Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Charles Godfrey Leland i Aradia

Opublikowana w 1899 roku Aradia, or the Gospel of the Witches Charlesa Godfreya Lelanda, przedstawiona jako zapis tajnej ewangelii toskańskich czarownic przekazanej przez informatorkę Maddalenę, stała się pomostem między dziewiętnastowieczną folklorystyką a nowoczesnym czarownictwem religijnym, choć jej autentyczność od początku budzi uzasadnione wątpliwości.

Strona tytułowa „Aradia, or the Gospel of the Witches” Charlesa Godfreya Lelanda, wydanie Davida Nutta, 1899 – domena publiczna
Strona tytułowa „Aradia, or the Gospel of the Witches” Charlesa Godfreya Lelanda, wydanie Davida Nutta, 1899 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Folklorysta z Filadelfii

Charles Godfrey Leland urodził się w 1824 roku w Filadelfii i był jednym z najbardziej wszechstronnych amerykańskich literatów swojej epoki. Studiował w Princeton, a następnie w Heidelbergu, Monachium i Paryżu, gdzie w 1848 roku był świadkiem rewolucji. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych pracował jako dziennikarz i redaktor, a sławę przyniosły mu humorystyczne Hans Breitmann's Ballads, pisane mieszaniną angielskiego i niemieckiego w stylu niemieckich imigrantów. Był też pedagogiem, propagatorem nauczania rzemiosła artystycznego w szkołach i autorem licznych prac popularnonaukowych.

Najtrwalszym polem jego działalności okazała się jednak folklorystyka. Leland zbierał opowieści, wierzenia i zaklęcia wśród Romów, Indian z plemion Algonkinów w Nowej Anglii i mieszkańców wiejskich regionów Europy. Był jednym z założycieli i pierwszym przewodniczącym Gypsy Lore Society, utworzonego w 1888 roku. Jego metoda była typowa dla epoki: łączył rzeczywiste zapisy z własną interpretacją, chętnie widział w ludowych wierzeniach relikty starożytnych religii i nie zawsze oddzielał materiał zebrany od upiększeń. Ta cecha jego pracy ma kluczowe znaczenie dla oceny Aradii.

Od lat osiemdziesiątych XIX wieku Leland mieszkał przeważnie we Florencji. Tam zajął się badaniem ludowej magii toskańskiej, którą uważał za żywą kontynuację religii etruskiej i rzymskiej. Owocem tych badań były książki Etruscan Roman Remains in Popular Tradition (1892) i Legends of Florence (1895–1896), w których opisywał zaklęcia, imiona duchów i obrzędy znane wiejskim kobietom zajmującym się wróżeniem i uzdrawianiem. Według Lelanda w Toskanii przetrwała tradycja la vecchia religione, „starej religii”, przekazywana w rodzinach czarownic, które nazywał po włosku streghe.

Leland nie był przy tym chłodnym obserwatorem. Interesował się magią nie tylko jako zjawiskiem kulturowym, ale również jako sposobem oddziaływania na umysł, o czym świadczy wydana w tym samym 1899 roku książka Have You a Strong Will?, poświęcona autosugestii i ćwiczeniu woli. Darzył sympatią dawne bóstwa śródziemnomorskie, zwłaszcza Dianę, a wobec Kościoła katolickiego zachowywał dystans wolnomyśliciela, który w ludowym pogaństwie widział zdrowszą i bardziej naturalną duchowość niż w oficjalnej religii. Gdy pisał o toskańskich czarownicach, mówił więc o ludziach, z którymi czuł duchowe pokrewieństwo, a nie tylko o przedmiocie badań. Ta osobista stawka nie dyskwalifikuje jego pracy, ale każe czytać ją jako dzieło zaangażowanego miłośnika, a nie neutralnego dokumentalisty.

Maddalena i ewangelia

Główną informatorką Lelanda była kobieta, którą w swoich książkach nazywał Maddaleną. Przedstawiał ją jako wróżkę i czarownicę z tradycji rodzinnej, pochodzącą z okolic Florencji, która przez lata dostarczała mu zaklęć, legend i opisów obrzędów. Leland płacił jej za te materiały, co było częstą praktyką folklorystów, ale zarazem stwarzało oczywistą pokusę dostarczania tego, czego zleceniodawca oczekiwał. O samej Maddalenie wiadomo niewiele poza tym, co napisał Leland; jej tożsamość i dalsze losy pozostają przedmiotem domysłów badaczy.

