Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Ivan Aguéli i sufizm Guénona

Szwedzki malarz Ivan Aguéli, anarchista, konwertyta i wtajemniczony szazilijja, stał się łącznikiem między paryską awangardą a islamską ezoteryką: wydawał w Kairze pismo Il Convito, przekładał Ibn Arabiego i około 1911–1912 roku przyjął René Guénona do bractwa sufickiego.

Ivan Aguéli w Kairze, fotografia sprzed 1917 – domena publiczna
Ivan Aguéli w Kairze, fotografia sprzed 1917 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Malarz z Sali

Ivan Aguéli urodził się w 1869 roku w Sali, niewielkim mieście w środkowej Szwecji, jako John Gustaf Agelii, syn weterynarza. Imię, pod którym go dziś znamy, przyjął w młodości, kiedy zaczął się uważać za obywatela świata raczej niż prowincji. Uczył się malarstwa w Szwecji, a w 1890 roku wyjechał do Paryża, gdzie trafił do pracowni Émile'a Bernarda, jednego z twórców syntetyzmu i bliskiego współpracownika Gauguina. Od Bernarda przejął przekonanie, że obraz nie jest odbiciem natury, lecz jej uproszczonym, uporządkowanym obrazem, zbudowanym z płaszczyzn koloru i wyraźnego rytmu.

Aguéli malował przede wszystkim niewielkie pejzaże: wybrzeża Gotlandii, przedmieścia Paryża, później egipskie wioski i pustynię. Obrazy te są skromne w formacie, lecz rygorystyczne w konstrukcji, o świetle rozłożonym w spokojnych, wyważonych plamach. Szwedzka historiografia sztuki uważa go dziś za jednego z pionierów modernizmu w swoim kraju; jego prace znajdują się w głównych muzeach szwedzkich, a w Sali poświęcono mu osobne muzeum. Za życia był jednak niemal nieznany i żył w biedzie.

Malarstwo było dla niego od początku czymś więcej niż zawodem. Interesowała go natura koloru i światła, struktura przestrzeni, relacja między formą a znaczeniem. Już w latach dziewięćdziesiątych czytał Swedenborga i literaturę teozoficzną, uczył się języków i szukał w różnych tradycjach odpowiedzi na pytanie, które później sformułuje wprost: czym jest sztuka „czysta”, wolna od przypadkowości osobistego gustu.

Anarchista i konwertyta

Paryż lat dziewięćdziesiątych był dla młodego Szweda także szkołą polityczną. Aguéli związał się ze środowiskiem anarchistów i w 1894 roku, w okresie represji po serii zamachów, został aresztowany i postawiony przed sądem w głośnym procesie grupy oskarżonych o anarchistyczne spiski. Kilka miesięcy spędził w więzieniu, a czas ten, według jego biografów, poświęcił m.in. nauce arabskiego. Proces zakończył się dla niego uniewinnieniem. Epizod ten nie był w jego życiu odosobniony: Aguéli pozostał człowiekiem gwałtownych przekonań, gotowym do gestów sprzeciwu, które otoczenie uważało za ekscentryczne lub niebezpieczne. Zapisał się na przykład w kronice obrońców zwierząt protestem przeciw walkom byków, urządzanym w 1900 roku pod Paryżem, za który stanął przed sądem.

Pierwszą podróż do Egiptu odbył w połowie lat dziewięćdziesiątych, a islam przyjął pod koniec dekady. Nawrócenie nie oznaczało porzucenia malarstwa ani zerwania z Europą; było raczej wyborem tradycji, która w jego oczach zachowała jedność wiedzy, sztuki i życia. Na początku XX wieku osiadł w Kairze, studiował w kręgu uniwersytetu al-Azhar i w 1902 roku przyjął inicjację w bractwie szazilijja z rąk szejka Abd ar-Rahmana Illajsza al-Kabira, uczonego malikickiego i mistrza sufickiego. Otrzymał od niego godność muqaddama, a więc upoważnienie do przekazywania inicjacji innym. Ten szczegół okaże się kluczowy dla dalszych losów europejskiego tradycjonalizmu.

