Pieczęć Ordo Theia Philosophia

Modlitwa Jezusowa – praktyka

Modlitwa Jezusowa według hezychastów i *Filokalii*: formuła „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym”, czotki, niskie siedzisko Grzegorza Synaity, połączenie z oddechem według Nicefora i trzy stopnie modlitwy – ustna, umysłu i serca – opisane przez Teofana Pustelnika.

Wołanie w jednym zdaniu

Modlitwa Jezusowa to nieustanne powtarzanie krótkiej formuły: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym”. Po grecku brzmi ona Kyrie Iesou Christe, Hyie tou Theou, eleeson me, a w cerkiewnosłowiańskim Gospodi Iisuse Christe, Syne Bożij, pomiłuj mja griesznago. Droga, która z niej wyrosła, nosi nazwę hezychazmu, od greckiego hesychia, „cisza, pokój”. Jej celem jest modlitwa nieustanna, o której pisze Paweł: „nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,17), aż wołanie przestaje być czynnością wykonywaną od czasu do czasu i staje się stałym stanem serca.

W centrum formuły stoi imię. Hezychaści wzywali go w duchu słów Dziejów Apostolskich, że „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Druga połowa, prośba o zmiłowanie, powtarza wołanie niewidomego spod Jerycha: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną” (Mk 10,47), i modlitwę celnika: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” (Łk 18,13). Ojcowie dopuszczali formy krótsze, aż do samego „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”, i dłuższe; radzili jednak, by po wybraniu jednej nie zmieniać jej co dzień.

Mistrzowie metody

Wezwanie imienia Jezusa zalecali już mnisi pustyni egipskiej i synajskiej. W XIII i XIV wieku na Athosie wyrosła z niego metoda opisana przez Nicefora Hezychastę i Grzegorza Synaitę, a sensu tej metody bronił Grzegorz Palamas w Triadach w obronie świętych hezychastów. Nicefor uczy, by usiąść, skupić umysł i wprowadzić go drogą oddechu, którą powietrze wchodzi do serca, zmuszając go, by zstąpił tam z wdychanym powietrzem; a gdy się w sercu utrwali, nie pozostawiać go milczącym i bezczynnym, lecz dawać mu nieustannie modlitwę: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. Kto nie potrafi wejść do serca, ma wygnać wszystkie myśli z rozważającej władzy w piersi i na ich miejsce postawić tę samą modlitwę. Kallist i Ignacy Ksantopulowie w Stu rozdziałach dla hezychastów opisali dokładnie połączenie słów z oddechem.

Najważniejszym zbiorem tych tekstów jest Filokalia, wydana w Wenecji w 1782 roku przez Nikodema Hagiorytę i Makarego z Koryntu. Słowiański przekład Paisjusza Wieliczkowskiego, Dobrotolubije (1793), przyniósł tę naukę na Ruś. W XIX wieku anonimowe Opowieści pielgrzyma pokazały ją w drodze: starzec daje wędrowcowi czotki i każe odmawiać modlitwę najpierw trzy tysiące razy dziennie, potem sześć tysięcy, wreszcie dwanaście tysięcy razy, aż modlitwa zaczyna płynąć sama. Później pielgrzym, czytając Dobrotolubije, uczy się łączyć słowa modlitwy z biciem serca.

Miedzioryt emblematyczny: pod drzewem śpi na ziemi kobieta wsparta na ramieniu, a przy niej stoi serce z otwartym okiem; nadchodzi uskrzydlony chłopiec z aureolą i przykłada palec do ust, jakby nakazywał ciszę. Pod obrazem napis Cordis vigilia, werset Ego dormio, et cor meum vigilat, łaciński dwuwiersz i numer 36
Czuwanie serca: „Ja śpię, ale serce moje czuwa” (Pnp 5,2) – werset, którym mistrzowie modlitwy serca opisują modlitwę trwającą nawet we śnie. Emblemat z zachodniej, łacińskiej szkoły duchowości, nie z „Filokalii”: Benedictus van Haeften, „Schola cordis”, Antwerpia 1635, emblemat 36. Domena publiczna, skan Duke University Libraries (archive.org). · dotknij, aby powiększyć

Czotki, miejsce i postawa

Czotki, po grecku komboskini, to wełniany sznur z węzłami, zwykle po trzydzieści trzy, pięćdziesiąt lub sto, zakończony krzyżem. Trzyma się je w lewej dłoni, aby prawa była wolna do znaku krzyża, i przesuwa jeden węzeł przy każdym wezwaniu. Przed ikoną albo krzyżem pali się lampka. Ćwiczy się o stałej porze, rano przed zajęciami i wieczorem przed snem.

Grzegorz Synaita podaje postawę dokładnie: siedząc od świtu na siedzisku wysokim na piędź, zmuś umysł, by zstąpił z głowy do serca, i trzymaj go tam; z głową z wysiłkiem pochyloną w dół, mimo bólu w piersi, barkach i karku, wołaj wytrwale umysłem albo duszą: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”. Każe też powściągać oddech, by nie oddychać swobodnie, bo powietrze wydychane z serca zaciemnia umysł i rozprasza myśli. Gdy jedna połowa formuły znuży, radzi przejść na drugą: raz „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”, raz „Synu Boży, zmiłuj się nade mną”, ale bez częstej zmiany, aby umysł nie przywykł do przeskakiwania.

