Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Mistyka chrześcijańska

Małgorzata Porete i Zwierciadło dusz prostych

Małgorzata Porete, beginka z Hainaut spalona w Paryżu w 1310 roku, opisała w Zwierciadle dusz prostych drogę duszy, która rezygnuje z własnej woli aż do unicestwienia w Bogu, a anonimowe przetrwanie jej księgi pokazuje, że wyrok nie zdołał zatrzeć tej myśli.

Karta francuskiego rękopisu „Mirouer des simples âmes” Małgorzaty Porete, koniec XV lub początek XVI wieku, Chantilly MS 157 – domena publiczna
Karta francuskiego rękopisu „Mirouer des simples âmes” Małgorzaty Porete, koniec XV lub początek XVI wieku, Chantilly MS 157 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Kobieta z Hainaut i jej księga

O Małgorzacie Porete wiemy niewiele, a niemal wszystko, co wiemy, pochodzi z dokumentów procesu, który doprowadził ją na stos. Była beginką z okolic Valenciennes w hrabstwie Hainaut, czyli kobietą prowadzącą życie religijne bez ślubów zakonnych i bez reguły zatwierdzonej przez Kościół. Ruch beginek, silny w Niderlandach, Nadrenii i północnej Francji od początku XIII wieku, dawał kobietom niezwykłą swobodę: mogły żyć wspólnie w beginażach albo samotnie, pracować, modlić się i nauczać, nie podlegając klauzurze. Ta swoboda budziła zarazem podejrzliwość duchowieństwa, które nie bardzo wiedziało, jak zaklasyfikować pobożność wymykającą się podziałowi na świeckich i zakonników. Porete wydaje się przy tym postacią szczególną nawet na tle ruchu: wędrowała, rozpowszechniała swoje dzieło i nie należała, o ile wiadomo, do żadnej stałej wspólnoty.

Księga, którą napisała w języku starofrancuskim prawdopodobnie w ostatnich latach XIII wieku, nosi pełny tytuł Le Mirouer des simples ames anienties et qui seulement demourent en vouloir et desir d'amour, czyli „Zwierciadło dusz prostych, unicestwionych, które trwają jedynie w woli i pragnieniu miłości”. Już ten tytuł zawiera cały program. Dusza „prosta” nie jest tu duszą naiwną, lecz niepodzieloną, wolną od wielości zamiarów; dusza „unicestwiona” to taka, która przestała być ośrodkiem własnych dążeń. Zwierciadło zaś, ulubiony gatunek średniowiecznej literatury dydaktycznej, ma pokazać czytelnikowi zarówno jego obecny stan, jak i wzór, do którego mógłby się upodobnić.

Forma dzieła jest dramatyczna. Głównymi rozmówcami są Miłość, Rozum i Dusza, a obok nich pojawiają się inne personifikacje: Cnoty, Wiara, Święty Kościół, Prawda czy Światło. Rozum zadaje pytania, oburza się, domaga wyjaśnień i ostatecznie, w jednej z najbardziej uderzających scen, umiera, nie mogąc pojąć tego, co Miłość mówi o duszy unicestwionej. Proza przeplata się z wierszem, a fragmenty wykładu z lirycznymi wyznaniami. Nie jest to traktat systematyczny w scholastycznym sensie, lecz raczej dialog, który ma przemienić czytelnika, prowadząc go przez kolejne zgorszenia aż do zrozumienia.

Siedem stanów i pożegnanie z cnotami

Centralnym schematem Zwierciadła jest opis siedmiu stanów, które Porete nazywa estres, przez jakie przechodzi dusza na drodze ku Bogu. Pierwszy polega na zachowywaniu przykazań z obawy przed utratą zbawienia. Drugi to podjęcie rad ewangelicznych, czyli dobrowolne wyrzeczenie wykraczające poza nakaz. W trzecim dusza z miłości do dobrych uczynków składa je w ofierze, a zarazem zaczyna łamać własną wolę, by żyć cudzą. Czwarty jest stanem kontemplacyjnego upojenia: dusza, porwana słodyczą miłości, sądzi, że nie ma wyższego daru. Porete uznaje ten stan za piękny, ale zwodniczy, ponieważ dusza wciąż cieszy się czymś jako swoim.

Prawdziwy przełom następuje w stanie piątym. Dusza widzi wtedy jednocześnie własną nicość i nieskończoną dobroć Boga; rozumie, że jej wola, nawet wola czynienia dobra, oddziela ją od Tego, którego kocha. Oddaje więc wolę z powrotem, a wraz z tym oddaniem przestaje istnieć jako odrębny podmiot pragnień. W stanie szóstym, nazywanym chwalebnym, to już nie dusza widzi Boga, lecz Bóg widzi samego siebie w niej. Siódmy stan, chwała pełna, jest zachowany na życie po śmierci i Porete mówi o nim tylko tyle, że nikt nie potrafi go opisać.

