Stefan Grabiński i demonologia polskiej prozy
Stefan Grabiński, nazywany często polskim Poe, stworzył w nowelach i powieściach okresu międzywojennego fantastykę metafizyczną, w której pojęcia zaczerpnięte z okultyzmu – ciało astralne, magia żywiołów, powrót i powtórzenie – służą jako narzędzia do opisania ukrytych sił działających w świecie i w ludzkiej psychice.

Prowincjonalny nauczyciel i jego niesamowitość
Stefan Grabiński urodził się w 1887 roku w Kamionce Strumiłowej w Galicji Wschodniej i całe niemal życie związał z Lwowem i jego okolicami. Studiował filologię polską i klasyczną na Uniwersytecie Lwowskim, a potem przez wiele lat pracował jako nauczyciel gimnazjalny, zmagając się z gruźlicą, która ostatecznie doprowadziła do jego śmierci w 1936 roku. Jego biografia jest pozbawiona dramatów i skandali, jakie wypełniały życie młodopolskiej bohemy. Grabiński prowadził życie ciche, samotnicze, poświęcone pisaniu i lekturze, a sławę – zresztą ograniczoną – zdobył dopiero po pierwszej wojnie światowej.
Jego debiut, ogłoszony w 1909 roku pod pseudonimem, przeszedł niemal bez echa. Właściwy rozgłos przyniosły mu zbiory nowel wydane po 1918 roku, przede wszystkim Demon ruchu z 1919 roku, a następnie kolejne tomy, wśród nich Szalona zagroda i Księga ognia. W latach dwudziestych zwrócili na niego uwagę niektórzy krytycy, z Karolem Irzykowskim na czele, który dostrzegł w nim pisarza oryginalnego, wykraczającego poza konwencję opowieści grozy. Pomimo tego Grabiński pozostał autorem dla wąskiego grona czytelników i dopiero w drugiej połowie XX wieku, zwłaszcza dzięki wznowieniom i przekładom, zyskał pozycję klasyka polskiej fantastyki.
Najważniejszym rysem jego twórczości jest przekonanie, że to, co nadprzyrodzone, nie jest wtargnięciem obcego świata do świata zwykłego, lecz ujawnieniem się warstw rzeczywistości zawsze obecnych, choć zazwyczaj niewidocznych. Niesamowitość nie jest u niego efektem, lecz poznaniem. Strach, jeśli się pojawia, jest skutkiem ubocznym zetknięcia z czymś, co przekracza zwykłe kategorie, a nie celem samym w sobie; bohater Grabińskiego boi się, ponieważ zaczyna rozumieć, a nie dlatego, że coś wyskakuje z ciemności. Dlatego jego opowiadania, choć często straszne, rzadko są tylko straszne: prowadzą czytelnika ku pytaniom o naturę czasu, przestrzeni, ruchu, materii i świadomości.
Psychofantastyka jako program
Grabiński należy do nielicznych polskich autorów fantastyki, którzy sami próbowali opisać teoretycznie to, co robią. W krótkich tekstach programowych, w tym w autowywiadzie, w którym odpowiadał na pytania postawione samemu sobie, odróżniał swoją twórczość od zwykłej literatury grozy, opartej na zewnętrznych efektach i rekwizytach. Własną odmianę fantastyki nazywał psychologiczną lub metafizyczną, posługując się też określeniami w rodzaju „psychofantastyka” i „metafantastyka”.
Chodziło mu o to, że prawdziwe źródło niesamowitości leży w psychice, ale nie w sensie subiektywnego złudzenia. Psychika jest u Grabińskiego narzędziem, przez które człowiek może dotknąć rzeczywistości wyższej lub głębszej, niedostępnej zmysłom w stanie zwykłym. Stany graniczne – choroba, gorączka, obsesja, ekstaza, sen – nie są tylko zaburzeniami, lecz otwierają przejścia do innych wymiarów bytu. Fantastyka nie zmyśla więc nowych światów, lecz rejestruje te przejścia i opisuje to, co się przez nie ukazuje.
