Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Mistyka chrześcijańska

Jan Klimak i Drabina raju

Napisana na Synaju Drabina raju Jana Klimaka ujęła całe życie duchowe w obraz trzydziestu szczebli prowadzących od wyrzeczenia się świata do miłości i stała się podręcznikiem bizantyjskiego monastycyzmu, czytanym w refektarzach, komentowanym przez stulecia i bogato ilustrowanym w rękopisach i ikonach.

Ikona „Drabina boskiego wstępowania” z XII wieku, monaster św. Katarzyny na Synaju – domena publiczna
Ikona „Drabina boskiego wstępowania” z XII wieku, monaster św. Katarzyny na Synaju – domena publiczna · Wikimedia Commons

Mnich spod góry Mojżesza

Autor Drabiny jest znany przede wszystkim z przydomka, który zawdzięcza swojemu dziełu: Klimak, po grecku Klimakos, to po prostu „ten od drabiny”. Nazywano go także Janem Scholastykiem, co może wskazywać na wykształcenie retoryczne lub prawnicze zdobyte przed wstąpieniem do klasztoru. Krótki żywot, przypisywany mnichowi Danielowi z Raity, opowiada, że przybył na Synaj jako szesnastolatek, przez kilkanaście lat był uczniem starca, a po jego śmierci przez około czterdzieści lat żył jako pustelnik w miejscu zwanym Tola, kilka kilometrów od klasztoru u stóp góry Mojżesza. Pod koniec życia został wybrany na przełożonego wspólnoty synajskiej.

Daty życia Jana są niepewne. Starsza tradycja umieszczała go w VI wieku, nowsze propozycje przesuwają jego działalność na pierwszą połowę VII wieku, a śmierć – na około 650 rok. Rozbieżności wynikają z tego, że żywot nie podaje dat, a identyfikacje osób wymienionych w źródłach są dyskusyjne. Pewne jest, że Jan należał do środowiska klasztoru, który dziś nosi imię świętej Katarzyny, ufundowanego przez cesarza Justyniana w połowie VI wieku, i że jego dzieło powstało w kulturze monastycznej, w której przeplatały się życie wspólne, życie w małych grupach i życie pustelnicze.

Drabina powstała na prośbę Jana, przełożonego klasztoru w Raicie nad Morzem Czerwonym, który poprosił o napisanie dla swoich mnichów pouczenia, jak należy żyć. Odpowiedź Klimaka jest obszerna, ale zachowuje charakter listu do konkretnej wspólnoty. Do Drabiny dołączony jest krótszy tekst Do pasterza, skierowany do przełożonego i mówiący o obowiązkach kierownika duchowego; w rękopisach często występują razem.

Trzydzieści szczebli wstępowania

Obraz drabiny pochodzi z Księgi Rodzaju, z opowieści o śnie Jakuba w Betel, gdzie po drabinie sięgającej nieba wstępowali i zstępowali aniołowie. Wcześniejsi autorzy chrześcijańscy również używali tego motywu, ale Jan uczynił z niego zasadę konstrukcyjną całego dzieła. Liczba trzydziestu stopni ma wyjaśnienie symboliczne podane w samym tekście: odpowiada trzydziestu latom ukrytego życia Chrystusa przed chrztem w Jordanie. Wstępowanie mnicha naśladuje więc dojrzewanie Chrystusa, zanim rozpoczął publiczną działalność.

Kolejność szczebli układa się w kilka grup. Pierwsze trzy dotyczą wyrzeczenia się świata, odłączenia od przywiązań i dobrowolnego wygnania – zerwania z dawnym życiem. Następne mówią o cnotach podstawowych: posłuszeństwie, pokucie, pamięci śmierci i płaczu. Długi środkowy ciąg poświęcony jest walce z namiętnościami: gniewem, pamiętliwością, obmową, gadulstwem, kłamstwem, zniechęceniem, obżarstwem, nieczystością, chciwością, nieczułością, nadmiernym snem, lękiem, próżną chwałą i pychą. Ostatnie szczeble opisują cnoty najwyższe: łagodność, prostotę, pokorę, rozeznanie, ciszę wewnętrzną, modlitwę i beznamiętność, aż po ostatni stopień, poświęcony trzem cnotom – wierze, nadziei i miłości, z których największa jest miłość.

