Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Antoine Fabre d'Olivet i przywrócony język hebrajski

Antoine Fabre d'Olivet, poeta, muzyk i samouk, zbudował w pierwszych dekadach XIX wieku spekulatywną filologię hebrajską i rozległą historiozofię ludzkości, które – odrzucone przez uczonych – stały się jednym z głównych źródeł francuskiego okultyzmu od Éliphasa Lévi'ego po Saint-Yves'a d'Alveydre.

Rytowany portret Antoine'a Fabre d'Olivet, XIX wiek – domena publiczna
Rytowany portret Antoine'a Fabre d'Olivet, XIX wiek – domena publiczna · Wikimedia Commons

Człowiek z Ganges

Fabre d'Olivet urodził się w 1767 roku w Ganges, w Langwedocji, w protestanckiej rodzinie kupieckiej. Młodość spędził w Paryżu, gdzie miał przygotowywać się do handlu jedwabiem, lecz wolał literaturę, muzykę i teatr. Okres rewolucji przeżył jako dramaturg, dziennikarz i drobny urzędnik; za Dyrektoriatu i Konsulatu pisał powieści, kompozycje muzyczne i teksty polityczne. Wszystko to nie zapowiadało jeszcze myśliciela, który miał wpłynąć na całe pokolenia ezoteryków.

Pierwszym zwiastunem jego późniejszej metody była publikacja z 1803 roku, Le Troubadour, zbiór rzekomo dawnych poezji prowansalskich, które w rzeczywistości w dużej mierze sam napisał. Ten epizod jest wart zapamiętania, bo dobrze pokazuje stosunek Fabre'a d'Olivet do przeszłości: nie tyle ją badał, ile rekonstruował według tego, co uważał za jej ducha, i nie widział w tym oszustwa, lecz przywrócenie zapomnianej prawdy. Później, około 1811 roku, zasłynął jako uzdrowiciel kilku głuchoniemych chłopców, co opisał w broszurze o zmyśle słuchu; sprawa wywołała zainteresowanie władz i podejrzliwość, a sam autor wycofał się z publicznych pokazów. Opowieści o osobistej niechęci Napoleona do niego krążą w biografiach, ale ich szczegóły są słabo udokumentowane.

Złote wiersze i pitagorejska droga

W 1813 roku Fabre d'Olivet ogłosił Les Vers dorés de Pythagore, francuski przekład wierszem starożytnego poematu moralnego, znanego jako Złote wiersze, wraz z obszernym komentarzem. Sam przekład jest tylko pretekstem. Komentarz, wielokrotnie dłuższy od tekstu, przedstawia pitagoreizm jako streszczenie całej pierwotnej mądrości ludzkości, przekazywanej przez Egipt i misteria Orfeusza, a zarazem jako drogę wewnętrznej przemiany, prowadzącą od oczyszczenia przez doskonalenie aż do zjednoczenia z boskością.

Już tu widać zasadę, która rządzi całym jego dziełem. Fabre d'Olivet nie traktuje tekstów starożytnych jako dokumentów epoki, lecz jako zaszyfrowane świadectwa jednej nauki, którą da się odczytać pod warunkiem posiadania odpowiedniego klucza. W Złotych wierszach tym kluczem jest pitagorejska nauka o liczbach i harmonii, którą łączy z własną teorią muzyki, rozwijaną także w późniejszych pismach o muzyce jako nauce i sztuce. Komentarz zawiera również pierwszy szkic jego antropologii: człowieka pojmowanego jako istota pośrednia, rozpięta między przeznaczeniem a Opatrznością, która dzięki woli może podnosić się ku wyższemu porządkowi albo osuwać się w niewolę konieczności.

Ten obraz człowieka zawieszonego między dwoma porządkami miał w jego pismach wymiar wyraźnie wewnętrzny. Pitagorejska dyscyplina, którą komentował, nie była dla niego zbiorem zakazów, lecz pedagogią duszy: milczenie, rachunek sumienia, umiarkowanie i przyjaźń miały stopniowo uwalniać wolę od przymusu namiętności i otwierać ją na wpływ porządku wyższego. W tym sensie komentarz do Złotych wierszy można czytać jako jeden z wczesnych nowożytnych traktatów o drodze inicjacyjnej, napisany językiem moralisty, a nie mistagoga.