Il Convito w Kairze

W latach 1904–1913 Aguéli współtworzył w Kairze dwujęzyczne pismo, wydawane po włosku jako Il Convito i po arabsku jako An-Nadi. Inicjatorem przedsięwzięcia był włoski dziennikarz Enrico Insabato, a samo pismo miało wyraźny wymiar polityczny: popierało zbliżenie między Italią a światem islamu, co wpisywało się w ówczesne ambicje włoskiej polityki na Morzu Śródziemnym. Aguéli wnosił do niego jednak coś innego niż publicystykę. Publikował teksty o sufizmie, przekłady i komentarze, a także rozważania o miejscu islamu w świecie nowoczesnym.

Pismo było jednym z pierwszych miejsc, w których europejscy czytelnicy mogli zetknąć się z ezoteryczną interpretacją islamu, przedstawianą nie przez orientalistów, lecz przez wtajemniczonego. Aguéli pisał o Ibn Arabim, wielkim andaluzyjskim mistyku z przełomu XII i XIII wieku, jako o nauczycielu doktryny uniwersalnej, a o islamie – jako o tradycji zdolnej uznać prawdę obecną w innych religiach. Ten uniwersalizm nie był synkretyzmem; opierał się na przekonaniu, że objawienie zawiera w sobie wymiar wewnętrzny, który pozwala rozpoznać pokrewieństwo dróg.

Pod względem wpływu publicystyka Aguéliego była skromna, a polityczne zaplecze pisma czyni z niego dziś przedmiot badań historyków kolonializmu w nie mniejszym stopniu niż historyków ezoteryki. Dla tych ostatnich ważne jest przede wszystkim to, że w Kairze ukształtował się człowiek łączący wiedzę z autentycznego tarikatu z językiem, w którym mógł o niej mówić do Europejczyków.

Ibn Arabi jako nauczyciel uniwersalności

Postać Ibn Arabiego zajmuje w pismach Aguéliego miejsce centralne i warto zapytać, dlaczego właśnie on. Muhji ad-Din Ibn Arabi (1165–1240), urodzony w Murcji i zmarły w Damaszku, był autorem ogromnego dorobku, w którym metafizyka jedności bytu, nauka o imionach Boga i doktryna człowieka doskonałego, al-insan al-kamil, tworzą jeden z najbardziej wyrafinowanych systemów mistyki islamskiej. W tradycji sufickiej nazywano go „największym mistrzem”, a jednocześnie bywał podejrzewany przez prawników i teologów o przekraczanie granic ortodoksji.

Dla Aguéliego najważniejsza była u Ibn Arabiego myśl, że każda forma objawienia jest jednym z obliczy tej samej prawdy. Przywoływany często wiersz ze zbioru Turdżuman al-aszwak mówi o sercu, które stało się zdolne przyjąć każdą formę: pastwisko dla gazeli, klasztor dla mnichów, świątynię dla bożków, Kaabę pielgrzyma, tablice Tory i księgę Koranu. Aguéli czytał ten fragment jako wyraz uniwersalizmu wpisanego w sam islam, a nie dodanego do niego z zewnątrz. Z tej lektury wyprowadzał wniosek, że europejski konwertyta nie musi wyrzekać się własnej przeszłości kulturowej, aby przyjąć islam; musi raczej zrozumieć ją na nowo, w świetle zasady, która obejmuje wszystkie formy.

Jednocześnie Aguéli nie traktował tej uniwersalności jako pretekstu do lekceważenia prawa religijnego. Sam przestrzegał praktyk islamu, a jego mistrz był uczonym prawnikiem. Droga wewnętrzna miała dla niego sens tylko wtedy, gdy opierała się na formie zewnętrznej, tak jak duch potrzebuje ciała. W tym punkcie jego poglądy zapowiadały rozróżnienie, które później stanie się kanonem tradycjonalistów: uniwersalność dotyczy wymiaru wewnętrznego, a wierność dotyczy jednej, konkretnej drogi.

Spotkanie z Guénonem

Kiedy Aguéli wrócił do Paryża około 1909 roku, trafił do środowiska skupionego wokół pisma La Gnose, redagowanego przez młodego René Guénona. Pisał w nim pod imieniem Abdul-Hâdi, ogłaszając artykuły o islamie i sufizmie oraz przekłady tekstów z kręgu Ibn Arabiego. Wraz z Guénonem i innymi związał się z towarzystwem nazwanym al-Akbarijja, od przydomka Ibn Arabiego, „największego mistrza”, które miało szerzyć znajomość jego nauki na Zachodzie. Instytucja była efemeryczna, ale sama nazwa dobrze pokazuje, jaki kierunek obrali jej założyciele.

