Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Renesansowa filozofia tajemna

Tempio Malatestiano i pogańskie niebo Rimini

Franciszkański kościół w Rimini, przebudowywany od końca lat czterdziestych XV wieku dla Sigismonda Pandolfa Malatesty, stał się świątynią humanistycznej chwały, w której reliefy planet i znaków zodiaku Agostina di Duccio, greckie inskrypcje i sarkofagi uczonych sprawiły, że papież Pius II uznał całość za dzieło pogańskie.

Znak Raka nad widokiem Rimini, relief Agostina di Duccio w Kaplicy Zodiaku Tempio Malatestiano, fot. Sailko – CC BY-SA 3.0
Znak Raka nad widokiem Rimini, relief Agostina di Duccio w Kaplicy Zodiaku Tempio Malatestiano, fot. Sailko – CC BY-SA 3.0 · Wikimedia Commons

Kościół, który miał stać się pomnikiem

Sigismondo Pandolfo Malatesta, urodzony w 1417 roku i zmarły w 1468 roku, był władcą Rimini i kondotierem, który przez całe życie lawirował między papiestwem, Wenecją, Neapolem i Mediolanem, sprzedając swój miecz temu, kto więcej zapłacił, i równie łatwo zmieniając sojusze. Współcześni widzieli w nim człowieka o wielkich zdolnościach wojskowych i wielkiej kulturze, a zarazem okrutnego, porywczego i niestałego. Wokół jego dworu skupiał się krąg poetów i uczonych, którzy opiewali go jako nowego bohatera antyku.

W Rimini znajdował się gotycki kościół franciszkanów, od dawna miejsce pochówku Malatestów. Pod koniec lat czterdziestych XV wieku Sigismondo zaczął przebudowywać jego wnętrze, dodając nowe kaplice: jedną poświęconą swojemu patronowi, świętemu Zygmuntowi, drugą przeznaczoną na grobowiec Isotty degli Atti, jego kochanki, a później żony. Wkrótce zamysł rozrósł się do rozmiarów, które przekraczały zwykłą fundację rodową. Około 1450 roku powstał projekt zewnętrznej powłoki z marmuru, która miała otoczyć gotycką budowlę jak antyczna świątynia. Jej autorem był Leon Battista Alberti, a nadzór nad pracami na miejscu sprawował medalier i architekt Matteo de’ Pasti.

Na fasadzie, wzorowanej na rzymskim łuku triumfalnym, umieszczono łacińską inskrypcję głoszącą, że Sigismondo Pandolfo Malatesta, syn Pandolfa, zbudował to dzieło w roku łaski 1450. Wnętrze zapełniły monogramy z połączonych liter S i I, które interpretuje się zwykle jako inicjały Sigismonda i Isotty, oraz rodowe godła Malatestów: słonie, róże, szachownice. Kościół franciszkanów przemieniał się w pomnik jednego człowieka i jego miłości, co nawet w kulturze renesansowej, przywykłej do wielkich fundacji książęcych, było gestem wyjątkowym.

Władca na kolanach przed patronem

Najstarszym datowanym obrazem we wnętrzu jest fresk Piera della Francesca z 1451 roku, umieszczony w pomieszczeniu przeznaczonym na relikwie. Przedstawia Sigismonda klęczącego w profilu przed swoim patronem, świętym Zygmuntem, królem Burgundów, którego rysy upodobniono do cesarza Zygmunta Luksemburskiego – tego samego, który w 1433 roku pasował młodego Malatestę na rycerza. Za władcą leżą dwa charty, biały i czarny, a w okrągłym okienku widać zamek Castel Sismondo, rezydencję i twierdzę Malatestów w Rimini.

Fresk wyraża jeszcze tradycyjną pobożność fundatora, który oddaje się w opiekę świętemu. Zarazem jednak jest manifestem politycznym: święty król i cesarz utożsamiają się w jednej postaci, legitymizując władzę Sigismonda, a twierdza w tle przypomina o jej militarnych podstawach. W tym jednym obrazie widać dwa bieguny całej fundacji – modlitwę i chwałę, kościół i dwór. Dalsze prace przesuną akcent wyraźnie ku drugiemu z nich, choć nigdy nie zrezygnują z pierwszego.

Podobny dwugłos słychać w kaplicach. W kaplicy świętego Zygmunta pilastry wspierają się na rzeźbionych słoniach, rodowym godle Malatestów, a w kaplicy Isotty jej grobowiec otaczają reliefy aniołów i putt. Pomniki wznoszone za życia fundatorów czyniły z kościoła przestrzeń ich wspólnej pamięci jeszcze przed śmiercią.