Z tego schematu wynika formuła, która najbardziej zaniepokoiła teologów: dusza unicestwiona „żegna się z cnotami”, prent congié aux Vertuz. Łatwo było odczytać ją jako zgodę na moralną obojętność, jakby mistyczka twierdziła, że doskonali mogą czynić, co zechcą. Uważna lektura pokazuje sens inny. Porete nie twierdzi, że dusza przestaje postępować dobrze, ale że przestaje służyć cnotom jako zewnętrznym paniom, którym trzeba posłusznie oddawać trud. Cnoty nadal są w niej obecne, tyle że już nie jako zadanie wykonywane przez wolę, lecz jako naturalny owoc miłości. Sługa, który staje się dzieckiem domu, nie przestaje pracować w ogrodzie, choć przestaje liczyć dniówki.

Podobną strukturę ma rozróżnienie dwóch Kościołów. Porete mówi o „Świętym Kościele Małym”, rządzonym przez Rozum, oraz o „Świętym Kościele Wielkim”, który stanowią dusze unicestwione i który podtrzymuje tamten. Formuła nie musiała oznaczać odrzucenia instytucji, ale w oczach inkwizytorów brzmiała jak podporządkowanie hierarchii prywatnemu oświeceniu. Dla historyka idei ważniejsze jest co innego: autorka próbuje opisać różnicę między religijnością opartą na miarach i zasługach a relacją, w której miara traci sens, bo miłość nie oczekuje wynagrodzenia.

Daleko-Bliski i język unicestwienia

Najbardziej oryginalnym pojęciem Zwierciadła jest być może imię, jakie Porete nadaje Bogu w momentach najwyższego zbliżenia: Loingprès, Daleko-Bliski. Bóg przychodzi do duszy w nagłych przebłyskach, które autorka porównuje do otwarcia się i zamknięcia, i natychmiast odchodzi. Ta przemienność nie jest jednak porażką mistycznego doświadczenia, lecz jego prawdą. Bliskość Boga jest tak wielka, że przekracza wszelką zdolność jej utrzymania, a dalekość tak całkowita, że dusza nie może jej pokonać żadnym wysiłkiem. Słowo złożone z dwóch przeciwieństw oddaje paradoks, którego nie da się rozplątać na drodze argumentacji.

Językiem unicestwienia Porete posługuje się z wyjątkową konsekwencją. Dusza w piątym stanie „nic nie wie, nic nie chce i nic nie ma”, a te trzy negacje stają się refrenem dzieła. Nie chodzi o pustkę psychologiczną ani o zniszczenie osoby, lecz o usunięcie tego, co autorka uważa za jedyną prawdziwą przeszkodę: przywiązania do własnej woli. Wola, nawet pobożna, pozostaje dla niej źródłem oddzielenia, bo zawsze czegoś chce dla siebie, choćby zbawienia lub łaski. Dopiero dusza, która nie chce nawet tego, staje się przestrzenią, w której Bóg może kochać samego siebie.

Ten język ma bliskie pokrewieństwa w literaturze mistycznej tamtego czasu. Hadewijch z Antwerpii, Mechtylda z Magdeburga i inne autorki piszące w językach narodowych posługiwały się słownikiem dworskiej miłości, przemieniając motywy rycerskiej służby i tęsknoty za damą w opis relacji z Bogiem. U Porete Miłość jest postacią żeńską, a dusza nazywana bywa jej ukochaną; zarazem cały aparat dworski zostaje przekroczony, ponieważ kochanka nie ma już niczego, co mogłaby ofiarować. Tradycja fin'amor daje tu jedynie punkt wyjścia, a nie gotową formę.

Proces, milczenie i stos

Losy księgi i jej autorki są dobrze udokumentowane, choć dokumenty pochodzą wyłącznie od strony oskarżenia. Mniej więcej między 1296 a 1306 rokiem biskup Cambrai Gwidon z Colmieu potępił Zwierciadło i kazał spalić je publicznie w Valenciennes w obecności autorki, zakazując jej dalszego rozpowszechniania księgi i głoszenia jej idei. Porete nie podporządkowała się. Przeciwnie, przedłożyła dzieło do oceny trzem duchownym: franciszkaninowi Janowi z Querayn, cystersowi Franconowi z opactwa Villers oraz Godfrydowi z Fontaines, wybitnemu paryskiemu mistrzowi teologii. Ich aprobaty, zachowane w przekładach dzieła, są ostrożne, ale życzliwe; Godfryd miał zalecać, by księgę czytali nieliczni, bo jest trudna.

