Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Renesansowa filozofia tajemna

Johannes Romberch i Congestorium sztucznej pamięci

Wydany w Wenecji w 1520 roku Congestorium artificiose memorie niemieckiego dominikanina Johannesa Rombercha pokazuje sztukę pamięci jako narzędzie kaznodziei, który rozmieszcza treści w klasztorach, miastach i w całym kosmosie zbudowanym według schematów Dantego, od kręgów piekła po niebo empirejskie.

Alfabet obrazowy z „Congestorium artificiose memorie” Johannesa Rombercha, Wenecja, M. Sessa 1533, karta 51v, fot. Wellcome Images – CC BY 4.0
Alfabet obrazowy z „Congestorium artificiose memorie” Johannesa Rombercha, Wenecja, M. Sessa 1533, karta 51v, fot. Wellcome Images – CC BY 4.0 · Wikimedia Commons

Dominikanin z Kolonii i zakonna tradycja pamięci

Johannes Host von Romberch, urodzony około 1480 roku w Westfalii, należał do kolońskiej prowincji dominikanów, która na początku XVI wieku była jednym z ośrodków obrony tradycyjnej teologii. Część życia spędził we Włoszech, gdzie zetknął się z humanistyczną kulturą książki i z weneckim rynkiem wydawniczym. Zmarł na początku lat trzydziestych, w czasie, gdy reformacja zaczynała gruntownie zmieniać kaznodziejski krajobraz Niemiec. Do historii przeszedł jednak nie jako polemista, lecz jako autor obszernego łacińskiego podręcznika sztuki pamięci, którego tytuł – Congestorium, czyli zbiór, nagromadzenie – trafnie opisuje jego charakter.

Wybór tematu nie był przypadkowy. Dominikanie od dawna uważali pamięć za sprawę zakonną. Albert Wielki i Tomasz z Akwinu, komentując Arystotelesa i rzymską retorykę, włączyli sztukę pamięci do nauki o roztropności, jednej z cnót kardynalnych. Tomasz w Summie teologii sformułował zasady, które później wielokrotnie powtarzano: aby dobrze pamiętać, należy posługiwać się podobiznami rzeczy, układać je w porządku, przywiązywać do nich uczucie i często je powtarzać. W XIV wieku dominikanin Bartolomeo da San Concordio przekazał te reguły w swoich Ammaestramenti degli antichi. Romberch pisał więc w ramach tradycji, która widziała w pamięci nie tylko technikę, lecz także część życia moralnego i kaznodziejskiego.

Zakon Kaznodziejski żył słowem mówionym. Kazanie, zwłaszcza w średniowiecznej formie, było starannie ułożoną konstrukcją z podziałów, cytatów i przykładów, a kaznodzieja musiał ją wygłosić bez czytania z kartki. Potrzebował zatem pewnego sposobu przechowywania materiału: autorytetów biblijnych, sentencji Ojców, exemplów, list cnót i występków, kar i nagród. Congestorium odpowiadało na tę potrzebę i właśnie z tej perspektywy należy je czytać.

Systemy miejsc od opactwa po miasto

Romberch przejął klasyczną zasadę, zgodnie z którą sztuczna pamięć wymaga miejsc i obrazów, ale rozbudował ją w sposób systematyczny. Proponował całą hierarchię miejsc o rosnącej skali. Najmniejszym zbiorem może być pojedynczy pokój, większym dom, jeszcze większym klasztor, a ostatecznie miasto czy nawet kraina. W każdej z tych przestrzeni należy wyznaczyć porządek przechodzenia i zapamiętać kolejne punkty, aby potem rozmieszczać w nich obrazy.

Szczególnie wymowne są ryciny przedstawiające plan opactwa z jego pomieszczeniami: kościołem, kapitularzem, refektarzem, biblioteką, dormitorium i innymi budynkami. Dla zakonnika była to przestrzeń najbardziej znajoma, codziennie przemierzana, a więc idealna na system miejsc. Romberch pokazywał, jak w każdej części klasztoru wyznaczyć szereg punktów i w jakiej kolejności je obchodzić. Pamięć stawała się w ten sposób przedłużeniem życia wspólnoty, a codzienny rytm reguły dostarczał szkieletu dla wiedzy.

