Pieczęć Ordo Theia Philosophia

Ordo Novi Templi – rzetelnie

Ordo Novi Templi Jörga Lanza von Liebenfelsa był niewielkim zakonem rasistowskiej ariozofii, który przejmował formy życia klasztornego i obrzędu katolickiego, by nadać im treść hierarchii rasowej; rzetelny opis wymaga oddzielenia skromnych faktów od mitów powojennej literatury o okultystycznych korzeniach nazizmu.

Zakon jednego autora

Ordo Novi Templi, w skrócie ONT, czyli Zakon Nowej Świątyni, to austriacka organizacja religijno-ideologiczna założona przez Jörga Lanza von Liebenfelsa, którego siedzibą od 1907 roku były ruiny zamku Werfenstein nad Dunajem w Górnej Austrii. Zakon głosił rasistowską doktrynę, którą Lanz nazywał teozoologią, a później ariozofią: przekonanie o boskim pochodzeniu „rasy aryjskiej”, o jej upadku przez mieszanie się z rasami uznanymi za niższe i o konieczności jej odrodzenia przez segregację i hodowlę. Opis tej organizacji nie może być neutralny w tym sensie, w jakim neutralny bywa opis szkoły medytacyjnej. Jej istotą była ideologia pogardy i wykluczenia, a jej formy religijne służyły tej ideologii.

Biografia założyciela, z jego wymyślonym rodowodem, latami w cysterskim opactwie Heiligenkreuz i pismem „Ostara”, została omówiona w osobnym eseju tej biblioteki. Tutaj pytanie jest węższe: jak zakon był zbudowany, jakie miał obrzędy, czego dotyczą pewne fakty, a co jest późniejszym mitem. Podstawowym przewodnikiem po tych sprawach pozostaje praca Nicholasa Goodrick-Clarke'a The Occult Roots of Nazism, wydana po raz pierwszy w 1985 roku, która jako pierwsza zestawiła dokumenty ruchu z krytyczną analizą historyczną i rozprawiła się z wieloma sensacyjnymi legendami.

Już na wstępie warto odnotować, że ONT był w ścisłym sensie zakonem jednego autora. Lanz napisał jego doktrynę, regułę, liturgię i historię, był jego pierwszym przełożonym i przez całe życie pozostawał jedynym źródłem jego autorytetu. Zakon nie miał tradycji poza tą, którą stworzył mu założyciel, i nie przetrwał w znaczącej postaci jego śmierci.

Oś czasu

Najważniejsze daty układają się w krótką sekwencję. W 1905 roku Lanz opublikował Theozoologie i zaczął wydawać broszury „Ostara”, które stały się głównym narzędziem propagandy jego idei. W 1907 roku kupił ruiny Werfensteinu, a według jego własnej relacji w Boże Narodzenie tego roku zawieszono nad zamkiem flagę zakonu. W latach dwudziestych powstały kolejne domy zakonne w Niemczech i na Węgrzech, a Lanz rozwijał liturgię i pisma ruchu. Po przejęciu władzy przez nazistów w Niemczech i po Anschlussie Austrii w 1938 roku jego działalność publikacyjna została zakazana, a ezoteryczne stowarzyszenia w Rzeszy poddano represjom. Lanz zmarł w Wiedniu w 1954 roku.

Oś czasu Ordo Novi Templi w neutralnej typografii, bez symboli zakonu: 1905 – Theozoologie i pierwsze zeszyty Ostary; 1907 – zakup ruin Werfensteinu i początek zakonu; lata dwudzieste – domy zakonne w Niemczech i na Węgrzech; 1938 – Anschluss i zakaz publikacji Lanza; 1954 – śmierć Lanza w Wiedniu; pod osią osobny pas recepcji: 1958 – książka Wilfrieda Daima, 1960 – Le Matin des magiciens Pauwelsa i Bergiera, 1985 – krytyczna analiza Goodrick-Clarke'a, 2002 – jego Black Sun
Daty dziejów zakonu nad osią i daty jego recepcji pod osią – bez symboliki ruchu, w zwykłej typografii. · dotknij, aby powiększyć

Pod tą osią biegnie druga, równie ważna: oś recepcji. W 1958 roku Wilfried Daim opublikował książkę, która przedstawiła Lanza jako człowieka, który dał Hitlerowi idee, opierając się w dużej mierze na wspomnieniach samego Lanza. W 1960 roku Le Matin des magiciens Louisa Pauwelsa i Jacques'a Bergiera spopularyzował szerszy mit okultystycznych korzeni nazizmu, w którym takie postacie jak Lanz stawały się kapłanami tajnej wiedzy. Dopiero praca Goodrick-Clarke'a uporządkowała ten materiał i oddzieliła udokumentowaną historię od literatury sensacyjnej.

