Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Karl Germer, Grady McMurtry i spór o dziedzictwo OTO

Po śmierci Crowleya w 1947 roku zakon Ordo Templi Orientis wszedł w okres kurczenia się i rozproszenia, z którego wyprowadził go dopiero Grady McMurtry, powołując się na awaryjne pełnomocnictwa udzielone mu przez Crowleya i uznane przez amerykański sąd federalny w 1985 roku.

Karta tytułowa „The Magus” Francisa Barretta, 1801
Karta tytułowa „The Magus” Francisa Barretta, 1801

Następca w cieniu proroka

Karl Johannes Germer urodził się w 1885 roku w Nadrenii i do kręgu Crowleya trafił w połowie lat dwudziestych, za pośrednictwem niemieckich środowisk okultystycznych, które próbowały wówczas ustalić stosunek do nowego proroka. Szybko stał się jednym z najbardziej oddanych mu ludzi i, co dla Crowleya było równie ważne, jego głównym sponsorem: przez lata przekazywał na wydawnictwa i utrzymanie mistrza znaczną część swoich dochodów. W 1935 roku został aresztowany przez gestapo za działalność w zakazanych stowarzyszeniach i spędził kilka miesięcy w więzieniu oraz w obozie koncentracyjnym. Po zwolnieniu opuścił Niemcy, a w czasie wojny, po krótkim internowaniu we Francji, przedostał się do Stanów Zjednoczonych.

Crowley wyznaczył go na swojego następcę jako Zewnętrzną Głowę Zakonu. Germer przejął tę funkcję w 1947 roku, przybierając imię Frater Saturnus, i sprawował ją aż do śmierci w 1962 roku. Jego kierownictwo jest różnie oceniane. Był człowiekiem głębokiej, osobistej wiary w Thelemę, przekonanym, że jego zadaniem jest przede wszystkim ochrona i publikacja pism mistrza. Finansował wydanie kilku ważnych tekstów Crowleya, w tym Magick Without Tears i Liber Aleph, a także dbał o archiwum rękopisów. Jednocześnie niemal nie udzielał inicjacji, nie zakładał nowych lóż i nie sprzyjał rozwojowi zakonu jako wspólnoty.

Lata uśpienia

Za czasów Germera jedyna amerykańska loża, Agape Lodge w Kalifornii, praktycznie przestała działać, a członkowie, którzy pozostali wierni Thelemie, utrzymywali kontakt z przywódcą głównie listownie. Germer był nieufny wobec nowych inicjatyw i szybko reagował na wszelkie, jego zdaniem, odstępstwa od linii wyznaczonej przez Crowleya. Najbardziej znanym przykładem jest wydalenie z zakonu w 1955 roku Kennetha Granta, który w Londynie rozwijał własną, coraz bardziej oryginalną wersję nauki. Ten konflikt dał początek osobnemu nurtowi tyfoniańskiemu, który odtąd rozwijał się niezależnie.

Taka postawa miała swoją logikę. Germer przeżył obóz, wojnę i emigrację, widział też, jak łatwo grupa thelemicka może rozpaść się z powodu skandali i ambicji osobistych. Wolał zakon niewielki i wierny od zakonu licznego, lecz wymykającego się kontroli. W praktyce oznaczało to jednak, że kiedy zmarł w 1962 roku w Kalifornii, OTO istniało już prawie wyłącznie jako idea, zbiór pism i kilka rozproszonych osób z wysokimi stopniami. Germer nie pozostawił też jasnego, powszechnie akceptowanego testamentu, który wyznaczałby jego następcę.

Sukcesja bez następcy

Właśnie ten brak otworzył okres, który historycy zakonu nazywają czasem bezkrólewia. Do roli dziedzica pretendowało kilku ludzi, z których każdy powoływał się na inne podstawy. W Szwajcarii Hermann Metzger, prowadzący własną grupę thelemicką, został ogłoszony Zewnętrzną Głową przez część członków europejskich. Kenneth Grant, mimo wydalenia, rozwijał w Anglii własną organizację, którą przedstawiał jako kontynuację zakonu. Największy wpływ na późniejsze spory miał jednak Brazylijczyk Marcelo Ramos Motta, który był uczniem Germera w ostatnich latach jego życia i twierdził, że otrzymał od niego wskazanie na następcę.

