Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Mistyka chrześcijańska

Hildegarda z Bingen i wizje żywego światła

Hildegarda z Bingen była nie tyle mistyczką zjednoczenia, ile wizjonerką i prorokinią, która w „cieniu żywego światła”, oglądanym na jawie i bez ekstazy, odnajdywała źródło autorytetu pozwalającego benedyktyńskiej mniszce pouczać papieży, cesarzy i całą chrześcijańską kosmologię.

Hildegarda z Bingen przyjmuje boskie natchnienie i przekazuje je skrybie, miniatura ze „Scivias” – domena publiczna
Hildegarda z Bingen przyjmuje boskie natchnienie i przekazuje je skrybie, miniatura ze „Scivias” – domena publiczna · Wikimedia Commons

Dziesiąte dziecko i pustelnia na Disibodenbergu

Hildegarda urodziła się w 1098 roku w Bermersheim w Nadrenii, jako najmłodsze, według tradycji dziesiąte dziecko zamożnej szlacheckiej rodziny. Jako dziewczynka została ofiarowana Kościołowi i oddana pod opiekę Jutty ze Sponheim, młodej arystokratki, która wybrała życie rekluzy przy męskim klasztorze benedyktyńskim na Disibodenbergu. Dawniej przyjmowano, że Hildegarda zamieszkała w pustelni już jako ośmiolatka; nowsze badania wskazują raczej rok 1112, gdy miała czternaście lat, a uroczyste zamknięcie Jutty i jej towarzyszek odbyło się w obecności biskupa. Wokół celi rekluz powstała z czasem niewielka wspólnota kobiet, przekształcona w klasztor żeński.

Hildegarda otrzymała wykształcenie typowe dla mniszek: nauczyła się psałterza, liturgii, łaciny w zakresie potrzebnym do modlitwy i lektury Pisma. Sama podkreślała później, że nie znała gramatyki i potrzebowała pomocy w poprawianiu swoich tekstów, co wielu badaczy uznaje za topos skromności, a zarazem za element strategii: im mniej uczona była autorka, tym wyraźniej jej słowa mogły pochodzić od Boga. Prawdą jest jednak, że jej łacina jest swoista, a przy redakcji pism pomagali jej sekretarze, przede wszystkim mnich Volmar, a później Gottfried i Guibert z Gembloux.

Po śmierci Jutty w 1136 roku siostry wybrały Hildegardę na magistrę wspólnoty. Miała wtedy trzydzieści osiem lat i, jak sama wyznała, od dzieciństwa doświadczała wizji, o których prawie nikomu nie mówiła. Dopiero kilka lat później zdecydowała się je spisać.

Światło, które widzi się na jawie

W przedmowie do Scivias Hildegarda podaje bardzo dokładną datę: w roku 1141, gdy miała czterdzieści dwa lata i siedem miesięcy, ogniste światło o wielkiej jasności zstąpiło z otwartego nieba, przeniknęło cały jej umysł i rozpaliło serce. Od tej chwili rozumiała sens Pisma, psałterza i Ewangelii, choć, jak zaznacza, nie znała podziału słów ani zasad gramatyki. Usłyszała też głos, który nakazał jej: „Pisz, co widzisz i słyszysz”. Po wahaniach i chorobie, którą sama zinterpretowała jako karę za ociąganie się, podjęła pracę nad dziełem.

Najważniejszy opis natury tych doświadczeń zawiera jednak list do Guiberta z Gembloux, napisany w 1175 roku, gdy Hildegarda miała ponad siedemdziesiąt lat. Mnich zapytał ją, jak widzi to, co opisuje. Odpowiedziała, że widzi nie oczami ciała ani nie przez myśli serca, lecz w duszy, z otwartymi oczami, na jawie, w dzień i w nocy, nie popadając w ekstazę. Światło, które ogląda, nazywa „cieniem żywego światła”, umbra viventis luminis. Jest ono stale obecne. Czasem jednak dostrzega w nim inne, wyższe światło, które nazywa samym „żywym światłem”, lux vivens; nie potrafi go opisać, a gdy je widzi, znika z niej wszelki smutek i ból, tak że czuje się jak młoda dziewczyna.

