Ryszard od św. Wiktora i sześć stopni kontemplacji
Ryszard od św. Wiktora, przeor paryskiego opactwa kanoników regularnych, jako pierwszy ułożył kontemplację w uporządkowaną, szkolną klasyfikację sześciu rodzajów, prowadzącą od wyobraźni przez rozum aż do ekstatycznego wyjścia umysłu poza siebie, które nazywał excessus mentis.

Szkocki kanonik w Paryżu
O życiu Ryszarda wiadomo niewiele. Nekrolog opactwa św. Wiktora i późniejsza tradycja określają go jako Szkota, natione Scotus, co może oznaczać pochodzenie ze Szkocji, choć w średniowiecznej łacinie słowo to nie zawsze było jednoznaczne. Do paryskiego opactwa kanoników regularnych św. Augustyna wstąpił prawdopodobnie w latach czterdziestych XII wieku, w okresie, gdy szkoła wiktoryńska była jednym z najważniejszych ośrodków intelektualnych Europy. W 1159 roku został podprzeorem, w 1162 przeorem, a zmarł w 1173 roku. Jego przeorstwo przypadło na trudne lata, w których opactwem kierował opat Ernizjusz, oskarżany o złe zarządzanie; Ryszard musiał lawirować między lojalnością wobec przełożonego a troską o wspólnotę.
Szkoła wiktoryńska łączyła dwa światy, które później się rozeszły: klasztorną kulturę lektury i modlitwy oraz szkolną kulturę nauczania i dyskusji. Kanonicy regularni żyli według reguły, śpiewali oficjum, ale prowadzili też szkołę otwartą dla studentów z zewnątrz. Ryszard jest typowym produktem tej syntezy. Jego pisma mają w sobie coś z wykładu: definicje, podziały, systematyczne wyliczenia. Zarazem ich przedmiotem jest doświadczenie, które z natury wymyka się systematyzacji. Na tym napięciu polega oryginalność jego dorobku.
Spośród licznych dzieł Ryszarda, obejmujących komentarze biblijne, traktaty dogmatyczne, w tym ważne De Trinitate, oraz pisma egzegetyczne, największy wpływ wywarły dwa traktaty o kontemplacji, nazwane w średniowiecznej tradycji od imienia najmłodszego syna Jakuba: Beniamin mniejszy i Beniamin większy.
Rodzina Jakuba jako mapa duszy
Beniamin mniejszy, znany też jako De duodecim patriarchis lub Liber de praeparatione animi ad contemplationem, jest alegorycznym odczytaniem historii rodziny Jakuba z Księgi Rodzaju. Każda postać odpowiada w nim władzy lub cnocie duszy. Dwie żony patriarchy, Rachel i Lea, to rozum i uczucie, dwie podstawowe siły duchowe. Ich służące, Bilha i Zilpa, to wyobraźnia, która służy rozumowi, i zmysłowość, która służy uczuciu. Dzieci tych czterech kobiet są cnotami i stanami wewnętrznymi, które rodzą się kolejno w miarę postępów duchowych.
Najważniejsze są dwie ostatnie narodziny. Józef, pierwszy syn Racheli, oznacza discretio, rozeznanie, zdolność do poznania samego siebie i do oceny własnych poruszeń. Beniamin, drugi syn Racheli, oznacza kontemplację. Ryszard przywiązuje wielką wagę do szczegółu biblijnego: Rachel umiera przy narodzinach Beniamina. Rozum, czytamy, umiera w chwili, gdy rodzi się kontemplacja, ponieważ w najwyższym oglądzie umysł przekracza własne możliwości i nie może już działać według swoich zwykłych praw. Nie jest to pogarda dla rozumu, lecz opis jego granicy: ten, kto chce dojść do kontemplacji, musi najpierw w pełni rozwinąć rozum, aby potem doświadczyć, jak jest on przekraczany.
Ta alegoria ma wyraźnie pedagogiczny charakter. Pokazuje, że kontemplacja nie jest darem zawieszonym w próżni, lecz owocem długiego wychowania całej osoby. Zanim narodzi się Beniamin, muszą narodzić się wszyscy inni synowie: bojaźń, ból, nadzieja, miłość, radość, gniew na grzech, wstyd i wiele innych. Dusza, która chciałaby od razu przejść do oglądu Boga z pominięciem tych etapów, buduje na piasku.