Taki program wymagał szczególnej wiedzy, i Grabiński czerpał ją z wielu źródeł. Czytał filozofię życia, zwłaszcza Bergsona, z jego koncepcją czasu jako trwania i intuicji jako poznania głębszego niż intelekt. Znał literaturę okultystyczną i parapsychologiczną swojej epoki, a także dawną tradycję hermetyczną i demonologiczną. Z tych lektur nie budował jednak systemu doktrynalnego. Pojęcia okultystyczne traktował jako hipotezy, które pozwalają nazwać zjawiska niewyrażalne w języku przyrodoznawstwa, i jako materiał do literackiej eksploracji.
Nie jest przypadkiem, że ten program powstał właśnie w latach, gdy badania nad zjawiskami parapsychicznymi budziły w Polsce i w Europie szerokie zainteresowanie, a psychologia eksperymentalna, psychiatria i psychoanaliza na różne sposoby badały nieświadome warstwy psychiki. Grabiński nie stawał po żadnej ze stron sporu o realność tych zjawisk. Interesowało go raczej to, że nauka i okultyzm, każde na swój sposób, zgodnie podważały obraz człowieka jako przejrzystej dla siebie świadomości. Na tym wspólnym gruncie budował swoją fantastykę, w której pytanie o prawdziwość zjawiska ustępuje miejsca pytaniu o jego sens.
Demon ruchu i metafizyka kolei
Najbardziej znanym zbiorem Grabińskiego jest Demon ruchu, cykl opowiadań kolejowych. Pociąg, dworzec, tor, przedział, sygnalizacja – cała technika nowoczesnej komunikacji staje się w tych nowelach przestrzenią spotkania z siłami, które przekraczają człowieka. W opowiadaniu Błędny pociąg pojawia się skład, który krąży po sieci kolejowej poza wszelkim rozkładem, jakby uwolniony od ludzkich celów i posłuszny wyłącznie własnemu pędowi. Ruch nie jest tu tylko zjawiskiem fizycznym, lecz potęgą niemal metafizyczną, która ma swoją własną wolę i swoje własne demony.
Ta koncepcja ma wyraźne źródło filozoficzne. Ruch był dla Grabińskiego, w duchu Bergsona, przejawem żywej energii kosmicznej, czymś pierwotnym wobec stałych form materii. Nowoczesna technika, która tę energię ujarzmia i przyspiesza, otwiera zarazem przejścia do jej ukrytej natury. Kolejarz, maszynista, podróżny stają się w tych opowiadaniach ludźmi, którzy przez kontakt z ruchem dotykają czegoś, czego nie są w stanie pojąć. Demonologia nie dotyczy tu starych wiejskich strachów, lecz najbardziej współczesnej rzeczywistości przemysłowej.
W tym tkwi oryginalność Grabińskiego w zestawieniu z polską tradycją literacką. Młodopolscy autorzy, pisząc o siłach nadprzyrodzonych, sięgali najczęściej po mity pogańskie, ludowe wierzenia, góralską demonologię albo romantyczny satanizm. Grabiński przeniósł niesamowitość do świata maszyn, nauki i techniki, pokazując, że nowoczesność nie usuwa tajemnicy, lecz tworzy dla niej nowe formy. Ten gest zbliża go do niektórych twórców europejskich, którzy podobnie łączyli fantastykę z refleksją nad techniką, choć jego wyobraźnia pozostaje zdecydowanie metafizyczna, a nie naukowa.
Ogień, magia i ciało astralne
Drugim wielkim motywem Grabińskiego jest ogień. W Księdze ognia z 1922 roku żywioł ognia występuje jako siła żywa, obdarzona inteligencją i wolą, z którą człowiek może wchodzić w relacje – podziwu, walki albo zjednoczenia. Pożar przestaje być katastrofą przypadkową, a staje się zdarzeniem niemal rytualnym, w którym żywioł objawia swoją naturę, a ludzie, którzy go wywołują lub z nim walczą, okazują się jego narzędziami. W opowiadaniu Biały Wyrak pojawia się istota ognia, przypominająca dawne wyobrażenia o duchach żywiołów, znane z hermetyzmu i z pism Paracelsusa, w których salamandry są mieszkańcami ognia, podobnie jak sylfy są mieszkańcami powietrza. Grabiński nie tyle odtwarza tę tradycję, ile czyni z niej punkt wyjścia do opowieści o człowieku, który zostaje owładnięty przez żywioł.