Struktura: klasztor wyobrażony

Lanz zbudował zakon na wzór klasztorny, co wynikało z jego własnych doświadczeń w Heiligenkreuz. ONT miał domy zakonne zwane przeoratami, przełożonych z tytułami zaczerpniętymi z życia monastycznego, regułę, imiona zakonne i stroje. Członkowie zwracali się do siebie jako bracia. Tę zewnętrzną formę Lanz wypełnił jednak treścią obcą wszelkiej tradycji zakonnej: przynależność i awans zależały od kryterium rasowego, ocenianego według pseudoantropologicznych wskaźników wyglądu, które Lanz opisywał w swoich pismach. Według ustaleń Goodrick-Clarke'a stopnie hierarchii odpowiadały stopniom „czystości rasowej” przypisywanej członkom.

Zakon był wyłącznie męski, co odpowiadało mizoginii całej doktryny Lanza, w której kobiety przedstawiano jako główne źródło „skażenia” rasy. Liczba członków pozostawała niewielka. Brak wiarygodnych danych pozwalających podać dokładne liczby, ale wszystkie źródła zgadzają się, że chodziło o wąski krąg, a nie o ruch masowy. Członkami byli przeważnie ludzie z wykształconej klasy średniej, zainteresowani mistyką, nacjonalizmem i romantyzmem średniowiecza.

Przeoraty miały charakter raczej miejsc zjazdów i ceremonii niż stałych wspólnot życia. Nie ma dowodów, by ONT prowadził rzeczywiste życie klasztorne w sensie codziennej wspólnej modlitwy, pracy i ślubów. W tym sensie był to klasztor wyobrażony: kostium monastyczny przywdziewany na czas spotkań, a nie forma życia.

Sam Werfenstein dobrze ilustruje ten charakter. Ruina na skale nad Dunajem była przede wszystkim sceną: miejscem uroczystości i opowieści, które Lanz rozpowszechniał w swoich pismach. Zakon potrzebował zamku nie do życia, lecz do wyobraźni, i w tym sensie Werfenstein był równie ważnym tekstem ruchu jak jego brewiarze.

Liturgia i obrzęd

Najbardziej rozbudowaną częścią zakonu była jego liturgia. Lanz opracował brewiarze, psałterze i księgi obrzędowe, które w formie naśladowały modlitewniki katolickie: miały godziny modlitwy, psalmy, hymny i kalendarz świąt. W treści były jednak przerobione według zasad teozoologii, tak że teksty biblijne czytano w nich jako zaszyfrowane opisy walki ras. Chrystus występował jako zbawiciel rasy, a przywoływane w liturgii motywy Graala i templariuszy miały nadawać zakonowi aurę rycerskiego dziedzictwa, którego w rzeczywistości nie posiadał.

Motyw templariuszy zasługuje na osobną uwagę. Nazwa „Nowa Świątynia” odwoływała się do zakonu rozwiązanego w XIV wieku, którego Lanz uważał za strażnika wiedzy rasowej zniszczonego przez Kościół. Takie przekonanie nie ma żadnego oparcia w historii templariuszy, a samo powołanie się na nich wpisuje się w szeroki XIX-wieczny nurt legend templariuszowskich, znany także z wolnomularstwa. Lanz nie wymyślił tego nurtu, lecz nadał mu nowy, rasistowski kierunek.

Liturgia była dla Lanza przedłużeniem pracy pisarskiej. Do końca życia rozwijał wielotomowe Bibliomystikon, komentarz do Pisma pisany w duchu teozoologii, i przerabiał teksty obrzędowe zakonu. To połączenie formy religijnej z ideologią rasową odróżnia ONT od świeckich organizacji nacjonalistycznych tego czasu i czyni go przypadkiem ważnym dla historyka religii: pokazuje, jak język liturgii może zostać użyty dla treści sprzecznych z jego źródłami.

