Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Renesansowa filozofia tajemna

Bruno i Wypędzenie triumfującej bestii – reforma nieba

Spaccio de la bestia trionfante, wydane w Londynie w 1584 roku, jest alegorią reformy moralnej i religijnej, w której zgromadzeni bogowie oczyszczają niebo z gwiazdozbiorów uosabiających występki, zastępują je cnotami, a starożytny Egipt z Asclepiusa przedstawiają jako wzór religii czczącej bóstwo obecne w naturze.

Strona tytułowa „Spaccio de la bestia trionfante” Giordana Bruna z paryskim adresem wydawniczym – domena publiczna
Strona tytułowa „Spaccio de la bestia trionfante” Giordana Bruna z paryskim adresem wydawniczym – domena publiczna · Wikimedia Commons

Książka dla Philipa Sidneya

Czwarty z londyńskich dialogów Giordana Bruna ukazał się w 1584 roku, wydrukowany przez Johna Charlewooda z fałszywym oznaczeniem Paryża jako miejsca wydania. Bruno zadedykował go Philipowi Sidneyowi, poecie, dworzaninowi i siostrzeńcowi hrabiego Leicester, z którym zetknął się w Anglii i którego cenił jako człowieka łączącego wykształcenie z prawością. W liście dedykacyjnym tłumaczy zamysł dzieła. Nie chodzi o traktat astronomiczny ani astrologiczny, lecz o filozofię moralną wyłożoną w obrazach. Niebo, z którego mają zostać wypędzone bestie, jest niebem wewnętrznym, a gwiazdozbiory to miejsca, które w duszy ludzkiej zajmują występki i cnoty.

Tytuł bywa przekładany różnie: Wypędzenie triumfującej bestii, Wygnanie bestii tryumfującej. Słowo spaccio oznacza zarówno wypędzenie, jak i wyprzedaż, rozprawienie się z czymś do końca, a Bruno gra tą wieloznacznością. Triumfująca bestia to według dedykacji zespół występków, które panują nad człowiekiem i nad społeczeństwem. W czasie procesu weneckiego Bruno podtrzymywał tę wykładnię; czytelnicy, zarówno współcześni, jak i późniejsi, dopatrywali się w niej jednak także aluzji do instytucji kościelnych, i dyskusja o tym, jak daleko sięga ta aluzja, trwa do dziś.

Dialog prowadzą trzy postaci: Sofia, czyli mądrość, Saulino, którego imię nawiązuje do rodziny matki Bruna, oraz Merkury, posłaniec bogów, który przynosi relacje z niebiańskiej narady. Narracja jest więc podwójnie zapośredniczona: to, co dzieje się na Olimpie, poznajemy z rozmowy na ziemi. Ta konstrukcja pozwala Brunowi przeplatać satyrę z wykładem, a komizm mitologicznej sceny z powagą filozoficznej refleksji.

Narada Jowisza

Punktem wyjścia jest kryzys samego Jowisza. Ojciec bogów zaczyna odczuwać starość: siwieje, słabnie, przestaje być pewny swojej władzy. Uświadamia sobie, że niebo, którym rządzi, jest zapełnione pamiątkami jego własnych i cudzych występków. Gwiazdozbiory upamiętniają przecież niewierności, gwałty, kaprysy i okrucieństwa bogów, a ludzie, patrząc na nie, uczą się raczej występku niż cnoty. W rocznicę zwycięstwa nad gigantami Jowisz zwołuje więc radę bogów i ogłasza reformę: wszystkie dawne obrazy mają zostać z nieba usunięte, a na ich miejscu zamieszkają cnoty.

Kluczowy jest tu ruch, który Bruno uważa za warunek wszelkiej przemiany. Jowisz zaczyna od siebie. Zanim zmieni niebo, musi uznać własną winę i oczyścić własną wolę. Reforma zewnętrzna jest możliwa tylko jako wyraz reformy wewnętrznej. W tym sensie Spaccio opisuje coś bliskiego nawróceniu, choć nie w języku chrześcijańskiej pokuty, lecz w języku filozofii moralnej odnoszącej się do każdego człowieka, który chce zapanować nad sobą.

Znaczącą rolę odgrywa podczas narady Momus, bóg drwiny i krytyki, wygnany niegdyś z nieba za złośliwość, a teraz przywrócony do rady. To on najostrzej komentuje kolejne propozycje, wytyka hipokryzję bogów i ośmiesza ich dawne przygody. Bruno przydziela mu funkcję podobną do tej, jaką w swoich pismach przypisywał sobie: nieprzyjemnego, ale koniecznego głosu, który mówi prawdę bez względu na urazę słuchaczy.

