Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Gustav Meyrink i okultystyczna Praga Golema

Der Golem Gustava Meyrinka, wydany w 1915 roku, jest powieścią inicjacyjną przebraną za praską opowieść grozy: ghetto, sny i postać Golema stają się w niej alegorią drogi, na której człowiek rozpoznaje własny sobowtór i budzi się do jaźni, której dotąd nie znał.

„Pojawienie się Golema”, litografia Hugona Steinera-Praga z cyklu do powieści Gustava Meyrinka „Der Golem” – domena publiczna
„Pojawienie się Golema”, litografia Hugona Steinera-Praga z cyklu do powieści Gustava Meyrinka „Der Golem” – domena publiczna · Wikimedia Commons

Bankier, który miał się zastrzelić

Gustav Meyrink urodził się w 1868 roku w Wiedniu jako nieślubny syn aktorki i wirtemberskiego ministra; nazwisko Meyer, po matce, zmienił później na Meyrink. Od 1889 roku mieszkał w Pradze, gdzie wraz ze wspólnikiem prowadził dom bankowy, wiodąc życie dandysa, znanego z ekstrawagancji, pojedynków i zamiłowania do sportu. Praga, którą poznał, była miastem trzech kultur – czeskiej, niemieckiej i żydowskiej – i zarazem miastem dawnych legend: alchemików Rudolfa II, astrologów, kabalistów i cudotwórców. To ono stało się później głównym bohaterem jego najważniejszej książki.

Sam Meyrink opowiadał o momencie, który miał odmienić jego życie. Jako młody człowiek, w głębokim kryzysie, siedział przy biurku z rewolwerem, zdecydowany odebrać sobie życie, gdy ktoś wsunął pod drzwi broszurę o życiu po śmierci. Anegdota ta, znana wyłącznie z jego własnych relacji, ma wszystkie cechy legendy autobiograficznej i trudno ją zweryfikować, ale dobrze oddaje sposób, w jaki pisarz rozumiał swoje nawrócenie: jako wezwanie, które przychodzi z zewnątrz w chwili ostatecznej.

Faktem jest, że od początku lat dziewięćdziesiątych Meyrink należał do praskiej loży teozoficznej „Zum blauen Stern” i intensywnie studiował literaturę ezoteryczną. Ćwiczył jogę według dostępnych wówczas podręczników, eksperymentował z medytacją, postem i technikami oddechu, korespondował z nauczycielami duchowymi i wstępował do różnych stowarzyszeń okultystycznych, często rozczarowując się nimi równie szybko, jak się do nich przyłączał. Niektóre z tych praktyk relacjonował później z ironią, inne z powagą; w obu przypadkach traktował je jako materiał doświadczenia, a nie jako doktrynę.

W 1902 roku oskarżono go o oszustwa finansowe i aresztowano. Po kilku miesiącach został oczyszczony z zarzutów, ale bank upadł, a reputacja legła w gruzach. Meyrink opuścił Pragę, zamieszkał w Wiedniu, potem w Monachium i wreszcie w Starnbergu, i zaczął utrzymywać się z pióra: jako stały współpracownik satyrycznego tygodnika „Simplicissimus”, autor groteskowych opowiadań i tłumacz Dickensa.

Pernath i pokój bez drzwi

Der Golem drukowany był w odcinkach w latach 1913–1914, a w formie książkowej ukazał się w 1915 roku i stał się jednym z największych sukcesów wydawniczych literatury niemieckiej czasów pierwszej wojny światowej. Fabuła jest celowo mglista. Narrator, zasypiając przy świetle księżyca, zapada w sen, w którym staje się Athanasiusem Pernathem, rytownikiem gemm mieszkającym w praskim ghetcie. Pernath nie pamięta swojej przeszłości; wie tylko, że kiedyś był szalony i że lekarze „zamknęli” jego wspomnienia. Pewnego dnia nieznajomy przynosi mu do naprawy starą księgę, Ibbur, z uszkodzonym inicjałem, i od tej chwili w życiu Pernatha zaczynają się dziać rzeczy niepojęte.