Przywrócony język hebrajski

Najważniejszym dziełem Fabre'a d'Olivet jest La Langue hébraïque restituée, wydana w dwóch tomach w latach 1815–1816. Podtytuł zapowiadał przywrócenie prawdziwego sensu słów hebrajskich, ustalonego na podstawie ich korzeni. Autor wychodził z założenia, że hebrajski Mojżesza nie jest zwykłym językiem semickim, lecz pozostałością egipskiej mowy kapłańskiej, w której każdy znak miał pierwotnie znaczenie ideograficzne. Mojżesz, wychowany według tej opinii w świątyniach Egiptu, zapisał w Sefer, czyli w Księdze Rodzaju, kosmogonię, której sens przez wieki był zakryty przez dosłowne tłumaczenia, począwszy od Septuaginty.

Dzieło składa się z trzech części. Pierwsza to gramatyka, w której autor rozkłada alfabet hebrajski na znaki o wartości symbolicznej: każda litera miałaby wyrażać określoną ideę lub ruch – życie, dom, rozszerzanie, zamykanie, siłę skierowaną ku wnętrzu lub na zewnątrz. Druga to słownik rdzeni, w którym z połączeń tych znaków wyprowadzane są znaczenia słów. Trzecia zawiera przekład pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju, w dwóch wersjach – dosłownej i interpretującej – opatrzony przypisami. W tej lekturze opowieść o stworzeniu staje się metafizycznym opisem emanacji świata z boskiej zasady, Adam zaś nie jest pierwszym człowiekiem z krwi i kości, lecz kolektywną istotą rodzaju ludzkiego, uniwersalnym człowiekiem.

Z punktu widzenia filologii semickiej książka jest konstrukcją fantastyczną. Hebrajski nie wywodzi się z egipskiego, a rdzenie trójspółgłoskowe, na których opiera się jego morfologia, nie dają się rozłożyć na pojedyncze litery o stałym znaczeniu. Już współcześni uczeni przyjęli dzieło chłodno. Nie wynika z tego jednak, że jest ono pozbawione znaczenia historycznego. Fabre d'Olivet wpisuje się w długą linię spekulacji o języku adamicznym i o naturalnym związku między dźwiękiem a sensem, od renesansowych rozważań nad hieroglifami po osiemnastowieczne poszukiwania pierwotnej mowy ludzkości. Jego oryginalność polegała na systematyczności i na łączeniu tej spekulacji z gotowym przekładem, który czytelnik mógł porównać z Biblią.

Warto przy tym dostrzec, czemu ta spekulacja służyła. Fabre d'Olivet nie był hebraistą z zawodu i nie pisał dla hebraistów. Chodziło mu o wykazanie, że chrześcijańska Europa straciła dostęp do własnego świętego tekstu, ponieważ czytała go przez kolejne warstwy przekładów, z których każda oddalała ją od zamysłu autora. Restytucja języka była więc gestem duchowym, a nie tylko uczonym: przywrócić słowom ich pierwotny sens znaczyło przywrócić człowiekowi zrozumienie jego miejsca w kosmosie. Ten motyw – Biblia jako księga zamknięta, którą otwiera dopiero wtajemniczona lektura – okazał się dla późniejszych okultystów równie ważny jak konkretne etymologie, a często ważniejszy.

Historia filozoficzna rodzaju ludzkiego

Ostatnią wielką syntezą Fabre'a d'Olivet była Histoire philosophique du genre humain, ogłoszona w 1822 roku, początkowo pod tytułem mówiącym o stanie społecznym człowieka. Jest to historiozofia, w której dzieje świata zostają przedstawione jako gra trzech wielkich sił: Opatrzności, przeznaczenia i woli ludzkiej. Opatrzność to porządek boski, przeznaczenie – konieczność natury, wola zaś to wolność człowieka, który może wybierać między nimi. Historia staje się dramatem ich równowagi i konfliktów.

