Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Astrologia

Teukros z Babilonu i sfera barbarzyńska

Teukros z Babilonu, autor znany niemal wyłącznie z fragmentów, przekazał astrologii katalog gwiazdozbiorów wschodzących wraz ze stopniami zodiaku, a ów katalog, przetłumaczony na perski i arabski, a potem zrekonstruowany przez Franza Bolla w Sphaera, stał się kluczem do odczytania późnośredniowiecznych i renesansowych obrazów nieba.

Model kosmosu z „Mysterium Cosmographicum” Keplera
Model kosmosu z „Mysterium Cosmographicum” Keplera

Autor bez biografii

O Teukrosie wiadomo zdumiewająco mało jak na kogoś, kto wywarł tak długotrwały wpływ. Nie zachowało się żadne jego dzieło w całości, nie ma pewnych dat życia ani wiarygodnej wzmianki o jego środowisku. Większość badaczy umieszcza go w I wieku n.e., niektórzy dopuszczają nieco wcześniejszą datę, ale żadne z tych ustaleń nie opiera się na bezpośrednim świadectwie. Nawet przydomek budzi wątpliwości: „Babilon” mógł oznaczać starożytne miasto nad Eufratem, lecz równie dobrze egipską twierdzę o tej nazwie, położoną w pobliżu dzisiejszego Kairu. Druga możliwość lepiej pasowałaby do egipskiego charakteru materiału, który mu przypisywano, ale rozstrzygnięcia brak i uczciwiej zostawić tę kwestię otwartą.

Teukros jest więc przede wszystkim nazwiskiem przywoływanym przez późniejszych kompilatorów. Najwięcej jego treści przechował Retoriusz, bizantyjski astrolog pracujący prawdopodobnie na przełomie VI i VII wieku, który w swoich opisach znaków zodiaku wplatał całe partie pochodzące – według jego własnych słów albo według tytułów rękopiśmiennych – od Teukrosa. Inne strzępy zachowały się w anonimowych zbiorach greckich, które dopiero filologia przełomu XIX i XX wieku zaczęła porządkować. Obraz autora wyłania się więc z wtórnej tradycji, a każde zdanie „Teukros twierdził” należy rozumieć jako „późniejsi autorzy przypisywali Teukrosowi”.

Gwiazdy wschodzące wraz ze znakiem

Rdzeniem materiału związanego z Teukrosem jest to, co Grecy nazywali paranatellonta: gwiazdy i gwiazdozbiory, które wschodzą lub zachodzą jednocześnie z określonym odcinkiem ekliptyki. Pomysł ma solidne podstawy obserwacyjne. Pas zodiaku jest tylko wąską wstęgą nieba, a gdy na wschodnim horyzoncie pojawia się dany stopień Barana czy Raka, wraz z nim wynurzają się na północy i południu inne konstelacje: Perseusz, Orion, Hydra, Argo. Dla astrologa myślącego w kategoriach ascendentu było naturalne, że charakter tych współwschodzących figur współkształtuje los osoby urodzonej w danej chwili.

Idea była obecna w literaturze łacińskiej jeszcze przed epoką, którą zwykle przypisuje się Teukrosowi. Maniliusz poświęcił piątą księgę Astronomica właśnie gwiazdozbiorom wschodzącym poza zodiakiem i związanym z nimi typom ludzkim – myśliwym, żeglarzom, tancerzom, poskramiaczom zwierząt. Teksty łączone z Teukrosem posuwają się jednak dalej w stronę systematyzacji: dzielą każdy znak na odcinki, najczęściej odpowiadające trzem dziesiątkom stopni, i dla każdego z nich wyliczają zestaw figur, które wraz z nim wstępują na niebo. Katalog miesza przy tym obrazy greckie z postaciami obcymi greckiej uranografii, o egipskim, a być może także mezopotamskim rodowodzie.

To właśnie owa mieszanina zasługuje na uwagę historyka idei. Lista Teukrosa nie jest zwykłym atlasem gwiazd, lecz zapisem nieba, na którym współistnieją różne kultury patrzenia. Obok Andromedy i Kasjopei pojawiają się figury, których nie sposób odnaleźć na globusach Aratosa i Hipparcha, a zarazem nie ma w tym zestawie jednej, spójnej obcej tradycji, którą można by po prostu przetłumaczyć z powrotem na egipski lub akadyjski. Katalog jest tworem hellenistycznym w ścisłym sensie: kompilacją sporządzoną w świecie, w którym greckie nazwy i obce obrazy krążyły razem.

