Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Robert Cochrane i Clan of Tubal Cain

Robert Cochrane, założyciel Clan of Tubal Cain, przeciwstawił rozwijającej się Wicca wizję „tradycyjnego czarownictwa” jako mistycznego rzemiosła opartego na zagadce, micie i doświadczeniu, a jego listy do Joe Wilsona stały się źródłem kilku amerykańskich linii, w tym kręgu The Roebuck.

Aleister Crowley, fotografia z 1929 roku
Aleister Crowley, fotografia z 1929 roku

Kowal, który mówił zagadkami

Roy Bowers, znany w historii okultyzmu jako Robert Cochrane, urodził się w 1931 roku w Londynie i zmarł w 1966 roku, mając zaledwie trzydzieści pięć lat. Przez większą część życia pracował fizycznie – według przekazów między innymi przy kuźni, jako pomocnik kowala – i ten fakt nie jest anegdotą bez znaczenia. W jego mitologii postać kowala, mistrza ognia i metalu, zajmuje miejsce centralne: od biblijnego Tubal-Kaina, „ojca wszystkich kujących miedź i żelazo” z Księgi Rodzaju, wziął nazwę swojej grupy, a obraz kuźni, w której surowiec zostaje przemieniony przez żar i uderzenia młota, stał się dla niego metaforą duchowej drogi.

Cochrane twierdził, że pochodzi z rodziny praktykującej dziedziczne czarownictwo i że przekaz, który otrzymał, jest starszy i głębszy niż ten, który w latach 50. upowszechniły publikacje prasowe i książki o „odrodzonej” religii czarownic. Brak źródeł potwierdzających te twierdzenia, a sami jego uczniowie i późniejsi badacze traktują je z dużą ostrożnością. Historycznie istotne jest jednak nie to, czy rodzinna linia istniała naprawdę, lecz to, jaki obraz czarownictwa Cochrane zbudował i jak go uzasadniał. Jego tekstów nie da się czytać jako kroniki dawnego kultu; trzeba je czytać jako dzieło człowieka o silnej wyobraźni mitopoetyckiej, który z dostępnych mu materiałów stworzył oryginalną duchowość.

Tradycyjne czarownictwo jako sprzeciw

W pierwszej połowie lat 60. Cochrane opublikował serię artykułów, między innymi w piśmie „Pentagram”, w których krytykował obraz czarownictwa jako religii płodności z dobrze określonym rytuałem, nagością w kręgu i zbiorem spisanych praw. Uważał, że w ten sposób powstaje nowoczesna, zbiurokratyzowana konfesja, która myli formę z treścią. Prawdziwe czarownictwo – używał też określeń „the Craft” i „the Old Craft” – było według niego przede wszystkim drogą mistyczną: sposobem doświadczania boskości poprzez symbole, które nie dają się sprowadzić do doktryny.

Grupa, którą zgromadził wokół siebie, nazywała się Clan of Tubal Cain, a czasem po prostu „the Clan”. Pracowała przeważnie na otwartym powietrzu, w lesie lub na wzgórzach, w ubraniach, a nie nago. Głównym narzędziem był stang, rozwidlony kij lub laska ustawiana w centrum kręgu, która pełniła funkcję ołtarza i jednocześnie wyobrażała obecność Rogatego Boga. Używano też sznura, kielicha, noża i kamienia szlifierskiego, a sam krąg nie był tylko magiczną barierą, lecz przestrzenią, w której uczestnicy wchodzili w obszar mitu. Do kręgu należało kilka osób, wśród nich przez pewien czas Doreen Valiente oraz Evan John Jones, który po śmierci Cochrane'a stał się głównym przekazicielem jego nauki.

Teologia Klanu była dwubiegunowa, ale inaczej rozłożona niż w kowenach gardnerowskich. Bogini występowała w niej w potrójnej postaci, związanej z losem, płodnością i śmiercią, a Bóg był zarazem kowalem, myśliwym i władcą zaświatów. Cochrane posługiwał się obrazami Zamku, Młyna i Kuźni, które odsyłały do walijskich i angielskich motywów mitycznych, a jego wyobraźnia wyraźnie karmiła się lekturą The White Goddess (1948) Roberta Gravesa. Od Gravesa przejął przekonanie, że poezja i mit są nośnikiem dawnej wiedzy o Bogini, i że język zagadki jest jej właściwym językiem.

