Guigo II Kartuz i drabina mnichów
Krótki list Guigona II, dziewiątego przeora Wielkiej Kartuzji, ustalił czterostopniowy schemat lektury, rozważania, modlitwy i kontemplacji, który przez stulecia krążył pod imionami Augustyna i Bernarda, a dziś stanowi najczęściej przywoływany szkielet zachodniej modlitwy słowem Pisma.

Przeor z gór Chartreuse
Guigo II jest postacią, o której wiadomo zaskakująco mało, zważywszy na wpływ jego najsłynniejszego tekstu. Był dziewiątym przeorem Wielkiej Kartuzji, macierzystego klasztoru zakonu kartuzów w Alpach Delfinatu, prawdopodobnie w latach 1174–1180, po czym zrzekł się urzędu i, jak się przypuszcza, żył dalej jako zwykły mnich aż do śmierci pod koniec XII wieku. Pozostawił niewiele pism: list o życiu kontemplacyjnym, znany jako Scala claustralium, oraz zbiór dwunastu medytacji.
Aby zrozumieć ten list, trzeba pamiętać o specyfice życia kartuzjańskiego. Kartuzi, założeni przez Brunona z Kolonii w 1084 roku, łączyli życie pustelnicze z elementami wspólnotowymi. Każdy mnich mieszkał w osobnej celi, gdzie spędzał większość dnia na modlitwie, lekturze i pracy, a tylko na niektóre części oficjum i na niedzielne posiłki gromadził się z innymi. Ta forma życia wymagała szczególnej dyscypliny wewnętrznej: mnich, który przez wiele godzin był sam ze sobą, potrzebował metody, która pozwoliłaby mu przekształcić samotność w modlitwę, a nie w rozproszenie czy przygnębienie.
List Guigona odpowiada właśnie na tę potrzebę. Jest skierowany do brata Gerwazego, prawdopodobnie przyjaciela i współbrata, i ma charakter osobistej rady, ale jego forma jest na tyle zwarta i przejrzysta, że od początku nadawała się do szerokiego obiegu.
Drabina o czterech szczeblach
Punktem wyjścia jest obraz drabiny, który Guigo zaczerpnął z biblijnego snu Jakuba. Pewnego dnia, pisze, gdy był zajęty pracą fizyczną, zaczął rozmyślać o duchowej pracy człowieka i nagle przyszły mu do głowy cztery stopnie: lektura, rozważanie, modlitwa i kontemplacja. Tworzą one drabinę, po której mnisi wznoszą się z ziemi do nieba. Drabina ta ma niewiele szczebli, ale jest niezmiernie wysoka: jej dolny koniec opiera się na ziemi, a górny przenika obłoki i dotyka tajemnic niebieskich.
Każdy z czterech stopni ma swoje zadanie. Lectio, lektura, jest uważnym odczytywaniem Pisma, w którym umysł skupia się na słowach tekstu. Meditatio, rozważanie, jest wysiłkiem rozumu, który zgłębia ukrytą prawdę zawartą w przeczytanym fragmencie. Oratio, modlitwa, jest zwróceniem się serca do Boga z prośbą o dobro, którego pragnienie zostało rozbudzone w rozważaniu. Contemplatio, kontemplacja, jest wzniesieniem umysłu ku Bogu, w którym dusza smakuje radości wiecznej słodyczy.
Guigo ujmuje relację między tymi stopniami w obrazie, który stał się klasyczny. Lektura, pisze, podaje pokarm do ust, rozważanie go żuje i rozdrabnia, modlitwa odnajduje jego smak, a kontemplacja jest samą słodyczą, która raduje i krzepi. W innym miejscu ujmuje to jeszcze zwięźlej, parafrazując ewangeliczne wezwanie: szukajcie czytając, a znajdziecie rozważając; kołaczcie modląc się, a otworzą wam w kontemplacji. Te dwa obrazy, pokarmu i szukania, uchwyciły dynamikę modlitwy w sposób tak trafny, że przetrwały wieki i do dziś są cytowane w podręcznikach duchowości.
