Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Arturo Reghini i pogański imperializm

Arturo Reghini, florencki matematyk i mason, połączył pitagorejską symbolikę liczb, rytualną tradycję lóż i ideę rzymskiego pogaństwa w projekt duchowej odnowy Italii, wyrażony w eseju Imperialismo pagano i w pismach Atanòr oraz Ignis, a rozbity przez historię i spór z Evolą.

Strona tytułowa „I numeri sacri nella tradizione pitagorica massonica” Arturo Reghiniego, wydanie Ignis, 1947 – domena publiczna
Strona tytułowa „I numeri sacri nella tradizione pitagorica massonica” Arturo Reghiniego, wydanie Ignis, 1947 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Matematyk wśród awangardy

Arturo Reghini (1878–1946) należy do postaci, które łatwiej wymienić niż opisać. Urodzony we Florencji, z wykształcenia matematyk, przez większą część życia utrzymywał się z nauczania i pracy wydawniczej, a w historii ezoteryki zapisał się jako najważniejszy włoski teoretyk tak zwanej tradycji italskiej. W pierwszych latach XX wieku obracał się w kręgu florenckiej awangardy intelektualnej, wśród autorów pism takich jak Leonardo i Lacerba, i jednocześnie w środowisku teozoficznym, które we Florencji miało własną bibliotekę i salę wykładową.

Z teozofii wyrósł jednak szybko. Bliższe mu były dwie inne linie: masoneria, do której wstąpił młodo i w której szukał nie programu politycznego, lecz przekazu rytualnego, oraz tradycja pitagorejska, z którą wiązał własną tożsamość duchową. Według przekazu, który sam podtrzymywał, w młodości otrzymał od Amedea Armentana pitagorejskie wtajemniczenie należące do nieprzerwanej, choć ukrytej linii „szkoły italskiej”. Źródeł pozwalających sprawdzić istnienie takiej linii przed końcem XIX wieku brak; historyk może jedynie stwierdzić, że wiara w nią ukształtowała całe dzieło Reghiniego.

To połączenie – ścisły umysł matematyka, temperament polemisty i przekonanie o sekretnej ciągłości rzymskiej mądrości – nadało jego myśli rysy wyjątkowe na tle ówczesnego okultyzmu. Reghini gardził sentymentalnym spirytualizmem, a zarazem nie uważał racjonalnej nauki za ostatnie słowo. Szukał wiedzy, która byłaby jednocześnie dokładna i inicjacyjna.

Esej o pogańskim imperializmie

W 1914 roku na łamach florenckiego pisma Salamandra ukazał się esej Imperialismo pagano. Jest to tekst krótki, napisany z gniewem i rozmachem, i dobrze oddaje młodego Reghiniego. Jego tezą jest przeciwstawienie dwóch Rzymów. Pierwszy to Rzym pogański, imperialny, który w oczach autora był nie tylko państwem, lecz porządkiem duchowym, zakorzenionym w kulcie, w prawie i w misteriach. Drugi to Rzym papieski, który przejął jego dziedzictwo, przekształcił je w instytucję kościelną i w ten sposób wydziedziczył Italię z własnej tradycji.

„Imperializm” w tytule nie oznacza zatem przede wszystkim polityki ekspansji, choć tekst powstał w atmosferze przedwojennego nacjonalizmu i nie unika jego retoryki. Oznacza ideę władzy duchowej, która ma się odrodzić we Włoszech po wiekach chrześcijańskiej hegemonii. Reghini pisał o konieczności przywrócenia „tradycji rzymskiej i italskiej” przeciw katolicyzmowi i przeciw demokratycznemu egalitaryzmowi, a jednocześnie przeciw płytkim formom modernizmu. Nie wskazywał gotowego programu instytucjonalnego; esej jest raczej wezwaniem niż planem.

W dziejach idei tekst ten ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że sformułował pojęcia, które później rozwiną inni. Odrzucenie chrześcijaństwa jako obcego Italii, przekonanie o istnieniu „pogańskiego” przekazu inicjacyjnego, idea władzy duchowej jako źródła władzy politycznej – wszystkie te motywy powrócą w środowisku rzymskim lat dwudziestych. Reghini uważał, że są one jego własnością intelektualną, i to przekonanie stanie się źródłem największego konfliktu jego życia.

Pitagorejska masoneria i święta geometria

Najtrwalszym wkładem Reghiniego nie była jednak polemika polityczna, lecz próba połączenia masonerii z pitagoreizmem. Był członkiem Rito Filosofico Italiano, obediencji założonej około 1909 roku, a w latach powojennych zajmował w niej wysoką pozycję. Masoneria była dla niego dziedziczką antycznych kolegiów i misteriów, która przechowała w symbolach – w cyrklu i węgielnicy, w liczbach stopni, w słowach rytualnych – fragment dawnej nauki, choć większość jej członków nie potrafiła już go odczytać. W studium o słowach świętych i słowach przejścia pierwszych trzech stopni próbował odtworzyć ich sens, łącząc etymologię z symboliką.