Ten list jest kluczowy dla zrozumienia, czym była mistyka Hildegardy. Nie ma w niej mowy o zjednoczeniu duszy z Bogiem, o zatraceniu się, o nocy ciemnej ani o oblubieńczej rozkoszy. Hildegarda widzi, słyszy i rozumie, ale pozostaje sobą, świadomą, czuwającą, zdolną do zapisu. Jej doświadczenie jest bliższe proroctwu starotestamentalnemu niż kontemplacji w duchu Bernarda czy później Eckharta. Sama nazywała siebie „piórkiem” unoszonym przez tchnienie Boga i „lichym człowiekiem”, przez którego mówi Prawda.

Od początku XX wieku proponowano medyczne wyjaśnienia jej wizji. Historyk medycyny Charles Singer w 1913 roku, a później Oliver Sacks, wskazali na podobieństwo opisów do aury migrenowej: błyski, świetliste kręgi, punkty i figury geometryczne. Hipoteza ta jest interesująca, ale nie rozstrzyga o sensie wizji. Nawet jeśli fizjologiczny mechanizm był taki, jak sądzili, to treść, którą Hildegarda w nich odczytywała, i teologiczna struktura jej pism są dziełem jej umysłu i jej tradycji.

Trzy wielkie księgi widzeń

Pierwszym dziełem wizyjnym Hildegardy jest Scivias, skrót od Scito vias Domini, „Poznaj drogi Pana”, pisane w latach 1141–1151. Składa się z trzech ksiąg i dwudziestu sześciu wizji, z których każda zostaje najpierw opisana, a następnie objaśniona przez głos z nieba. Księga pierwsza mówi o stworzeniu, upadku i porządku kosmosu, druga o odkupieniu przez Chrystusa i o sakramentach, trzecia o historii zbawienia jako budowli wznoszonej przez cnoty, aż po sąd ostateczny. Całość jest zarazem encyklopedią teologii i opowieścią o dziejach świata.

W rękopisie z Rupertsberga, przygotowanym jeszcze za życia Hildegardy lub wkrótce po jej śmierci, wizje zostały zilustrowane miniaturami, które należą do najbardziej niezwykłych dzieł sztuki XII wieku: kosmos w kształcie jaja otoczonego warstwami ognia i ciemności, Kościół jako ogromna kobieca postać, Bóg jako świetlisty krąg. Oryginał zaginął pod koniec drugiej wojny światowej, ale wcześniej, w latach 1927–1933, siostry z opactwa w Eibingen sporządziły jego wierną kopię, dzięki której miniatury są dziś znane. Jedna z najsłynniejszych miniatur przedstawia Trójcę jako jasne światło, w którym stoi szafirowa postać ludzka otoczona łagodnie płonącym ogniem: obraz ten dobrze pokazuje, że dla Hildegardy światło nie było metaforą, lecz samą formą, w jakiej objawia się Bóg. Czy Hildegarda sama nadzorowała powstanie całego cyklu miniatur, pozostaje kwestią dyskusyjną.

Kolejne dzieła wizyjne to Liber vitae meritorum, „Księga zasług życia”, z lat 1158–1163, przedstawiająca walkę cnót i występków, oraz Liber divinorum operum, „Księga dzieł Bożych”, ukończona około 1173–1174 roku. Ta ostatnia rozwija wizję człowieka jako mikrokosmosu, umieszczonego w centrum kół wszechświata i połączonego z nimi siecią wpływów. Postać ludzka z rozłożonymi ramionami, otoczona kręgami żywiołów, wiatrów i ciał niebieskich, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów średniowiecza.

Zieloność, muzyka i nieznany język

Jednym z najczęściej przywoływanych pojęć Hildegardy jest viriditas, „zieloność”, określająca życiodajną siłę, która przenika stworzenie, a w człowieku przejawia się jako zdrowie, płodność i cnota. Bóg jest w jej wizjach światłem, ale także zielenią, która sprawia, że świat rośnie. Pojęcie to nie było jej wynalazkiem, lecz Hildegarda nadała mu wagę niemal teologiczną: grzech jest wysuszeniem, a łaska przywraceniem soczystości. Z tego samego źródła wyrastają jej pisma przyrodnicze, Physica i Causae et curae, opisujące rośliny, zwierzęta, kamienie i choroby; ich obecna postać jest jednak efektem późniejszych redakcji, a stopień autorstwa Hildegardy bywa przedmiotem dyskusji.

