William Law i Duch modlitwy
William Law, autor Poważnego wezwania do pobożnego i świętego życia, najpierw uczył Anglię surowej, rozumnej pobożności, a potem przeszedł do mistyki modlitwy serca i Boga, który jest samą miłością, czerpiąc z Böhmego i tracąc przez to uznanie Johna Wesleya.

Nonjuror w Putney i King’s Cliffe
William Law urodził się w 1686 roku w King’s Cliffe w hrabstwie Northamptonshire, w rodzinie kupieckiej. Studiował w Emmanuel College w Cambridge, gdzie uzyskał stopnie akademickie i stanowisko fellow, przyjął także święcenia diakonatu w Kościele anglikańskim. Jego kariera uniwersytecka i kościelna urwała się w 1714 roku, gdy po wstąpieniu na tron Jerzego I odmówił złożenia przysięgi wierności nowej dynastii i wyrzeczenia się Stuartów. Należał odtąd do nonjurors, duchownych, którzy z powodów sumienia nie uznali porządku ustanowionego po rewolucji 1688 roku i przez to utracili urzędy oraz dochody.
Ta decyzja określiła jego dalsze życie. Law nie mógł objąć parafii ani wykładać, utrzymywał się więc jako nauczyciel domowy. Od lat dwudziestych mieszkał w Putney pod Londynem, w domu Edwarda Gibbona, dziadka historyka, którego syna kształcił. Historyk Edward Gibbon wspominał później tę postać z mieszanką szacunku i ironii, uznając Lawa za człowieka wybitnego umysłu, choć skłonnego do przesady. Około 1740 roku Law powrócił do King’s Cliffe, gdzie wraz z dwiema zamożnymi kobietami, Hester Gibbon i Elizabeth Hutcheson, prowadził skromne gospodarstwo poświęcone modlitwie i dobroczynności. Zakładali szkoły, rozdawali żywność i ubrania, a dzień układał się wedle stałego porządku nabożeństw. Sąsiedzi nie zawsze przyjmowali tę dobroczynność z wdzięcznością, bo hojne rozdawnictwo przyciągało do wsi żebraków z okolicy i budziło skargi miejscowych. Law trwał jednak przy przekonaniu, że jałmużna nie powinna być uzależniona od zasług obdarowanego, skoro i łaska Boża nie zależy od zasług człowieka. Zmarł w King’s Cliffe w 1761 roku.
Ta biografia ma dla zrozumienia jego mistyki znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać. Pozbawiony urzędu, nie musiał bronić instytucji ani dostosowywać się do oczekiwań biskupów i patronów; zachował przy tym głęboką lojalność wobec liturgii i sakramentów Kościoła anglikańskiego. Jego droga od moralisty do mistyka dokonała się na marginesie, w domowym zaciszu, z dala od uniwersytetu, lecz bez zerwania z tradycją, w której się wychował.
„Poważne wezwanie” i pobożność rozumu
Pierwszą sławę przyniosły Lawowi pisma polemiczne, w których bronił autorytetu Kościoła przeciw biskupowi Benjaminowi Hoadly’emu i przeciw deistom. Jednak dziełem, które zapewniło mu miejsce w historii angielskiej duchowości, był A Serious Call to a Devout and Holy Life z 1729 roku, poprzedzony o trzy lata traktatem A Practical Treatise upon Christian Perfection. Teza Poważnego wezwania jest prosta i bezlitosna: jeśli ktoś uznaje prawdę chrześcijaństwa, nie może żyć tak, jakby religia była niedzielnym dodatkiem. Każda czynność dnia, od wstawania po rozporządzanie pieniędzmi, ma być podporządkowana Bogu, a niekonsekwencja ludzi deklarujących wiarę jest po prostu nierozumna.
Law prowadzi ten wywód nie przez spekulację, lecz przez portrety. Na kartach książki występują postaci o klasycznych imionach, zarysowane z satyrycznym wdziękiem: Flavia, pobożna w kościele, a próżna w życiu, i jej siostra Miranda, która całą codzienność uczyniła ćwiczeniem miłości i umiarkowania. Te charakterystyki, pisane w duchu moralistyki Teofrasta i La Bruyère’a, czynią książkę czytelną także dla tych, którzy nie interesowali się teologią. Rozdziały o modlitwie w stałych godzinach dnia, o pokorze, o wstawiennictwie i o rachunku sumienia tworzą swego rodzaju regułę dla świeckich, przypominającą monastyczne horarium.