Wokół niego tłoczą się postacie ghetta: chciwy handlarz starzyzną Aaron Wassertrum, chory i nienawistny student Charousek, lalkarz Zwakh, dziewczyna Rozyna. Ponad nimi stoją dwie postacie światła: archiwariusz Schemajah Hillel i jego córka Mirjam, w których Meyrink skupił obraz mądrości i czystości. Golem pojawia się w tej powieści nie jako potwór ulepiony z gliny, lecz jako zjawisko, które co trzydzieści trzy lata przechodzi przez ghetto, wywołując zamęt, i które Pernath w pewnym momencie rozpoznaje jako własne odbicie.

Kluczowa scena rozgrywa się w pokoju bez drzwi, do którego Pernath trafia labiryntem podziemnych korytarzy. W tym zamkniętym pomieszczeniu, ukrytym w samym środku ghetta, przywdziewa ubranie, które na nim leży, i nagle rozpoznaje, że to on jest tym, przed którym wszyscy drżą. Golem okazuje się sobowtórem, nieświadomą, uśpioną częścią jaźni, którą trzeba przejść, aby dotrzeć do tego, co w człowieku nieśmiertelne. Pokój bez drzwi jest obrazem wnętrza duszy, do którego nie prowadzi żadne zwykłe wejście.

Nie przypadkiem księga przyniesiona przez nieznajomego nosi tytuł Ibbur. W kabalistycznej nauce o duszy słowo to oznacza „brzemienność” – stan, w którym do człowieka przyłącza się inna, wyższa dusza, by wspomóc go w dziele, którego sam nie mógłby wykonać. Meyrink przejmuje ten termin swobodnie, jako nazwę dla nawiedzenia, które przekształca bohatera od środka. Hillel, który w rozmowach z Pernathem występuje jako przewodnik, wyjaśnia mu, że to, co przychodzi z zewnątrz, w istocie przychodzi z wnętrza, i że prawdziwy nauczyciel nie dodaje niczego, lecz budzi to, co już jest. W tych rozmowach powieść najwyraźniej zdradza swój charakter: dialog mistrza i ucznia jest tu rdzeniem, wokół którego rozwija się sensacyjna intryga.

Zakończenie powieści przenosi akcję w inny czas. Narrator budzi się, odkrywa, że dawno temu przez pomyłkę zamienił się kapeluszami z kimś nazwiskiem Athanasius Pernath, i wyrusza na Hradczany, by go odnaleźć. Na ulicy alchemików trafia pod dom, którego, jak mu mówią, nie ma. Za furtką, ozdobioną wizerunkiem hermafrodyty, widzi Pernatha i Mirjam, połączonych w jakimś nadczasowym ogrodzie. Nie może do nich wejść; może tylko zobaczyć, że to, o czym śnił, gdzieś trwa.

Ghetto jako mapa duszy

Czytana jako alegoria, powieść ukazuje kolejne etapy drogi, które Meyrink znał z literatury okultystycznej i z własnych doświadczeń. Pierwszym jest utrata pamięci, czyli stan zwykłego człowieka, który nie wie, kim jest, i żyje w ciasnych uliczkach swoich nawyków. Drugim jest wezwanie, przychodzące w postaci księgi, snu lub przypadkowego spotkania. Trzecim jest konfrontacja z sobowtórem, w której człowiek odkrywa, że groza, przed którą ucieka, mieszka w nim samym. Czwartym jest przemiana, wyrażona w obrazie hermafrodyty, symbolu zjednoczenia przeciwieństw, który Meyrink przejął z alchemicznej ikonografii.

Ghetto, z jego labiryntem domów, przejść i piwnic, staje się w tym ujęciu mapą psychiki. Na powierzchni panują namiętności, chciwość i zemsta; pod spodem biegną tajne korytarze, którymi da się dotrzeć do ukrytego środka. Praskie realia – zaułki, które przy wyburzaniu ghetta pod koniec XIX wieku znikały na oczach mieszkańców, mgła nad Wełtawą, cienie Hradczan – są dla pisarza nie tłem, lecz językiem, którym można wypowiedzieć to, czego nie da się wypowiedzieć wprost.

Ważne jest również to, czym powieść nie jest. Meyrink nie pisze traktatu ani podręcznika ćwiczeń, i nie podaje żadnej techniki, którą czytelnik mógłby zastosować. Jego inicjacja jest literacka: dokonuje się w lekturze, w rozpoznaniu, w nastroju. Dlatego Der Golem mógł stać się zarówno bestsellerem dla czytelnika szukającego dreszczyku, jak i książką kultową dla poszukujących duchowo, którzy odczytywali w niej zaszyfrowane wskazówki.