Przykład błogosławieństwa
Guigo nie poprzestaje na abstrakcyjnym schemacie, lecz pokazuje, jak drabina działa w praktyce. Jako przykład wybiera jedno zdanie z Kazania na Górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Lektura podaje to zdanie, krótkie, ale pełne sensu. Rozważanie zaczyna je zgłębiać: czym jest czystość serca, jak można ją osiągnąć, co znaczy oglądać Boga, dlaczego ta obietnica jest związana właśnie z czystością? Umysł zestawia ten fragment z innymi miejscami Pisma, przywołuje psalmy mówiące o czystych rękach i niewinnym sercu, rozważa, jak wielka musi być radość tych, którzy Boga ujrzą.
To rozważanie rozbudza w duszy pragnienie. Dusza zaczyna rozumieć, że sama nie jest w stanie osiągnąć czystości serca ani oglądania Boga, i że potrzebuje łaski. Wtedy przechodzi do modlitwy: zwraca się do Boga z prośbą, by dał jej to, czego pragnie, by oczyścił jej serce i pozwolił Go ujrzeć. Guigo przytacza taką modlitwę w formie niezwykle osobistej, pełnej tęsknoty i pokory. Dusza mówi, że nie prosi o wiele, tylko o okruchy spadające ze stołu, jak kananejska niewiasta z Ewangelii.
Wtedy, pisze Guigo, Pan nie czeka nawet, aż dusza skończy mówić. Przerywa modlitwę i przychodzi naprzeciw, napełniając duszę słodyczą, która przekracza wszelkie słowa. To jest kontemplacja: dar, którego nie można wymusić, ale na który można się przygotować. Guigo podkreśla, że w tym stanie dusza na chwilę zapomina o sobie, a nawet ciało przestaje jej przeszkadzać. Dodaje jednak, że stan ten jest krótki i że Bóg oddala się, by dusza nie przypisała sobie tego daru i by pragnęła Go jeszcze bardziej.
Wzajemna zależność stopni
Jedną z najciekawszych części listu jest refleksja nad tym, jak cztery stopnie są ze sobą powiązane. Guigo zauważa, że każdy z nich jest niepełny bez pozostałych. Lektura bez rozważania jest jałowa, bo pozostaje na powierzchni słów. Rozważanie bez lektury łatwo popada w błąd, bo nie ma oparcia w Piśmie. Rozważanie bez modlitwy jest bezowocne, bo zatrzymuje się na poznaniu, nie przechodząc w pragnienie. Modlitwa bez rozważania jest letnia, bo nie wie, o co prosić. Kontemplacja zaś, choć jest celem, rzadko zostaje osiągnięta bez modlitwy, a jeśli Bóg daje ją bez poprzednich stopni, jest to wyjątek, a nie reguła.
Guigo przypisuje też poszczególne stopnie różnym etapom życia duchowego. Lektura należy do początkujących, rozważanie do postępujących, modlitwa do pobożnych, kontemplacja do błogosławionych. Nie jest to jednak podział ludzi na stałe kategorie. Ten sam mnich może jednego dnia trudzić się jak nowicjusz nad opornym tekstem, a innego doświadczyć chwili, w której słowo samo otwiera się przed nim. Przypisanie stopni do etapów wskazuje raczej kierunek wzrostu niż miejsce w hierarchii, i przypomina, że nikt nie może uważać się za zwolnionego z pokornej pracy lektury.
Ta wzajemna zależność ma znaczenie praktyczne. Guigo przestrzega zarówno przed intelektualizmem, który zatrzymuje się na studium, jak i przed pobożną uczuciowością, która chciałaby od razu doświadczać słodyczy bez wysiłku lektury i rozważania. Droga prowadzi przez wszystkie stopnie, a człowiek, który chce się wspinać, musi przejść każdy z nich. Zarazem nie jest to drabina, z której schodzi się raz na zawsze: mnich codziennie zaczyna od nowa, wracając do lektury i rozważania, a kontemplacja przychodzi i odchodzi jak gość.