Myślenie, rozważanie i ogląd
Beniamin większy, zwany też De gratia contemplationis lub De arca mystica, jest traktatem bardziej systematycznym. Ryszard posługuje się w nim obrazem Arki Przymierza z Księgi Wyjścia, której poszczególne części, wymiary i ozdoby odczytuje jako elementy drogi kontemplacyjnej. Zanim jednak przejdzie do arki, wprowadza rozróżnienie trzech aktów umysłu, które stało się klasyczne.
Pierwszym jest cogitatio, myślenie, czyli swobodne błądzenie umysłu od jednego przedmiotu do drugiego, bez celu i bez skupienia. Drugim jest meditatio, rozważanie, czyli wysiłek umysłu skupionego na jednym przedmiocie i badającego go z trudem. Trzecim jest contemplatio, ogląd, w którym umysł bez wysiłku obejmuje przedmiot jednym spojrzeniem. Ryszard ilustruje to porównaniem: myślenie jest jak krążenie ptaka bez celu, rozważanie jak żmudne wspinanie się, a kontemplacja jak swobodny lot. Jego definicja kontemplacji, często przytaczana w późniejszych traktatach, określa ją jako swobodne i przenikliwe spojrzenie umysłu, zawieszone w podziwie nad widokami mądrości.
W tym rozróżnieniu tkwi coś więcej niż psychologia. Ryszard sugeruje, że kontemplacja nie jest kwestią dodatkowej informacji, lecz innego sposobu widzenia. Ten sam przedmiot może być przedmiotem myślenia, rozważania lub kontemplacji, w zależności od tego, w jaki sposób umysł się do niego odnosi.
Sześć rodzajów kontemplacji
Najważniejszą częścią Beniamina większego jest klasyfikacja sześciu rodzajów kontemplacji. Ryszard porządkuje je według dwóch kryteriów: władzy, w której kontemplacja się dokonuje, oraz zasady, według której przebiega. Pierwszy rodzaj dokonuje się w wyobraźni i według samej wyobraźni: to podziw nad widzialnym światem, nad pięknem i różnorodnością stworzeń. Drugi dokonuje się w wyobraźni, ale według rozumu: umysł dostrzega w rzeczach widzialnych porządek i przyczyny. Trzeci dokonuje się w rozumie według wyobraźni: przez podobieństwo rzeczy widzialnych umysł wznosi się do niewidzialnych. Czwarty dokonuje się w rozumie według samego rozumu: umysł ogląda rzeczywistości niewidzialne, takie jak dusza czy aniołowie, bez pomocy obrazów.
Dwa ostatnie rodzaje przekraczają rozum. Piąty jest ponad rozumem, ale nie przeciw niemu: dotyczy prawd, które rozum przyjmuje z objawienia, choć sam nie mógłby do nich dojść, na przykład jedności Boga. Szósty jest ponad rozumem i wydaje się być wbrew niemu: dotyczy tajemnic takich jak Trójca, w której jedność i troistość zdają się wykluczać, a jednak są przyjmowane w wierze. Te dwa najwyższe rodzaje Ryszard łączy z dwoma cherubinami nad przebłagalnią Arki, zwróconymi ku sobie i ku miejscu, z którego Bóg przemawia.
Obraz arki nie jest tu dekoracją, lecz rusztowaniem całego wykładu. Drewno, z którego zbudowano skrzynię, odpowiada w lekturze Ryszarda pierwszemu rodzajowi kontemplacji, złote pokrycie drugiemu, złoty wieniec okalający arkę trzeciemu, a przebłagalnia, płyta przykrywająca skrzynię, czwartemu. Dopiero cherubini nad nią wyobrażają dwa najwyższe stopnie. Czytelnik, który pamiętał biblijny opis sprzętu przybytku, otrzymywał w ten sposób gotową mapę, na której mógł umieścić każde własne doświadczenie modlitwy. Wiktoryńska pedagogika chętnie posługiwała się takimi obrazami-schematami, ale u Ryszarda służą one przede wszystkim rozróżnianiu jakości poznania, nie zaś porządkowaniu wiedzy.
