Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Renesansowa filozofia tajemna

Sybille w Kaplicy Sykstyńskiej i proroctwo pogan

Pięć sybilli, które Michał Anioł umieścił na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej na przemian z prorokami Izraela, jest malarskim wyznaniem dawnego przekonania chrześcijan, że również świat pogański, przez usta natchnionych kobiet, zapowiedział przyjście Chrystusa i sąd nad światem.

Sybilla Delficka, fresk Michała Anioła na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej, około 1509 – domena publiczna
Sybilla Delficka, fresk Michała Anioła na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej, około 1509 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Dwanaście tronów na sklepieniu

Kiedy w 1508 roku Juliusz II powierzył Michałowi Aniołowi malowanie sklepienia kaplicy wzniesionej przez jego stryja Sykstusa IV, pierwotny zamysł przewidywał podobno dwunastu apostołów. Artysta wspominał po latach w liście, że uznał ten pomysł za „rzecz ubogą” i otrzymał od papieża swobodę w ułożeniu programu. Ostatecznie wokół scen z Księgi Rodzaju pojawiło się dwanaście ogromnych postaci siedzących na marmurowych tronach: siedmiu proroków i pięć sybilli. Nad wejściem zasiadł Zachariasz, nad ołtarzem Jonasz, a wzdłuż dłuższych boków, naprzemiennie, Joel, Izajasz, Ezechiel, Daniel i Jeremiasz oraz sybille Delficka, Erytrejska, Kumańska, Perska i Libijska. Prace zakończono w 1512 roku.

Nie zachował się żaden dokument, który objaśniałby teologiczny zamysł tej sekwencji ani nazwisko ewentualnego doradcy. Wszelkie rekonstrukcje programu są więc interpretacjami, czasem bardzo przekonującymi, ale zawsze opartymi na samym obrazie i na tradycji, z której wyrósł. Pewne jest jedno: zestawienie proroków z sybillami nie było pomysłem Michała Anioła. Było dziedzictwem, które sięgało starożytnej apologetyki i które w XV wieku przeżywało wyjątkowe ożywienie.

Rozmieszczenie postaci ma swój sens wizualny. Prorocy i sybille są większe od wszystkich innych figur sklepienia, siedzą najbliżej widza i otaczają opowieść o stworzeniu, upadku i potopie niczym świadkowie. Ich obecność mówi, że historia pierwszych dni czekała na wypełnienie, a oni – Żydzi i poganie razem – wiedzieli, że ono nadejdzie.

Sybilla w ustach apologetów

Starożytna Grecja i Rzym znały sybille jako wieszczki przemawiające w natchnieniu, a Rzym przechowywał na Kapitolu księgi sybillińskie, do których zaglądano w chwilach zagrożenia. Chrześcijańska kariera sybilli zaczęła się jednak gdzie indziej: w zbiorze greckich wyroczni heksametrycznych znanym dziś jako Oracula Sibyllina. Teksty te powstawały w środowiskach żydowskich i chrześcijańskich mniej więcej od II wieku przed Chrystusem aż po późną starożytność. Posługiwały się formą pogańskiej wyroczni, aby głosić jedynego Boga, potępiać bałwochwalstwo, zapowiadać upadek imperiów i sąd ostateczny, a w warstwach chrześcijańskich także wcielenie i mękę Chrystusa.

Dla Ojców Kościoła taki materiał był bezcenny. Laktancjusz, retor z czasów Dioklecjana i Konstantyna, uczynił sybille jednym z filarów Divinae institutiones. Przytoczył za Warronem listę dziesięciu sybilli, od Perskiej i Libijskiej po Tyburtyńską, i obficie cytował ich wersety jako świadectwa, że pogańscy wieszczowie mówili o jednym Bogu i o Synu Bożym. Jego argument był prosty i skuteczny: poganom nie wolno lekceważyć głosu, który oni sami czcili jako boski.

Augustyn był ostrożniejszy, ale nie mniej wpływowy. W osiemnastej księdze Państwa Bożego przytoczył w łacińskim przekładzie sławny akrostych sybilli Erytrejskiej, którego pierwsze litery wersów w greckim oryginale układają się w słowa „Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel”. Tekst opisywał znaki sądu ostatecznego, a Augustyn uznał, że wieszczka ta, która nie mówi nic na korzyść bogów fałszywych, może być zaliczona do obywateli miasta Bożego. Owo zdanie stało się mostem, po którym sybille weszły do liturgii i do sztuki. Średniowieczna sekwencja Dies irae zapowiada dzień gniewu „jak świadczą Dawid i Sybilla”, a w misteriach i kazaniach o Bożym Narodzeniu wieszczki stawały obok proroków jako drugi chór świadków.