Tradycja wymaga, by praktykujący miał ojca duchowego, któremu opowiada o swojej modlitwie. Nicefor pisze, że tego daru dostępuje się zazwyczaj przez naukę, i każe szukać nieomylnego przewodnika; dopiero gdy go nie ma, odsyła do własnej metody, wołania do Boga ze skruchą i łzami. Pielgrzym otrzymuje każdą kolejną liczbę wezwań od starca i dopiero na jego słowo przechodzi dalej; ta sama zasada obowiązuje każdego, kto podejmuje modlitwę.

Przebieg modlitwy

Na początek wystarcza kwadrans rano i kwadrans wieczorem, stale o tej samej porze.

  1. Stań przed ikoną, uczyń znak krzyża, pokłoń się i pomódl krótko o dar modlitwy.
  2. Usiądź na niskim stołku, pochyl lekko głowę ku piersi i weź czotki w lewą dłoń.
  3. Odmawiaj formułę półgłosem, wyraźnie i powoli, przesuwając jeden węzeł przy każdym wezwaniu.
  4. Trzymaj uwagę w słowach modlitwy; gdy pojawi się myśl albo obraz, nie rozmawiaj z nim, tylko wróć do imienia.
  5. Gdy słowa ustne staną się płynne, przejdź do szeptu, a potem do modlitwy w umyśle, bez przyspieszania tempa.
  6. Łącz modlitwę z oddechem: przy wdechu mów w umyśle „Panie Jezu Chryste, Synu Boży”, przy wydechu „zmiłuj się nade mną grzesznym”, oddychając spokojnie i powściągliwie.
  7. Sprowadzaj umysł z głowy ku piersi, w okolicę serca, i trzymaj go tam przy słowach, nie tworząc żadnych wyobrażeń.
  8. Gdy pierwsza połowa formuły znuży, przejdź na drugą, jak radzi Grzegorz Synaita.
  9. Zakończ pokłonem, krótką modlitwą dziękczynną i znakiem krzyża, a w dzienniku zapisz datę, godzinę, czas trwania i liczbę odmówionych sznurów.

Od ust do serca

Teofan Pustelnik, biskup rosyjski XIX wieku, którego listy zebrał igumen Chariton z Wałaamu w antologii Sztuka modlitwy, opisuje trzy stopnie tej modlitwy. Najpierw jest ona ustna: słowa wymawia się ustami, a uwaga często od nich odchodzi. Potem staje się modlitwą umysłu: słowa trwają w myśli, a uwaga zatrzymuje się przy nich coraz dłużej. Wreszcie umysł zstępuje do serca i modlitwa staje się modlitwą serca: umysł stoi przed Bogiem w sercu i modli się sam, w każdej chwili, także przy pracy. Teofan nazywa ten stan modlitwą samoistną.

Hezychaści przestrzegają przed szukaniem tego trzeciego stopnia przed czasem. Ciepło w piersi, łzy czy poczucie światła mogą się pojawić, ale nie są miarą drogi i nie należy do nich przylegać. Grzegorz Palamas bronił nauki, że światło oglądane przez świętych w modlitwie jest światłem Taboru, niestworzoną energią Boga, a nie wytworem umysłu; dla modlącego się miarą jest jednak nie światło, lecz przemiana życia: cichość, cierpliwość i miłość bliźniego.

Bez obrazów

Tradycja wschodnia wymaga w tej modlitwie umysłu wolnego od obrazów. Grzegorz Synaita każe nie lękać się nieczystych myśli przybierających w umyśle różne postaci, a nawet na obrazy rzeczy dobrych nie zwracać uwagi, tylko wzywać Pana Jezusa z umysłem zamkniętym w sercu i niewidzialnie „smagać” je imieniem Bożym; obraz, który umysł sam tworzy, staje między nim a Tym, którego wzywa. Uwaga ma pozostać w słowach modlitwy i w sercu. Tak samo postępuje się z myślami: Ojcowie każą je odcinać imieniem Jezusa już przy pierwszym poruszeniu, zanim umysł zacznie z nimi rozmawiać.

Ignacy Branczaninow ostrzegał, by metody cielesnej, z niskim siedziskiem i powściąganiem oddechu, nie stosować bez kierownictwa, bo istotą modlitwy jest uwaga i skrucha, a nie postawa ciała. Palamas mówi to samo od drugiej strony: pomoce ciała przydają się zwłaszcza początkującym, by zebrać umysł rozproszony na zewnątrz i wprowadzić go do wnętrza.

Modlitwa Jezusowa wyrasta z życia Kościoła: z sakramentów, z lektury Pisma i z postu. Tam ma swoje miejsce, a codzienne porcje modlitwy łączą się z nabożeństwami, z lekturą Psałterza i z regułą modlitewną, którą wyznacza ojciec duchowy.

Modlitwa w ciągu dnia

Gdy poranne i wieczorne ćwiczenie stanie się stałe, modlitwa zaczyna wracać w ciągu dnia: w drodze, przy pracy, przed rozmową, w kolejce. Mnisi uczyli, by przyzwyczajać się do niej przy każdej czynności, aż ręce pracują, a umysł i serce trwają przy imieniu. Krótkie wezwanie przed posiłkiem i przy przejściu od jednego zajęcia do drugiego łączy rozproszone godziny w jedną nić.

Czotki nosi się przy sobie i sięga po nie w drodze i w nocy, gdy sen nie przychodzi. Na dalszą drogę czyta się źródła: wybór z Filokalii, zwłaszcza Nicefora, Grzegorza Synaitę i Ksantopulów, Opowieści pielgrzyma i Sztukę modlitwy z listami Teofana. Wszystkie powtarzają tę samą radę: modlić się prosto i wytrwale, wołać imienia z uwagą i skruchą i nie szukać niczego poza samą modlitwą.