Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Mistyka chrześcijańska

Małgorzata Kempe i pierwsza autobiografia po angielsku

Księga Małgorzaty Kempe, podyktowana w latach trzydziestych XV wieku przez mieszczkę z Lynn i odnaleziona w prywatnej bibliotece dopiero w 1934 roku, jest zapisem życia świeckiej mistyczki, która płakała publicznie, pielgrzymowała do Jerozolimy i Rzymu i wielokrotnie musiała bronić się przed oskarżeniami o herezję lollardów.

Karta jedynego zachowanego rękopisu „Księgi Małgorzaty Kempe”, opowieści o jej życiu i pielgrzymkach – domena publiczna
Karta jedynego zachowanego rękopisu „Księgi Małgorzaty Kempe”, opowieści o jej życiu i pielgrzymkach – domena publiczna · Wikimedia Commons

Córka burmistrza z Lynn

Małgorzata urodziła się około 1373 roku w Bishop's Lynn, dzisiejszym King's Lynn w hrabstwie Norfolk, jednym z najbogatszych portów wschodniej Anglii. Jej ojciec, John Brunham, był kilkakrotnie burmistrzem miasta i posłem do parlamentu. Około 1393 roku wyszła za mąż za Johna Kempe, mieszczanina o niższym statusie, i urodziła mu czternaście dzieci. Po pierwszym porodzie popadła w ciężki kryzys psychiczny, który trwał około pół roku: miała widzenia diabłów, raniła się, odczuwała przymus wyrzekania się wiary. Zakończył się, według jej relacji, gdy Chrystus w ludzkiej postaci, w szacie z purpurowego jedwabiu, usiadł na jej łóżku i zapytał, dlaczego Go opuściła, skoro On nigdy jej nie opuścił.

Mimo tego doświadczenia Małgorzata przez kilka lat żyła po dawnemu: ubierała się wystawnie, była dumna ze swojego pochodzenia i próbowała sił w interesach, najpierw w browarnictwie, potem w prowadzeniu młyna. Oba przedsięwzięcia zakończyły się niepowodzeniem, które odczytała jako znak Boży. Stopniowo zaczęła prowadzić coraz bardziej surowe życie religijne, a w 1413 roku, po długich negocjacjach, uzyskała zgodę męża na życie w czystości. Według Księgi stało się to latem, w drodze z Yorku, a w zamian Małgorzata zgodziła się spłacić jego długi i zrezygnować z piątkowego postu, by jadać razem z nim.

Księga podyktowana obcym

Małgorzata nie umiała czytać ani pisać, a przynajmniej tak przedstawia siebie w tekście. Jej księga powstała w latach trzydziestych XV wieku, podyktowana dwóm skrybom. Pierwszy, przypuszczalnie Anglik długo mieszkający w Niemczech, być może jej syn, pisał tak niejasnym językiem i tak dziwnym pismem, że jego tekst był prawie nieczytelny. Drugi, kapłan, początkowo odmawiał pracy nad nim, a w 1436 roku przepisał i poprawił całość, a w 1438 roku dodał drugą, krótszą księgę. Tekst opowiada o Małgorzacie w trzeciej osobie, nazywając ją przeważnie „tym stworzeniem”, this creature, co wyraża jednocześnie pokorę i dystans narracyjny.

Nie wiadomo, w jakim stopniu skryba kształtował tekst. Ślady jego interwencji są widoczne, zwłaszcza w uwagach o własnych wątpliwościach wobec Małgorzaty, które przezwyciężył dopiero dzięki znakom potwierdzającym jej świętość. Zarazem Księga zachowuje żywy, nieuporządkowany tok opowieści, pełen dygresji, retrospekcji i szczegółów codziennego życia, co sprawia, że często uznaje się ją za pierwszą autobiografię w języku angielskim. Określenie to ma swoje ograniczenia, ponieważ tekst nie został napisany przez samą bohaterkę i nie ma formy ciągłej narracji o rozwoju osobowości, ale w tradycji literatury angielskiej nie znamy wcześniejszego tak rozbudowanego opowiadania o własnym życiu.

Płacz na Kalwarii

Najbardziej charakterystycznym elementem pobożności Małgorzaty był płacz. Zaczęła płakać jeszcze w Anglii, lecz prawdziwy przełom nastąpił w czasie pielgrzymki do Jerozolimy w latach 1413–1414. Na Kalwarii, gdy pielgrzymi wspominali Mękę, upadła na ziemię, rozłożyła ramiona i krzyczała głośno, jakby jej serce miało pęknąć, widząc w duchu Chrystusa cierpiącego na krzyżu. Odtąd ataki płaczu, połączone z krzykiem i drgawkami, powtarzały się wielokrotnie, czasem kilka razy dziennie, często w kościele, podczas kazań lub procesji, na widok krucyfiksu, a nawet małego dziecka czy zranionego zwierzęcia, które przypominało jej o Męce.