Do tego dochodził Wergiliusz. Czwarta ekloga, mówiąca o nadchodzącym wieku zapowiedzianym przez kumańską pieśń i o narodzinach dziecka, z którym wraca złoty wiek, już w mowie przypisywanej Konstantynowi została odczytana jako proroctwo o Chrystusie. Dzięki temu sybilla Kumańska, przewodniczka Eneasza w zaświaty, zyskała w chrześcijańskiej wyobraźni rangę szczególną.

Średniowiecze dodało do tego legendę rzymską. Opowiadano, że sybilla Tyburtyńska ukazała cesarzowi Augustowi na niebie obraz Dziewicy z Dzieckiem i że władca, który miał przyjąć boską cześć, pokłonił się zamiast tego nowo narodzonemu królowi. Miejsce wizji wskazywano na Kapitolu, gdzie wznosi się kościół Santa Maria in Aracoeli. Opowieść, rozpowszechniona przez Mirabilia urbis Romae i Złotą legendę, wiązała sybillę z samym sercem Rzymu i z przejściem władzy od cesarstwa pogańskiego do chrześcijańskiego.

Renesansowe katalogi wieszczek

Wiek XV przyniósł modę na całe serie sybilli. W 1481 roku dominikanin Filippo Barbieri ogłosił w Rzymie traktat o rozbieżnościach między Hieronimem a Augustynem, w którym przedstawił dwanaście sybilli, każdej przypisując wiek, wygląd, atrybut i przepowiednię dotyczącą Chrystusa. Do dziesięciu z listy Warrona doszły tam między innymi sybilla Europejska i Agryppa, a liczba dwanaście ułatwiała zestawianie wieszczek z prorokami lub apostołami. Barbieri nie był odkrywcą, lecz kompilatorem, ale jego katalog, przedrukowywany i naśladowany, stał się źródłem dla rytowników i malarzy.

Florenckie miedzioryty z lat siedemdziesiątych XV wieku, przypisywane kręgowi Baccia Baldiniego, przedstawiały sybille jako eleganckie damy w fantazyjnych strojach, z tablicami zawierającymi ich proroctwa. W kościołach i pałacach Italii powtarzano podobne cykle w freskach, intarsjach i witrażach. Pod koniec stulecia sybilla była w sztuce równie rozpoznawalna jak prorok, a jej obecność obok Izajasza czy Jeremiasza nikogo nie dziwiła.

Grecki tekst Oracula Sibyllina ukazał się drukiem dopiero w 1545 roku w Bazylei, staraniem Sixta Bircka, a rok później Sebastian Castellio wydał przekład łaciński. Michał Anioł malował zatem na długo przed tą edycją. Jego sybille wyrastają nie z filologicznej lektury wyroczni, lecz z obrazu ukształtowanego przez Laktancjusza, Augustyna, liturgię i renesansowe katalogi. W szerszym klimacie epoki, w którym Marsilio Ficino mówił o pradawnej teologii pogan, ten obraz zyskiwał nowy filozoficzny rezonans, ale jego korzenie były starsze i ściśle apologetyczne.

Pięć oblicz natchnienia

Michał Anioł nie dał swoim sybillom tablic z przepowiedniami, jak czynili to rytownicy. Zamiast napisów otrzymały księgi i zwoje, a ich proroczy charakter wyraża się w ciele, w spojrzeniu i w geście. Sybilla Delficka, najbliżej wejścia, jest młoda, trzyma zwój i odwraca głowę z rozwartymi oczami, jakby właśnie usłyszała głos, którego inni nie słyszą. Jej postać jest wyciszona i zarazem czujna, a zasłona zwiewa się za nią niczym poruszona tchnieniem.