Układ ten nie jest ścisłym programem, w którym jeden etap trzeba zakończyć, zanim zacznie się następny. Jan wielokrotnie podkreśla, że namiętności splatają się ze sobą, a cnoty wzajemnie się wspierają; mnich może walczyć z wieloma przeciwnikami jednocześnie i upadać na wcześniejsze szczeble, gdy wydawało mu się, że stoi już wysoko. Struktura drabiny ma jednak znaczenie pedagogiczne: pokazuje, że życie duchowe ma kierunek i że nie można przeskoczyć podstaw. Kto zaczyna od kontemplacji, nie opanowawszy gniewu, buduje dom na piasku.

Szczególnie rozbudowany jest stopień dwudziesty szósty, poświęcony rozeznaniu, po grecku diakrisis. Jan opisuje tam sztukę odróżniania myśli pochodzących od Boga, od natury i od demonów, a także umiejętność dostosowania rady do stanu konkretnego człowieka. Rozeznanie jest u niego owocem pokory i długiego doświadczenia, nie wrodzonej przenikliwości; dlatego radzi początkującym, by nie ufali własnemu osądowi, lecz odsłaniali myśli doświadczonemu ojcu duchowemu. W ten sposób cała drabina opiera się na relacji ucznia i mistrza, którą tekst Do pasterza opisuje od drugiej strony.

Styl Drabiny jest wyjątkowy. Jan pisze zwięzłymi, często paradoksalnymi zdaniami, gęstymi od metafor, bliskimi gatunkowi sentencji. Przeplata je opowieściami o mnichach, których spotkał, i zapisem rozmów. Lektura przypomina rozmowę z doświadczonym, czasem ironicznym starcem, który zna ludzkie słabości od podszewki i opisuje je z humorem, nie tracąc współczucia.

Więzienie pokutników i dar łez

Najsłynniejszym fragmentem stopnia o posłuszeństwie jest opis klasztoru nieopodal Aleksandrii, który Jan odwiedził, i przylegającego do niego miejsca zwanego „więzieniem”, gdzie przebywali mnisi, którzy popełnili ciężkie grzechy i dobrowolnie poddali się pokucie. Jan opisuje ich z przejmującą szczegółowością: stali całymi nocami pod gołym niebem, bili się w piersi, płakali, niektórzy prosili, by po śmierci nie pochowano ich jak ludzi. Współczesnych czytelników opis ten szokuje, a i Jan zdaje sobie sprawę z jego niezwykłości. Dla niego jednak jest to świadectwo, że pokuta może być pełna gorliwości i że Bóg przyjmuje każde nawrócenie, nawet po najcięższym upadku.

Z pokutą łączy się nauka o łzach i płaczu, któremu poświęcony jest siódmy stopień. Jan używa tu greckiego słowa penthos, oznaczającego żałobę, smutek po utracie. Chodzi o smutek z powodu własnych grzechów i oddalenia od Boga, ale nie jest to rozpacz. Jan wprowadza określenie charopoion penthos, „płacz przynoszący radość”, który zalicza do największych darów. Łzy oczyszczają duszę jak drugi chrzest; kto płacze nad sobą, nie potępia innych; kto zaznał tego płaczu, odnajduje w nim pocieszenie, którego nie da żadna radość świata.

Ten paradoks jest charakterystyczny dla całej duchowości Klimaka. Smutek i radość, lęk i ufność, pokora i odwaga nie wykluczają się w niej, lecz współistnieją w napięciu, które jest znakiem żywego życia duchowego. Jan ostrzega zarówno przed lekkomyślnością tych, którzy nie odczuwają powagi grzechu, jak i przed rozpaczą tych, którzy nie wierzą w miłosierdzie. Szczególnie groźna jest dla niego nieczułość, kamienne serce, które słucha o śmierci i sądzie, a nie porusza się wcale; poświęca jej osobny stopień i opisuje ją jako śmierć duszy, która poprzedza śmierć ciała.

Pamięć śmierci i cisza

Szósty stopień, poświęcony pamięci śmierci, należy do najkrótszych, ale jego wpływ był ogromny. Jan pisze, że jak chleb jest najpotrzebniejszy z pokarmów, tak pamięć śmierci jest najpotrzebniejsza z cnót. Nie chodzi o makabryczne rozpamiętywanie, lecz o świadomość, która porządkuje życie: kto pamięta, że umrze, nie przywiązuje się do rzeczy przemijających, nie odkłada nawrócenia na jutro i nie trwoni czasu. Pamięć śmierci jest więc formą trzeźwości, a nie lęku; prowadzi do pracy, modlitwy i uwagi.

