Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Renesansowa filozofia tajemna

Biblioteka Korwina i neoplatonizm Budy

Biblioteka Macieja Korwina i środowisko florenckich humanistów skupionych w Budzie wokół Francesca Bandiniego sprawiły, że węgierski dwór stał się w ostatnich dekadach XV wieku jedną z najdalej na wschód wysuniętych placówek kultury Ficina, który kierował do króla dedykacje i listy.

Karta tytułowa korwiny Cod. Guelf. 43 Aug. 2° z dziełami florenckiego humanisty Bartolomea Fonzia, 1488, niegdyś własność Macieja Korwina – domena publiczna
Karta tytułowa korwiny Cod. Guelf. 43 Aug. 2° z dziełami florenckiego humanisty Bartolomea Fonzia, 1488, niegdyś własność Macieja Korwina – domena publiczna · Wikimedia Commons

Król, który kupował Florencję

Maciej Korwin, syn Jana Hunyadiego, wybrany na króla Węgier w 1458 roku, przeszedł do historii przede wszystkim jako władca wojowniczy: walczył z Turkami, z Czechami, z cesarzem Fryderykiem III, a w 1485 roku zajął Wiedeń. Obok tej biografii żołnierza i polityka istnieje jednak druga, mniej hałaśliwa, w której centralne miejsce zajmuje biblioteka. Zbiór nazywany dziś Bibliotheca Corviniana należał w swoim czasie do największych księgozbiorów Europy poza Italią; jego rozmiar szacuje się zwykle na dwa do dwóch i pół tysiąca tomów, choć żadna z tych liczb nie wynika z zachowanego inwentarza, bo takiego inwentarza nie mamy. Wiemy natomiast, jak ta biblioteka wyglądała i co miała wyrażać.

Korwin nie zbierał ksiąg jak antykwariusz, który łowi rzadkości. Zamawiał je w sposób programowy, przede wszystkim we Florencji, gdzie działał najsłynniejszy wówczas przedsiębiorca rękopiśmienny, Vespasiano da Bisticci, i gdzie pracowali iluminatorzy tacy jak Attavante degli Attavanti czy bracia Gherardo i Monte di Giovanni. Kodeksy korwiniańskie, oprawne w barwną skórę ze złoconymi tłoczeniami, z herbem króla – krukiem z pierścieniem w dziobie – na stronach tytułowych, były przedmiotami reprezentacyjnymi. Miały pokazać, że dwór budziński należy do tej samej republiki uczonych, co Florencja Medyceuszy, Urbino Federica da Montefeltro i Neapol Aragończyków.

Ten ostatni związek miał znaczenie bezpośrednie. W 1476 roku Maciej poślubił Beatrycze Aragońską, córkę króla Neapolu Ferdynanda. Wraz z królową przybyli na Węgry Włosi, rozwinęła się moda na italskie obyczaje, architekturę i muzykę, a przy zamku w Budzie powstała pracownia kopistów i iluminatorów, która uzupełniała zamówienia sprowadzane z Italii. Czytelnia w zamku, opisywana przez współczesnych jako miejsce pełne ksiąg ułożonych na pulpitach, z widokiem na Dunaj, stała się czymś w rodzaju wizytówki królestwa.

Humaniści na dworze w Budzie

Biblioteka nie powstała w próżni. Jej poprzedniczką była kultura humanistyczna, którą jeszcze przed Korwinem rozwinęli na Węgrzech Jan Vitéz, arcybiskup ostrzyhomski i wychowawca młodego króla, oraz jego siostrzeniec Janus Pannonius, poeta wykształcony w Ferrarze u Guarina z Werony, później biskup Peczu. Obaj posiadali własne księgozbiory i obaj, uwikłani w spisek przeciw królowi w 1471 roku, zmarli niedługo potem w niełasce. Z ich zbiorów część trafiła zapewne do biblioteki królewskiej, choć dokładnej drogi poszczególnych tomów nie da się zwykle odtworzyć.

W następnych latach na dworze pojawiali się kolejni Włosi: Galeotto Marzio z Narni, autor zbioru anegdot o mądrych i dowcipnych powiedzeniach króla, Antonio Bonfini, który napisał wielką historię Węgier, Taddeo Ugoleto z Parmy, pełniący funkcję bibliotekarza, oraz florencki poeta Naldo Naldi, autor łacińskiego poematu pochwalnego na cześć biblioteki. Ten ostatni tekst jest szczególnie wymowny, ponieważ przedstawia księgozbiór nie jako zbiór przedmiotów, lecz jako świątynię mądrości, w której król gromadzi spuściznę Greków i Latynów dla potomności. Retoryka jest konwencjonalna, ale konwencja sama świadczy o aspiracjach.

