Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Mistyka chrześcijańska

Apoftegmaty Ojców Pustyni i mądrość egipskich pustelników

Zbiory Apophthegmata Patrum, przechowujące krótkie powiedzenia i anegdoty abbów i amm z Sketis, Nitrii i Kelii, nie wykładają systemu, lecz zapisują duchowość doświadczenia: naukę celi, milczenia, łez i pokory, przekazywaną w odpowiedzi na prośbę o jedno słowo.

Karta greckiego rękopisu Grec 1140 z „Apophthegmata Patrum”, XIII wiek, Bibliothèque nationale de France – domena publiczna
Karta greckiego rękopisu Grec 1140 z „Apophthegmata Patrum”, XIII wiek, Bibliothèque nationale de France – domena publiczna · Wikimedia Commons

„Abba, powiedz mi słowo”

Większość apoftegmatów zaczyna się w ten sam sposób. Brat przychodzi do starca i prosi: „Abba, powiedz mi słowo”. Nie prosi o wykład, o regułę ani o naukę o modlitwie. Prosi o jedno zdanie, które mógłby zabrać ze sobą do celi i żyć nim przez lata. Starzec odpowiada krótko, czasem zagadkowo, czasem gestem zamiast słowa, czasem milczeniem. Na tym spotkaniu opiera się cała literatura, którą tradycja nazwała Apophthegmata Patrum, „powiedzeniami Ojców”.

Greckie apophthegma oznaczało w retoryce zwięzłe, celne powiedzenie, przypisywane znanej osobie. Pustelnicy egipscy nadali temu gatunkowi nowy sens. Słowo starca nie było ozdobą mowy, lecz lekarstwem dobranym dla konkretnego człowieka w konkretnej chwili. Ta sama prośba mogła otrzymać od różnych starców, a nawet od tego samego starca, różne odpowiedzi, ponieważ odpowiedź dotyczyła nie abstrakcyjnej prawdy, lecz stanu duszy pytającego. Dlatego apoftegmaty tak często wydają się sprzeczne: jeden starzec każe pościć, inny jeść, jeden każe uciekać od ludzi, inny przyjmować gości. Sprzeczność nie jest wadą tych zbiorów, ale wyrazem ich charakteru. Mądrość pustyni jest rozeznaniem, a nie doktryną.

Pustynie Egiptu i powstanie zbiorów

Środowisko, z którego wyrosły apoftegmaty, ukształtowało się w IV wieku na pustyniach Dolnego Egiptu. Około 330 roku Amun założył osadę pustelników w Nitrii, na południe od Aleksandrii. Kilka lat później Makary Egipski osiedlił się w Sketis, na terenie dzisiejszej doliny Wadi an-Natrun, dalej w głębi pustyni. Pomiędzy nimi powstały Kelie, osada rozproszonych cel, przeznaczona dla tych, którzy pragnęli większego odosobnienia niż w Nitrii. Postacią założycielską dla całego ruchu, choć żył w innej części Egiptu, był Antoni, zmarły w 356 roku, którego Żywot napisany przez Atanazego rozsławił ideał pustelniczy w całym świecie chrześcijańskim.

Powiedzenia krążyły najpierw ustnie, w języku koptyjskim i greckim. Ich spisanie i uporządkowanie dokonało się później i w dużej mierze poza Egiptem. Na początku V wieku Sketis było wielokrotnie pustoszone przez najazdy plemion pustynnych, a część mnichów przeniosła się do Palestyny i na inne tereny. Tam, w V i VI wieku, w środowiskach mniszych tęskniących za ojcami pustyni, materiał został zebrany i zredagowany. Badacze uważają, że zbiory przekazują rzeczywiste wspomnienia, ale przefiltrowane przez pamięć kolejnych pokoleń i przez zamysł redaktorów.

Zachowały się dwa główne typy zbiorów. Zbiór alfabetyczny układa powiedzenia według imion starców, od Antoniego na początku greckiego alfabetu po ostatnie litery, a materiał anonimowy dołącza osobno. Zbiór systematyczny grupuje te same i podobne powiedzenia tematycznie: o spokoju wewnętrznym, o skrusze, o powściągliwości, o rozeznaniu, o pokorze, o posłuszeństwie, o miłości. Na Zachodzie najbardziej wpływowa okazała się łacińska wersja systematyczna, przetłumaczona w VI wieku przez diakona Pelagiusza i subdiakona Jana i znana jako Verba Seniorum. Obok tych zbiorów krążyły liczne redakcje syryjskie, ormiańskie, koptyjskie i etiopskie.