Płacz ten budził zdumienie, irytację i wrogość. Współpielgrzymi odsuwali się od niej, zabraniali jej jeść ze sobą, porzucali ją w drodze. Kaznodzieje usuwali ją z kościołów, ponieważ jej krzyk zakłócał nabożeństwa. Jedni uważali ją za świętą, inni za opętaną, chorą lub hipokrytkę. Księga nie ukrywa tych reakcji; przeciwnie, opisuje je szczegółowo, przedstawiając cierpienie z powodu odrzucenia jako część drogi duchowej. Małgorzata rozumiała swoje łzy jako dar, gift of tears, uznawany w tradycji chrześcijańskiej za znak skruchy i współczucia, choć jej forma tego daru była wyjątkowo gwałtowna.

Z Ziemi Świętej udała się do Asyżu i Rzymu, gdzie przebywała kilka miesięcy, a w Rzymie, według swojej relacji, przeżyła mistyczne zaślubiny z Bogiem Ojcem. Później pielgrzymowała do Santiago de Compostela, a pod koniec życia, mając około sześćdziesięciu lat, odwiedziła Gdańsk, sanktuarium w Wilsnacku i Akwizgran. Opisy tych podróży są cennym źródłem do historii pielgrzymowania w późnym średniowieczu, pokazując zarówno praktyczne trudności, jak i międzynarodowy charakter pobożności.

Drugim filarem jej pobożności były rozmowy z Chrystusem, które Księga nazywa dalliance, poufałą pogawędką. Chrystus przemawia do niej czule i konkretnie, zapewnia ją o przebaczeniu grzechów, poleca, kiedy ma pościć, a kiedy jeść, i zachęca, by myślała o Nim jak o mężu, z którym może być tak blisko, jak żona jest blisko męża. To on miał jej także nakazać noszenie białych szat, co wywoływało oburzenie, ponieważ biel kojarzono z dziewictwem, a ona była matką czternaściorga dzieci. Te rozmowy, pozbawione spekulacji teologicznych, a pełne domowych obrazów, pokazują mistykę zakorzenioną w języku codzienności, w którym Bóg zwraca się do kobiety z Lynn jej własnymi słowami.

W cieniu podejrzeń o lollardyzm

Życie Małgorzaty przypadło na czas, gdy Kościół angielski zwalczał ruch lollardów, zwolenników Johna Wyclifa, którzy krytykowali hierarchię, odrzucali niektóre sakramenty, kult obrazów i pielgrzymki oraz domagali się Biblii w języku angielskim. Statut z 1401 roku, De heretico comburendo, wprowadził karę spalenia dla heretyków, a nieudane powstanie sir Johna Oldcastle'a w 1414 roku dodatkowo zaostrzyło nastroje. Świecka kobieta, która w białej szacie wędrowała po kraju, mówiła publicznie o Bogu i przyciągała uwagę głośnym płaczem, mogła łatwo zostać uznana za podejrzaną.

Małgorzata była kilkakrotnie aresztowana i przesłuchiwana. W Leicester burmistrz oskarżył ją o lollardyzm i groził więzieniem, a przed sądem kościelnym musiała wyznać wiarę w Eucharystię. W Yorku stanęła przed arcybiskupem Henrykiem Bowetem, który ostatecznie ją uwolnił, choć polecił, by opuściła diecezję. W Beverley została zatrzymana przez ludzi księcia Bedford pod zarzutem, że jest zwolenniczką Oldcastle'a. Za każdym razem odpowiadała na pytania o wiarę zgodnie z nauczaniem Kościoła, a jej ortodoksja nie została podważona. Paradoks polega na tym, że to właśnie jej pobożność, czcząca sakramenty, pielgrzymki i obrazy, była dokładnym przeciwieństwem lollardyzmu.

