Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Astrologia

Speculum astronomiae i obrona dobrej astrologii

Anonimowe Speculum astronomiae, od wieków przypisywane Albertowi Wielkiemu, jest przede wszystkim katalogiem ksiąg: sporządza spis pism dopuszczalnych i zakazanych, aby ocalić godziwą astrologię przed potępieniem, oddzielając ją od nekromancji i obrazów magicznych, które podszywały się pod jej imię.

Zodiak z Dendery, starożytny relief egipski
Zodiak z Dendery, starożytny relief egipski

Zwierciadło zamiast traktatu

Tytuł Speculum astronomiae, „Zwierciadło astronomii”, może sugerować wykład nauki o gwiazdach, ale tekst nie zawiera ani teorii ruchów planet, ani reguł sporządzania horoskopów. Jest czymś bardziej niezwykłym: przewodnikiem po bibliotece. Autor oświadcza w prologu, że skłoniły go do pisania pewne księgi szkodliwe, które pod pozorem szlachetnej nauki o niebie szerzą nekromancję i zabobon, a przez to ściągają podejrzenie na księgi pożyteczne. Postanawia więc wymienić jedne i drugie, by czytelnik wiedział, które można bez obawy studiować, a których należy się wystrzegać.

Ten zamiar określa formę całego dzieła. W kilkunastu rozdziałach autor przechodzi przez kolejne działy wiedzy o niebie, wylicza dla każdego najważniejsze księgi, podaje ich autorów, a co najważniejsze, identyfikuje je po słowach początkowych, incipitach. Taki zabieg miał praktyczne uzasadnienie. W średniowiecznych rękopisach tytuły bywały zmienne, a te same dzieła krążyły pod różnymi nazwami i z różnymi atrybucjami. Incipit pozwalał rozpoznać tekst niezależnie od tego, jak go nazwano, i dzięki temu Speculum mogło służyć jako narzędzie bibliotekarza, a nie tylko jako deklaracja ideowa.

Nie jest to więc traktat w obronie astrologii prowadzony za pomocą argumentów filozoficznych, choć takie argumenty się w nim pojawiają. Jest to obrona przez rozróżnienie, a jej podstawową metodą jest porządkowanie. Autor zakłada, że jeśli pokaże, jak bogata i uczona jest literatura astronomiczna, a jednocześnie wyraźnie oddzieli od niej to, co do niej nie należy, przekona czytelnika, że nie wolno potępiać całości z powodu części.

Dwie wielkie mądrości

Pierwszym rozróżnieniem jest podział nauki o gwiazdach na dwie części, które autor nazywa dwiema wielkimi mądrościami. Pierwsza zajmuje się kształtem nieba, ruchami sfer i planet, ich wielkościami i odległościami. Druga zajmuje się sądami, czyli tym, jak ruchy nieba wpływają na rzeczy podksiężycowe i co z nich można wyczytać. Obie razem tworzą astronomia w szerokim sensie, w jakim średniowiecze używało tego słowa bez stałego oddzielenia od astrologii.

Do pierwszej części autor zalicza księgi uznawane powszechnie za podstawowe: Almagest Ptolemeusza, wprowadzenia Alfragana, prace Tabita ibn Kurry, tablice astronomiczne i traktaty o astrolabium. Tu nie ma żadnych zastrzeżeń; nikt rozsądny nie mógł podejrzewać tej nauki o bezbożność, skoro zajmowała się dziełem Stwórcy w jego najbardziej uporządkowanej postaci. Druga część wymaga więcej rozróżnień. Autor dzieli ją na działy: ogólne wprowadzenia, nauka o rewolucjach roku i wielkich koniunkcjach, nauka o narodzinach, o pytaniach, o wyborach pomyślnych chwil i wreszcie o obrazach. Dla każdego wymienia księgi, które uznaje za uczone i godziwe, pochodzące w większości z arabskich źródeł w łacińskich przekładach.

Taki porządek sam w sobie jest argumentem. Pokazuje, że astrologia sądowa ma swoje działy, metody i autorytety, że jest nauką w średniowiecznym sensie, a nie zbiorem przesądów. Jednocześnie układa jej części według stopnia ryzyka. Im bliżej działań praktycznych, które mają wywoływać skutki, tym większa ostrożność, a dział obrazów, położony na samej granicy, staje się miejscem, w którym rozstrzyga się całe przedsięwzięcie.