Motta był człowiekiem wybitnie zdolnym i zarazem skrajnie konfliktowym. Założył organizację nazwaną Society Ordo Templi Orientis, wydawał pisma Crowleya z obszernymi, często polemicznymi komentarzami i ostro atakował wszystkich, którzy nie uznawali jego autorytetu. Jego roszczenie opierało się jednak na interpretacji listów i rozmów, a nie na jednoznacznym dokumencie sukcesyjnym. Dla jednych był strażnikiem czystości tradycji, dla innych samozwańcem, który pomylił osobiste zaufanie Germera z formalnym przekazaniem władzy.

Motta zdawał sobie sprawę, że w tradycji opartej na tekstach o autorytecie decyduje także kontrola nad słowem drukowanym. Dlatego wydawał kolejne tomy, którym nadał tytuł piątego woluminu The Equinox, nawiązując do słynnego pisma Crowleya z lat 1909–1913. Zamieszczał w nich obszerne komentarze do Księgi Prawa i polemiki z rywalami, nierzadko pisane językiem obraźliwym. Ten styl przysporzył mu wrogów nawet wśród ludzi, którzy byli skłonni uznać jego erudycję, i sprawił, że jego środowisko pozostało nieliczne.

Kolejnym ciosem dla resztek zakonu stało się włamanie do domu wdowy po Germerze, Sashy, w Kalifornii w 1967 roku. Napastnicy ukradli znaczną część przechowywanych tam archiwaliów Crowleya, a ona sama została pobita. Czyn ten przypisywano członkom niewielkiej kalifornijskiej grupy znanej jako Solar Lodge, niezwiązanej formalnie z OTO. Część zbiorów odnaleziono, inne przepadły. Wydarzenie to pokazało dramatycznie, że dziedzictwo Crowleya pozostaje bez rzeczywistej ochrony instytucjonalnej.

Pełnomocnictwa kalifa

Grady Louis McMurtry urodził się w 1918 roku i do Agape Lodge wstąpił jako młody człowiek na początku lat czterdziestych. W czasie drugiej wojny światowej służył jako oficer armii amerykańskiej w Europie, a podczas pobytu w Anglii kilkakrotnie odwiedził Crowleya. Mistrz wyraźnie go polubił: nadał mu wysokie stopnie zakonne i imię Hymenaeus Alpha, a co najważniejsze, w latach 1944–1946 wystawił dokumenty upoważniające go do przejęcia kierownictwa zakonu w Kalifornii w razie nadzwyczajnej sytuacji. W listach tych użył tytułu kalifa, czyli namiestnika, i zastrzegł, że działania McMurtry'ego mają podlegać zatwierdzeniu przez Germera.

Przez ponad dwadzieścia lat dokumenty te pozostawały bez praktycznego znaczenia. McMurtry wrócił do Stanów Zjednoczonych, studiował, pracował w administracji publicznej, a jego relacje z Germerem były chłodne i ostatecznie zostały zerwane. Dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych, kiedy po śmierci Germera i włamaniu do domu jego wdowy stało się jasne, że zakon może zniknąć, McMurtry wraz z Phyllis Seckler i innymi dawnymi członkami Agape Lodge uznał, że nadzwyczajna sytuacja przewidziana przez Crowleya właśnie nastąpiła.

Ta decyzja od początku budziła wątpliwości i budzi je do dziś. Krytycy zwracali uwagę, że pełnomocnictwa wiązały działanie kalifa z aprobatą Germera, a Germer nie żył i żadnej aprobaty udzielić nie mógł; ich zdaniem dokumenty po prostu wygasły. Zwolennicy McMurtry'ego odpowiadali, że klauzula awaryjna została napisana właśnie na wypadek sytuacji, w której zwykła droga sukcesji zawiedzie, a pozostawienie zakonu bez kierownictwa byłoby sprzeczne z intencją Crowleya. Spór ten jest w gruncie rzeczy sporem o to, czy dokument charyzmatycznego założyciela należy czytać literalnie, czy według jego celu. Odpowiedź nie wynikała z samego tekstu, lecz z tego, czyja interpretacja zdoła zbudować trwałą wspólnotę.