Z Księgi wynika, że Małgorzata szukała autorytetów, które potwierdziłyby jej powołanie. Odwiedzała biskupów, w tym arcybiskupa Canterbury Tomasza Arundela, który według jej relacji przyjął ją życzliwie, a także pustelników i kapłanów. W Norwich spotkała się z anachoretką Julianą, która wysłuchała jej opowieści i zachęciła, by ufała Bogu i nie obawiała się wątpliwości innych, jeśli jej doświadczenie prowadzi ku miłości. Epizod ten jest krótki, ale należy do bardzo nielicznych świadectw, w których ktoś z zewnątrz opisuje spotkanie z autorką Objawień Bożej miłości.

Nie należy jednak przeceniać zewnętrznego zagrożenia ani też go lekceważyć. Wiele z przesłuchań kończyło się szybko, a duchowni, którzy rozmawiali z Małgorzatą osobiście, zwykle dochodzili do wniosku, że nie jest heretyczką, choć bywa męcząca. Prawdziwy problem stanowiło coś innego: kobieta świecka, nauczająca w miejscach publicznych i opowiadająca historie moralne, wkraczała w obszar kaznodziejstwa, zastrzeżony dla kapłanów. Małgorzata broniła się, twierdząc, że nie wygłasza kazań, lecz jedynie rozmawia o Bogu, i to rozróżnienie pozwalało jej uniknąć najpoważniejszych konsekwencji.

Rękopis z biblioteki pułkownika

Historia Księgi po śmierci Małgorzaty jest równie niezwykła jak jej życie. Tekst przetrwał w jednym rękopisie, sporządzonym w połowie XV wieku przez skrybę podpisanego jako Salthows, przepisanym zapewne z egzemplarza poprawionego przez drugiego pisarza. Rękopis trafił do kartuzji Mount Grace w Yorkshire, gdzie mnisi czytali go uważnie i opatrywali notatkami na marginesach, odnosząc doświadczenia Małgorzaty do przypadków innych mistyków. Świadczy to, że w środowisku kontemplacyjnym jej księgę traktowano poważnie, jako tekst duchowy, a nie jako ciekawostkę.

Szersza publiczność znała tylko krótki wyciąg wydrukowany około 1501 roku przez Wynkyna de Worde, który zawierał kilka fragmentów modlitw i rozmów z Chrystusem. Wydawca przedstawił autorkę jako pobożną anachoretkę, co sprawiło, że przez stulecia wyobrażano sobie Małgorzatę jako cichą pustelniczkę. Pełny tekst, z jej płaczem, podróżami, sporami z mężem i konfliktami z duchowieństwem, pozostawał nieznany.

W 1934 roku rękopis odnaleziono w posiadaniu rodziny Butler-Bowdon, a jego tożsamość potwierdziła amerykańska badaczka Hope Emily Allen. W 1936 roku William Butler-Bowdon wydał uwspółcześnioną wersję tekstu, a w 1940 roku ukazało się wydanie krytyczne przygotowane przez Sanforda Meecha i Hope Emily Allen dla Early English Text Society. Rękopis znajduje się obecnie w British Library. Odkrycie wywołało sensację, ponieważ zamiast pustelniczki z wyciągu Wynkyna de Worde pojawiła się postać zupełnie inna: hałaśliwa, uparta, zmagająca się z otoczeniem i z samą sobą.

Mistyczka w świecie

Księga Małgorzaty Kempe stawia przed historykami pytanie, czym jest mistyka, gdy nie towarzyszy jej ani zakon, ani spokój klasztoru. Małgorzata była żoną, matką, kupcową, pielgrzymką, kobietą bez wykształcenia teologicznego, która jednak twierdziła, że rozmawia z Chrystusem, Maryją i świętymi, i domagała się, by jej doświadczenie zostało uznane. Wzorowała się na znanych sobie przykładach, w tym na żywotach kontynentalnych mistyczek, takich jak Brygida Szwedzka i Maria z Oignies, o której płaczu czytał jej kapłan. Z drugiej strony jej życie nie mieściło się w żadnym z tych wzorów, ponieważ było życiem świeckim, rodzinnym i miejskim.

Współcześni badacze odczytują Księgę na wiele sposobów: jako dokument religijności świeckich, jako świadectwo kobiecego głosu w kulturze zdominowanej przez duchownych, jako opis zaburzeń psychicznych czy jako przemyślaną konstrukcję literacką. Żadna z tych interpretacji nie wyczerpuje tekstu. Jego wartość polega na tym, że pokazuje mistykę od strony, którą inne źródła zwykle pomijają: od strony społecznych konsekwencji, odrzucenia, nieporozumień i codziennego życia osoby, która twierdziła, że Bóg mówi do niej bezpośrednio, i która musiała z tym przekonaniem żyć wśród sąsiadów, kapłanów i urzędników.