Teozofia, joga i własna droga

Związek Meyrinka z teozofią był głęboki, ale niejednoznaczny. Teozofia dała mu słownik – reinkarnację, karmę, ciała subtelne, mistrzów – i przekonanie, że za religiami świata kryje się wspólna mądrość. Zarazem ironizował z jej sentymentalizmu i z naiwności niektórych jej wyznawców. W opowiadaniach z lat poprzedzających Golema drwił z lekkomyślnych okultystów i z mistrzów zapewniających, że duchowość można kupić za opłatą członkowską.

Joga była dla niego czymś bardziej osobistym. Ćwiczenia, które wykonywał przez lata, często z niebezpieczną gorliwością, nauczyły go, że przemiana świadomości dokonuje się w ciele i przez ciało, a nie tylko w myślach. Ta intuicja przenika jego powieści: przebudzenie nie jest u niego aktem intelektu, lecz przemianą całego człowieka, często bolesną, związaną z chorobą, kryzysem lub bliskością śmierci. W późnym okresie życia, w 1927 roku, Meyrink formalnie przeszedł na buddyzm mahajany, co było konsekwencją tej samej drogi.

Zielona twarz i anioł zachodniego okna

Powieści, które powstały po Golemie, rozwijają te same tematy w innych scenerach. Das grüne Gesicht (1916) rozgrywa się w Amsterdamie, w którym inżynier Fortunat Hauberrisser spotyka tajemniczą postać o zielonej twarzy. Jest nią Chidher Grün, czyli Chidr – w tradycji islamskiej nieśmiertelny nauczyciel, który pojawia się wybranym. Powieść kończy się katastrofalnym huraganem, który niszczy miasto, a bohater, przeszedłszy przez przemianę, osiąga stan, w którym jednocześnie żyje w dwóch światach. Wschodnia figura mistrza zastępuje tu praskiego sobowtóra, ale schemat drogi pozostaje podobny.

Ostatnia wielka powieść Meyrinka, Der Engel vom westlichen Fenster (1927), sięga po postać Johna Dee, elżbietańskiego uczonego i maga, którego kontakty z aniołami, prowadzone za pośrednictwem Edwarda Kelleya, wiodły go także do Pragi Rudolfa II. Narrator, potomek Dee, odkrywa w jego papierach własną historię i stopniowo utożsamia się z przodkiem. Powieść łączy elżbietańską Anglię, rudolfińską Pragę i współczesny Wiedeń w jedną opowieść o dziedziczonym zadaniu duchowym, o fałszywych drogach alchemii zewnętrznej i o prawdziwym zjednoczeniu, które dokonuje się wewnątrz. Mroczna bogini Isaise, kusząca bohaterów, reprezentuje w niej siły, które zatrzymują człowieka na drodze, obiecując mu moc. Pomiędzy tymi powieściami powstały jeszcze Walpurgisnacht (1917) i Der weiße Dominikaner (1921), w których powracają motywy sobowtóra, duchowej linii przodków i przemiany, dokonującej się w ciele bohatera. Całe dzieło Meyrinka układa się w ten sposób w cykl wariacji na jeden temat, rozpisany na różne miasta i epoki.

Praga jako miasto przebudzenia

Meyrink nie wymyślił okultystycznej Pragi, ale nadał jej postać, która przetrwała w wyobraźni europejskiej. Dzięki niemu stara stolica Rudolfa II stała się miastem, w którym granica między snem a jawą jest cienka, a każdy zaułek może prowadzić do pokoju bez drzwi. Późniejsza literatura i kino wielokrotnie czerpały z tego obrazu, często spłaszczając go do malowniczej grozy.

Tymczasem to, co w nim najważniejsze, ma charakter wewnętrzny. Der Golem jest opowieścią o tym, że człowiek nosi w sobie obcego, który go przeraża, i że droga do siebie prowadzi przez spotkanie z tym obcym, a nie przez ucieczkę od niego. Praga Meyrinka jest miastem tej drogi: labiryntem, w którym gubią się ci, którzy nie szukają, i w którym znajdują się ci, którzy odważą się wejść tam, dokąd nie prowadzą żadne drzwi.