Na zakończenie listu Guigo wymienia przeszkody, które utrudniają wspinaczkę: nieuniknioną konieczność, pożyteczne obowiązki, ludzką słabość i światowe próżności. Pierwsze trzy można usprawiedliwić, ostatnią trzeba zwalczyć. Ta trzeźwość, wolna od ekstatycznych uniesień, dobrze oddaje ducha kartuzjańskiego: kontemplacja jest celem, ale droga do niej prowadzi przez codzienną wierność.
Guigo I i jego surowe medytacje
Warto zestawić list Guigona II z dziełem jego słynniejszego poprzednika, Guigona I, piątego przeora Wielkiej Kartuzji, który kierował nią w latach 1109–1136. Guigo I spisał zwyczaje kartuzjańskie, Consuetudines, które stały się podstawą prawa zakonu, oraz zbiór Meditationes, krótkich, aforystycznych zapisków o sobie, o Bogu i o sensie życia. Te medytacje są zupełnie innym gatunkiem niż list Guigona II. Nie prowadzą krok po kroku, nie proponują metody, lecz w zwięzłych, często paradoksalnych zdaniach demaskują ludzką próżność i samooszukiwanie.
Ton Meditationes Guigona I jest surowy, niemal stoicki. Autor bezlitośnie bada własne motywy, zauważa, jak łatwo człowiek kocha w innych to, co mu służy, a nie ich samych, i jak często pobożność bywa formą miłości własnej. Prawda jest dla niego czymś, czego trzeba szukać za wszelką cenę, nawet gdy jest gorzka. Ta postawa przypomina raczej moralistów w rodzaju Pascala niż mistyków słodyczy.
Zestawienie obu przeorów pokazuje, jak różne mogą być owoce tej samej formy życia. Guigo I jest analitykiem duszy, który przez samopoznanie oczyszcza ją z iluzji. Guigo II jest przewodnikiem, który proponuje drogę od słowa Bożego do zjednoczenia. Obaj jednak wyrastają z tej samej samotności celi i z tego samego przekonania, że prawdziwe życie duchowe wymaga wewnętrznej uczciwości i wytrwałości.
Losy jednego listu
Przez większą część średniowiecza list Guigona II krążył pod cudzym imieniem. Przypisywano go Augustynowi lub Bernardowi z Clairvaux, a czasem nadawano mu tytuł Scala paradisi, drabina raju. Ta anonimowość nie przeszkodziła jego popularności, przeciwnie, imiona wielkich autorytetów zapewniły mu szeroki obieg. Zachował się w wielu rękopisach łacińskich, a w późnym średniowieczu przetłumaczono go na języki narodowe; jedną z takich wersji jest średnioangielska A Ladder of Foure Ronges.
Właściwe autorstwo zostało ustalone przez badaczy nowożytnych na podstawie rękopisów, które zachowały imię autora i adresata. W 1970 roku Edmund Colledge i James Walsh wydali krytyczny tekst listu wraz z medytacjami Guigona II w serii Sources Chrétiennes, co przyczyniło się do jego nowej recepcji. W drugiej połowie XX wieku, wraz z odnową praktyki lectio divina w Kościele katolickim i poza nim, schemat czterech stopni stał się niemal kanonicznym opisem tej modlitwy, powtarzanym w niezliczonych przewodnikach.
Ta popularność ma swoją cenę. Współczesne ujęcia często przedstawiają cztery stopnie jako technikę, którą można opanować w kilka kroków, zapominając, że dla Guigona kontemplacja była darem, a nie wynikiem metody. Sam list przypomina, że drabina jest tylko drogą, a jej szczyt zależy od Tego, który zstępuje naprzeciw. Wierność tej intuicji pozostaje najlepszym sposobem czytania tekstu, który – choć napisany dla kartuzów w alpejskiej samotności – stał się jednym z podstawowych dokumentów zachodniej modlitwy.