Cela, która uczy wszystkiego

Najsłynniejsze słowo pustyni wypowiedział abba Mojżesz, Etiopczyk i dawny rozbójnik, który stał się jednym ze starców Sketis. Zapytany przez brata o słowo, odpowiedział: „Idź, usiądź w swojej celi, a cela nauczy cię wszystkiego”. To zdanie zawiera w skrócie całą ascezę pustyni. Cela nie była jedynie miejscem zamieszkania, lecz narzędziem przemiany. W jej ciszy człowiek zostawał sam ze sobą, bez rozrywek i ucieczek, i musiał zmierzyć się z tym, co w nim jest.

Antoni porównywał mnicha do ryby: jak ryby giną, gdy zbyt długo pozostają na suchym lądzie, tak mnisi, którzy przesiadują poza celą i przestają z ludźmi świata, tracą żarliwość. Dlatego trzeba wracać do celi tak, jak ryba wraca do morza. Ten obraz nie wyraża pogardy dla świata, lecz przekonanie, że duchowe życie potrzebuje własnego żywiołu, poza którym usycha.

Cela była też miejscem walki. Wielu starców opisuje pokusę, by ją porzucić, by odwiedzić kogoś, by zmienić miejsce, by uwierzyć, że gdzie indziej będzie łatwiej. Ich odpowiedź jest zawsze podobna: wytrwaj. Ktoś, kto ucieka od celi, zabiera ze sobą to, przed czym ucieka. Pokój nie pochodzi z miejsca, lecz z wytrwałości w miejscu, które się wybrało.

Wytrwałość ta miała konkretną formę. Zbiór alfabetyczny otwiera opowieść o Antonim, który siedząc na pustyni popadł w zniechęcenie i ciemność myśli, i zawołał do Boga, że chce być zbawiony, lecz myśli mu na to nie pozwalają. Wyszedłszy przed celę, zobaczył kogoś podobnego do siebie, kto siedział i pracował, potem wstawał do modlitwy, potem znów siadał i plótł sznur z liści palmowych. Był to anioł, który powiedział mu: „Tak czyń, a będziesz zbawiony”. Rytm pracy rąk i modlitwy stał się odtąd wzorem dnia pustelnika. Z tym samym realizmem łączy się opowieść o Janie Kolobosie, czyli Karle, któremu starzec polecił podlewać wbity w ziemię suchy kij. Jan przez trzy lata nosił wodę z daleka, aż kij się zazielenił i wydał owoc. Starzec zaniósł go braciom i nazwał owocem posłuszeństwa. W takich historiach nie ma techniki kontemplacji, jest natomiast przekonanie, że wierność drobnemu zadaniu przemienia człowieka głębiej niż nadzwyczajne wysiłki.

Milczenie, łzy, pokora

Drugim filarem jest milczenie. Największym jego mistrzem w apoftegmatach jest Arseniusz, według tradycji dawny wychowawca na dworze cesarskim, który porzucił stolicę i osiadł w Sketis. Opowieść głosi, że modląc się jeszcze w pałacu, usłyszał głos: „Arseniuszu, uciekaj od ludzi, a będziesz zbawiony”. Na pustyni usłyszał drugi raz: „Uciekaj, milcz, trwaj w spokoju”. Przypisuje mu się też zdanie, że często żałował, że przemówił, ale nigdy nie żałował, że milczał. Inny starzec, abba Agaton, miał przez trzy lata nosić kamień w ustach, aby nauczyć się milczenia.

Milczenie nie było jednak celem samym w sobie. Miało prowadzić do skruchy, a jej widomym znakiem były łzy. Arseniusz, jak opowiadano, przez całe życie płakał w czasie pracy i nosił na kolanach płótno, by ocierać łzy. Abba Pojmen, któremu zbiór alfabetyczny przypisuje więcej powiedzeń niż komukolwiek innemu, uczył, że płacz jest drogą, którą przekazali Pismo i ojcowie. Łzy nie oznaczały tu rozpaczy, lecz zmiękczenie serca, które przestaje się bronić i zaczyna widzieć prawdę o sobie.

