Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Renesansowa filozofia tajemna

Studiolo Federica da Montefeltro i sławni ludzie

Studiolo Federica da Montefeltro w pałacu w Urbino, z iluzjonistycznymi intarsjami w dolnej strefie i portretami uczonych w górnej, tworzy przestrzeń kontemplacji, w której kondotier i książę umieszcza siebie w łańcuchu mędrców pogańskich i chrześcijańskich, a własne życie czynnego żołnierza godzi z ideałem życia poświęconego wiedzy.

Portret Dunsa Szkota z cyklu sławnych ludzi w studiolo Federica da Montefeltro, Justus van Gent lub Pedro Berruguete, około 1472–1476 – domena publiczna
Portret Dunsa Szkota z cyklu sławnych ludzi w studiolo Federica da Montefeltro, Justus van Gent lub Pedro Berruguete, około 1472–1476 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Mały pokój w wielkim pałacu

Pałac książęcy w Urbino, rozbudowywany przez Federica da Montefeltro od lat sześćdziesiątych XV wieku, był jedną z najbardziej podziwianych rezydencji renesansowej Italii. Baldassare Castiglione nazwał go później miastem w kształcie pałacu. W jego sercu, między apartamentami księcia a loggią wychodzącą na dolinę, znajduje się pomieszczenie zaskakująco małe: studiolo o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych, o nieregularnym planie, ze stropem kasetonowym i ścianami w całości pokrytymi dekoracją. Prace nad nim ukończono około 1476 roku, a data ta pojawia się w napisie umieszczonym w intarsjach.

Federico był postacią niezwykłą nawet jak na swoją epokę. Zawodowy kondotier, dowódca wojsk wynajmowanych przez papieży, Neapol i inne państwa włoskie, zdobył dzięki tej działalności majątek, który pozwolił mu zbudować pałac i zgromadzić jedną z największych bibliotek ówczesnej Europy. Wykształcenie odebrał w Mantui, w szkole Vittorina da Feltre, słynnego pedagoga humanistycznego, który łączył naukę klasyków z wychowaniem fizycznym i moralnym. Z tej szkoły wyniósł przekonanie, że prawdziwy władca musi być zarazem człowiekiem czynu i człowiekiem wiedzy. Studiolo jest najdoskonalszym wyrazem tego ideału.

W 1474 roku papież Sykstus IV nadał mu tytuł księcia Urbino, a król Anglii Edward IV przyjął go do Orderu Podwiązki. Oba zaszczyty znalazły odbicie w dekoracji: w intarsjach pojawiają się inicjały i insygnia nowej godności, w tym podwiązka z angielską dewizą. Studiolo jest więc także świadectwem triumfu, który przyszedł po latach wojennej służby i dyplomatycznych zabiegów.

Iluzja z drewna

Dolna część ścian studiola pokryta jest intarsjami, czyli obrazami wykonanymi z drewna różnych gatunków i barw, układanymi z drobnych elementów jak mozaika. Ich mistrzostwo polega na iluzji. Na płaskiej powierzchni widz dostrzega szafy z półotwartymi drzwiczkami, przez które widać książki, instrumenty naukowe, zbroję, instrumenty muzyczne, klepsydrę, a także mazzocchio, geometryczną bryłę ulubioną przez mistrzów perspektywy. Na parapecie iluzorycznej loggii siedzi wiewiórka. Ławy wydają się wysuwać ze ściany, a przez iluzoryczną loggię otwiera się widok na pejzaż z jeziorem i wzgórzami, jakby pokój miał okno, którego w rzeczywistości nie ma.

Projektanci tych intarsji nie są znani z całą pewnością. Badacze wskazywali na Francesca di Giorgia Martiniego, architekta i inżyniera pracującego w Urbino, na Sandra Botticellego i na młodego Donata Bramantego, który pochodził z okolic Urbino; wykonanie przypisuje się warsztatowi florenckiemu, związanemu z Baccio Pontellim i Giulianem da Maiano. Wszyscy oni posługiwali się matematycznie skonstruowaną perspektywą, jedną z największych pasji kultury dworu urbinackiego, na którym działał również Piero della Francesca, autor traktatu o perspektywie dedykowanego Federicowi.