Cnoty na miejscu gwiazdozbiorów

Przegląd nieba odbywa się systematycznie, konstelacja po konstelacji, zgodnie z porządkiem czterdziestu ośmiu gwiazdozbiorów Ptolemeusza. Pierwszym i najważniejszym miejscem jest to, które zajmowała Wielka Niedźwiedzica, i tu Jowisz osadza Prawdę, najwyższą z cnót, ponieważ bez niej żadna inna nie może się ostać. Obok niej pojawiają się kolejno Roztropność, Mądrość, Prawo i Sąd, a dalej cnoty społeczne i osobiste: Hojność, Wdzięczność, Męstwo, Umiarkowanie, Pokora, Pilność i wiele innych. Każde przesunięcie jest okazją do zastanowienia się nad naturą danej cnoty i występku, który jej towarzyszy.

Bruno nie ogranicza się przy tym do mechanicznego zastępowania. Wiele scen ma charakter debaty, w której bogowie spierają się, czy dany występek nie ma jakiejś wartości, czy cnota nie bywa zbyt surowa, gdzie leży granica między słusznym gniewem a okrucieństwem. Cnoty nie są statyczne, lecz rozumiane w duchu Arystotelesowskiej etyki środka, jako właściwe położenie między dwoma przeciwieństwami. Szczególnie wyraźnie widać to przy omawianiu Pracowitości i Lenistwa, gdzie Bruno pochwala ludzką pracę, rzemiosło i wynalazczość jako to, co odróżnia człowieka od zwierzęcia i przybliża go do bogów.

Ta pochwała pracy ma ostrze polemiczne. W kilku miejscach Bruno atakuje grupę, którą nazywa pedantami albo gramatykami: ludzi, którzy głoszą, że uczynki nie mają wartości, a zbawia jedynie wiara, i którzy w ten sposób niszczą podstawy życia społecznego. Większość badaczy widzi w tym krytykę protestanckiej nauki o usprawiedliwieniu, którą Bruno poznał w Genewie i w Anglii. Dla niego religia, która odbiera wartość uczynkom, przestaje służyć dobru wspólnemu, a przecież według jego przekonania głównym zadaniem religii jest utrzymanie ładu moralnego w społeczności.

Orion, Chiron i granice satyry

Niektóre fragmenty dialogu od początku budziły niepokój czytelników. Przy omawianiu gwiazdozbioru Oriona Jowisz postanawia odesłać go na ziemię, ponieważ potrafi on chodzić po wodach i czynić cuda, a ludzie są gotowi uwierzyć, że za jego sprawą biel jest czernią, a rozum ludzki ślepotą. Wielu interpretatorów odczytywało ten ustęp jako drwinę z Chrystusa. Podobnie dwuznaczne są rozważania o centaurze Chironie, istocie złożonej z człowieka i zwierzęcia, gdzie Momus kpi z tego, że jedna osoba miałaby łączyć dwie natury, co brzmi jak satyra na naukę o wcieleniu.

Interpretacja tych fragmentów pozostaje sporna. Bruno pisał w czasach, gdy aluzja była jedynym bezpiecznym sposobem wyrażania poglądów nieortodoksyjnych, a zarazem z wyraźną skłonnością do prowokacji. Nie ulega wątpliwości, że jego stosunek do dogmatów chrześcijańskich był krytyczny i że religia, którą proponował jako wzór, różniła się istotnie od chrześcijaństwa swojej epoki. Trudniej rozstrzygnąć, czy konkretne zdania należy czytać jako zamierzone bluźnierstwo, czy jako element szerszej satyry na ludzką łatwowierność. Sam dialog stał się w każdym razie przedmiotem pytań sędziów podczas procesu, a jego tytuł i treść wzbudzały ich podejrzenia. Sam Bruno nie wycofał się z nich w druku, a angielskie środowisko, w którym dialog powstał, pozwalało na swobodę niemożliwą we Włoszech; ta sama swoboda stała się jednak obciążeniem, gdy autor wrócił na terytorium podlegające inkwizycji.

