Torquato Tasso i rozmowa z duchem w Il messaggiero
Dialog Il messaggiero, napisany przez Torquata Tassa w ferraryjskim szpitalu św. Anny i wydany w 1582 roku, przedstawia nocną rozmowę uwięzionego poety z duchem-posłańcem i zbiera w jednym literackim kształcie dziedzictwo platońskiej nauki o demonach, od Plutarcha przez Psellosa po Ficina.

Poeta w szpitalu św. Anny
W marcu 1579 roku, podczas uroczystości weselnych księcia Alfonsa II d’Este z Małgorzatą Gonzagą, Torquato Tasso wybuchnął publicznie gwałtownymi oskarżeniami pod adresem dworu, który od lat był jego domem i jego więzieniem. Książę kazał go zamknąć w szpitalu św. Anny w Ferrarze, gdzie poeta spędził ponad siedem lat, do lipca 1586 roku. Wcześniejsze lata przyniosły już niepokojące objawy: lęki przed otruciem, podejrzenia wobec sług, obsesyjne obawy, że inkwizycja uzna jego Gerusalemme liberata za dzieło nieprawowierne. Poeta sam zgłaszał się do inkwizytorów, prosząc o rozstrzygnięcie swoich wątpliwości.
Zamknięcie nie oznaczało milczenia. Przeciwnie, okres w szpitalu św. Anny był jednym z najpłodniejszych w życiu Tassa jako prozaika. Powstała wówczas większość jego dialogów filozoficznych, pisanych w duchu platońskim, choć z wyraźną skłonnością do arystotelesowskiej precyzji: rozmowy o szlachectwie, o miłości, o grze, o ojcu rodziny, o sztuce rządzenia. Wśród nich Il messaggiero zajmuje miejsce osobne, ponieważ jego rozmówcą nie jest żaden z dworzan czy uczonych, lecz duch, który odwiedza poetę w celi.
Gość na pograniczu snu
Rama dialogu jest prosta i zarazem niezwykle śmiała. Tasso, mówiący w pierwszej osobie, leży w łóżku w stanie między snem a czuwaniem, gdy zjawia się u niego duch w postaci młodzieńca. Nie jest to widziadło grozy ani kusiciel; przybysz przemawia uprzejmie, z erudycją humanisty, i zgadza się odpowiadać na pytania. Poeta zaznacza, że nie wie, czy ogląda go oczami ciała, czy oczami wyobraźni, i właśnie to zawieszenie nadaje tekstowi jego szczególny ton. Czytelnik nie otrzymuje relacji z objawienia, lecz rozmowę, której status pozostaje niepewny nawet dla jej uczestnika.
Tytuł gra podwójnym znaczeniem słowa. Messaggiero to posłaniec, ale także poseł w sensie dyplomatycznym. Duch jest posłańcem w tym samym sensie, w jakim greckie daimones były pośrednikami między bogami a ludźmi, przenoszącymi w górę modlitwy, a w dół odpowiedzi. Gdy rozmowa się rozwija, przechodzi od natury duchów-pośredników do ludzkiego urzędu posła, do jego przymiotów, wykształcenia i obyczajów. To połączenie demonologii z traktatem o dyplomacji może się wydawać dziwne, lecz w logice dialogu jest konsekwentne: każde poselstwo, niebiańskie czy dworskie, jest sztuką pośredniczenia między wyższym a niższym.
Tasso wracał do tego tekstu i przerabiał go w kolejnych latach, przeformułowując wiele partii. Ta praca nad dialogiem świadczy, że nie traktował go jako zapisu majaczenia, lecz jako utwór literacki i filozoficzny, który należało doskonalić jak każdy inny.
Biblioteka demonologii platońskiej
Najciekawsze w Il messaggiero jest to, jak szeroki materiał zostaje w nim zgromadzony i uporządkowany. Duch odpowiada na pytania, które od starożytności zadawali sobie platonicy: czym są istoty pośrednie, czy mają ciała, z jakiej materii te ciała się składają, czy mogą umierać, jak poznają przyszłość i w jaki sposób porozumiewają się z ludźmi. W odpowiedziach słychać wyraźnie głosy kilku tradycji.