Rolę Phyllis Seckler warto przy tym podkreślić. Była ona jedną z ostatnich osób, które przeszły pełne szkolenie w A∴A∴ jeszcze za życia Germera, i to ona przekonywała McMurtry'ego, że bez jego działania przekaz zakonny przepadnie. Później założyła własną szkołę, College of Thelema, poświęconą systematycznej nauce i praktyce. Jej postać pokazuje, że odbudowa zakonu nie była dziełem jednego człowieka, lecz niewielkiej grupy ludzi pamiętających czasy Agape Lodge.

W 1969 roku ogłosił, że przejmuje kierownictwo zakonu na podstawie pełnomocnictw kalifa. Od tego momentu zaczęły się nowe inicjacje, a kalifornijska grupa przyciągała młodych ludzi zafascynowanych Crowleyem w atmosferze kontrkultury końca lat sześćdziesiątych. Formalnie zarejestrowano też zakon jako organizację w świetle prawa amerykańskiego. W 1979 roku McMurtry przyjął tytuł Zewnętrznej Głowy Zakonu, a odtwarzaną przez niego linię zaczęto nazywać nieformalnie „Kalifatem”, od tytułu nadanego mu przez Crowleya.

Sądy w Maine i Kalifornii

Spór o to, kto jest prawowitym dziedzicem OTO, nie był wyłącznie sprawą wewnętrzną. Wraz z dziedzictwem zakonu łączyła się kwestia praw autorskich do pism Crowleya, a więc konkretnych wartości materialnych, zwłaszcza w okresie, gdy jego książki znów sprzedawały się na masową skalę. Motta, przekonany o swoim prawie, wytoczył proces wydawnictwu Samuel Weiser, które publikowało Crowleya, zarzucając mu naruszenie praw zakonu. Sąd federalny w stanie Maine rozstrzygnął sprawę na jego niekorzyść, stwierdzając, że kierowana przez niego organizacja nie jest tym zakonem, który założył i prowadził Crowley.

Równolegle organizacja McMurtry'ego prowadziła własny proces przeciwko Motcie przed sądem federalnym w Kalifornii. W 1985 roku sąd uznał, że to ona jest prawną kontynuacją OTO, uprawnioną do używania nazwy i dysponowania prawami autorskimi do pism Crowleya, a podstawą tego rozstrzygnięcia były właśnie pełnomocnictwa kalifa i ciągłość członkostwa wywodzona od Agape Lodge. McMurtry zmarł w lipcu tego samego roku, a jego następcą wybrano przez członków najwyższych stopni Williama Breeze'a, znanego pod imieniem zakonnym Hymenaeus Beta.

Wyroki sądowe nie zakończyły sporów o prawowitość w sensie duchowym. Grupy tyfoniańskie, organizacje wywodzące się od Motty i szereg mniejszych stowarzyszeń nadal uważają się za właściwych dziedziców Crowleya albo za ruchy niezależne od jakiejkolwiek sukcesji zakonnej. Historyk musi jednak odnotować, że to linia McMurtry'ego zbudowała największą współczesną organizację thelemicką, z lożami w wielu krajach, regularnymi inicjacjami i aktywnym programem wydawniczym, który obejmuje krytyczne edycje pism Crowleya.

Prawo i charyzmat

Historia sukcesji po Crowleyu jest pouczająca, ponieważ pokazuje, jak ruch oparty na objawieniu i osobistym autorytecie radzi sobie z problemem ciągłości. Crowley był prorokiem, którego władza wynikała z przekonania o własnej misji, i nie zbudował za życia instytucji, która mogłaby funkcjonować bez niego. Germer przechował jego dziedzictwo, ale nie umiał go przekazać. Motta próbował uczynić z osobistego zaufania tytuł prawny. McMurtry natomiast sięgnął po dokument, który sam Crowley przewidział na wypadek kryzysu, i potrafił przekonać zarówno ludzi, jak i sąd, że ten kryzys nadszedł.

Ostateczne rozstrzygnięcie przez sąd świecki sporu o dziedzictwo zakonu inicjacyjnego może się wydawać paradoksem. W rzeczywistości jest ono typowe dla nowoczesnych ruchów religijnych, które funkcjonują w świecie praw autorskich, rejestracji stowarzyszeń i znaków towarowych. Charyzmat proroka musiał zostać przełożony na język prawa, aby przetrwać. Dzięki temu OTO istnieje dziś jako trwała organizacja, choć cena tej trwałości była wysoka: dziesięciolecia procesów, wzajemnych oskarżeń i podziałów, które naznaczyły drugą połowę XX wieku w dziejach Thelemy.