Według relacji Lelanda przez długi czas słyszał on o istnieniu księgi zawierającej doktrynę czarownic, a w 1897 roku Maddalena przesłała mu rękopis, który nazwał „ewangelią”. Leland przetłumaczył go na angielski, opatrzył komentarzem i dodatkowymi materiałami, a całość wydał w Londynie w 1899 roku nakładem Davida Nutta. W książce zamieszczono fragmenty włoskiego tekstu, ale nie zachował się żaden oryginalny rękopis, który można by poddać niezależnej analizie. Wszystko, co wiemy o źródle, wiemy więc za pośrednictwem jego wydawcy.

Diana, Lucyfer i Aradia

Treść Aradii jest krótka, ale niezwykła. Na początku stworzenia była Diana, pierwsza z bogów, która podzieliła się na ciemność i światło. Światłem był jej brat Lucyfer, bóg słońca i księżyca, którego Diana pokochała i z którym za pomocą podstępu poczęła córkę, Aradię. W tym micie Lucyfer nie jest diabłem w sensie chrześcijańskim, lecz bóstwem światła, dumnym i pięknym, który z powodu swej pychy został wygnany z raju. Diana zaś jest królową czarownic, panią nocy i księżyca, a zarazem stworzycielką świata.

Aradia zostaje przez matkę zesłana na ziemię, aby nauczyć czarów uciśnionych. Tekst wyraźnie mówi o ubogich chłopach, niewolnikach i wygnańcach, którzy cierpią pod władzą bogatych panów i Kościoła. Aradia uczy ich, jak niszczyć plony wrogów, jak truć ciemiężycieli i jak przywoływać siłę Diany. Jest więc mesjaszem czarownic, a jej nauka – ewangelią buntu. Przed powrotem do nieba Aradia nakazuje swoim uczniom, by zbierali się raz w miesiącu przy pełni księżyca w odosobnionym miejscu, oddawali cześć Dianie i byli nadzy na znak, że są naprawdę wolni.

Dalsza część książki zawiera opisy obrzędów, w tym zaklęcie nad plackami z mąki, wina, soli i miodu, uformowanymi na kształt półksiężyca, wezwania do Diany i Kaina, a także zaklęcia na zdobycie miłości i odnalezienie zaginionych przedmiotów. Leland dołączył też legendy o Dianie i Herodiadzie, o czarownicach zbierających się na nocnych zgromadzeniach, zwanych tregenda, i o duchach przyrody, które pomagają ludziom. Całość tworzy obraz religii łączącej kult bogini, magię praktyczną i radykalny program społeczny.

Herodiada i dawne korzenie

Imię Aradii nie jest przypadkowe. Leland sam zwrócił uwagę, że stanowi ono odmianę imienia Herodiady, które od średniowiecza pojawiało się w źródłach kościelnych w związku z wierzeniami o nocnych lotach kobiet. Najsłynniejszym z tych źródeł jest tak zwany Canon Episcopi, tekst prawa kanonicznego znany z kompilacji Regino z Prüm z początku X wieku, który potępia przekonanie niektórych kobiet, że nocą jeżdżą na zwierzętach w orszaku Diany, bogini pogan, i są posłuszne jej rozkazom. W późniejszych wersjach tego tekstu obok Diany pojawia się Herodiada.

Wierzenia o nocnych orszakach prowadzonych przez żeńską postać nadprzyrodzoną są dobrze udokumentowane w średniowiecznych i wczesnonowożytnych źródłach z różnych regionów Europy, w tym z Włoch. Występują w nich imiona takie jak Diana, Herodiada, Holda czy Domina Abundia, a także włoska „Pani” lub „Pani gry”. Dla Lelanda było to potwierdzenie, że Aradia zachowała ślady dawnego kultu, przetrwałego w ukryciu przez stulecia. Współcześni badacze są ostrożniejsi: przyznają, że takie wierzenia istniały, ale podkreślają, że nie dowodzą one ciągłości zorganizowanej religii pogańskiej.