Obrazy godziwe i obrazy obrzydliwe

Najsłynniejszy rozdział Speculum dotyczy obrazów astrologicznych, czyli figur rytych lub odlewanych w określonym czasie, które miały otrzymywać moc z układu nieba. Autor wyróżnia trzy ich rodzaje. Pierwszy nazywa obrzydliwym: są to obrazy, przy których wykonuje się okadzania i wzywa się imion, a więc w istocie praktyka nekromancji, w której moc pochodzi od demonów. Drugi nazywa godnym potępienia: są to obrazy, na których umieszcza się napisy, znaki i zaklęcia skierowane do istot duchowych, co również prowadzi do kontaktu z demonami. Trzeci rodzaj autor uznaje za dopuszczalny: obrazy, które otrzymują moc wyłącznie z figury nieba w chwili ich wykonania, bez żadnych wezwań ani napisów.

Rozróżnienie to ma decydujące znaczenie, ponieważ przenosi linię podziału z przedmiotu na sposób działania. Nie chodzi o to, czy ktoś wykonuje obraz, lecz o to, skąd obraz bierze moc. Jeśli z nieba, które jest przyczyną naturalną stworzoną przez Boga, to praktyka mieści się w porządku natury, podobnie jak lekarz posługujący się właściwościami ziół. Jeśli z demonów, którzy odpowiadają na wezwania i znaki, to przekracza granicę i staje się bałwochwalstwem.

Autor wymienia też z nazwy księgi nekromantyczne, które ma za szkodliwe: pisma przypisywane Hermesowi, Tozowi Grekowi, Germatowi z Babilonu i Salomonowi, krążące pod tytułami o pierścieniach, o świecznikach i o figurach. Lista ta jest dla historyków magii bezcennym świadectwem, jakie teksty były w obiegu w XIII wieku. Autor przyznaje przy tym, że niektóre z nich widział, a nawet je przeglądał, co świadczy o tym, że granica między czytaniem a praktykowaniem była dla niego jasna. Wskazuje wreszcie, że wobec niektórych ksiąg lepiej byłoby je odłożyć i przechować niż zniszczyć, ponieważ może nadejść czas, gdy ich znajomość okaże się pożyteczna, choćby dla obrony przed nimi.

Wolna wola i ochrona nauki

Osobny rozdział dotyczy problemu, który od początku towarzyszył astrologii na łacińskim Zachodzie: czy przepowiadanie z gwiazd nie podważa wolności człowieka. Autor przyjmuje stanowisko, które stało się standardem scholastycznym. Niebo działa na ciała i przez nie skłania duszę ku pewnym zachowaniom, ale nie zmusza woli. Astrolog, który przepowiada skłonności, nie przepowiada czynów, a człowiek mądry może przeciwstawić się temu, ku czemu skłania go jego natura. Dzięki temu nauka o narodzinach i o pytaniach nie musi być bezbożna, jeśli jest prowadzona z umiarem i bez pretensji do pewności.

Ten wywód ujawnia drugi cel Speculum: ochronę nauki przed nadgorliwością cenzorów. Autor obawiał się, że teolodzy, widząc nekromantyczne księgi przebrane za astrologię, potępią całą dziedzinę i pozbawią chrześcijan pożytecznej wiedzy, zwłaszcza w medycynie, rolnictwie i żegludze. Ostrzega przed wyrzucaniem wartościowych ksiąg razem z szkodliwymi. Jego katalog miał być narzędziem dla tych, którzy decydowali o tym, co czytać, a czego nie, by ich decyzje były świadome, a nie powodowane lękiem.

Szczególnie wyraźnie widać to w obronie nauki o wyborach, czyli o wyznaczaniu pomyślnej chwili dla przedsięwzięcia. Krytycy uważali ją za najbardziej zabobonną część astrologii, ponieważ zakładała, że od godziny rozpoczęcia zależy powodzenie podróży, budowy czy leczenia. Autor Speculum broni jej, odwołując się do analogii z medycyną i rolnictwem: lekarz wybiera porę podania leku, a rolnik porę siewu, i nikt nie uważa tego za bezbożne. Wybór chwili nie oznacza zdania się na przeznaczenie, lecz roztropne wykorzystanie przyczyn naturalnych, którymi Bóg obdarzył świat. Człowiek, który nie korzysta z tej wiedzy, nie jest bardziej pobożny, tylko mniej rozumny.

