Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Mistyka chrześcijańska

Mechtylda z Magdeburga i Płynące światło Bóstwa

Płynące światło Bóstwa Mechtyldy z Magdeburga jest śmiałym eksperymentem literackim w języku ludowym, w którym dworski dialog, rymowana proza i wizja splatają się w obraz miłości wypływającej z Boga i wracającej do Niego, a jego szczytem okazuje się nie ekstaza, lecz błogosławione oddalenie od Boga.

Szkic Ukrzyżowania autorstwa Jana od Krzyża
Szkic Ukrzyżowania autorstwa Jana od Krzyża

Pozdrowienie Ducha Świętego i odejście do Magdeburga

O Mechtyldzie wiemy niemal wyłącznie to, co zawiera jej księga i krótka łacińska przedmowa dołączona do późniejszego przekładu. Urodziła się około 1207–1210 roku, zapewne w rodzinie szlacheckiej lub zamożnej, gdzieś w okolicach Magdeburga. Pisze, że w wieku dwunastu lat po raz pierwszy doznała „pozdrowienia” Ducha Świętego i odtąd przeżywała je codziennie. W wieku około dwudziestu lat opuściła rodzinę i przybyła do Magdeburga, gdzie, jak mówi, nie znała nikogo poza jedną osobą, by żyć w ubóstwie i wzgardzie jako beginka. Ruch beginek, który omawia osobny esej, dawał kobietom możliwość życia religijnego bez ślubów zakonnych, ale też narażał je na podejrzenia.

Kierownikiem duchowym Mechtyldy był dominikanin Henryk z Halle, lektor teologii, który zachęcił ją do spisania jej doświadczeń i prawdopodobnie zebrał zapiski w księgi. Pisanie trwało przez kilkadziesiąt lat, mniej więcej od 1250 do 1280 roku. Mechtylda nie ukrywa, że jej teksty budziły sprzeciw. Pisze, że ostrzegano ją, iż księgę spalą, i że modliła się wtedy do Boga, który zapewnił ją, że prawdy nie da się spalić. W kilku miejscach z niezwykłą ostrością krytykuje duchowieństwo, zwłaszcza kanoników katedralnych, co nie przysporzyło jej przyjaciół.

Około 1270 roku, już w podeszłym wieku i zapewne chora, Mechtylda przeniosła się do klasztoru w Helfcie, wspólnoty żeńskiej żyjącej według zwyczajów cysterskich, która w tym czasie była jednym z najważniejszych ośrodków duchowości kobiecej w Niemczech. Tam spędziła ostatnie lata i ukończyła siódmą księgę, prawie niewidoma, dyktując tekst innym siostrom. Zmarła około 1282 roku, choć niektórzy badacze przesuwają tę datę o kilka lat. O mistyce samego klasztoru w Helfcie, związanej z Gertrudą Wielką i Mechtyldą z Hackeborn, opowiada osobny esej.

Księga zachowana tylko w przekładach

Das fließende Licht der Gottheit, „Płynące światło Bóstwa”, składa się z siedmiu ksiąg, a te z krótszych i dłuższych rozdziałów o bardzo różnym charakterze. Oryginał został napisany w języku dolnoniemieckim, ale nie przetrwał. Znamy go z dwóch przekładów. Pierwszy to przekład łaciński, Lux divinitatis, sporządzony przez dominikanów z Halle niedługo po śmierci autorki, obejmujący sześć pierwszych ksiąg i porządkujący tekst tematycznie. Drugi to przekład na alemański dialekt górnoniemiecki, przygotowany około połowy XIV wieku w Bazylei w kręgu Henryka z Nördlingen, związanego z ruchem Przyjaciół Boga; zachował się w rękopisie z Einsiedeln i jest podstawą współczesnych wydań.

Mimo tych ograniczeń Płynące światło uchodzi za jedno z pierwszych wielkich dzieł mistycznych napisanych po niemiecku, wcześniejsze od kazań Mistrza Eckharta o kilka dziesięcioleci. Mechtylda nie miała w swoim języku gotowego słownika teologicznego i musiała go w dużej mierze tworzyć, sięgając po słowa z poezji dworskiej, z codziennej mowy i z kazań. Oznacza to również, że nie czytamy słów Mechtyldy w ich pierwotnym brzmieniu. Badacze porównują oba przekłady, starając się odtworzyć możliwie wiernie kształt i dźwięk pierwotnego tekstu, ale wiele subtelności – zwłaszcza rymów i rytmu – pozostaje niepewnych. Ta sytuacja jest typowa dla literatury średniowiecznej, w której tekst istniał w ciągłym przepisywaniu i adaptacji, i nie podważa wartości dzieła, choć nakazuje ostrożność przy rozstrzyganiu szczegółów języka.