Dwudziesty siódmy stopień opisuje hezychię, ciszę i spokój życia samotnego. Jan, sam pustelnik przez dziesięciolecia, mówi o niej z wyraźnym umiłowaniem, ale i z ostrożnością: nie każdy jest do niej powołany, a kto wchodzi w samotność, nie opanowawszy namiętności, przynosi je ze sobą do celi i spotyka się z nimi w spotęgowanej postaci. Hezychasta, w jego określeniu, to ten, kto stara się zamknąć to, co bezcielesne, w cielesnym domu. Na tym stopniu pada także zdanie, że pamięć Jezusa powinna złączyć się z oddechem – później wielokrotnie przytaczane w tradycji modlitwy serca, choć w samej Drabinie nie towarzyszy mu żaden opis techniki.

Dwudziesty ósmy stopień poświęcony jest modlitwie, a dwudziesty dziewiąty – beznamiętności, apatheia, którą Jan opisuje jako niebo na ziemi, stan, w którym dusza jest wolna od niepokoju namiętności i całkowicie oddana Bogu. Ostatni stopień, o miłości, kończy dzieło nie tezą, lecz modlitewnym wołaniem, w którym autor sam zwraca się do miłości z pytaniem, jak ją opisać. Wstępowanie nie kończy się zatem posiadaniem, lecz zachwytem.

Drabina w refektarzu, w rękopisach i na ikonie

Wpływ Drabiny na bizantyjski i słowiański monastycyzm trudno przecenić. W klasztorach prawosławnych czytano ją podczas posiłków w czasie Wielkiego Postu, a czwarta niedziela tego okresu jest w kalendarzu liturgicznym poświęcona pamięci Jana Klimaka. Bardzo wcześnie powstały przekłady syryjski, arabski, gruziński i słowiański; w XIV wieku franciszkanin Angelo Clareno przełożył ją na łacinę pod tytułem Scala paradisi, a później powstały przekłady na języki narodowe Zachodu.

Szczególną drogą recepcji były ilustracje. Drabina należy do najczęściej iluminowanych tekstów ascetycznych Bizancjum. John Rupert Martin w monografii z 1954 roku poświęconej ilustracjom tego dzieła opisał kilkadziesiąt rękopisów zawierających miniatury, od pojedynczych przedstawień drabiny po cykle obrazujące poszczególne cnoty i namiętności. Miniatury przedstawiają mnichów wspinających się po szczeblach, aniołów, którzy im pomagają, i demony, które próbują ich ściągnąć w dół; personifikacje cnót przedstawiane są jako postacie kobiece, namiętności – jako potwory lub upadli ludzie.

Najsłynniejszym przedstawieniem jest dwunastowieczna ikona z klasztoru świętej Katarzyny na Synaju. Przez całą jej powierzchnię biegnie ukośnie drabina sięgająca nieba. Wspinają się po niej mnisi w czarnych habitach, prowadzeni przez Jana Klimaka, który u szczytu zostaje przyjęty przez Chrystusa. Za nim podąża postać zwykle identyfikowana jako arcybiskup Antoni, przełożony klasztoru. Z lewej strony aniołowie przyglądają się wspinaczce, z prawej czarne skrzydlate demony chwytają mnichów i ściągają ich w dół, a kilku z nich spada do paszczy, która się pod drabiną otwiera. W dolnym rogu stoi grupa mnichów, którzy modlą się za wspinających.

Ikona ta nie jest ilustracją jednego fragmentu tekstu, lecz syntezą całego dzieła. Pokazuje, że wstępowanie jest trudne, że możliwy jest upadek na każdym etapie i że nikt nie wspina się sam: pomagają aniołowie, a wspólnota modli się za każdego. Dzięki takim przedstawieniom Drabina stała się obrazem rozpoznawalnym nawet dla tych, którzy nigdy jej nie czytali, a jej wizja życia duchowego jako stopniowej, wspólnej wspinaczki zakorzeniła się w wyobraźni wschodniego chrześcijaństwa głębiej niż wiele subtelnych traktatów.