W tym ujęciu ludzkość przechodzi przez następujące po sobie epoki ras i cywilizacji. Szczególnie pamiętna jest opowieść o Ramie, celtyckim kapłanie i prawodawcy, który miał wyprowadzić swój lud z Europy na Wschód i założyć ogromne imperium teokratyczne, rozciągające się od Atlantyku po Indie. Jego panowanie byłoby epoką harmonii religii i władzy, a rozpad tego porządku – początkiem podziałów, wojen i sekciarstwa, które wypełniają późniejsze dzieje. Opowieść ta, choć osadzona w rzekomej prehistorii, ma wyraźny podtekst porewolucyjny: autor, który widział upadek monarchii i terror, szukał w odległej przeszłości obrazu ładu, w którym władza duchowa i świecka nie byłyby wrogami, i wyrażał nieufność zarówno wobec despotyzmu, jak i wobec ludowej suwerenności pozbawionej zasady wyższej. Mojżesz, Orfeusz, Pitagoras i inne wielkie postacie pojawiają się w tej konstrukcji jako reformatorzy próbujący odzyskać zgubioną jedność. Żadna z tych tez nie ma oparcia w historii czy archeologii, a sam autor czerpał w dużej mierze z intuicji i dowolnych interpretacji mitów.

Pod koniec życia Fabre d'Olivet próbował nadać swojej nauce formę praktyczną. Założył niewielki krąg uczniów i opracował rytuał kultu, który nazywał teodoksją uniwersalną; była to próba stworzenia religii filozoficznej, łączącej pitagorejski ideał z chrześcijańskim i biblijnym dziedzictwem. Grupa nie przetrwała jego śmierci. Zmarł w Paryżu w 1825 roku, w okolicznościach, które późniejsza legenda okultystyczna obudowała domysłami o śmierci przy ołtarzu; brak jednak pewnych świadectw, które by te opowieści potwierdzały.

Spadkobiercy i dziedzictwo

Za życia Fabre d'Olivet był postacią marginalną, choć jego pisma czytali niektórzy romantycy. Prawdziwa recepcja nadeszła kilka dekad po jego śmierci, kiedy we Francji uformowało się środowisko okultystyczne szukające dla siebie korzeni. Éliphas Lévi, autor Dogme et rituel de la haute magie, odwoływał się do niego jako do jednego z nielicznych nowożytnych autorów, którzy rozumieli sens symbolicznego języka. Od Fabre'a przejął przekonanie, że teksty święte zawierają ukrytą naukę, dostępną dla tych, którzy znają klucz, choć sam rozwinął je w innym kierunku, wiążąc tarot, kabałę i magię.

Jeszcze silniej wpłynął na Josepha Alexandre'a Saint-Yves'a d'Alveydre, który otwarcie przyznawał się do zależności od Histoire philosophique i przejął od niej motyw Ramy oraz wizję pierwotnego porządku religijno-politycznego. Bez tej lektury trudno byłoby wyobrazić sobie jego późniejszą historiozofię. Przez Saint-Yves'a idee Fabre'a d'Olivet trafiły do Papusa i całego kręgu martynistów przełomu wieków, w którym „przywrócony język” traktowano jako autorytet obok dzieł Lévi'ego. Również Stanislas de Guaita i Édouard Schuré, autor Les Grands Initiés (1889), czerpali z jego wizji wielkich wtajemniczonych jako ogniw jednej tradycji.

Dziedzictwo Fabre'a d'Olivet jest więc w istocie dziedzictwem metody. Pokazał, jak z kilku założeń – o istnieniu pierwotnej mądrości, o jej zaszyfrowaniu w świętych tekstach i o możliwości odzyskania jej przez symboliczne odczytanie języka – można zbudować system obejmujący gramatykę, kosmologię, antropologię i filozofię dziejów. Francuski okultyzm XIX wieku przyjął tę metodę niemal w całości, często nie zdając sobie sprawy, jak bardzo jest ona osobista i jak mało ma wspólnego z ówczesną nauką o języku.

Ocena tego dorobku musi zatem być podwójna. Jako filolog Fabre d'Olivet się mylił, i to zasadniczo; jako historyk konstruował narracje, którym brakowało jakiejkolwiek dokumentacji. Jako twórca wyobraźni ezoterycznej był jednak postacią pierwszej wagi. Jego przekład Księgi Rodzaju i jego teoria trzech sił dziejowych dostarczyły późniejszym autorom języka, w którym mogli mówić o człowieku jako istocie upadłej, lecz zdolnej do odnowienia własnej natury. Ta antropologia, wolna od spekulacji etymologicznych, zachowała siłę przekonywania także wtedy, gdy jego gramatyka hebrajska stała się już tylko ciekawostką.