Mistyka zamiast rytuału

Kluczem do zrozumienia Cochrane'a jest jego stosunek do rytuału. Nie odrzucał go, ale nie uważał, by mógł on czegokolwiek dowieść lub cokolwiek zagwarantować. Rytuał był dla niego jedynie zewnętrzną formą, przez którą adept przechodzi ku czemuś, co nazywał prawdą, objawieniem lub poznaniem bogów. W listach pisał o czarownictwie jako o religii „mistycznej” w ścisłym sensie: jej celem nie była skuteczność magiczna ani oddawanie czci, lecz bezpośrednie, przemieniające spotkanie z boskością, ostatecznie z Bogini jako źródłem wszelkiego istnienia.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera jego metoda nauczania. Cochrane nie przekazywał wiedzy w postaci wykładu ani księgi rytuałów. Stawiał uczniom zagadki, zadawał pytania bez odpowiedzi, opowiadał historie o podwójnym dnie i oczekiwał, że uczeń sam dojdzie do rozwiązania – albo że samo zmaganie się z zagadką go przemieni. Takie podejście ma bliższe pokrewieństwo z tradycją kontemplacyjną i z dydaktyką niektórych szkół mistycznych niż z ówczesnymi kowenami, w których nauczanie miało raczej postać przepisywania i powtarzania tekstów. Jednocześnie otwierało drogę do nadużyć: Cochrane potrafił zwodzić rozmówców, celowo podawać fałszywe tropy i bawić się ich naiwnością.

Do tej metody należało także szczególne czytanie folkloru. Cochrane traktował dziecięce wyliczanki, ludowe pieśni, ballady i wiejskie przysłowia jako możliwe nośniki zakodowanej wiedzy, którą trzeba umieć odczytać. Nie był w tym odosobniony – podobną hermeneutykę uprawiało wielu autorów inspirowanych Gravesem i antropologią w stylu Złotej gałęzi Jamesa Frazera – ale nadał jej charakter praktyczny. Wers piosenki albo motyw z jarmarcznej opowieści mógł stać się w jego kręgu przedmiotem medytacji, punktem wyjścia rytuału lub kluczem do zagadki. Z punktu widzenia historyka taka lektura nie dowodzi ciągłości dawnego kultu, ponieważ każdy materiał ludowy da się odczytać symbolicznie, jeśli przyjmie się taką intencję. Z punktu widzenia praktyki duchowej była jednak skutecznym sposobem zakorzenienia mistyki w krajobrazie i języku angielskiej wsi, a nie w egzotycznych systemach ceremonialnych.

Ta dwuznaczność należy do jego portretu. Był postacią charyzmatyczną, niekiedy kłótliwą, skłonną do ostrych polemik i sporów z innymi grupami. Jego ataki na kręgi, które uważał za nowomodne, doprowadziły do odejścia kilku bliskich współpracowników. Zarazem pozostawił po sobie teksty o niezwykłej gęstości symbolicznej, w których przebłyskuje autentyczne doświadczenie religijne. Trudno oddzielić w nich mistyfikację od mistyki, ale to właśnie połączenie obu sprawiło, że jego pisma działały na wyobraźnię kolejnych pokoleń.

Listy do Joe Wilsona

Najważniejszym źródłem do poznania myśli Cochrane'a są jego listy. Pisał do kilku osób, między innymi do brytyjskiego okultysty Williama G. Graya i do Normana Gillsa, ale szczególnie ważna okazała się korespondencja z Amerykaninem Josephem Wilsonem, prowadzona w ostatnich miesiącach jego życia, w 1966 roku. Wilson zainteresował się tradycyjnym czarownictwem i nawiązał kontakt z Cochrane'em, który w kilku listach przedstawił mu zarys swojej nauki.