Około 1308 roku Porete została zatrzymana i przekazana inkwizytorowi Francji, dominikaninowi Wilhelmowi z Paryża, który był zarazem spowiednikiem króla Filipa IV Pięknego. Przez półtora roku odmawiała złożenia przysięgi przed sądem i nie odpowiadała na pytania. To milczenie bywa interpretowane jako konsekwencja jej nauki: dusza unicestwiona nie broni się, ponieważ nie ma już siebie, którą mogłaby bronić. Historycy przestrzegają jednak przed zbyt łatwym odczytaniem, gdyż odmowa przysięgi mogła mieć także motywy prawne i kwestionować kompetencję trybunału.

Wiosną 1310 roku komisja dwudziestu jeden teologów uniwersytetu paryskiego oceniła artykuły wyjęte z księgi i uznała je za heretyckie, a kanoniści orzekli, że autorka jest heretyczką powrotną, ponieważ złamała zakaz biskupa. Prawo przewidywało w takim przypadku przekazanie ramieniu świeckiemu. Małgorzatę Porete spalono 1 czerwca 1310 roku na placu de Grève w Paryżu. Kronikarz zanotował, że zebrany tłum był poruszony jej spokojem i wielu płakało. W tym samym czasie sądzono Guiarda z Cressonessart, który ogłaszał się jej obrońcą i nazywał „aniołem Filadelfii”; ten, wyrzekłszy się poglądów, uniknął śmierci i skazany został na dożywotnie więzienie.

Proces wpisuje się w szersze działania przeciw beginkom i begardom. Sobór w Vienne obradujący w latach 1311 i 1312 potępił w dekrecie Ad nostrum osiem błędów przypisywanych zwolennikom „wolnego ducha”, a część z nich przypomina tezy wyjęte ze Zwierciadła. Dokumenty nie pozwalają stwierdzić, w jakim stopniu ojcowie soboru znali samą księgę. Bez wątpienia jednak los Porete posłużył do skonstruowania obrazu herezji, która dla tekstu jest raczej karykaturą niż streszczeniem.

Anonimowe życie potępionej księgi

Paradoksem tej historii jest to, że stos nie zniszczył dzieła. Zwierciadło krążyło dalej, tyle że bez nazwiska autorki. Przełożono je na łacinę, na włoski i średnioangielski; angielski tłumacz, podpisujący się inicjałami M.N., opatrzył tekst objaśnieniami mającymi bronić jego prawowierności. Księga trafiała do bibliotek kartuzów i innych zakonów kontemplacyjnych, a czytelnicy przypisywali ją różnym autorom, w tym Janowi van Ruusbroecowi albo nieokreślonym świętym mistykom. Jedyny zachowany pełny tekst starofrancuski znajduje się dziś w rękopisie z Chantilly, przechowywanym w Musée Condé.

Dopiero w 1946 roku włoska badaczka Romana Guarnieri rozpoznała w anonimowym traktacie dzieło potępione w 1310 roku, porównując artykuły cytowane w dokumentach procesu z tekstem łacińskim. Jej wydanie z 1965 roku otworzyło nowy etap lektury. Porete przestała być wyłącznie nazwiskiem w kronikach herezji, a stała się jedną z najważniejszych autorek średniowiecznej teologii mistycznej, czytaną obok Eckharta i Ruusbroeca.

Zestawienie z Mistrzem Eckhartem jest zresztą nieprzypadkowe. W latach 1311–1313 Eckhart przebywał w Paryżu, w tym samym konwencie dominikańskim Saint-Jacques, w którym mieszkał Wilhelm z Paryża. Nie mamy dowodu, że czytał Zwierciadło, ale podobieństwa jego późniejszych kazań o ubóstwie duchowym do nauki Porete, zwłaszcza myśl o człowieku, który nic nie chce, nic nie wie i nic nie ma, są na tyle wyraźne, że wielu badaczy uważa kontakt za prawdopodobny. Bez względu na rozstrzygnięcie tego sporu historia obu autorów pokazuje, że mistyka unicestwienia nie była marginalnym wymysłem jednej wędrownej kobiety, lecz należała do centralnych pytań teologii początku XIV wieku.

Zwierciadło dusz prostych pozostaje tekstem trudnym, a jego trudność nie wynika z zawiłości pojęć, tylko z radykalizmu żądania. Porete nie obiecuje duszy nagrody ani wyższego statusu; wymaga od niej rezygnacji nawet z pragnienia doskonałości. To, że kobieta bez reguły i bez urzędu odważyła się sformułować takie żądanie w języku ludowym i nie wycofała się z niego przed sądem, czyni jej księgę jednym z najmocniejszych świadectw średniowiecznej wolności ducha, rozumianej nie jako swawola, lecz jako całkowite wydanie siebie.