Tytuł księgi ma według samej autorki boskie pochodzenie. W prologu Bóg mówi, że księga ma się nazywać płynącym światłem Jego Bóstwa, które wpływa do wszystkich serc żyjących bez fałszu. Mechtylda konsekwentnie przedstawia siebie jako narzędzie, a Boga jako właściwego autora. W jednym z dialogów, gdy skarży się, że jest nieuczoną kobietą, słyszy, że Bóg wybiera to, co niskie, by zawstydzić mędrców. Ta strategia nie jest jedynie pokorą; jest też sposobem na uzasadnienie prawa kobiety do pisania o teologii w czasach, gdy taki głos był podejrzany.

Dialog, rym i taniec duszy

Najbardziej uderzającą cechą Płynącego światła jest jego różnorodność formalna. Obok prozy pojawiają się fragmenty rymowane, krótkie wiersze, modlitwy, listy, alegorie, wizje zaświatów, przepowiednie i dialogi. Te ostatnie należą do najpiękniejszych części księgi. Rozmawiają w nich Dusza i Miłość, Dusza i Pan, Dusza i Zmysły, Dusza i Ciało. Ich język jest językiem dworskim, pełnym kurtuazyjnych zwrotów, obrazów służby rycerskiej, uczty i tańca. Mechtylda przeniosła do mistyki to, co znała z poezji minnesingerów, i zrobiła to w sposób bardzo osobisty.

Słynny fragment pierwszej księgi przedstawia dworską podróż duszy. Dusza, ubrana w szaty cnót, idzie do lasu, gdzie śpiewają ptaki i gdzie czeka na nią młodzieniec. Ma z Nim zatańczyć, ale wyznaje, że nie potrafi tańczyć, jeśli On sam jej nie poprowadzi. Kiedy taniec się kończy, Zmysły radzą jej odpocząć, ochłodzić się w łzach Marii Magdaleny albo w nauce apostołów. Dusza odpowiada jednak, że jest dorosłą oblubienicą i chce iść do swego Ukochanego. Ryba nie może utonąć w wodzie, ptak nie może spaść w powietrzu, złoto nie ginie w ogniu; tak samo dusza nie może zginąć w Bogu, bo On jest jej żywiołem.

Obrazy te są śmiałe i otwarcie zmysłowe, ale mają precyzyjną funkcję. Mechtylda pokazuje, że miłość Boga i duszy jest relacją dwóch stron, z których każda czegoś pragnie. Bóg nie jest tu tylko obiektem tęsknoty; sam tęskni za duszą, nazywa ją swoją oblubienicą i mówi, że nie może bez niej istnieć. W jednym z dialogów oświadcza, że miłość wypływa z Niego tak obficie, że musi znaleźć ujście w ludzkim sercu. Wypływ i powrót, płynięcie światła z Bóstwa i jego powrót do źródła, są tym rytmem, który nadaje całej księdze tytuł i sens.

Ten rytm ma u Mechtyldy podstawę w nauce o stworzeniu. W trzeciej księdze opisuje ona naradę Trójcy przed stworzeniem świata: Ojciec, Syn i Duch Święty rozmawiają ze sobą jak przyjaciele, a decyzja o stworzeniu człowieka wyrasta z nadmiaru miłości, która chce mieć oblubienicę. Człowiek nie jest więc przypadkowym dodatkiem do kosmosu, lecz tym, dla kogo Bóg w ogóle otworzył się na zewnątrz. Upadek zaburzył ten porządek, ale go nie zniszczył: wcielenie Syna jest odpowiedzią na tę samą tęsknotę, z której zrodziło się stworzenie. Taki obraz łączy kosmologię, chrystologię i mistykę w jeden ciąg i pokazuje, że Mechtylda, choć nie była scholastyczką, myślała w kategoriach całościowych.