Wpływ książki był ogromny. Samuel Johnson wyznał, wedle relacji Boswella, że lektura Poważnego wezwania w Oksfordzie była pierwszą okazją, przy której zaczął myśleć o religii na serio. Bracia John i Charles Wesleyowie czytali Lawa w latach oksfordzkiego „Świętego Klubu” i odwiedzali go w Putney, traktując jako przewodnika. Wczesny metodyzm, z jego metodycznym porządkiem dnia i nieufnością wobec światowych rozrywek, w niemałym stopniu wyrastał z tej lektury.
Spotkanie z Böhmem
Na początku lat trzydziestych Law zaczął czytać pisma Jakuba Böhmego w angielskich przekładach z XVII wieku. Biografowie zgodnie uznają tę lekturę za przełom, choć jej dokładny początek i okoliczności znane są głównie z późniejszych relacji. Nie chodzi tu o przegląd teozofii niemieckiego szewca, lecz o to, co Law z niej wziął: przekonanie, że prawdziwe chrześcijaństwo nie jest przede wszystkim zbiorem twierdzeń i obowiązków, lecz narodzinami Chrystusa w duszy, a zbawienie jest nie tyle wyrokiem sądowym, co uzdrowieniem natury. Dawny moralista rozumu zaczął pisać o pragnieniu, o woli, o ogniu miłości i o „ziarnie nieba” ukrytym w każdym człowieku.
Zmiana nie była zerwaniem z wcześniejszą surowością, lecz jej przemianą. W Poważnym wezwaniu motywem pobożności była konsekwencja; w późnych pismach staje się nim tęsknota, której człowiek nie wytwarza, lecz odkrywa w sobie jako ślad Boga. Pierwszym wyraźnym śladem nowego kierunku było An Appeal to All that Doubt, or Disbelieve the Truths of the Gospel z 1740 roku, w którym Law tłumaczył deistom, że rozum nie może sam z siebie dosięgnąć Boga, bo Bóg jest obecny w duszy wcześniej niż wszelkie rozumowanie.
Duch modlitwy i Duch miłości
Dojrzały wyraz tej mistyki przynoszą dwa traktaty: The Spirit of Prayer, wydany w dwóch częściach w latach 1749–1750, i The Spirit of Love, wydany w dwóch częściach w latach 1752–1754. Oba mają formę wykładu przechodzącego w dialog, w którym uczniowie o mówiących imionach – Theophilus, Academicus, Rusticus, Eusebius – zadają pytania, a nauczyciel cierpliwie prowadzi ich od pojęć do doświadczenia. Forma ta nie jest ozdobnikiem: Law chce pokazać, że ta sama prawda wygląda inaczej dla uczonego, dla prostego człowieka i dla tego, kto już się modli.
Modlitwa w rozumieniu późnego Lawa nie polega przede wszystkim na wypowiadaniu słów ani na odmawianiu przepisanych formuł, choć tych nie odrzuca. Jest zwróceniem się całej woli ku Bogu, nieustannym pragnieniem serca, które szuka swojego źródła. Duch modlitwy to stan, w którym dusza przestaje żyć sobą i wyciąga się ku temu, z czego wyszła. Law twierdzi, że taki stan jest możliwy dla każdego, bo pragnienie Boga jest wpisane w naturę człowieka i tylko przysypane popiołem namiętności. Nie trzeba zatem szukać Boga daleko; trzeba przestać uciekać przed Nim w sobie.
The Spirit of Love rozwija główną tezę teologiczną tej mistyki: Bóg jest wyłącznie miłością i nie ma w Nim gniewu. Gniew, o którym mówi Pismo, nie jest uczuciem Boga wobec grzesznika, lecz stanem samego stworzenia, które odwróciło się od miłości i doznaje jej jako ognia. Piekło nie jest więc karą nakładaną z zewnątrz, lecz naturalnym skutkiem życia bez Boga, a odkupienie polega nie na przebłaganiu rozgniewanego Ojca, lecz na przywróceniu w człowieku zdolności do przyjęcia miłości. Ten wątek Law przejął z Böhmego, ale wyłożył go językiem jasnym, oszczędnym i spokojnym, zupełnie innym niż gęsta symbolika niemieckiego źródła.