Agostino di Duccio i kaplica planet

Za dekorację rzeźbiarską wnętrza odpowiadał głównie florencki rzeźbiarz Agostino di Duccio, który przybył do Rimini około 1449 roku. Stworzył tu cykl reliefów pokrywających pilastry i balustrady kaplic, wykonanych w niezwykłym, płaskim stylu o płynących liniach i lekko poruszonych draperiach, które czynią postacie zwiewnymi, jakby unosiły się w powietrzu. Ten styl, daleki od rzeźbiarskiej masywności Donatella, odpowiadał charakterowi tematów: przedstawiał istoty niebieskie, alegorie i bóstwa, nie ludzi z krwi i kości.

Najbardziej znana jest tak zwana kaplica planet. Na jej pilastrach widnieją wyobrażenia siedmiu planet tradycyjnej astronomii oraz dwunastu znaków zodiaku. Saturn, Jowisz, Mars, Słońce, Wenus, Merkury i Księżyc przedstawieni są jako antyczni bogowie z ich atrybutami: Saturn z kosą, Merkury z kaduceuszem i skrzydlatymi sandałami, Księżyc jako Diana na rydwanie, Wenus na rydwanie ciągniętym przez ptaki, na tle morza. Wśród znaków zodiaku szczególnie zaskakujący jest Rak, pod którym rzeźbiarz umieścił widok samego Rimini z murami, wieżami i rzeką, jakby miasto znajdowało się pod opieką tego znaku.

Program ikonograficzny kaplicy wyrasta z długiej tradycji astrologicznej, w której bogowie Olimpu przetrwali średniowiecze jako planety, przedstawiane w podręcznikach i kalendarzach. W Rimini ta tradycja zyskuje jednak nową formę. Bogowie nie są tu już średniowiecznymi figurami w strojach z epoki, lecz odzyskują antyczny wygląd, nagość lub zwiewne szaty, rydwany i atrybuty znane z rzymskich sarkofagów i monet. To właśnie połączenie astrologicznej treści z klasyczną formą sprawiło, że historycy sztuki, od Aby’ego Warburga i jego uczniów, traktowali Tempio jako jedno z kluczowych miejsc odrodzenia antycznych bogów w sztuce renesansu.

Obok kaplicy planet znajdują się kaplice z reliefami przedstawiającymi sztuki wyzwolone i muzy oraz dziecięce zabawy putt, a także liczne anioły muzykujące i postaci cnót. Całość tworzy rodzaj encyklopedii kosmosu i kultury, w której niebo planet, krąg nauk i radość dziecięcych gier wspólnie składają się na obraz uporządkowanego świata pod rządami bóstw i rozumu.

Greckie słowa na zewnętrznych ścianach

Kulturowe ambicje Sigismonda wyrażają także inskrypcje greckie, umieszczone na bocznych ścianach Tempio. Głoszą one, że władca, który przeżył wielkie niebezpieczeństwa w wojnie italskiej, w podzięce za swoje ocalenie i za odniesione zwycięstwa wzniósł tę świątynię nieśmiertelnemu Bogu i miastu. Użycie greki w miejscu publicznym, w połowie XV wieku, było deklaracją przynależności do najwyższej elity humanistycznej, która uważała ten język za nośnik najstarszej mądrości i najszlachetniejszej retoryki.

Treść inskrypcji jest przy tym znamienna. Mówią one o Bogu nieśmiertelnym, a nie o Chrystusie, Maryi czy świętym Franciszku, któremu kościół był poświęcony. Wyrażenie to nie jest wprawdzie jednoznacznie pogańskie, bo w humanistycznej łacinie i grece takie określenia stosowano także wobec Boga chrześcijańskiego, ale brzmi jak język filozofów i starożytnych dedykacji, nie jak formuła liturgiczna. Dedykacja świątyni jednocześnie Bogu i miastu przypomina antyczne fundacje obywatelskie, w których władca dzięki pobożności wobec bogów zyskiwał chwałę wśród ludzi.

