Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Anton LaVey i Biblia Szatana

Kościół Szatana, założony przez Antona LaVeya w San Francisco w 1966 roku, był pierwszą jawnie działającą organizacją, która nazwała satanizm religią, choć jego doktryna opierała się na ateistycznym racjonalizmie, egoizmie etycznym i świadomie karnawałowej teatralności, utrwalonej w The Satanic Bible z 1969 roku.

Anton LaVey (w środku) udziela satanistycznego ślubu, fot. Associated Press, 1967 – domena publiczna
Anton LaVey (w środku) udziela satanistycznego ślubu, fot. Associated Press, 1967 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Noc Walpurgii w czarnym domu

W nocy z 30 kwietnia na 1 maja 1966 roku Anton Szandor LaVey ogłosił w swoim domu przy California Street w San Francisco powstanie Kościoła Szatana i rozpoczęcie „roku pierwszego” nowej ery. Data była dobrana starannie: noc Walpurgii od stuleci uchodziła w europejskim folklorze za czas sabatu, a jej wybór od razu ustawił nową instytucję w roli spadkobierczyni wyobrażeń, które przez wieki wytwarzali jej przeciwnicy. Dom, pomalowany na czarno i nazywany przez prasę „Czarnym Domem”, stał się sceną, na której przez kolejne lata odbywały się rytuały, wykłady i spotkania dla dziennikarzy.

Wcześniej LaVey prowadził w tym samym miejscu cotygodniowe wykłady o zjawiskach nadprzyrodzonych, wampiryzmie, czarnych mszach i historii czarownictwa. Wokół nich zgromadził się krąg słuchaczy, nazywany niekiedy Magicznym Kręgiem, złożony z artystów, pisarzy i miejskich ekscentryków. Przekształcenie tego środowiska w kościół było gestem równie prowokacyjnym, co pragmatycznym. Nazwa „kościół” przenosiła spotkania z poziomu salonowej ciekawostki do sfery instytucji, a zarazem drwiła z instytucji, które dotąd miały na tę nazwę monopol.

Biografia samego założyciela jest w znacznej części jego własnym dziełem. Urodzony w 1930 roku w Chicago jako Howard Stanton Levey, opowiadał o młodości spędzonej w cyrku i wesołym miasteczku, o tresowaniu lwów, grze na organach w lokalach burleskowych i pracy fotografa policyjnego. Dziennikarze i badacze, którzy próbowali te opowieści sprawdzić, w wielu punktach nie znaleźli dla nich potwierdzenia, a niektóre okazały się wprost nieprawdziwe. Nie jest to szczegół marginalny: LaVey konstruował własną postać tak samo, jak konstruował rytuały, i obie te konstrukcje służyły temu samemu celowi – wywołaniu wrażenia, które działa niezależnie od prawdy faktów.

Szatan bez Szatana

Najbardziej zaskakującą cechą nowej religii był jej stosunek do własnego patrona. LaVey nie twierdził, że Szatan istnieje jako osobowa istota, której należy oddawać cześć. W jego ujęciu Szatan jest symbolem: uosobieniem cielesnej natury człowieka, jego pragnień, dumy i woli przetrwania, które chrześcijaństwo przez wieki potępiało jako grzeszne. Satanista nie modli się do zewnętrznego boga, lecz uznaje siebie za najważniejszy punkt odniesienia. Badacze zaliczają ten nurt do satanizmu racjonalistycznego lub ateistycznego, odróżniając go od późniejszych form teistycznych.

Taka konstrukcja pozwalała połączyć sceptycyzm wobec nadprzyrodzoności z bogatą symboliką. LaVey przejął z tradycji okultystycznej znak Bafometa w odwróconym pentagramie, czarne szaty, ołtarz, dzwon i miecz, ale nadał im funkcję psychologiczną. Rytuał miał działać na wykonawcę, a nie na niewidzialne moce. W pismach LaVeya pojawia się rozróżnienie na „mniejszą magię”, czyli codzienne manipulowanie innymi za pomocą wyglądu, uroku i sugestii, oraz „większą magię”, czyli ceremonię, w której człowiek rozładowuje gniew, pożądanie lub żal i w ten sposób odzyskuje panowanie nad sobą. Komora rytualna była w tym ujęciu „komorą dekompresyjną” dla intelektu – miejscem, w którym wolno na chwilę zawiesić racjonalną kontrolę, aby potem powrócić do niej silniejszym.