W tym samym okresie Law ogłosił The Way to Divine Knowledge z 1752 roku, pomyślane jako przygotowanie czytelników do nowego angielskiego wydania Böhmego. Książka ostrzega przed lekturą teozofa jako źródła ciekawych spekulacji o naturze i kosmosie. Według Lawa pisma te mają sens tylko dla kogoś, kto już szuka odrodzenia i chce zrozumieć, co dzieje się w jego własnej duszy; dla ciekawego intelektu staną się kolejną zabawką. Takie zastrzeżenie dobrze oddaje jego postawę: spekulacja była dla niego dopuszczalna jedynie jako służebnica modlitwy.
Krytycy zauważali, że taka nauka osłabia klasyczne rozumienie ofiary Chrystusa jako zadośćuczynienia; zwolennicy widzieli w niej powrót do wschodniochrześcijańskiej intuicji zbawienia jako uzdrowienia i przebóstwienia. Law sam nie przedstawiał się jako nowator, lecz jako ktoś, kto przypomina zapomnianą prawdę o Bogu, który z samej swej natury nie może chcieć niczego innego niż dobra stworzeń.
Zerwanie z Wesleyem
Relacja z Wesleyem, zaczęta od podziwu, przeszła przez dwa kryzysy. Pierwszy nastąpił w 1738 roku, po przeżyciu, które Wesley nazwał przemianą serca. W listach do Lawa z maja tego roku zarzucił dawnemu nauczycielowi, że nie pouczył go o usprawiedliwieniu przez samą wiarę, lecz trzymał go pod jarzmem wysiłku moralnego. Law odpowiedział chłodno, przypominając, że nie był kierownikiem duchowym Wesleya i nie może odpowiadać za to, czego ten w jego pismach nie zauważył. Wymiana listów pokazuje dwa odmienne temperamenty: ewangeliczną pewność nawrócenia i spokojną, długą drogę wewnętrzną.
Drugi kryzys miał charakter doktrynalny i dotyczył właśnie Böhmego. W 1756 roku Wesley ogłosił obszerny list otwarty do Lawa, w którym zarzucił mu porzucenie Pisma na rzecz mętnej filozofii, spekulacje o naturze Boga, które uważał za niebiblijne, oraz naukę o Bogu pozbawionym gniewu, którą uznał za podważającą powagę grzechu i sądu. Wesley pisał z przekonaniem, że dawny mistrz zbłądził, a jego późne prace mogą zwieść wiernych z drogi prostej wiary. Law, wówczas już w podeszłym wieku, nie wdał się w polemikę.
Spór ten dotyczył czegoś więcej niż osobistych urazów. Metodyzm budował się na nauce o nawróceniu i usprawiedliwieniu, która wymagała Boga jako sędziego i Chrystusa jako tego, który zadośćuczynił sprawiedliwości. Mistyka Lawa przenosiła ciężar ku wewnętrznemu odrodzeniu i rozumiała Boga jako miłość niezdolną do gniewu. Obaj autorzy chcieli prawdziwej świętości życia, ale wyobrażali sobie jej źródło inaczej.
Po śmierci Lawa jego późne pisma czytano w kręgach, które w Anglii szukały duchowości wewnętrznej poza głównymi nurtami. Jego nazwisko wiąże się także z angielskim wydaniem dzieł Böhmego ogłoszonym w latach 1764–1781, zwanym zwyczajowo „wydaniem Lawa”, choć przygotowali je inni na podstawie siedemnastowiecznych przekładów. Przez kolejne stulecia Poważne wezwanie pozostawało klasyką pobożności anglikańskiej, podczas gdy Duch modlitwy i Duch miłości krążyły jako lektura dla mniejszego grona. Oba nurty jego twórczości należą jednak do jednej biografii: człowieka, który zaczął od żądania, by wiarę traktować poważnie, a skończył na przekonaniu, że najpoważniejszą rzeczą w religii jest miłość, której nie można wymusić, a jedynie przyjąć.