Wszystkie te przestrzenie podlegały tym samym regułom. Miejsca miały być od siebie odróżnialne, umiarkowanie oświetlone i oddzielone stosownym odstępem, a ich szereg należało przejść wielokrotnie, zanim zaczęło się w nim cokolwiek umieszczać. Za starożytnym wzorem z Rhetorica ad Herennium, która każe oznaczać co piąte miejsce złotą ręką, Romberch zalecał wyróżniać regularnie powtarzające się punkty szeregu osobnymi znakami, aby w długim ciągu nie zgubić rachuby. Taka numeracja pozwalała szybko odnaleźć określony punkt i przywołać to, co w nim złożono, bez przechodzenia całej drogi od początku.

Dla większych zasobów Romberch zalecał miasto. Ulice, place, kościoły i warsztaty mogły pomieścić tysiące obrazów, a każda dzielnica mogła być przypisana do innej dziedziny wiedzy. Rozmieszczenie dyscyplin w różnych częściach miasta pozwalało kaznodziei odnaleźć materiał potrzebny na dany temat: w jednym miejscu przechowywał sentencje o pokorze, w innym exempla o sprawiedliwości, w jeszcze innym autorytety dotyczące pokuty. W ten sposób sztuka pamięci zbliżała się do kartoteki, a jej użytkownik do bibliotekarza, który zamiast półek posługuje się wyobrażonymi budowlami.

Kosmos jako najwyższy gmach pamięci

Najbardziej oryginalnym elementem Congestorium jest wykorzystanie samego wszechświata jako systemu miejsc. Romberch przedstawił na rycinie kosmos w postaci koncentrycznych sfer: w środku ziemia, a nad nią woda, powietrze i ogień, dalej sfery siedmiu planet, firmament gwiazd stałych, niebo kryształowe, primum mobile i wreszcie niebo empirejskie, siedziba Boga i dziewięciu chórów anielskich. Każda sfera mogła służyć jako miejsce pamięciowe, a ich kolejność była każdemu wykształconemu człowiekowi znana z nauki szkolnej.

Wraz z niebem pojawiało się piekło. Romberch opisywał je jako przestrzeń podzieloną na strefy, w których pokutują różne kategorie grzeszników, a ten układ w wyraźny sposób czerpie z Boskiej komedii. Kręgi piekła Dantego, z ich hierarchią występków od lekkich do najcięższych, dawały gotową architekturę, w której każdy grzech miał określone miejsce i właściwą mu karę. Raj i czyściec, również obecne w tradycji Dantego, dopełniały całości. Kosmologia, teologia i poezja łączyły się tu w jeden obraz, który kaznodzieja mógł przemierzać w myślach.

Ten kosmiczny system miejsc miał oczywiste zastosowanie homiletyczne. Kazania o czterech rzeczach ostatecznych, o śmierci, sądzie, piekle i niebie, należały do najczęstszych w repertuarze średniowiecznego i wczesnonowożytnego duchownego. Kaznodzieja, który miał w pamięci uporządkowany obraz piekielnych kręgów i niebieskich sfer, mógł przywołać właściwe kary dla każdego grzechu i właściwe nagrody dla każdej cnoty. Pamięć nie była tu neutralnym magazynem, lecz przypomnieniem moralnego porządku świata. Dante, który pisał swój poemat jako wędrówkę przez ten porządek, okazywał się w rękach dominikanina nie tylko poetą, lecz także architektem pamięci.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że Romberch nie był kosmologiem ani teologiem mistycznym. Sfery i kręgi traktował jako ramy praktyczne, a nie jako przedmiot spekulacji. W jego podręczniku nie ma magicznej teorii obrazów ani przekonania, że układ pamięci wpływa na duszę przez sympatię z planetami. Jest natomiast silne poczucie, że wiedza ma swoje miejsce w porządku stworzenia, a ten porządek najlepiej odwzorowuje znana z teologii i poezji hierarchia bytów.

Romberch nie zapominał też o tomistycznej zasadzie uczucia. Obrazy rozmieszczane w kręgach piekła miały budzić grozę, a obrazy w sferach niebieskich radość i pragnienie, ponieważ to, co porusza, trwalej zostaje w duszy. Dla kaznodziei był to podwójny pożytek. Te same uczucia, które utrwalały materiał w jego pamięci, miał potem wzbudzić w słuchaczach, przekładając wewnętrzne obrazy na żywe słowo kazania. Sztuka pamięci okazywała się w ten sposób przygotowaniem do retoryki afektu, której celem było nawrócenie.