W tym właśnie czasie, około 1911 lub 1912 roku – źródła różnią się co do daty – Aguéli przyjął Guénona do bractwa szazilijja, w linii, którą sam otrzymał w Kairze. Guénon otrzymał imię Abd al-Wahid Jahja. Wydarzenie to miało dla dziejów tradycjonalizmu znaczenie fundamentalne. Guénon, który odrzucał inicjacje nieregularne i stawiał wymóg nieprzerwanego przekazu, uzyskał dzięki Aguéliemu przynależność do żywej organizacji inicjacyjnej, której rodowód mógł uznać za autentyczny. Jego późniejsza nauka o inicjacji opiera się w ten sposób na doświadczeniu przekazanym przez człowieka, o którym wspominał rzadko.

Trudno ocenić, ile wpływu doktrynalnego wywarł Aguéli na Guénona. Wiele wskazuje na to, że uwrażliwił go na sufizm i na Ibn Arabiego, jednak sam Guénon miał już wtedy ukształtowane poglądy, wywiedzione z lektury tekstów indyjskich i z kontaktów, o których mówił niechętnie. Pewne jest natomiast, że droga od Paryża do Kairu, którą Guénon przebył w 1930 roku, prowadziła przez bramę otwartą wcześniej przez szwedzkiego malarza.

Czysta sztuka i ezoteryka

W latach paryskich Aguéli rozwinął także refleksję o sztuce, która łączy jego dwie tożsamości. W tekstach z La Gnose, zwłaszcza w artykule poświęconym „sztuce czystej”, przedstawiał malarstwo jako dyscyplinę bliską kontemplacji. Prawdziwa sztuka nie wyraża według niego emocji ani anegdoty, lecz relacje: proporcje, harmonie barw, strukturę przestrzeni. Malarz powinien dążyć do tego, co trwałe w zjawisku, i usuwać to, co przypadkowe. Ta postawa, wywiedziona w części z syntetyzmu Bernarda, otrzymała u niego uzasadnienie metafizyczne, zaczerpnięte z islamskiej koncepcji świata jako zbioru znaków.

W tym połączeniu można widzieć jeden z najciekawszych epizodów spotkania awangardy z ezoteryką na początku XX wieku. W tym samym czasie Kandinsky i Mondrian, korzystając z teozofii, szukali sztuki duchowej, która porzuci przedstawienie na rzecz abstrakcji. Aguéli poszedł inną drogą: nie porzucił pejzażu, lecz starał się go oczyścić, a duchowego uzasadnienia szukał nie w neospirytualizmie, lecz w tradycyjnym sufizmie. Jego obrazy pozostały figuratywne, choć ich spokój i redukcja formy zbliżają je do poszukiwań, które później nazwano modernistycznymi. Różnica ma znaczenie także dla historii idei. Teozofia, z której czerpali pionierzy abstrakcji, była dla Guénona i jego kręgu przykładem nowożytnej pseudotradycji; Aguéli dostarczył modelu, w którym nowoczesne środki malarskie mogły służyć wizji świata zaczerpniętej z tradycji o nieprzerwanym rodowodzie. Nie stworzył z tego programu ani szkoły, ale jego przykład pokazuje, że spotkanie awangardy z duchowością nie musiało przebiegać wyłącznie przez salony okultystów.

Ostatnie lata jego życia były niespokojne. W czasie pierwszej wojny światowej został wydalony z Egiptu przez władze brytyjskie, które traktowały go z podejrzliwością, i trafił do Hiszpanii. Zginął w 1917 roku pod Barceloną, potrącony przez pociąg. Pozostawił kilkaset obrazów i rysunków, rozproszone artykuły i legendę, którą dopiero współczesne badania zaczęły oddzielać od faktów. W historii ezoteryki jest postacią pośrednią w najlepszym sensie tego słowa: człowiekiem, który nie stworzył szkoły ani doktryny, lecz połączył światy, które bez niego mogłyby się nie spotkać – paryską pracownię i kairski tarikat, poszukiwania nowoczesnych malarzy i dawną naukę mistrzów sufickich.