Pieczęć Ordo Theia Philosophia

Lectio divina – cztery stopnie

*Lectio divina* według *Scala claustralium* Guigona II Kartuza: lektura, rozważanie, modlitwa i kontemplacja jako cztery szczeble drabiny, która stoi na ziemi i sięga tajemnic nieba, z przykładem samego Guigona i przebiegiem jednej sesji.

Drabina mnichów

Lectio divina, „boska lektura”, jest monastycznym czytaniem Pisma Świętego, w którym tekst prowadzi duszę do Boga. Czyta się powoli, rozważa jedno słowo, odpowiada na nie modlitwą i trwa w kontemplacji, jeśli zostanie dana. Najdokładniej opisał tę drogę w XII wieku kartuz Guigo II (zm. 1188) w liście do brata Gerwazego, znanym jako Scala claustralium, „Drabina mnichów”. Cztery stopnie, które w nim wymienił, stały się szkieletem tej modlitwy w całym zachodnim chrześcijaństwie.

Guigo zaczyna od obrazu. Pewnego dnia, przy pracy rąk, zaczął myśleć o duchowej pracy człowieka i ujrzał cztery stopnie: lekturę, rozważanie, modlitwę i kontemplację. „To jest drabina mnichów, po której wznoszą się z ziemi do nieba. Ma niewiele szczebli, a jednak jest ogromna i niewiarygodnie wielka. Jej dolny koniec wspiera się na ziemi, a górny przenika obłoki i bada tajemnice niebios”. Stopnie różnią się nazwą i liczbą, porządkiem i pożytkiem, a kto je pozna, uzna trud wspinaczki za krótki i lekki wobec owocu i radości, które przynosi.

Samo wyrażenie jest starsze niż kartuzi. Orygenes w liście do Grzegorza Cudotwórcy zachęca go do pilnej „boskiej lektury” (theia anagnosis) Pism, a Reguła Benedykta wyznacza mnichom codzienne godziny na lectio divina. Mnisi czytali półgłosem i powtarzali słowa, aż te zapadały w pamięć, co tradycja nazywa przeżuwaniem, ruminatio. Guigo sam pyta, co pożytku z ciągłego czytania, jeśli nie wydobywa się z niego siły „przez żucie i przeżuwanie”. Nadał tej praktyce porządek stopni.

Reguła Benedykta mówi o lekturze w rozdziale czterdziestym ósmym, o codziennej pracy rąk. Zaczyna od zdania: otiositas inimica est animae, „bezczynność jest wrogiem duszy”. Dlatego bracia mają w określonych godzinach zajmować się pracą rąk, a w innych boską lekturą. Kolejność godzin zmienia się z porami roku, ale lektura ma w każdym dniu swój stały czas. Na Wielki Post każdy brat otrzymuje z biblioteki księgę i czyta ją po kolei, w całości. Starsi obchodzą klasztor w godzinach lektury i patrzą, czy nikt nie gnuśnieje i nie zajmuje się próżną rozmową zamiast czytania. Lektura nie jest więc w klasztorze odpoczynkiem po pracy, lecz pracą, równą pracy rąk.

Cztery szczeble i ich czasowniki

Guigo definiuje każdy stopień jednym zdaniem. Lectio to staranne wpatrywanie się w Pismo z całą uwagą ducha. Meditatio to gorliwe działanie umysłu, który pod przewodem własnego rozumu szuka poznania ukrytej prawdy. Oratio to pobożne zwrócenie serca do Boga, by oddalił zło i udzielił dobra. Contemplatio to uniesienie umysłu, zawieszonego w Bogu ponad samym sobą, w którym kosztuje radości wiecznej słodyczy.

Całość streszcza jedno zdanie: beatae vitae dulcedinem lectio inquirit, meditatio invenit, oratio postulat, contemplatio degustat. Lektura szuka słodyczy szczęśliwego życia, rozważanie ją znajduje, modlitwa o nią prosi, a kontemplacja jej kosztuje. Guigo odnosi to do słów Pana: „Szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7,7). Szukajcie czytając, a znajdziecie rozważając, kołaczcie modląc się, a otworzą wam w kontemplacji. Dodaje też drugi obraz, z jedzenia. Lektura kładzie pokarm do ust, rozważanie go żuje i rozdrabnia, modlitwa wydobywa smak, a kontemplacja jest samą słodyczą, która cieszy i krzepi.