Liczne fragmenty dotyczą też Eucharystii, liturgii i modlitwy wstawienniczej. Mechtylda opisuje, jak w czasie mszy widzi Chrystusa w postaci baranka albo oblubieńca, jak w jednej z wizji ubogiej dziewczynie, która nie mogła uczestniczyć we mszy, liturgię odprawia sam Jan Chrzciciel w obecności Chrystusa i świętych, i jak modli się za grzeszników, umierających i dusze zmarłych. Jej mistyka nie odrywa się więc od życia sakramentalnego, choć czasem z nim polemizuje, zwłaszcza gdy instytucja zawodzi tych, którym powinna służyć.

Oddalenie od Boga jako najwyższa łaska

Gdyby na tym poprzestać, Mechtylda byłaby jeszcze jedną poetką mistycznych zaślubin. Najbardziej oryginalna część jej doświadczenia wykracza jednak poza ten schemat. W czwartej księdze opisuje stan, który badacze nazywają zwykle niemieckim słowem Gottesfremde, oddaleniem albo obcością Boga. Po latach rozkoszy dusza zostaje opuszczona: Bóg się ukrywa, pocieszenie znika, a ona sama zstępuje coraz niżej, w głąb pokory. Mechtylda mówi o „zatopieniu” się, o zejściu tak głębokim, że dusza pragnie być poniżej wszystkich stworzeń.

Zaskakujące jest to, że Mechtylda nie traktuje tego stanu jako kary ani próby do przetrwania, lecz jako najwyższą formę miłości. W oddaleniu dusza kocha Boga bardziej niż w zjednoczeniu, bo kocha Go bez pociechy, dla Niego samego. Mechtylda pozdrawia to oddalenie jako błogosławione i prosi, by mogło trwać, jeśli taka jest wola Boga. Zjednoczenie oblubieńcze okazuje się etapem, a nie celem; celem jest miłość, która nie potrzebuje już niczego otrzymywać.

W tym punkcie Płynące światło zbliża się do intuicji, które w różnych formach pojawiają się także u innych mistyków, od współczesnej jej Hadewijch po Jana od Krzyża i jego naukę o ciemnej nocy. Każda z tych postaci ma swój osobny esej i nie należy jej sprowadzać do Mechtyldy ani Mechtyldy do niej. Warto jednak zauważyć, że beginka z Magdeburga sformułowała tę myśl w XIII wieku, w języku ludowym, w formie lirycznego dialogu, a nie w traktacie scholastycznym.

Wizje, krytyka i zagadka Dantego

Księga Mechtyldy zawiera także wizje zaświatów: piekła, czyśćca i nieba, opisane z wyobraźnią, która przywodzi na myśl późniejszą literaturę wizyjną. Piekło ma u niej ściśle uporządkowaną strukturę kar odpowiadających grzechom, a niebo – hierarchię chórów anielskich, wśród których dusze zbawionych zajmują miejsca opuszczone przez upadłych aniołów. Mechtylda modli się za dusze w czyśćcu i opisuje ich uwolnienie dzięki modlitwie. W wielu miejscach pojawiają się też przepowiednie dotyczące Kościoła i nowych zakonów kaznodziejskich, którym przypisuje rolę w czasach ostatecznych.

Nie mniej ważna jest krytyka. Mechtylda z wielką ostrością wypowiada się o zepsuciu kleru, o chciwości i pysze prałatów, o duchownych zaniedbujących swoje obowiązki. Jej księga nie jest wyłącznie zapisem prywatnego doświadczenia, lecz także głosem prorockim wobec Kościoła jej czasów. Właśnie to łączenie liryki miłosnej z prorocką przestrogą sprawia, że jej dzieło trudno zamknąć w jednej kategorii.

W dawniejszej literaturze przedmiotu pojawiała się hipoteza, że Mechtylda była pierwowzorem Mateldy, tajemniczej postaci, którą Dante spotyka w raju ziemskim w ostatnich pieśniach Czyśćca. Inni badacze wskazywali na Mechtyldę z Hackeborn albo na zupełnie inne osoby, a jeszcze inni uważają Mateldę za postać czysto alegoryczną. Brak dowodów, by Dante znał Płynące światło, a sama zbieżność imion nie wystarcza do rozstrzygnięcia sporu. Pewne jest natomiast, że księga Mechtyldy należy do najbardziej oryginalnych dzieł niemieckiej literatury religijnej średniowiecza i że jej autorka, jako jedna z pierwszych, uczyniła z języka ludowego narzędzie wyrażenia najsubtelniejszych stanów duchowych.