Wszystko to prowadziło do pokory, którą apoftegmaty uważają za cnotę najwyższą. Antoni ujrzał w widzeniu sidła nieprzyjaciela rozciągnięte nad całą ziemią i zapytał, kto może się z nich wyswobodzić. Usłyszał odpowiedź: pokora. Abba Mojżesz, wezwany na sąd nad bratem, który zgrzeszył, przyszedł niosąc na plecach dziurawy kosz napełniony piaskiem. Zapytany o znaczenie tego gestu, odpowiedział, że jego własne grzechy wysypują się za nim, a on ich nie widzi, i oto przychodzi sądzić cudze błędy. Bracia, słysząc to, przebaczyli winnemu. Takie opowieści mówią więcej niż traktaty: pokora nie jest uczuciem, lecz sposobem patrzenia na innych.

Amma Synkletyka i matki pustyni

W zbiorach obecne są także kobiety, tytułowane „ammami”, matkami. Ich powiedzeń jest niewiele w porównaniu z powiedzeniami abbów, ale należą do najbardziej przenikliwych. Amma Synkletyka, związana z okolicami Aleksandrii, porównywała początek życia duchowego do rozpalania ognia: najpierw jest dym i łzy w oczach, a dopiero potem płomień, który daje ciepło. Tak samo ci, którzy zbliżają się do Boga, na początku doświadczają walki i trudu, a dopiero później niewysłowionej radości.

Synkletyka przestrzegała również przed złudzeniem miejsca. Wielu, mówiła, żyje w górach, a postępuje jak ludzie z miasta; inni żyją w tłumie, a w duszy są pustelnikami. Ta uwaga przypomina, że pustynia była dla jej mieszkańców przede wszystkim stanem wewnętrznym, którego zewnętrzne odosobnienie jest tylko warunkiem pomocniczym. Obok Synkletyki zbiór alfabetyczny zachował powiedzenia ammy Sary, która przez lata zmagała się z pokusą i nie prosiła o jej usunięcie, lecz o siłę, oraz ammy Teodory, która mówiła o wytrwałości i rozeznaniu.

Historia Lausiaca i pamięć pustyni

Obok zbiorów apoftegmatów ważnym świadectwem tego świata jest Historia Lausiaca Palladiusza, napisana około 420 roku i zadedykowana Lauzosowi, szambelanowi na dworze cesarza Teodozjusza II. Palladiusz spędził wiele lat w Egipcie, w Nitrii i w Keliach, i opisuje mnichów, których znał osobiście lub o których słyszał od świadków. Jego książka ma inny charakter niż apoftegmaty: jest zbiorem portretów, opowieści o ascetach i ascetkach, ich praktykach, cudach i słabościach. Zachowuje jednak tego samego ducha konkretności. Palladiusz nie buduje teorii, lecz opowiada o ludziach.

W Historii Lausiaca i w apoftegmatach pojawiają się czasem te same postacie, a ich wizerunki wzajemnie się uzupełniają. Razem pokazują świat, w którym duchowość była sprawą codziennego życia: pracy rąk przy pleceniu koszy i mat, skromnego posiłku, nocnego czuwania, odwiedzin u starca, przyjmowania gościa. Mistyka pustyni nie opisuje wzlotów ani ekstaz, choć i o nich zdarzają się wzmianki, jak w opowieści o abbie Józefie, który podniósł ręce ku niebu, a jego palce stały się jak dziesięć płonących pochodni, i powiedział do brata: „Jeśli chcesz, możesz stać się cały ogniem”.

To zdanie dobrze oddaje osobliwość apoftegmatów. Wielka obietnica jest w nich zawsze zakorzeniona w drobnych wiernościach: w siedzeniu w celi, w milczeniu, w łzach i w niesądzeniu brata. Ojcowie pustyni nie zostawili systemu, ale zostawili coś, co dla wielu pokoleń okazało się cenniejsze: świadectwo, że przemiana człowieka dokonuje się w zwyczajnym, wytrwałym życiu, a ogień przychodzi do tego, kto długo czekał w ciemności celi.