Najważniejszą postacią z punktu widzenia historii neoplatonizmu był jednak Francesco Bandini, florencki szlachcic i duchowny, przyjaciel Marsilia Ficina, który osiadł w Budzie w drugiej połowie lat siedemdziesiątych i pozostał tam aż do śmierci około 1490 roku. Bandini był pośrednikiem: przewoził listy, polecał ludzi, opowiadał we Florencji o Węgrzech i na Węgrzech o Florencji. W korespondencji Ficina pojawia się jako ktoś, kto przeszczepia platońską przyjaźń i platońskie rozmowy na grunt naddunajski. Jego rola nie polegała na tworzeniu własnej filozofii – nie zostawił po sobie traktatów porównywalnych z dziełami mistrza – lecz na podtrzymywaniu więzi, bez której idee nie podróżują. Renesansowa kultura intelektualna opierała się właśnie na takich ludziach: znawcach, posłańcach i doradcach, dzięki którym rękopis, list czy polecenie trafiały we właściwe ręce.

Listy i dedykacje Ficina

Ficino nigdy nie był w Budzie, ale jego obecność na tamtejszym dworze jest wyraźna. W zbiorze jego Epistolae zachowały się listy do Bandiniego, do króla i do ludzi z otoczenia królewskiego, a także pisma, które przesyłał wraz z nimi. Ficino przywiązywał do listu wagę niemal filozoficzną: list był dla niego przedłużeniem rozmowy duchów, formą amicitia, w której przyjaciele poznają się nawzajem w Bogu. Wysyłając go do Budy, rozciągał krąg swojej akademii na kraj, którego nigdy nie zobaczył.

Najbardziej znanym świadectwem tej relacji jest proemium trzeciej księgi De vita, traktatu wydanego we Florencji w 1489 roku. Całe dzieło dedykowane zostało Wawrzyńcowi Wspaniałemu, lecz księga trzecia, De vita coelitus comparanda, poświęcona temu, jak życie można wzmacniać przez dostrojenie do niebios, otwiera się zwrotem do króla Węgier. Ficino przedstawia w nim Macieja jako władcę, który odbudowuje gmach mądrości, i ofiarowuje mu swój wykład o spiritus, o przyciąganiu niebiańskich wpływów i o zgodzie duszy ze światem. Treść tej księgi wykracza poza niniejszy temat; ważne jest tu tylko to, że najbardziej „magiczną” część swojego dzieła florencki filozof powierzył symbolicznie właśnie dworowi budzińskiemu.

Z dworem Korwina łączono też inne teksty Ficina. Do biblioteki królewskiej miały trafiać kopie jego przekładów i komentarzy, a niektóre zachowane rękopisy jego pism noszą ślady przeznaczenia dla króla. W kilku przypadkach badacze spierają się, czy dany egzemplarz rzeczywiście dotarł do Budy przed śmiercią Macieja, czy pozostał we Florencji, gdy zamówienie zostało przerwane. Sama ta niepewność jest pouczająca: wiele kodeksów zamówionych dla Korwina ukończono dopiero po 1490 roku i sprzedano innym nabywcom, między innymi Medyceuszom.

Czy istniała akademia budzińska

Dawna historiografia, zwłaszcza węgierska z przełomu XIX i XX wieku, chętnie mówiła o „platońskiej akademii” w Budzie, utworzonej na wzór florenckiej. Opierała się przy tym na kilku zdaniach z listów Ficina i Bandiniego, w których mowa o wspólnych rozmowach, ucztach filozoficznych i lekturze Platona. Współcześni historycy są wobec tej tezy znacznie ostrożniejsi. Florencka „akademia” sama nie była instytucją z regulaminem i członkami, lecz luźnym kręgiem przyjaciół skupionych wokół Ficina; tym bardziej trudno szukać jej formalnej kopii nad Dunajem.