Pierwszym jest Plutarch. W dialogu O zanikaniu wyroczni przedstawił on demony jako istoty pośrednie, długowieczne, lecz nie nieśmiertelne, i opowiedział słynną historię o głosie, który nad morzem obwieścił śmierć wielkiego Pana. W piśmie O demonie Sokratesa rozważał, w jaki sposób duch mógł przemawiać do filozofa bez słów, wprost do jego umysłu. Oba te motywy wracają u Tassa: pytanie o śmiertelność duchów i pytanie o to, jak głos niebędący głosem może dotrzeć do człowieka. Demonion Sokratesa jest zresztą dla poety naturalnym wzorem; uwięziony mówca mógł widzieć w nim towarzysza, który także słyszał coś, czego inni nie słyszeli.
Drugim źródłem jest bizantyński uczony Michał Psellos, którego dialog o działaniu demonów znano na Zachodzie w łacińskich przekładach i streszczeniach; jeden z takich wyciągów przygotował Marsilio Ficino i wydał go w 1497 roku razem z przekładami Jamblicha, Porfiriusza i Proklosa. Psellos przekazał teorię ciał demonicznych z subtelnej, powietrznej lub ognistej materii, zdolnych przybierać różne kształty i oddziaływać na wyobraźnię człowieka. Z jego klasyfikacji wywodzi się też wiele późniejszych podziałów duchów według żywiołów. Tasso korzysta z tej tradycji, ale zachowuje dystans: przyjmuje to, co da się uzgodnić z teologią, a resztę przedstawia jako opinie filozofów.
Trzecim, może najważniejszym, jest sam Ficino, którego Theologia platonica i komentarze do Platona dostarczyły renesansowi spójnego obrazu hierarchii istot pośrednich i ich związku z duszą świata. U Ficina demony są częścią wielkiego łańcucha, w którym każde piętro bytu porozumiewa się z sąsiednim; to właśnie ta wizja pozwala Tassowi traktować posłańca nie jako intruza, lecz jako uprawnionego mieszkańca kosmosu. Zarazem Tasso, pisząc po Soborze Trydenckim i pod okiem inkwizycji, nieustannie dba o to, by nauka platoników nie zderzyła się z chrześcijańską angelologią. Rozmowa raz po raz zatrzymuje się na granicy, za którą zaczynałaby się herezja.
Warto zestawić ten obraz z tym, jak Tasso przedstawiał istoty duchowe we własnym eposie. W Gerusalemme liberata świat nadprzyrodzony jest wyraźnie podzielony: po jednej stronie stoją anioły posłane przez Boga, po drugiej piekielna rada, która w czwartej pieśni postanawia przeszkodzić krzyżowcom, oraz czarodzieje i czarodziejki na jej usługach. Epos operuje zatem chrześcijańską dychotomią, w której pośrednik jest albo sługą nieba, albo narzędziem otchłani. W dialogu ta ostra granica zostaje rozmyta. Posłaniec nie jest ani aniołem w ścisłym sensie, ani demonem w sensie kościelnym, lecz istotą, o której naturze dopiero się rozmawia. Tasso przechodzi więc od poetyki eposu, która potrzebowała jasnych stron konfliktu, do filozoficznej ostrożności dialogu, w którym pytanie o naturę gościa jest ważniejsze niż jakakolwiek gotowa odpowiedź.
Suma i pytanie bez odpowiedzi
Dlatego Il messaggiero można nazwać renesansową sumą demonologii platońskiej. Nie wnosi nowej doktryny, lecz porządkuje rozproszone źródła w jedną rozmowę, w której stare pytania otrzymują literacką formę. Tradycja, która u Plutarcha była rozważaniem o milknących wyroczniach, u Psellosa klasyfikacją, a u Ficina elementem metafizyki, zostaje tu ujęta w doświadczenie jednego człowieka leżącego w celi. Wielki temat pośrednictwa między światami zostaje przy tym uwewnętrzniony: pytanie nie brzmi już tylko, czy duchy istnieją, ale jak można je poznać i czy poznający nie jest ofiarą własnej wyobraźni.