Ten argument ma swoje granice, które autor sam zaznacza. Wybór chwili może wzmocnić lub osłabić skutek, ale nie może zmienić tego, co zależy od woli Boga ani od wolnej decyzji innych ludzi. Pomyślna godzina nie gwarantuje zwycięstwa w bitwie ani łaski u władcy.

Spór o autorstwo

Od średniowiecza Speculum przypisywano Albertowi Wielkiemu, dominikaninowi, którego erudycja w sprawach przyrody czyniła go naturalnym kandydatem. Już jednak w XX wieku zaczęto tę atrybucję kwestionować. Pierre Mandonnet wskazywał na innego autora, a dyskusja toczyła się przez dziesięciolecia, nabierając szczególnego znaczenia ze względu na wizerunek Alberta jako uczonego, który miałby bronić astrologii i znać księgi nekromantyczne.

Najpoważniejszą obronę autorstwa Alberta przeprowadziła Paola Zambelli w książce poświęconej „zagadce” Speculum. Zambelli zestawiła tekst z pewnymi dziełami Alberta, wskazała na zbieżności terminologiczne i poglądowe, w tym na podobne stanowisko wobec obrazów i wolnej woli, i uznała, że traktat najlepiej pasuje do jego dorobku. Agostino Paravicini Bagliani podjął tę kwestię ponownie i zwrócił uwagę na związki tekstu ze środowiskiem kurii papieskiej, wskazując na Campana z Novary jako możliwego autora lub inspiratora. Spór nie został rozstrzygnięty, a obecnie wielu badaczy mówi ostrożnie o autorze Speculum, nie przesądzając jego tożsamości.

Dla zrozumienia dzieła kwestia ta ma znaczenie ograniczone, ale nie zerowe. Jeśli autorem był Albert, Speculum jest wyrazem stanowiska jednego z najbardziej wpływowych teologów XIII wieku, który świadomie łączył naukę przyrodniczą z teologiczną czujnością. Jeśli powstało w innym środowisku, to świadczy o tym, że obrona astrologii była sprawą szerszego kręgu uczonych, a imię Alberta zostało jej użyczone jako autorytet, co samo w sobie mówi wiele o roli przypisań w średniowiecznym obiegu tekstów.

Katalog jako narzędzie władzy nad książkami

Najtrwalszy wpływ Speculum wynikał z jego bibliograficznego charakteru. Jako spis ksiąg z incipitami mógł być i był używany przez tych, którzy gromadzili, opisywali lub kontrolowali zbiory. Uczony, który znalazł w rękopisie nieznany tekst o niebie, mógł sprawdzić, do której kategorii należy. Bibliotekarz mógł zdecydować, czy umieścić go wśród ksiąg astronomicznych, czy odłożyć do zbioru zastrzeżonego. Wpływ ten trudno dokładnie zmierzyć, ale liczne odpisy traktatu i jego obecność w zbiorach uczonych świadczą, że był czytany jako praktyczny przewodnik.

W szerszej perspektywie Speculum zapowiada sposób myślenia, który utrwalił się w późniejszej cenzurze kościelnej. Indeks ksiąg zakazanych z XVI wieku oddzielał astrologię sądową, dotyczącą przyszłych zdarzeń zależnych od wolnej woli, od zastosowań w żegludze, rolnictwie i medycynie, które pozostawały dozwolone. Nie trzeba zakładać bezpośredniego wpływu, by dostrzec pokrewieństwo tej linii z rozróżnieniami średniowiecznego katalogu. Zarówno Speculum, jak i późniejsze przepisy zakładają, że wiedza o niebie jest dobra, dopóki służy poznaniu natury i nie przypisuje sobie władzy nad wolą ani łączności z duchami.

W tym sensie Speculum astronomiae jest pomnikiem specyficznie średniowiecznej strategii intelektualnej. Zamiast bronić astrologii w całości lub ją odrzucać, jego autor zbudował mapę, na której każda księga ma swoje miejsce, a granice są wyraźnie zaznaczone. Dobra astrologia istnieje według niego dlatego, że istnieje zła, od której można ją odróżnić – a odróżnienie to jest dziełem czytelnika, który wie, co trzyma w rękach.