Co można powiedzieć bez przesady? Że w Budzie istniało środowisko ludzi, którzy znali pisma Ficina, korespondowali z nim i rozumieli jego program odnowy prisca theologia – starożytnej teologii przekazywanej od Hermesa i Orfeusza po Platona. Że król, który nie był filozofem, chciał uchodzić za opiekuna tej odnowy. I że biblioteka, zawierająca obok klasyków łacińskich również teksty greckie, Ojców Kościoła, autorów średniowiecznych i nowe przekłady florenckie, materialnie wyrażała ideę ciągłości mądrości, którą Ficino uczynił osią swojej filozofii.

Warto przy tym pamiętać, że korwiniańska biblioteka nie była wyspecjalizowanym zbiorem ezoterycznym. Przeważały w niej dzieła historyczne, retoryczne, teologiczne, medyczne i wojskowe, a teksty platońskie i hermetyczne stanowiły tylko część całości. Neoplatonizm Budy był raczej nastrojem dworu i językiem dedykacji niż szkołą. Jego znaczenie polega na tym, że pokazuje, jak szybko florencka myśl stała się towarem eksportowym kultury europejskiej i jak chętnie władcy peryferii przejmowali jej słownik, by mówić o sobie jako o odnowicielach złotego wieku.

Rozproszenie po 1490 roku

Maciej zmarł w Wiedniu w kwietniu 1490 roku, nie pozostawiając prawowitego następcy. Koronę objął Władysław II Jagiellończyk, który nie miał ani środków, ani zainteresowania, by kontynuować zamówienia. Biblioteka nie została wprawdzie od razu rozwiązana, ale przestała rosnąć, a z czasem zaczęła tracić tomy. Królowie i dygnitarze obdarowywali nimi gości, posłów i humanistów odwiedzających Budę; część kodeksów wywieziono do Wiednia i innych miast Rzeszy. Niektóre korwiny znalazły się w zbiorach niemieckich i włoskich jeszcze przed katastrofą, która miała nadejść.

Katastrofą tą była bitwa pod Mohaczem w 1526 roku, w której zginął młody król Ludwik II, oraz następujące po niej najazdy tureckie. Wojska sułtana Sulejmana zajęły wówczas Budę na krótko, a w 1541 roku miasto przeszło pod panowanie osmańskie na blisko półtora wieku. Resztki księgozbioru zostały w znacznej części zniszczone lub wywiezione do Stambułu. Europejscy podróżnicy i uczeni przez następne stulecia szukali w Konstantynopolu śladów słynnej biblioteki, a legenda o jej ukrytych skarbach – o zaginionych dziełach starożytnych, które miały się w niej znajdować – żyła długo, choć niczego takiego nie odnaleziono.

Powrót części kodeksów na Węgry ma swoją własną historię. W 1877 roku sułtan Abdülhamid II przekazał Węgrom kilka korwin przechowywanych w Stambule, a na mocy porozumienia zawartego w 1932 roku w Wenecji Austria zwróciła część rękopisów z Wiednia. Dziś znanych jest nieco ponad dwieście zidentyfikowanych korwin, rozproszonych w bibliotekach kilkunastu krajów, od Budapesztu i Wiednia po Wolfenbüttel, Modenę i Florencję. W 2005 roku zbiór ten wpisano na listę UNESCO „Pamięć Świata”.

Biblioteka jako obraz porządku

Historia biblioteki Korwina pozwala zobaczyć, czym był renesansowy neoplatonizm poza Florencją. Nie zawsze był to system filozoficzny w ścisłym sensie; częściej był to sposób przedstawiania władzy, wiedzy i ciągłości tradycji. Księgozbiór, w którym obok siebie stały Platon, Plotyn, Hermes, Augustyn i historycy rzymscy, odpowiadał przekonaniu, że istnieje jedna mądrość, wypowiadana różnymi językami przez różne epoki. Ficino wyrażał je w traktatach, Maciej w zamówieniach rękopisów.

W tej perspektywie zniszczenie biblioteki zyskało w pamięci Węgrów wymiar niemal symboliczny. Mohacz oznaczał nie tylko klęskę militarną i polityczną, lecz także koniec krótkiego okresu, w którym Buda należała do florenckiego horyzontu kultury. Rozproszone kodeksy, z ich złotem, kolorowymi bordiurami i krukami z pierścieniem, są dziś najbardziej namacalnym śladem tej chwili – świadectwem, że idea odnowy starożytnej mądrości przekroczyła Alpy wcześniej, niż przyjęło się sądzić, i że jej wschodnią granicę wyznaczał przez kilkanaście lat zamek nad Dunajem.