Klasyfikacja ta ma charakter wyraźnie szkolny i była przez to łatwa do zapamiętania i przekazywania. Zarazem nie jest tylko sztucznym schematem. Ryszard podkreśla, że kontemplacja może zaczynać się od każdego poziomu, że niższe rodzaje nie są pogardzane, lecz stanowią prawdziwą drogę do wyższych, i że całość jest darem łaski, nie wynikiem techniki. Dodaje do tego naukę o trzech sposobach kontemplacji: rozszerzeniu umysłu, dilatatio mentis, które jest owocem ludzkiego wysiłku; wzniesieniu umysłu, sublevatio mentis, w którym łaska wspiera ludzkie siły; i wyjściu umysłu poza siebie, alienatio lub excessus mentis, w którym działa już tylko łaska. To ostatnie jest szczytem drogi: dusza zapomina o sobie i o wszystkim, co stworzone, przeniesiona w ogląd Boga.
Cztery stopnie gwałtownej miłości
Ryszard nie był jednak tylko teoretykiem poznania kontemplacyjnego. W krótkim, ale niezwykle intensywnym traktacie De quattuor gradibus violentae caritatis opisuje drogę miłości, która podobnie jak kontemplacja prowadzi do wyjścia poza siebie. Miłość jest tu gwałtowna w sensie dosłownym: zadaje ranę, wiąże, osłabia, aż wreszcie doprowadza do omdlenia. Ryszard nazywa te cztery stopnie miłością raniącą, wiążącą, omdlewającą i ustającą, a zarazem charakteryzuje ją jako nieprzezwyciężoną, nierozerwalną, jedyną i nienasyconą.
Śmiałość tego tekstu polega na tym, że Ryszard używa języka miłości ludzkiej, nawet w jej formach chorobliwych i obsesyjnych, aby opisać miłość Boga. Dusza na najwyższym stopniu nie może myśleć o niczym innym, traci zdolność działania, jest jakby pozbawiona siebie. Ale w ostatnim zwrocie traktatu ten stan zostaje przemieniony: dusza, która umarła dla siebie w Bogu, wraca do świata, aby na wzór Chrystusa służyć bliźnim. Ekstaza nie jest więc końcem, lecz przejściem do nowego życia, w którym miłość Boga i miłość bliźniego stają się jednym.
Ten, który w kontemplacji był więcej niż człowiekiem
Wpływ Ryszarda na późniejszą mistykę był ogromny. Bonawentura czytał go uważnie i przejął wiele z jego terminologii. Anonimowemu autorowi Obłoku niewiedzy przypisuje się średnioangielską przeróbkę Beniamina mniejszego w języku angielskim, a sama klasyfikacja sześciu rodzajów kontemplacji powracała w podręcznikach duchowości przez całe późne średniowiecze. Ryszard stał się autorytetem, na który powoływano się, gdy chciano mówić o kontemplacji w sposób precyzyjny i uporządkowany.
Najbardziej znanym hołdem jest jednak wzmianka w Boskiej komedii. W dziesiątej pieśni Raju, w niebie Słońca, gdzie przebywają duchy mędrców, Dante umieszcza Ryszarda obok Izydora z Sewilli i Bedy, a Tomasz z Akwinu, przedstawiając go, mówi, że w kontemplacji był więcej niż człowiekiem. To sformułowanie dobrze oddaje to, czym Ryszard był dla średniowiecza: nie tyle oryginalnym myślicielem w nowoczesnym sensie, ile mistrzem, który nadał językowi kontemplacji precyzję i porządek, nie gubiąc przy tym poczucia, że jej szczyt jest darem przekraczającym wszelkie klasyfikacje.
Dziedzictwo Ryszarda zawiera pewien paradoks. Jego klasyfikacje, przejęte przez kolejne pokolenia, mogły sprzyjać przekonaniu, że kontemplacja jest czymś, co można zmapować i zaplanować. Sam Ryszard nie miał takich złudzeń. Najwyższy rodzaj oglądu był dla niego zawsze excessus, wyjściem poza miarę, a więc czymś, czego żaden schemat nie może w pełni uchwycić. Jego systematyczność służyła nie temu, by kontemplację opanować, lecz temu, by przygotować duszę na chwilę, w której wszelkie podziały przestają obowiązywać.