Ta dwoistość – racjonalizm poza świątynią, teatr w jej wnętrzu – stanowi klucz do całego projektu. LaVey nie ukrywał, że zależy mu na efekcie estetycznym. Uważał, że człowiek potrzebuje dogmatu, rytuału i fantazji, a religie tradycyjne zaspokajają tę potrzebę, ukrywając zarazem jej naturę. Kościół Szatana miał zaspokajać ją jawnie, bez udawania, że chodzi o coś więcej niż ludzką psychikę.

Księga o czterech częściach

The Satanic Bible ukazała się w 1969 roku nakładem nowojorskiego wydawnictwa Avon jako tania książka w miękkiej oprawie i szybko stała się najszerzej rozpowszechnionym tekstem satanistycznym na świecie. Jej kompozycja nawiązuje do czterech książąt piekła. Księga Szatana, pisana tonem pamfletu, atakuje moralność pokory i miłości bliźniego. Księga Lucyfera wykłada zasady satanizmu w formie krótkich esejów o miłości, nienawiści, seksie, śmierci i ofierze. Księga Beliala omawia praktykę rytualną, a Księga Lewiatana zawiera teksty inwokacji.

Na początku książki umieszczono dziewięć zasad satanistycznych, które ujmują doktrynę w formie przeciwieństw wobec etyki ewangelicznej: pobłażanie zamiast abstynencji, życiowa witalność zamiast duchowych mrzonek, nieskażona mądrość zamiast obłudnego samooszukiwania, życzliwość dla tych, którzy na nią zasługują, zamiast miłości marnowanej na niewdzięcznych. Zemsta zastępuje nadstawianie drugiego policzka, a człowiek zostaje określony jako jeszcze jedno zwierzę, czasem lepsze, a częściej gorsze od czworonogów. Nie jest to program rozwiązłości ani przemocy, jak głosili przeciwnicy, lecz etyka odpowiedzialnego egoizmu, w której wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się cudza.

Ostatnia część książki pokazuje metodę pracy LaVeya. Inwokacje, nazwane kluczami enochiańskimi, to przeróbka formuł z ksiąg Johna Dee i Edwarda Kelleya z XVI wieku, przejętych za pośrednictwem tradycji Złotego Brzasku. LaVey zachował ich brzmienie, ale zmienił przekład, nadając im wymowę satanistyczną. Tego rodzaju zapożyczenia, cięcia i przeróbki nie były w jego oczach plagiatem, lecz zwykłym sposobem budowania tradycji, w której liczy się skuteczność obrazu, a nie wierność oryginałowi.

Ragnar Redbeard i Ayn Rand

Ideowe źródła Biblii Szatana są dziś dobrze opisane. Najbardziej bezpośrednim z nich jest Might Is Right, pamflet wydany w 1896 roku pod pseudonimem Ragnar Redbeard. Autorstwo tej książki pozostaje sporne; najczęściej przypisuje się je nowozelandzkiemu radykałowi Arthurowi Desmondowi, choć i ta atrybucja nie jest przez wszystkich przyjmowana. Tekst głosi brutalny darwinizm społeczny: prawo silniejszego, pogardę dla słabych i odrzucenie moralności chrześcijańskiej jako ideologii niewolników. Znaczna część Księgi Szatana jest przeróbką fragmentów tego pamfletu, z pominięciem jego najbardziej jaskrawych wątków rasistowskich i antysemickich. Zapożyczenie przez długi czas nie było w książce wskazane, co później stało się przedmiotem krytyki.

Drugim ważnym źródłem była filozofia Ayn Rand. LaVey cenił jej obiektywizm, kult indywidualnej woli i pogardę dla altruizmu jako moralnego obowiązku. W literaturze przedmiotu często przywołuje się jego wypowiedź, że jego religia to filozofia Rand z dodanym ceremoniałem i rytuałem. Niezależnie od tego, czy zdanie to padło dokładnie w tej formie, dobrze oddaje ono strukturę doktryny: świecki indywidualizm o korzeniach amerykańskich, wzmocniony nietzscheańskim językiem przewartościowania wartości i oprawiony w estetykę horroru. Do tego zestawu dochodzą wpływy Nietzschego, Jacka Londona i H. L. Menckena, a także fascynacja psychologią tłumu i reklamą.