Alfabety z ptaków i narzędzi

Congestorium słynie także z ilustracji przedstawiających alfabety wizualne. Pamięć słów i liter wymagała obrazów, które dałoby się łatwo przekształcić w znaki pisma. Romberch proponował kilka sposobów. Jednym były przedmioty o kształcie przypominającym litery: narzędzia, sprzęty i figury, których zarys od razu przywodził na myśl określony znak. Cyrkiel, drabina czy łuk mogły stać się literami, a ich szereg w pamięci układał się w słowa.

Innym sposobem były alfabety oparte na nazwach. Ptaki lub inne zwierzęta wybierano tak, aby nazwa każdego z nich rozpoczynała się od kolejnej litery, a obraz zwierzęcia przywoływał w ten sposób literę. Ryciny przedstawiające szeregi ptaków podpisanych łacińskimi nazwami należą do najbardziej rozpoznawalnych obrazów w dziejach mnemotechniki. Dla dzisiejszego widza mają w sobie coś z bestiarium i coś z elementarza, a ten podwójny charakter dobrze oddaje szkolną i zarazem wyobrażeniową naturę tej sztuki.

Romberch umieszczał też obrazy na ciele ludzkim. Jedna z rycin przedstawia postać kobiecą uosabiającą gramatykę, na której ciele rozmieszczono przedmioty i znaki odsyłające do kolejnych działów tej dyscypliny. Ciało stawało się mapą, a jego części miejscami, w których przechowywano treści. Ta technika, znana już w średniowieczu, w drukowanej książce zyskała nową wyrazistość, ponieważ ryciny pozwalały czytelnikowi zobaczyć wzór, zamiast jedynie wyobrażać go sobie na podstawie opisu.

Dziedzictwo dominikańskiego podręcznika

Wpływ Congestorium był znaczny, choć nie zawsze jawny. Wenecki literat Lodovico Dolce wydał w 1562 roku po włosku dialog o sposobach pomnażania i zachowania pamięci, który w dużej mierze przejmował materiał Rombercha, nie zawsze go przy tym ujawniając. W ten sposób łaciński podręcznik dominikanina trafił do szerszej publiczności czytającej w języku narodowym. Kolejne pokolenie zakonników sięgało po te same schematy. Florencki dominikanin Cosimo Rosselli w swoim Thesaurus artificiosae memoriae, wydanym pośmiertnie w Wenecji w 1579 roku, także posłużył się kosmicznymi i piekielnymi układami miejsc, co pokazuje, że wzorzec Rombercha zakorzenił się w tradycji zakonnej.

Dla historyka idei Congestorium jest cennym świadectwem tego, jak sztuka pamięci funkcjonowała w praktyce kościelnej na progu reformacji. Nie jest dziełem hermetycznym ani okultystycznym, a jego autor nie obiecywał tajemnej mądrości. Był zakonnikiem, który chciał pomóc innym zakonnikom w głoszeniu słowa, i w tym celu połączył starożytną retorykę, scholastyczną naukę o roztropności, kosmologię szkolną i poezję Dantego. Właśnie to połączenie czyni jego książkę interesującą: pokazuje, że obraz świata, w którym wszystko ma swoje miejsce, mógł służyć nie tylko kontemplacji, lecz także codziennej pracy duszpasterza.

Książka Rombercha przypomina też, że granica między technicznym a duchowym wymiarem sztuki pamięci była w XVI wieku płynna. Ten sam schemat sfer, który dla jednego autora był jedynie wygodnym szeregiem miejsc, dla innego mógł stać się drogą wznoszenia się duszy ku Bogu. Romberch pozostał przy pierwszym rozumieniu, ale materiał, który zgromadził, otwierał drogę do drugiego. Kaznodzieja, który codziennie przemierzał w myślach piekło i niebo, nie mógł pozostać obojętny na treść, którą w nich umieszczał, a jego pamięć, choć zbudowana z ptaków, narzędzi i klasztornych korytarzy, była też pamięcią o celu ludzkiego życia.