Spór o autentyczność

Od chwili wydania Aradia budziła wątpliwości. Krytycy wskazywali na brak oryginalnego rękopisu, na wyraźne zbieżności z ideami samego Lelanda i na rozbieżności między tekstem a znanymi materiałami folklorystycznymi z Toskanii. W 1962 roku Elliot Rose w książce A Razor for a Goat rozważał, czy Leland nie padł ofiarą mistyfikacji lub sam nie stworzył tekstu. Ronald Hutton w The Triumph of the Moon (1999) przedstawił trzy możliwości: że Maddalena przekazała autentyczny tekst tradycji, że sama go napisała lub skompilowała, licząc na zapłatę, albo że Leland go sfabrykował lub poważnie przerobił. Hutton nie rozstrzygał sporu definitywnie, ale uznał, że Aradia nie może być traktowana jako wiarygodne świadectwo istnienia średniowiecznej religii czarownic.

Szczególnie podejrzana wydawała się zbieżność ideowa. Wizja czarownicy jako buntowniczki wobec ucisku feudalnego i kościelnego jest bardzo bliska tezom Jules'a Micheleta z La Sorcière (1862), którego Leland znał i cenił. Z drugiej strony elementy takie jak kult Diany, nocne zgromadzenia, placki księżycowe i zaklęcia mają odpowiedniki we włoskim folklorze. Robert Mathiesen, który przeanalizował tekst w wydaniu przygotowanym w 1998 roku przez Maria i Dinę Pazzaglinich, doszedł do wniosku, że Aradia jest złożeniem materiałów różnego pochodzenia, w którym udział Maddaleny i Lelanda jest trudny do rozdzielenia.

Najbardziej wyważone stanowisko zaproponowała antropolożka Sabina Magliocco, badaczka włoskiej magii ludowej. W artykule Who Was Aradia? The History and Development of a Legend (2002) wykazała, że niektóre motywy Aradii mają rzeczywiste korzenie w toskańskich wierzeniach, zwłaszcza w legendach o świętych i duchach, ale zostały przekształcone przez Lelanda i być może przez samą Maddalenę w spójny mit, którego w tej formie tradycja ludowa nie znała. Zdaniem Magliocco włoska magia ludowa była praktyką katolickich uzdrowicielek, a nie religią pogańską, i jej przedstawicielki nie uważały się za czarownice w sensie Lelanda.

Pomost ku nowemu czarownictwu

Niezależnie od rozstrzygnięć w sprawie autentyczności, Aradia miała ogromny wpływ na dzieje nowoczesnej ezoteryki. Była pierwszą książką, która przedstawiła czarownictwo jako religię, z własną teologią, kultem bogini, obrzędami i etyką, a nie jako zbiór przesądów lub demoniczny spisek. Jej obraz czarownic zgromadzonych przy pełni księżyca, nagich na znak wolności, oddających cześć bogini i jej boskiemu towarzyszowi, stał się jednym z elementów, z których w połowie XX wieku zbudowano nowoczesną Wiccę i inne nurty neopogańskie. Fragment, w którym Diana obiecuje swoim wyznawcom wolność i nauczanie tajemnic, został przetworzony w jednym z najbardziej znanych tekstów liturgicznych tego ruchu, nazywanym przesłaniem bogini.

Znaczenie Lelanda wykracza zatem poza dzieje jednej książki. Był on typowym przedstawicielem dziewiętnastowiecznej folklorystyki, która w ludowych wierzeniach szukała śladów pierwotnej religii ludzkości, a zarazem kimś, kto przekroczył jej granice, dając czytelnikom nie opis, lecz święty tekst. W Aradii nauka i wyobraźnia spotykają się w sposób, który dziś wydaje się niebezpieczny dla historyka, ale okazał się niezwykle płodny dla tych, którzy szukali religii bogini i natury. Książka, która mogła być mistyfikacją, kompilacją lub zapisem fragmentarycznej tradycji, stała się źródłem, z którego wyrosło żywe wyznanie – i właśnie ta przemiana tekstu niepewnego pochodzenia w tekst założycielski jest jej najtrwalszym dziedzictwem.