Takie zaplecze tłumaczy, dlaczego satanizm LaVeya tak dobrze pasował do Kalifornii lat sześćdziesiątych, a zarazem tak bardzo od niej odstawał. Kontrkultura głosiła wyzwolenie ciała i odrzucenie tradycyjnej moralności, ale łączyła je z utopią wspólnoty, pokoju i duchowego oświecenia. LaVey przejmował pierwszą część tego programu, odrzucając drugą. Pogardzał hippisami, narkotykami i ideą powszechnej miłości, a jego ideałem był człowiek elitarny, zdyscyplinowany i świadomy swojej wyższości.

Kościół jako widowisko medialne

Kościół Szatana zdobył rozgłos przede wszystkim dzięki prasie, telewizji i fotografii. W 1967 roku LaVey udzielił satanistycznego ślubu dziennikarzowi Johnowi Raymondowi i Judith Case, a zdjęcia nagiej kobiety pełniącej funkcję ołtarza obiegły amerykańskie gazety. W tym samym roku odbył się satanistyczny chrzest jego trzyletniej córki Zeeny, a także pogrzeb marynarza Edwarda Olsena z honorami wojskowymi i rytuałem satanistycznym, co media przedstawiały jako przypadek uznania nowego wyznania przez marynarkę wojenną. Prasa nazywała LaVeya „czarnym papieżem”, a on chętnie przyjmował ten przydomek.

Wokół Kościoła krążyły znane nazwiska. Aktorka Jayne Mansfield była przez pewien czas bliską znajomą LaVeya, a piosenkarz Sammy Davis Jr. miał należeć do organizacji. Szczególnie trwała okazała się legenda o udziale LaVeya w filmie Romana Polańskiego Dziecko Rosemary z 1968 roku, w którym miał rzekomo zagrać diabła lub doradzać przy scenach rytualnych. Dostępne źródła tego nie potwierdzają; opowieść należy raczej do mitologii, którą LaVey wokół siebie budował i której nie prostował. Film przyczynił się jednak do mody na satanizm i pośrednio do popularności książki, wydanej rok później.

Medialny charakter Kościoła nie był przypadkiem, lecz częścią jego teologii. Skoro rytuał jest psychodramą, a Szatan symbolem, to sama publiczna prowokacja staje się aktem magicznym: wymusza na społeczeństwie konfrontację z tym, co tłumi. LaVey nie budował masowego ruchu ani hierarchii parafialnej. Lokalne grupy, zwane grotami, istniały przez pewien czas, ale w połowie lat siedemdziesiątych zostały rozwiązane, a Kościół zaczął funkcjonować przede wszystkim jako organizacja członkowska i znak rozpoznawczy.

Trwałość pierwszej religii satanistycznej

Po Biblii Szatana LaVey opublikował The Compleat Witch (1971) i The Satanic Rituals (1972), a w kolejnych dekadach zbiory esejów. W latach osiemdziesiątych, w czasie amerykańskiej paniki moralnej wokół rzekomych zbrodni satanistycznych, jego Kościół był stałym punktem odniesienia dla oskarżycieli, choć dochodzenia nie wykazały istnienia zorganizowanych sieci rytualnej przemocy, o których mówiły media. LaVey zmarł w październiku 1997 roku. Od 2001 roku na czele organizacji stoi Peter H. Gilmore, który przeniósł jej siedzibę do Nowego Jorku i nadal broni ateistycznej interpretacji doktryny.

Historycy religii, tacy jak Jesper Aagaard Petersen, Asbjørn Dyrendal i James R. Lewis, uważają Kościół Szatana za punkt zwrotny w dziejach zjawiska, które wcześniej istniało głównie jako oskarżenie, motyw literacki albo efemeryczna inicjatywa pojedynczych okultystów. LaVey jako pierwszy stworzył trwałą, jawną instytucję z własnym tekstem kanonicznym, rytuałem i doktryną, którą mogli przyjąć ludzie na całym świecie. Paradoks tego dzieła polega na tym, że pierwsza religia satanistyczna była zarazem religią bez wiary w Szatana – ironicznym, teatralnym i bardzo amerykańskim manifestem ludzkiej samowystarczalności, który z tradycji czarnej magii zachował kostium, a jej sens zastąpił psychologią woli.