Przedmioty przedstawione w intarsjach składają się na swoiste wyliczenie aktywności godnych księcia. Zbroja i broń przypominają o jego zawodzie żołnierza, instrumenty muzyczne o harmonii i wychowaniu, astrolabium, cyrkle i sfera armilarna o naukach matematycznych, książki o lekturze i studiach. W niszach pojawiają się postaci trzech cnót teologicznych, Wiary, Nadziei i Miłości, a w jednej z nich sam Federico, ukazany nie w zbroi, lecz w długiej szacie uczonego,. Ten strój jest wymowny: wojownik ukazuje się bez zbroi, jak ktoś, kto na czas kontemplacji zostawił broń za drzwiami.

Iluzja ma tu także sens filozoficzny. Przedmioty w szafach są obecne i zarazem nieobecne, widoczne, lecz nie do uchwycenia. Książę siedzący w studiolu otoczony był wyobrażeniem wszystkich dziedzin wiedzy i działania, ale w formie, która wymagała umysłowego, a nie fizycznego dostępu. Intarsje zapraszają do gry zmysłów i rozumu, w której rozpoznanie złudzenia jest początkiem refleksji o tym, czym jest widzialny świat.

Że nie był to jednorazowy kaprys, pokazuje drugi gabinet Federica, urządzony w jego pałacu w Gubbio pod koniec lat siedemdziesiątych XV wieku. Jego intarsje, rozebrane w XIX wieku i sprzedane, znajdują się dziś w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Powtarzają one tę samą grę iluzji: półotwarte szafy, instrumenty, księgi, symbole sztuk wyzwolonych, a w górnej części napis biegnący wokół pomieszczenia. Książę, który dwukrotnie zamawiał tak kosztowną dekorację dla niewielkich pokoi, traktował ją jako stały element swojego wizerunku i jako narzędzie codziennej praktyki umysłowej, a nie tylko jako ozdobę reprezentacyjnej rezydencji.

Galeria sławnych ludzi

Górną część ścian zajmowały dwadzieścia osiem portretów sławnych mężów, uomini illustri, namalowanych na desce i ułożonych w dwóch rzędach. Ich autorstwo przypisuje się Justusowi z Gandawy, malarzowi niderlandzkiemu sprowadzonemu do Urbino, oraz hiszpańskiemu malarzowi Pedrowi Berruguete, choć podział pracy między nimi pozostaje przedmiotem dyskusji. Portrety przedstawiają postaci w półpostaci, za rodzajem balustrady, każdą z odrębną fizjonomią, a pod nimi umieszczono łacińskie napisy wyjaśniające ich zasługi i, w niektórych przypadkach, ich związek z Federikiem.

Dobór postaci tworzy łańcuch tradycji. Są wśród nich filozofowie starożytni, tacy jak Platon i Arystoteles, uczeni, jak Ptolemeusz i Euklides, poeci, jak Homer i Wergiliusz, a także Cyceron, Seneka i Boecjusz. Obok nich pojawiają się postaci biblijne, Mojżesz i Salomon, ojcowie Kościoła, Hieronim, Ambroży, Augustyn i Grzegorz, teologowie scholastyczni, tacy jak Tomasz z Akwinu i Duns Szkot, oraz poeci włoscy, Dante i Petrarka. Wreszcie są postaci współczesne lub niedawne: papieże Pius II i Sykstus IV, kardynał Bessarion oraz Vittorino da Feltre, nauczyciel Federica.

Obecność nauczyciela w tym gronie jest szczególnie znacząca. Federico umieszcza swojego mistrza w towarzystwie Platona i Augustyna, a tym samym wpisuje własną edukację w ciąg mądrości, który biegnie od starożytności przez chrześcijaństwo do jego czasów. Książę, siedząc w studiolu, był otoczony nie tylko wizerunkami autorów swoich lektur, lecz także przodkami duchowymi, w których towarzystwie chciał się widzieć. Portrety pełniły funkcję podobną do biblioteki obrazów: przypominały, kto napisał to, co książę czytał, i zachęcały do naśladowania ich cnót.

Po wygaśnięciu rodu della Rovere, następców Montefeltrów, i przyłączeniu Urbino do Państwa Kościelnego w XVII wieku portrety zostały rozdzielone. Część trafiła do Rzymu, a później do Paryża, gdzie czternaście z nich znajduje się dziś w Luwrze. Pozostałe czternaście powróciło do Urbino i wisi w studiolu w Galleria Nazionale delle Marche. Obecny widz musi więc wyobrazić sobie pełną galerię, której połowa jest daleko.