Egipt jako religia natury

Najbardziej znaczącą częścią dialogu dla historii myśli ezoterycznej jest trzecia rozmowa, w której przy okazji sporu o gwiazdozbiory zwierzęce pada pytanie, czy czczenie bogów pod postacią zwierząt jest godne pogardy. Momus kpi z Egipcjan, którzy oddawali cześć krokodylom, kotom i krowom. Odpowiedź, której udziela Izyda, staje się obroną religii egipskiej. Egipcjanie nie czcili zwierząt samych w sobie, lecz bóstwo, które w nich się przejawia. Bóg jest obecny w każdej rzeczy, a natura, jak mówi Bruno, jest Bogiem w rzeczach. Mędrcy egipscy umieli dostrzegać boskość w żywych formach i za ich pośrednictwem wznosić się ku jej źródłu.

Bruno podpiera tę obronę cytatem, który odegrał ogromną rolę w jego myśli: długim fragmentem łacińskiego Asclepiusa, przypisywanego Hermesowi Trismegistosowi. Przytacza słynny lament nad Egiptem, w którym Hermes przepowiada, że nadejdzie czas, gdy ziemia ta, świątynia całego świata, zostanie opuszczona przez bogów, a jej religia uznana za próżną. Ludzie przestaną czcić boskość w świecie, zapanują ciemność i bezprawie, aż wreszcie Bóg przywróci światu dawny porządek. Dla Bruna proroctwo to opisywało dzieje religii zachodniej: odejście od czci boskości w naturze było upadkiem, a jego własna filozofia miała zapowiadać odnowę.

Ta część Spaccio ma charakter wyraźnie programowy. Religia egipska jest u Bruna nie tyle historycznym kultem, ile wzorem religii rozumnej, która widzi Boga w świecie, wiąże ludzi więzami moralnymi i nie żąda wiary sprzecznej z rozumem. Ten wzór łączy się z jego kosmologią: skoro wszechświat jest nieskończony i ożywiony, to boskość przenika wszystko, a religia powinna to uznać, zamiast oddzielać Boga od stworzenia.

Bruno nie zapowiadał jednak powrotu do kultu egipskiego w sensie dosłownym. Raczej przeciwstawiał dwa typy religijności: jedną, która opiera się na autorytecie i cudach, i drugą, która opiera się na zrozumieniu natury i na cnotach. Jego zdaniem pierwsza dzieli ludzi, druga może ich zjednoczyć. W tym sensie Spaccio jest manifestem religii filozoficznej, a zarazem wyrazem nadziei na reformę, która przekroczy spory konfesyjne Europy XVI wieku.

Dziedzictwo alegorii

Bruno zapowiadał kontynuację dzieła i rzeczywiście w 1585 roku wydał Cabala del cavallo pegaseo, ironiczną pochwałę „świętej oślości”, w której rozprawia się ze ślepym posłuszeństwem i fałszywą pokorą. Oba teksty tworzą parę: pierwszy pokazuje, jak niebo powinno zostać oczyszczone, drugi drwi z tych, którzy w imię wiary rezygnują z myślenia. Razem stanowią najostrzejszą krytykę religii, jaką Bruno ogłosił.

Spaccio było przez długi czas jednym z najrzadziej dostępnych dzieł Bruna, a jednocześnie jednym z najbardziej legendarnych. W XVIII wieku angielski deista John Toland zainteresował się nim jako dokumentem religii naturalnej, a w XIX wieku czytano je jako manifest wolnej myśli. Frances Yates, która w XX wieku uczyniła z niego kluczowy tekst swojej interpretacji Bruna jako hermetycznego maga, widziała w egipskich partiach dialogu dowód, że Bruno marzył o powrocie do magicznej religii Asclepiusa. Interpretacja ta jest dziś uznawana za jednostronną, ale zwróciła uwagę na rzeczywiste znaczenie hermetyzmu w jego myśli.

Najtrwalszym rysem dialogu pozostaje jego obraz przemiany. Niebo, które trzeba oczyścić, jest obrazem człowieka, a bogowie, którzy uznają własne winy, są obrazem woli zdolnej do samopoznania. Reforma, o której mówi Bruno, zaczyna się od decyzji, by przestać czcić własne występki jako gwiazdy, i kończy się na społeczeństwie, w którym prawda i sprawiedliwość zajmują miejsce przemocy i kłamstwa. Jest to utopia, ale utopia wpisana w kosmologię: niebo wewnętrzne i niebo zewnętrzne mają być uporządkowane według tej samej miary.