Trzy pierwsze stopnie są pracą człowieka, czwarty jest darem. Guigo pisze, że czytać i rozważać mogą dobrzy i źli, nawet poganie, ale słodyczy nie zdobywa się lekturą ani rozważaniem, bo „może być dana tylko z góry”. Lekturę, rozważanie i modlitwę wykonuje się z własnej woli. Kontemplację Bóg daje, kiedy chce, często pośrodku modlitwy, jeszcze przed jej zakończeniem. Dlatego na kontemplację się nie czeka i nie próbuje się jej wywołać. Guigo uczy też, że Oblubieniec, gdy przyjdzie, po chwili odchodzi. Dusza nie może zatrzymać tej słodyczy na stałe w tym życiu. Pozostaje jej wrócić do lektury, rozważania i modlitwy i znów czekać na Jego przyjście.

Miedzioryt: drabina oparta o wzgórze sięga ku kłębiastym obłokom i promienistej gwieździe; na szczeblach od dołu napisy Sensus, Imaginatio, Ratio, Intellectus, Intelligentia, Verbum
Drabina wznoszenia się duszy od zmysłów przez wyobraźnię, rozum, intelekt i inteligencję ku Słowu – nie drabina Guigona, lecz pokrewny jej obraz stopniowego wstępowania ku Bogu: Robert Fludd, „Utriusque cosmi historia”, t. II, traktat I, sekcja I, Oppenheim 1619, s. 272. Domena publiczna, skan Biblioteca Nazionale Centrale di Roma (archive.org). · dotknij, aby powiększyć

Przykład Guigona

Guigo pokazuje drogę na jednym wersecie: Beati mundo corde, quoniam ipsi Deum videbunt, „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Lektura natrafia na to zdanie i widzi, że jest krótkie, ale pełne słodkiego sensu na wiele sposobów. Daje je duszy jak winogrono do ust.

Rozważanie zaczyna je wyciskać. Pyta, czym jest czystość serca i jak wielka jest obietnica oglądania Boga. Zestawia werset z innymi miejscami Pisma, na przykład z pytaniem psalmu, kto wstąpi na górę Pańską, i z odpowiedzią: człowiek o rękach nieskalanych i czystym sercu. Rozważa chwałę oglądania oblicza Bożego. Im głębiej idzie, tym bardziej rozpala pragnienie, ale samo nie może go zaspokoić.

Wtedy dusza, widząc, że o własnych siłach nie dojdzie do tego, czego pragnie, zwraca się do modlitwy. Prosi Pana, by dał jej kosztować choć trochę tego, czego szuka. Słowa Guigona brzmią w tym miejscu jak wołanie kananejskiej niewiasty: także szczenięta jedzą okruchy ze stołu panów. Gdy dusza tak woła, Pan nie czeka, aż skończy mówić, ale przerywa jej modlitwę i przychodzi. To jest kontemplacja.

Przebieg sesji

Potrzebna jest Biblia w przekładzie, z którego się modli, na przykład w Biblii Tysiąclecia, oraz dziennik. Fragment wybiera się przed rozpoczęciem, kilka wersetów, a nie rozdział. Najprościej czytać kolejno jedną księgę albo czytania liturgiczne dnia. Reguła Benedykta kładła lekturę latem po porannej pracy, od czwartej do szóstej godziny, a zimą rano, aż do końca drugiej godziny. Sesja trwa od dwudziestu do trzydziestu minut.