Pod zewnętrznymi arkadami bocznych ścian umieszczono sarkofagi, w których spoczęli poeci i uczeni związani z dworem Sigismonda: Basinio z Parmy, autor eposu Hesperis sławiącego czyny władcy, Roberto Valturio, autor traktatu De re militari, i inni. W 1466 roku Sigismondo, wracając z nieudanej wyprawy przeciw Turkom na Peloponezie, przywiózł z Mistry szczątki bizantyjskiego filozofa Jerzego Gemistosa Plethona i złożył je w jednym z tych sarkofagów. Tempio stawało się więc nie tylko mauzoleum władcy, lecz także panteonem jego intelektualnego dworu.

Potępienie przez Piusa II

Ten przepych humanistycznej chwały spotkał się z bezwzględną oceną papieża Piusa II, czyli Eneasza Sylwiusza Piccolominiego, który sam był wybitnym humanistą, lecz zarazem politycznym przeciwnikiem Sigismonda. Konflikt miał przede wszystkim przyczyny polityczne: Malatesta wielokrotnie łamał zobowiązania wobec Stolicy Apostolskiej, zawierał sojusze z jej wrogami i zajmował ziemie kościelne. Pius uczynił z niego jednak symbol moralnego zepsucia i przeprowadził przeciw niemu proces, w którym oskarżano go o liczne zbrodnie, a także o bezbożność i herezję.

W 1462 roku w Rzymie spalono publicznie wizerunki Sigismonda, a papież ogłosił go potępionym, co sam określał w sposób przypominający odwrotność kanonizacji. W swoich Commentarii, wspomnieniach spisanych w trzeciej osobie, Pius opisał również Tempio. Według jego słów władca wzniósł w Rimini szlachetną świątynię ku czci świętego Franciszka, ale wypełnił ją tak wieloma dziełami pogańskimi, że wydawała się nie świątynią chrześcijan, lecz pogan czczących demony. Szczególne oburzenie papieża budził grobowiec Isotty z inskrypcją w stylu pogańskim, nazywającą kochankę władcy boską.

Klęska polityczna przyszła szybko. Sigismondo utracił większość swoich ziem, a w 1463 roku musiał się upokorzyć przed papieżem, zachowując tylko samo Rimini. Prace przy Tempio zostały przerwane i nigdy ich nie ukończono: fasada pozostała niedokończona, a planowana kopuła, której wygląd znamy z medalu Mattea de’ Pasti, nigdy nie powstała. Gotycka nawa kościoła została otoczona antyczną powłoką, ale nie przemieniona w pełni w świątynię, jaką zaprojektował Alberti.

Pogański czy chrześcijański?

Ocena Piusa II wpłynęła na wyobrażenie o Tempio na całe stulecia. W XIX i XX wieku, w epoce zafascynowanej renesansowym indywidualizmem i rzekomym pogaństwem humanistów, Sigismondo stał się bohaterem romantycznej legendy o władcy, który wbrew Kościołowi wzniósł świątynię dawnym bogom. Ezra Pound uczynił go bohaterem kilku swoich Cantos, widząc w nim artystę-tyrana walczącego o piękno w świecie, który go nie rozumiał.

Nowsze badania zachowują większą ostrożność. Reliefy planet i znaków zodiaku nie muszą oznaczać kultu pogańskich bogów; w ówczesnej kosmologii chrześcijańskiej planety były częścią stworzenia, narzędziami opatrzności, a ich wpływ na świat podziemski był przedmiotem nauki, nie bałwochwalstwa. Podobne cykle planetarne pojawiały się w kościołach i pałacach także w średniowieczu, choć w innej formie. To, co oburzyło Piusa, nie było więc samo wyobrażenie planet, lecz sposób, w jaki zostały przedstawione – antyczna nagość, zmysłowość form, brak jasnego podporządkowania programowi chrześcijańskiemu – oraz kontekst politycznego konfliktu i osobistej wrogości.

Autorstwo programu ikonograficznego pozostaje niepewne. Wskazywano na Basinia, na Valturia, na samego Sigismonda, a także na ogólny klimat jego dworu, w którym astrologia, poezja i kult antyku tworzyły jedną atmosferę. Nie ma dokumentu, który rozstrzygałby tę kwestię. Pewne jest jedynie, że Tempio Malatestiano wyraża ambicję stworzenia przestrzeni, w której chrześcijańska świątynia i humanistyczne niebo bogów, planet i muz współistnieją bez wyraźnej granicy. Dla jednych było to bluźnierstwo, dla innych – śmiała synteza. Niedokończony marmurowy płaszcz nad gotyckim kościołem w Rimini pozostaje świadectwem tego napięcia, które renesans próbował rozwiązać, ale nigdy nie rozwiązał do końca.