To ostatnie pytanie Tasso stawia z niezwykłą uczciwością. W listach z okresu uwięzienia, zwłaszcza w korespondencji z przyjacielem Maurizio Cataneo, skarżył się na psotnego ducha, folletto, który miał zabierać mu książki i pieniądze, przestawiać rzeczy i zakłócać sen. Pisał też o widzeniach światła i o pocieszającym obrazie Matki Bożej. Te same listy pokazują człowieka, który zastanawia się, czy jego przeżycia nie są skutkiem choroby, melancholii lub nadmiernego czuwania. W dialogu ta niepewność zostaje przemieniona w zasadę konstrukcyjną: duch może być prawdziwy, może być wytworem fantazji, a rozmowa i tak zachowuje wartość jako dociekanie prawdy.
Spór o szaleństwo poety
Pytanie o zdrowie psychiczne Tassa towarzyszyło jego legendzie od początku. Michel de Montaigne, który odwiedził Ferrarę w 1580 roku, wspomniał w Próbach o bolesnym widoku poety, który przeżył samego siebie i stracił rozum przez nadmiar przenikliwości. Uwaga ta, wpisana w rozważania o niebezpieczeństwach zbyt żywego umysłu, sama stała się elementem mitu: Tasso jako geniusz, którego szaleństwo jest ceną natchnienia.
Pierwszy biograf poety, jego przyjaciel i protektor Giovan Battista Manso, w Vita di Torquato Tasso opublikowanej w 1621 roku opowiada, że był świadkiem rozmowy Tassa z niewidzialnym duchem. Poeta miał wpatrywać się w jeden punkt i prowadzić dialog, z którego Manso słyszał tylko jedną stronę; po wszystkim, według tej relacji, Tasso zapewnił przyjaciela, że odtąd nie będzie on już wątpił. Manso relacjonuje to zdarzenie z mieszaniną szacunku i zakłopotania, nie rozstrzygając, co właściwie widział. Jego relacja, niezależnie od wiarygodności szczegółów, utrwaliła obraz Tassa jako człowieka obcującego z duchem, który był kimś więcej niż literacką fikcją.
Późniejsze epoki rozwijały ten obraz po swojemu. Romantycy, z Goethem i jego dramatem Torquato Tasso z 1790 roku na czele, a potem Byron i Leopardi, uczynili z Tassa męczennika wrażliwości, ofiarę dworu i nieszczęśliwej miłości do księżniczki Eleonory d’Este, choć ta ostatnia historia ma znikome oparcie w źródłach. Medycyna XIX i XX wieku próbowała z kolei stawiać retrospektywne diagnozy, od melancholii po psychozę, co przy stanie dokumentacji pozostaje z konieczności spekulacją.
Wobec tego sporu Il messaggiero proponuje inną perspektywę niż pytanie, czy Tasso był szalony. Dialog pokazuje, jak wykształcony człowiek późnego renesansu mógł interpretować własne niezwykłe doświadczenia w języku, który kultura mu dostarczała. Zamiast medycznego słownika miał do dyspozycji platońską naukę o duchach pośrednich, o wyobraźni jako zwierciadle, w którym odbijają się wpływy z góry, i o melancholii, którą Ficino w De vita łączył zarówno z chorobą, jak i z natchnieniem. Skorzystał z tego języka nie po to, by uciec od rzeczywistości, lecz by ją zrozumieć.
Wartość dialogu leży więc w napięciu, którego autor nie próbuje rozładować. Duch-posłaniec jest jednocześnie postacią literacką, nauczycielem filozofii i, być może, echem przeżyć, które poeta rzeczywiście miał. Ta wieloznaczność czyni z Il messaggiero tekst wyjątkowy w dziejach renesansowego platonizmu: rzadko bowiem nauka o demonach była wykładana z miejsca, w którym granica między doświadczeniem duchowym a cierpieniem umysłu stała się sprawą osobistą i bolesną. W celi szpitala św. Anny tradycja istot pośrednich przestała być tylko tematem uczonych komentarzy i stała się sposobem, w jaki jeden z największych poetów epoki próbował opowiedzieć samemu sobie, kto do niego mówi.