Sfera grecka i sfera barbarzyńska

Termin „sfera barbarzyńska” sięga czasów republiki. Serwiusz, późnoantyczny komentator Wergiliusza, przypisuje Nigidiuszowi Figulusowi, uczonemu z kręgu Cycerona, pismo o sferze greckiej i barbarzyńskiej; tekst się nie zachował, a wiadomo o nim tylko tyle, ile przekazały późne wzmianki. Juliusz Firmikus Maternus, piszący w IV wieku Mathesis, w ósmej księdze zapowiada wykład sphaera barbarica i łączy go z dawnymi autorytetami, po czym wylicza gwiazdozbiory wschodzące z poszczególnymi stopniami i ich znaczenie dla urodzonych. Słowo „barbarzyńska” nie ma tu odcienia pogardy, który nadała mu nowożytność; oznacza po prostu niebo opisane przez ludy niegreckie, w praktyce przez Egipcjan i „Chaldejczyków”.

Teukros zajmuje w tej historii miejsce szczególne, ponieważ jego nazwisko stało się etykietą całego zbioru takich treści. Nie wiadomo, czy był pierwszym, który je spisał, czy tylko najbardziej wpływowym redaktorem. Pewne jest natomiast, że późniejsi czytelnicy, zarówno w Bizancjum, jak i na Wschodzie, traktowali katalog pod jego imieniem jako podstawowe źródło wiedzy o pozazodiakalnych figurach. Ta rola kanonicznego pośrednika okazała się ważniejsza niż oryginalność.

Droga przez Persję do Abu Ma’szara

Losy katalogu po starożytności należą do najbardziej pouczających przykładów wędrówki tekstów astrologicznych. W epoce sasanidzkiej materiał Teukrosa przełożono na średnioperski; przekład ten nie zachował się, ale jego istnienie poświadczają późniejsze źródła arabskie, które mówią o perskim przetworzeniu dzieła. Na tym etapie lista nabrała kolejnych warstw: dopisywano komentarze, rozbudowywano opisy postaci, a czasem łączono je z rodzimymi wyobrażeniami.

W IX wieku Abu Ma’szar al-Balchi, najbardziej wpływowy astrolog świata islamu, umieścił w Wielkim wprowadzeniu do astrologii zestawienie, które dla historyka jest bezcenne. Dla każdego z trzydziestu sześciu odcinków zodiaku podał trzy równoległe opisy tego, co wschodzi: według sfery greckiej, według sfery perskiej i według sfery indyjskiej. Część perska wyraźnie przetwarza tradycję Teukrosa, a część indyjska zawiera obrazy, które wywodzą się w ostatecznym rachunku z tej samej greckiej puli, przefiltrowanej przez sanskryckie przekłady i z powrotem przeniesionej na zachód. Abu Ma’szar nie był filologiem, który chciałby oddzielić warstwy; był systematykiem, dla którego trzy sfery stanowiły trzy autorytety do zestawienia obok siebie.

Warto zauważyć, jak bardzo zmieniała się w tym procesie sama natura opisu. W greckich fragmentach figura bywa przede wszystkim nazwą gwiazdozbioru, czasem uzupełnioną krótką charakterystyką. W kolumnach Abu Ma’szara postaci zyskują ubiór, gest, przedmioty w dłoniach, kolor skóry i wyraz twarzy, jak gdyby lista gwiazd zamieniała się w zbiór scenek. Ta skłonność do narracyjnego dookreślania obrazów sprawiła, że katalog stał się wyjątkowo podatny na ilustrację, a zarazem coraz trudniej było rozpoznać w nim pierwotne układy gwiazd. Astronomiczna treść cofała się, a na pierwszy plan wysuwała się wyobraźnia figuratywna.

Ta trójdzielna lista weszła do Europy łacińskiej razem z przekładami Wielkiego wprowadzenia. Jan z Sewilli przetłumaczył dzieło około 1133 roku, a Herman z Karyntii przygotował własną, swobodniejszą wersję w 1140 roku. Treść krążyła potem w rękopisach, w ilustrowanych skrótach, takich jak przypisywana Georgiosowi Zothorosowi Fendulosowi Liber astrologiae, a w 1489 roku wydano łacińskie Introductorium drukiem w Augsburgu. Dzięki temu figury opisane kiedyś w greckim kompendium z rzymskiego Egiptu trafiły do bibliotek uniwersyteckich i dworskich, choć nikt już nie pamiętał, skąd właściwie pochodzą.