Równie ważna była muzyka. Cykl Symphonia armonie celestium revelationum zawiera kilkadziesiąt utworów liturgicznych: antyfon, responsoriów, sekwencji i hymnów, pisanych dla jej wspólnoty. Ich melodie wyróżniają się szerokim ambitusem i swobodą odbiegającą od typowego chorału. Hildegarda napisała także Ordo virtutum, „Porządek cnót”, dramat muzyczny o duszy rozdartej między cnotami a diabłem, który jako jedyny nie śpiewa, lecz krzyczy. Muzyka była dla niej echem harmonii, w której człowiek żył przed upadkiem; śpiew liturgiczny przywraca na chwilę tę utraconą zgodność.

Najbardziej zagadkowym jej dziełem jest Lingua ignota, „nieznany język”, słownik ponad tysiąca słów wymyślonych przez Hildegardę, wraz z własnym alfabetem, litterae ignotae. Nie wiadomo, czemu miał służyć: tajemnemu porozumiewaniu się mniszek, liturgii, a może był próbą odtworzenia języka sprzed Babel. Każda z tych hipotez pozostaje spekulacją.

Prorokini, której słuchali możni

Autorytet Hildegardy uzyskał oficjalne potwierdzenie podczas synodu w Trewirze w latach 1147–1148, gdy papież Eugeniusz III, uczeń Bernarda z Clairvaux, zapoznał się z fragmentami Scivias i według jej żywota zachęcił ją do dalszego pisania. Odtąd korespondowała z papieżami, biskupami, opatami, cesarzem Fryderykiem Barbarossą i licznymi świeckimi; zachowało się kilkaset listów, choć część z nich została później zredagowana. Około 1150 roku przeniosła swoją wspólnotę na Rupertsberg koło Bingen, mimo oporu mnichów z Disibodenbergu, a w 1165 roku założyła drugi klasztor w Eibingen.

Autorytet ten miał też swoją cenę osobistą. Około 1151 roku najbliższa współpracowniczka Hildegardy, mniszka Ryszarda ze Stade, która pomagała jej przy pisaniu Scivias, została wybrana na ksienię klasztoru w Bassum dzięki staraniom swojej wpływowej rodziny. Hildegarda próbowała temu zapobiec, pisząc listy do arcybiskupa, a nawet do papieża, i oskarżając zwolenników wyboru o symonię. Nie odniosła sukcesu. Jej list do Ryszardy, pełen żalu po utracie przyjaciółki, należy do najbardziej osobistych tekstów, jakie po niej zostały, i pokazuje, że prorokini mówiąca głosem żywego światła pozostawała kobietą zdolną do bardzo ludzkiego cierpienia. Ryszarda zmarła niedługo potem, w 1152 roku.

W latach 1158–1171 odbyła kilka podróży kaznodziejskich po Nadrenii i dalej, przemawiając w katedrach i klasztorach, co dla kobiety było wówczas wyjątkowe. Krytykowała w nich zepsucie kleru i przestrzegała przed katarami. Pod koniec życia popadła w konflikt z kapitułą w Moguncji, która nałożyła na jej klasztor interdykt za pochowanie na cmentarzu szlachcica uznanego za ekskomunikowanego. Hildegarda odmówiła ekshumacji, twierdząc, że zmarły pojednał się z Kościołem, i interdykt zniesiono dopiero w 1179 roku, na kilka miesięcy przed jej śmiercią 17 września.

Po śmierci Hildegardy jej sława przetrwała przede wszystkim jako sława prorokini. Około 1220 roku cysters Gebeno z Eberbach zestawił wybór jej zapowiedzi dotyczących przyszłych czasów, znany jako Speculum futurorum temporum, i to właśnie ta kompilacja, a nie pełne teksty wizji, była przez kolejne stulecia najczęściej czytana. W późnym średniowieczu przypisywano jej przepowiednie, których nigdy nie napisała, a jej imię służyło w polemikach przeciw zakonom żebraczym i przeciw papiestwu. Ten los pokazuje, jak łatwo autorytet wizjonerki oddzielił się od jej rzeczywistych pism.

Proces kanonizacyjny podejmowano kilkakrotnie, ale formalnie nigdy go nie zakończono, choć kult rozwijał się nieprzerwanie. Dopiero w 2012 roku Benedykt XVI rozszerzył jej kult na cały Kościół i ogłosił ją doktorem Kościoła. Tak późne uznanie dobrze oddaje paradoks jej postaci: była prorokinią wpisaną w porządek Kościoła, a zarazem kimś, kogo żadna kategoria do końca nie obejmowała. Jej żywe światło nie prowadziło do ucieczki ze świata, lecz do coraz bardziej wymagającego mówienia o nim.