  1. Zrób znak krzyża i poproś krótko Ducha Świętego o światło do zrozumienia słowa.
  2. Przeczytaj fragment powoli, półgłosem, a potem drugi raz, słowo po słowie.
  3. Zatrzymaj się przy jednym zdaniu, które przykuło uwagę, i powtarzaj je półgłosem, aż zapadnie w pamięć.
  4. Rozważ to zdanie: zapytaj, co znaczy każde jego słowo i z jakimi innymi miejscami Pisma się łączy, tak jak Guigo połączył czystość serca z górą Pańską.
  5. Gdy rozważanie rozpali pragnienie, zwróć się do Boga własnymi słowami albo słowami psalmu i proś o to, co zdanie obiecuje.
  6. Zamilknij i trwaj przed Bogiem w ciszy. Gdy uwaga odpłynie, wróć do zdania, a od niego do modlitwy.
  7. Zapisz w dzienniku datę, godzinę, fragment, wybrane zdanie, czas trwania i miejsca Pisma, które przyniosło rozważanie.
  8. Zakończ modlitwą Ojcze nasz i nieś wybrane zdanie przez resztę dnia, powtarzając je przy pracy.

Stopnie potrzebują siebie nawzajem

Pod koniec listu Guigo zbiera naukę o związku stopni. Lektura jest ćwiczeniem zewnętrznym, rozważanie wewnętrznym działaniem rozumu, modlitwa pragnieniem, a kontemplacja przekracza wszystkie zmysły. Pierwszy stopień należy do początkujących, drugi do postępujących, trzeci do oddanych, czwarty do błogosławionych. Lektura bez rozważania jest jałowa, a rozważanie bez lektury błądzi. Modlitwa bez rozważania jest letnia, rozważanie bez modlitwy bezowocne. Gorliwa modlitwa prowadzi do kontemplacji, a kontemplacja bez modlitwy zdarza się rzadko albo jest cudem. Bóg może się dać i tym, którzy Go nie wzywali, jak Pawłowi, ale nie wolno na to liczyć. Trzeba robić swoje: czytać, rozważać i prosić. Stąd reguła praktyki: każdego dnia przechodzi się wszystkie trzy pierwsze stopnie, choćby krótko, a czwarty przyjmuje się, gdy zostanie dany.

Trzy błędy wynikają z tej nauki wprost. Pierwszy to zamiana lektury w studium. Komentarze i słowniki mają swoje miejsce przed sesją lub po niej, a w trakcie odciągają od słowa ku wiadomościom o słowie. Drugi to przeskakiwanie od razu do ciszy z pominięciem rozważania. Zamiast kontemplacji przychodzi wtedy senność. Trzeci to ilość. Kto czyta trzy rozdziały naraz, przechodzi przez tekst jak przez kronikę i nigdzie się nie zatrzymuje. W lectio divina jeden werset przeżuty do końca daje więcej niż księga przeczytana pobieżnie.

Drabina nie jest schodami, które pokonuje się raz na zawsze. Kontemplacja przychodzi i odchodzi. Guigo pisze, że duch ludzki w swej słabości nie zniesie długo tego blasku i schodzi łagodnie i w porządku na jeden z trzech niższych szczebli, raz na jeden, raz na drugi. Każda lektura zaczyna się więc od pierwszego szczebla.

Lektura w rytmie dnia

Lectio divina żyje regularnością. Dziesięć minut codziennie daje więcej niż godzina raz w miesiącu. Zdanie wybrane rano powtarza się w ciągu dnia przy pracy, tak jak mnisi powtarzali wersety przy pracy rąk. Wieczorem wraca się do niego raz jeszcze, przed snem.

Praktykę można też prowadzić wspólnie. Fragment czyta się na głos dwa razy, każdy w ciszy wybiera jedno słowo i kolejno je wypowiada bez komentarza, a potem wszyscy wspólnie się modlą. Benedykt XVI w adhortacji Verbum Domini (2010, n. 87) przypomniał te same cztery stopnie lectio divina i dodał, że nie dopełnia się ona, dopóki nie przejdzie w działanie, actio, w którym życie wierzącego staje się darem dla innych w miłości. Dla tego, kto chce czytać sam list kartuza, podstawą jest łaciński tekst Scala claustralium i angielski przekład Edmunda Colledge’a i Jamesa Walsha, The Ladder of Monks.