Rekonstrukcja Franza Bolla

Ponowne odkrycie Teukrosa jest zasługą Franza Bolla, filologa klasycznego z Heidelbergu, a potem Monachium, który w 1903 roku wydał w Lipsku Sphaera. Neue griechische Texte und Untersuchungen zur Geschichte der Sternbilder. Boll zebrał rozproszone greckie fragmenty z rękopisów, zestawił je z partiami Retoriusza i z łacińskim Firmikusem, a do porównania z tradycją arabską pozyskał przekład odpowiednich rozdziałów Abu Ma’szara, przygotowany przez orientalistę Karla Dyroffa. Efekt był filologiczną rekonstrukcją nieba, którego nikt nie widział w całości od czasów późnej starożytności.

Metoda Bolla polegała na cierpliwym porównywaniu. Gdy ta sama dziwna figura – na przykład postać trzymająca określony przedmiot albo zwierzę o nietypowej sylwetce – pojawiała się w greckim fragmencie, u Firmikusa i w perskiej kolumnie Abu Ma’szara, można było z dużym prawdopodobieństwem uznać ją za element wspólnego pierwowzoru. Tam, gdzie świadectwa się rozchodziły, Boll starał się ustalić, który przekaz jest bliższy źródłu, a który nosi ślady późniejszych przeróbek. Nie wszystkie jego identyfikacje przetrwały krytykę, ale zasadniczy obraz – istnienie hellenistycznego katalogu, jego przejście przez Persję i powrót do Europy przez arabskie kompendia – pozostaje podstawą badań.

Boll rozumiał też, że jego materiał nie jest jedynie ciekawostką astronomiczną. Wraz z Carlem Bezoldem napisał popularniejszą książkę Sternglaube und Sterndeutung, a jego uczeń Wilhelm Gundel kontynuował badania nad egipskimi figurami nieba w monumentalnych opracowaniach. Cały ten krąg pokazał, że astrologia antyczna była systemem obrazów, a nie tylko rachunkiem, i że obrazy te miały własną, uporczywą historię, niezależną od zmian w teorii astronomicznej.

Klucz do obrazów

Najbardziej znanym skutkiem pracy Bolla było to, co z jego wydaniem zrobił Aby Warburg. Na międzynarodowym kongresie historii sztuki w Rzymie w 1912 roku Warburg przedstawił odczytanie dotąd niezrozumiałych postaci z fresków w ferraryjskim Palazzo Schifanoia, opierając się bezpośrednio na zestawieniach z Sphaera. Nie trzeba tu opisywać samych malowideł; wystarczy wskazać, że ich zagadkowe figury okazały się wizualnym echem list wywodzących się od Teukrosa i przekazanych przez Abu Ma’szara. Uczony, który rekonstruował zaginiony tekst z rękopisów, dał historykowi sztuki narzędzie do odczytania obrazu namalowanego półtora tysiąclecia później.

To spotkanie filologii i ikonologii ma znaczenie wykraczające poza jeden przypadek. Pokazuje, że tak zwane „odrodzenie” starożytności w renesansie dokonywało się nie tylko przez lekturę Wergiliusza czy Owidiusza, ale także przez drugorzędne kanały astrologiczne, w których antyczne obrazy przetrwały w postaci zniekształconej, zarabizowanej i przeinterpretowanej. Teukros, autor bez biografii, okazał się jednym z ukrytych dostawców tej wyobraźni. Jego niebo nie było niebem filozofów, lecz niebem praktyków, wypełnionym postaciami, które obiecywały powiedzieć coś o temperamencie, zawodzie i losie człowieka.

Duchowy sens tej tradycji leży być może właśnie w jej wielowarstwowości. Katalog Teukrosa zakładał, że w chwili narodzin nad horyzontem wznosi się nie jedna figura, lecz cały orszak, w którym greckie, egipskie i perskie wyobrażenia stoją obok siebie. Astrolog odczytujący taki orszak nie dysponował jednym językiem nieba, ale wieloma, i musiał je ze sobą uzgadniać. Historyk, który dziś śledzi drogę tych list z Egiptu do Bagdadu i z Bagdadu do Ferrary, wykonuje pracę analogiczną: zestawia sfery, aby zobaczyć, co w nich wspólne, a co dopisane po drodze.