Najpełniej wątki magiczne rozwija powieść Salamandra z 1924 roku. Grabiński sięga w niej po motywy magii ceremonialnej, władzy nad żywiołami i wyjścia poza ciało fizyczne, a więc po pojęcie ciała astralnego, które w okultyzmie przełomu wieków oznaczało subtelną powłokę duszy zdolną do oddzielenia się od ciała i do działania na odległość. W jego ujęciu doświadczenie to nie jest jednak drogą wtajemniczenia w sensie religijnym; jest raczej niebezpiecznym przekroczeniem granicy, które może prowadzić do władzy, ale i do zagłady. Magia jawi się jako wiedza realna, lecz moralnie dwuznaczna, a sam bohater – jako ktoś, kto igra z siłami większymi od siebie.
Pojęcie ciała astralnego i pokrewne idee sobowtóra, rozdwojenia osobowości, działania myśli na materię pojawiają się w wielu innych tekstach Grabińskiego. Są one dla niego sposobem na opisanie tego, że osoba ludzka nie kończy się na granicy ciała i świadomości. Istnieją w niej warstwy, które mogą działać samodzielnie, oddzielać się, wracać, a nawet przetrwać śmierć. Grabiński nie przesądza, czy jest to prawda dosłowna. Wykorzystuje okultystyczne pojęcia jako hipotezy literackie, które pozwalają mu zbudować spójny świat przedstawiony, w którym niesamowitość ma swoją logikę.
Wieczny powrót i pamięć głębsza niż życie
Trzecim, może najgłębszym wątkiem tej twórczości jest problem czasu i powtórzenia. Grabiński wielokrotnie powraca do idei, że wydarzenia, uczucia, a nawet całe losy ludzkie mogą się powtarzać, odciskając się w przestrzeni i w psychice jak ślady pamięci. W opowiadaniu Engramy Szatery tytułowe engramy, czyli ślady pamięciowe, sprawiają, że przeszłość nie zostaje po prostu zapomniana, lecz trwa i może się ożywić. W powieści Cień Bafometa z 1926 roku motyw ten łączy się z wędrówką dusz i z tajemniczą tradycją templariuszy, z którą wiąże się postać tytułowego Bafometa.
Grabiński nie wykłada tej idei jako doktryny reinkarnacji w sensie teozoficznym. Bliższe są mu filozoficzne spekulacje o wiecznym powrocie, znane z Nietzschego, i bergsonowska koncepcja pamięci jako zachowującej całą przeszłość. Połączenie tych inspiracji z okultystycznym słownictwem prowadzi do wizji świata, w którym nic nie znika do końca, a teraźniejszość jest przesycona przeszłością, często niebezpiecznie. Ludzie stają się więźniami dawnych zdarzeń, nieświadomie powtarzają cudze losy, wchodzą w role, które zostały im narzucone przez coś starszego niż ich własne życie.
To właśnie ten wątek pozwala zrozumieć, dlaczego demonologia Grabińskiego tak różni się od dawnych opowieści o diabłach i upiorach. Jego demony nie są osobowymi istotami w tradycyjnym sensie, lecz siłami: ruchu, ognia, pamięci, pożądania, czasu. Działają w świecie i w człowieku według własnych praw, a ich poznanie wymaga od bohatera wejścia w stan, w którym granica między zewnętrznym a wewnętrznym się zaciera. Grabiński stworzył w ten sposób odrębną, nowoczesną demonologię, w której okultystyczne pojęcia zostały przetłumaczone na język metafizyki, psychologii i literatury.
Jego dorobek pozostaje dziś jednym z najciekawszych świadectw recepcji okultyzmu w polskiej prozie dwudziestolecia. Nie był ani okultystą, ani propagatorem jakiejkolwiek szkoły ezoterycznej. Był pisarzem, który potraktował pojęcia wywodzące się z tradycji hermetycznej i okultystycznej z całą powagą jako narzędzia myślenia o świecie, i który nadał im formę opowieści zdolnych do dziś niepokoić czytelnika pytaniem, czy rzeczywistość nie jest głębsza i dziwniejsza, niż zwykliśmy sądzić.