Ariozofia jako ideologia

Goodrick-Clarke opisał ariozofię, do której należał ONT obok ruchu skupionego wokół Guido von Lista, jako odpowiedź na lęki niemieckojęzycznej klasy średniej w wieloetnicznej monarchii Habsburgów. W świecie, w którym dominacja niemiecka w Austrii słabła wobec ruchów narodowych innych ludów, ariozofia oferowała mit pierwotnej wielkości, wyjaśnienie upadku przez spisek i skażenie oraz obietnicę odrodzenia przez elitarną wspólnotę wtajemniczonych. W tym sensie była ideologią kompensacji, przekładającą realne zmiany społeczne na język apokalipsy.

Lanz nie był w tym nurcie sam. Guido von List, wiedeński pisarz i wizjoner germańskiej przeszłości, wokół którego w 1908 roku powstało towarzystwo jego imienia, rozwijał równolegle mit kapłańskiej elity Armanów i tajnej mądrości runicznej. Lanz należał do kręgu jego zwolenników, a obie wizje przenikały się, choć różniły akcentami: u Lista przeważała pogańska mitologia, u Lanza przerobione chrześcijaństwo. Goodrick-Clarke traktuje je jako dwie gałęzie tego samego zjawiska.

Krytyczna analiza musi powiedzieć wyraźnie, że ezoteryczny kostium nie łagodzi tej treści. Program, który Lanz wyłożył w broszurach i ujął w obrzędach zakonu, obejmował propozycje sterylizacji, deportacji i eliminacji ludzi uznanych za niższych. Antysemityzm i wrogość wobec Słowian były jego stałymi elementami. Fakt, że podawano to w formie psalmów i modlitw, nie czynił z tego mistyki, lecz sakralizowało nienawiść. Historyk ezoteryki opisuje ONT nie dlatego, że jego doktryna ma wartość duchową, lecz dlatego, że jest ostrzeżeniem, jak symbolika i forma obrzędowa mogą zostać zawłaszczone przez ideologię przemocy.

Fakty i legenda

Najtrwalszym problemem w opisie ONT jest jego rzekoma rola w genezie nazizmu. Legenda, zapoczątkowana przez Daima i rozbudowana przez literaturę popularną, przedstawia Lanza jako duchowego ojca Hitlera, a jego zakon jako tajne źródło ideologii Trzeciej Rzeszy. Krytyczna historiografia, od Goodrick-Clarke'a po Brigitte Hamann, wykazała, że nie ma niezależnych dowodów na osobisty kontakt Lanza z Hitlerem, a idee rasowe nazizmu miały wiele źródeł, z których ariozofia była tylko jednym z elementów szerokiego klimatu epoki.

Postawa władz nazistowskich wobec Lanza dodatkowo podważa legendę. Reżim nie uznał go za proroka, zakazał mu publikowania i zwalczał stowarzyszenia ezoteryczne, a w 1941 roku przeprowadził szeroką akcję przeciw okultystom i tajnym naukom. Pojedyncze nici łączące środowiska ariozoficzne z ludźmi nazizmu istnieją i zostały opisane, ale nie składają się w obraz tajnego zakonu sterującego historią.

Ostrożności wymaga również recepcja powojenna. Od lat sześćdziesiątych nazwa zakonu i jego symbolika pojawiają się w publikacjach środowisk skrajnie prawicowych i w literaturze ezoterycznej żerującej na sensacji. Goodrick-Clarke poświęcił temu zjawisku osobną książkę, Black Sun z 2002 roku, pokazując, jak mity ariozoficzne zostały przetworzone przez powojenny neonazizm. Historyk opisujący ONT musi więc pamiętać, że jego przedmiot nie jest wyłącznie zamkniętą przeszłością.

Rzetelny opis ONT jest więc skromniejszy od legendy i zarazem bardziej niepokojący. Nie był to zakon potężnych wtajemniczonych, lecz mała grupa ludzi, którzy przy pomocy zapożyczonych form klasztornych i przerobionych tekstów biblijnych utwierdzali się w przekonaniu o własnej wyższości. Właśnie ta zwyczajność, połączenie mieszczańskiego romantyzmu, pobożnego języka i ideologii pogardy, czyni historię Zakonu Nowej Świątyni pouczającą dla każdego, kto bada nowoczesne ruchy ezoteryczne i ich granice.