystać z astrologii bez przyznawania się do wiary w nią. Był też fałszywy, bo opierał się na nieprawdziwym obrazie przeciwnika. Wojna astrologów, o której opowiadał de Wohl, toczyła się głównie w jego wyobraźni, w prasie i w archiwach, a jej najtrwalszym owocem okazała się dopiero książka Howe’a, który z wojennego fałszerstwa wyprowadził rzetelną historię.