Listy te mają charakter wykładu przez zagadki. Cochrane opisuje w nich swoje pojęcie boskości, zasady pracy w kręgu, znaczenie mitu i symboli, a także odpowiada na pytania Wilsona w sposób celowo enigmatyczny. W jednym z nich pojawia się liczba 1734, którą Cochrane przedstawia nie jako datę, lecz jako zaszyfrowaną formułę odnoszącą się do imienia Bogini. Wilson, który po powrocie do Stanów Zjednoczonych zgromadził wokół siebie uczniów, nazwał swoją praktykę od tej liczby. Tak powstała amerykańska tradycja 1734, która nie była przejęciem całego systemu Klanu – Wilson nigdy nie był inicjowany przez Cochrane'a – lecz twórczą rekonstrukcją opartą na listach i własnych doświadczeniach.

Listy zostały później opublikowane w całości, między innymi w zbiorze The Robert Cochrane Letters (2002), przygotowanym przez Evana Johna Jonesa i Michaela Howarda. Dzięki temu czytelnik ma dziś do nich dostęp bezpośredni i może sam ocenić ich wartość. Są dokumentem rzadkim: nie podręcznikiem, lecz zapisem procesu nauczania, w którym mistrz próbuje przekazać na odległość doświadczenie, które jego zdaniem w ogóle nie poddaje się przekazowi słownemu.

Śmierć w dzień przesilenia i późniejsze linie

Cochrane zmarł w czasie letniego przesilenia 1966 roku, po zażyciu dużej dawki wilczej jagody (belladonny) i środków nasennych. Śledztwo uznało jego śmierć za samobójstwo w stanie zaburzenia równowagi psychicznej. Od początku pojawiły się interpretacje, według których była to świadoma ofiara rytualna, dopełnienie mitu umierającego boga. Brak dowodów, które pozwalałyby przesądzić o tej sprawie; historyk może stwierdzić jedynie, że okoliczności osobiste – kryzys w małżeństwie i rozpad grupy – odgrywały w ostatnich miesiącach jego życia znaczną rolę.

Dziedzictwo Klanu przetrwało przede wszystkim dzięki Evanowi Johnowi Jonesowi, który kontynuował pracę w kręgu i w latach 80. i 90. opublikował kilka książek przybliżających jego obrzędy i symbolikę. W Stanach Zjednoczonych powstały grupy wywodzące się zarówno z linii Wilsona, jak i z kontaktów z Jonesem. Najbardziej znaną jest The Roebuck, krąg założony w Kalifornii przez Ann i Dave'a Finninów w latach 70., który później nawiązał bezpośrednie relacje z Jonesem i uzyskał od niego uznanie jako gałąź Klanu. The Roebuck rozwija tradycję w duchu zbliżonym do pierwotnej intencji Cochrane'a: jako drogę mistyczną, w której rytuał, mit i poezja służą doświadczeniu boskości, a nie stanowią celu same w sobie.

Tradycja jako zadanie wyobraźni

Spuścizna Cochrane'a jest dziś istotna nie tylko dla wąskiego kręgu jego duchowych spadkobierców. Pojęcie „tradycyjnego czarownictwa”, które pomógł sformułować, stało się nazwą szerokiego nurtu, obejmującego grupy różnego pochodzenia, które łączy dystans wobec struktury wiccańskiej, nacisk na lokalny folklor, prace na otwartym powietrzu i postać czarownika jako pośrednika między ludźmi a światem duchów. Wiele z tych grup nie ma z Klanem żadnego związku historycznego, ale korzysta z języka, który wprowadził do obiegu.

Jego najważniejszy wkład polega jednak na czymś bardziej subtelnym. Cochrane pokazał, że w odnowionym czarownictwie możliwa jest postawa mistyczna, w której tradycja nie jest zbiorem przepisów do wiernego powtarzania, lecz zadaniem dla wyobraźni. Zagadka, mit i symbol nie mają tu dostarczać gotowych odpowiedzi, lecz otwierać przestrzeń dla doświadczenia, które każdy musi przejść sam. Można spierać się o jego uczciwość wobec uczniów i o wiarygodność twierdzeń o dawnym pochodzeniu, ale trudno odmówić mu rangi jednego z najbardziej oryginalnych twórców współczesnej duchowości pogańskiej.