Sybilla Erytrejska, ta z akrostychu Augustyna, siedzi z profilu, z nogą przełożoną przez nogę, i przewraca kartę leżącej przed nią księgi, podczas gdy jeden z putt zapala nad nią lampę. Interpretatorzy dostrzegali w tym szczególe obraz światła udzielanego wieszczce, choć Michał Anioł nie pozostawił żadnego objaśnienia. Sybilla Kumańska, w środkowej części sklepienia, to stara kobieta o potężnych, niemal męskich ramionach, pochylona nad grubym woluminem. Jej wiek przypomina legendę o wieszczce, która uprosiła u Apollina tyle lat, ile ziaren piasku zmieściło się w dłoni, zapominając poprosić o młodość.

Sybilla Perska, jeszcze starsza, jest zgarbiona i trzyma księgę tuż przy twarzy, jakby wzrok jej już nie służył. Jej postać, owinięta ciężkimi szatami i zwrócona plecami ku środkowi sklepienia, wydaje się zamknięta w lekturze tak głębokiej, że przestaje należeć do świata. Wreszcie sybilla Libijska, tuż obok Jonasza nad ołtarzem, wykonuje jeden z najśmielszych ruchów całego cyklu: odwraca się w skręcie, podnosząc lub odkładając olbrzymią otwartą księgę, a jej stopa ledwie dotyka tronu. Zachowały się rysunki przygotowawcze do tej postaci, na których artysta studiował ruch na modelu męskim.

Pytanie, dlaczego właśnie te pięć, nie ma pewnej odpowiedzi. Część badaczy zwraca uwagę, że zestaw obejmuje wieszczki Grecji, Italii, Azji i Afryki, a więc symbolicznie cały znany starożytności świat pogański. Inni podkreślają, że Erytrejska i Kumańska były najmocniej zakorzenione w tradycji apologetycznej dzięki Augustynowi i Wergiliuszowi, a pozostałe dobrano z myślą o kompozycji. Obie odpowiedzi są możliwe i nie wykluczają się wzajemnie.

Te pięć oblicz układa się w rodzaj fenomenologii natchnienia. Jedna słucha, druga czyta przy zapalonym świetle, trzecia mozolnie studiuje, czwarta wpatruje się w tekst z bliska, piąta zamyka księgę i zwraca się ku ołtarzowi. Nie wolno przypisywać tej sekwencji jednoznacznego programu, lecz trudno nie dostrzec, że proroctwo pogańskie zostało tu przedstawione jako wysiłek, jako lektura i jako oczekiwanie, a nie jako ekstatyczny krzyk, którym słynęła sybilla w antycznych opisach.

Pogański świadek chrześcijańskiej nadziei

Naprzemienny rytm proroków i sybilli wyraża myśl, że historia zbawienia ma dwóch świadków. Izrael otrzymał objawienie w prawie i u proroków, poganie zaś, pozbawieni Zakonu, nie byli całkiem pozostawieni w ciemności. Ich wieszczki, jak chcieli Laktancjusz i Augustyn, słyszały coś z prawdy i przekazały to w swoich pieśniach. Na sklepieniu papieskiej kaplicy, gdzie zbiera się konklawe i gdzie odprawiano najważniejsze liturgie dworu papieskiego, ta myśl nabierała wymiaru uniwersalnego: Kościół rzymski ogłaszał się dziedzicem całej ludzkości, a nie tylko Izraela.

Nie oznaczało to zrównania sybilli z prorokami. Teologowie zachowywali hierarchię: proroctwo biblijne było objawieniem, sybillińskie najwyżej znakiem dopuszczonym przez Opatrzność. Ale malarz, który odrzucił tablice z cytatami i dał sybillom tę samą monumentalność co prorokom, wyraził coś więcej niż szkolną tezę. Pogańskie kobiety siedzą na tych samych tronach, otoczone tymi samymi puttami, w tej samej skali. Rafael, malując niedługo potem sybille w rzymskim kościele Santa Maria della Pace, podjął ten sam temat w tonie łagodniejszym i bardziej klasycznym.

Wiek XVI, który przyniósł drukowane wydanie wyroczni, przyniósł też pierwsze wątpliwości co do ich autentyczności, a w następnym stuleciu Isaac Casaubon i inni krytycy coraz stanowczej podważali ich starożytność, aż stało się jasne, że są to późne kompozycje żydowskie i chrześcijańskie. Freski Michała Anioła pozostały jednak świadectwem epoki, w której przekonanie o pogańskiej zapowiedzi Chrystusa było nie tylko uczonym argumentem, lecz także formą nadziei: że prawda nie była nigdy zupełnie nieobecna w świecie i że ci, którzy szukali jej poza Izraelem, nie szukali na próżno.