Pogańskie i chrześcijańskie obok siebie

Zestawienie mędrców pogańskich i chrześcijańskich nie było w XV wieku oczywiste. Część średniowiecznej tradycji widziała w filozofach starożytnych błądzących, którzy nie znali prawdy objawionej. Humanizm, a szczególnie środowiska związane z odrodzeniem platonizmu, przyjął inny pogląd: mądrość starożytnych zapowiadała objawienie i była z nim zgodna. Kardynał Bessarion, obecny wśród portretów, był jednym z najważniejszych orędowników takiego pojednania; jego obrona Platona przed zarzutami arystotelików miała wielki wpływ na włoskich humanistów. Ułożenie portretów w Urbino wyraża tę samą ideę zgody między tradycjami.

Najbardziej wymownym znakiem tej myśli jest jednak para pomieszczeń położonych bezpośrednio pod studiolem. Na niższej kondygnacji znajdują się dwie bliźniacze komnaty: Kaplica Przebaczenia, przeznaczona do modlitwy, i Świątynka Muz, ozdobiona niegdyś obrazami Apollina, Minerwy i dziewięciu Muz. Łaciński napis umieszczony przy wejściu informuje, że widzi się dwie kaplice połączone niewielką odległością, z których jedna należy do Muz, a druga do Boga. Zestawienie to streszcza program całego pałacu: chrześcijańska pobożność i kult antycznej mądrości mają swoje oddzielne, ale sąsiadujące miejsca, a nad nimi wznosi się gabinet, w którym oba porządki spotykają się w osobie księcia.

Ten układ przestrzenny ma wymiar symboliczny, który łatwo przeoczyć. Federico przechodził z prywatnych pokojów do studiola, a stamtąd mógł zejść do kaplicy lub świątynki, wybierając między modlitwą a studiami. Pałac był zbudowany tak, aby ruch po nim był zarazem przejściem między różnymi formami duchowego życia. Nie chodziło o synkretyzm, lecz o porządek, w którym każda tradycja ma swoje miejsce i w którym obie wspólnie wychowują duszę.

Biblioteka, której studiolo było progiem

Studiolo nie było biblioteką, ale było z nią ściśle związane. Federico zgromadził w swoim pałacu zbiór rękopisów uważany przez współczesnych za jeden z najwspanialszych w Europie. Księgarz i biograf Vespasiano da Bisticci, który pomagał w kompletowaniu zbiorów, napisał później, że książę zatrudniał przez lata kilkudziesięciu kopistów i że w bibliotece nie było książki drukowanej, bo uważał ją za niegodną tak szlachetnego zbioru. To świadectwo, choć zapewne przesadzone, oddaje ambicję księcia: chciał posiadać całą wiedzę swojej epoki w najpiękniejszej postaci.

Biblioteka obejmowała teologię, filozofię, historię, prawo, medycynę, matematykę i poezję, w językach łacińskim, greckim i hebrajskim. W XVII wieku, po przejęciu Urbino przez papiestwo, zbiory rękopisów przeniesiono do Biblioteki Watykańskiej, gdzie stanowią dziś odrębny fundusz. Ich rozmiar pozwala zrozumieć, że portrety w studiolu nie były dekoracją, lecz odbiciem rzeczywistych lektur. Federico znał autorów, których wizerunki go otaczały, przynajmniej w tym sensie, że ich dzieła leżały w jego bibliotece.

Pewien portret, przypisywany także Justusowi z Gandawy lub Berruguetemu, przedstawia Federica w zbroi, czytającego książkę, z małym synem Guidobaldem u boku. Jest to obraz, który mógłby służyć za motto całego studiola. Wojownik czyta, a obok stoi dziedzic, któremu przekazuje się zarówno władzę, jak i wiedzę. W tym geście streszcza się ideał, który Federico chciał zostawić potomnym: władcy, którego prawo do rządzenia płynie nie tylko z siły i urodzenia, lecz także z udziału w łańcuchu mądrości, przekazywanym z pokolenia na pokolenie.

Studiolo w Urbino pozostaje więc przestrzenią kontemplacji w sensie dosłownym i przenośnym. Zachęcało do skupienia, wyciszenia i lektury, ale zarazem przypominało, że kontemplacja jest częścią życia publicznego, a nie ucieczką od niego. Książę siedzący w nim nie przestawał być kondotierem i politykiem, lecz w tym małym pokoju mógł spojrzeć na swoje czyny z perspektywy, jaką dawało mu towarzystwo Platona, Augustyna i swojego nauczyciela.