W tej perspektywie arytmetyka i geometria nie są neutralnymi narzędziami, lecz językiem duchowym. Tetraktys, liczby doskonałe, pentagram, proporcje figur konstruowanych cyrklem i liniałem miały wyrażać strukturę rzeczywistości i jednocześnie wskazywać drogę wewnętrznej przemiany. Reghini przez całe życie pracował nad rekonstrukcją pitagorejskiej nauki o liczbach; jego prace z tej dziedziny, w tym obszerny traktat o liczbach pitagorejskich, w dużej części ukazały się dopiero po jego śmierci. Za życia wydał m.in. studium poświęcone przywróceniu geometrii pitagorejskiej (1935).

Dla Reghiniego zajęcie się liczbami było samo w sobie ćwiczeniem duchowym. Nawiązywał tu do starej, platońskiej intuicji z siódmej księgi Państwa, gdzie arytmetyka i geometria mają odwracać duszę od zmienności ku temu, co trwałe. Kontemplacja stosunków liczbowych oczyszczała umysł z wyobrażeń i namiętności, przyzwyczajała go do tego, co konieczne i niezmienne, i w ten sposób przygotowywała do poznania wyższego. Taka koncepcja odróżniała go od okultystów, dla których liczby były najczęściej kluczem do przepowiedni lub talizmanów. U Reghiniego liczba nie służyła do działania na świat, lecz do przemiany patrzącego.

Wartość tych prac jest różnie oceniana. Matematyczna strona jest w nich poważna, choć nieoryginalna z punktu widzenia historii nauki; strona symboliczna opiera się na założeniu ciągłości tradycji, którego historycznie nie da się wykazać. Ich znaczenie polega raczej na tym, że wypracowały model ezoteryki intelektualnej, ascetycznej, wrogiej łatwemu cudowności i opartej na kontemplacji form.

Genealogia tradycji italskiej

Aby zrozumieć, czym była dla Reghiniego „tradycja italska”, trzeba przyjrzeć się jej genealogii, którą rekonstruował z materiału antycznego i nowożytnego. Jej początkiem miała być szkoła Pitagorasa w Krotonie, a więc w Wielkiej Grecji, na ziemi italskiej, a nie w samej Helladzie. Drugim ogniwem była legenda o królu Numie Pompiliuszu jako uczniu Pitagorasa – opowieść znana już w starożytności, choć Cyceron i Liwiusz zwracali uwagę, że chronologia czyni ją niemożliwą. Reghini wiedział o tych zastrzeżeniach, ale legenda była mu potrzebna jako obraz zbieżności mądrości pitagorejskiej z rzymską religią państwową.

Dalsze ogniwa tworzyli poeci. Wergiliusz, a zwłaszcza czwarta ekloga i szósta księga Eneidy z zejściem do świata podziemnego, uchodził w tej perspektywie za autora wtajemniczonego. Dante, czytany przez pryzmat hipotez o tajnym bractwie „wiernych miłości”, był następnym przekazicielem, a renesansowi platonicy i hermetycy – kolejnym. Na końcu tej linii stała masoneria, której symbolika miała przechowywać, choć w zatartej formie, pitagorejski rdzeń.

Historyk musi powiedzieć wprost, że taka genealogia nie jest odtworzeniem rzeczywistego łańcucha przekazu, lecz konstrukcją interpretacyjną. Zestawia ona autorów, którzy nie znali się nawzajem, i odczytuje ich teksty jako szyfr wspólnej doktryny. Nie znaczy to, że jest pozbawiona sensu. Pokazuje, jak w kulturze włoskiej przełomu XIX i XX wieku, świeżo zjednoczonej i szukającej tożsamości, idea duchowej ciągłości narodu mogła przybrać formę ezoteryczną, alternatywną zarówno wobec katolicyzmu, jak i wobec pozytywistycznego państwa liberalnego.

Atanòr i Ignis

W latach dwudziestych Reghini podjął próbę zbudowania własnego ośrodka wydawniczego. W 1924 roku zaczął wydawać miesięcznik Atanòr, opatrzony podtytułem pisma studiów inicjacyjnych; nazwa, zaczerpnięta z alchemicznego pieca, wskazywała, że chodzi o miejsce przemiany, a nie o tradycyjne czasopismo okultystyczne. Pismo trwało krótko i w 1925 roku ustąpiło miejsca kolejnemu tytułowi, Ignis, równie efemerycznemu. Wydawnictwo Atanòr opublikowało także włoskie wydanie De occulta philosophia Agryppy i inne teksty klasyczne z kręgu tradycji hermetycznej.

Oba pisma miały charakter elitarny i polemiczny. Publikowano w nich studia o symbolice masońskiej, o pitagoreizmie, o Dantem czytanym jako autor inicjacyjny, przekłady tekstów źródłowych, a także ostre artykuły przeciw teozofii, spirytyzmowi i klerykalizmowi. Reghini korespondował wówczas z René Guénonem, który cenił jego erudycję, choć podejście Guénona do chrześcijaństwa było znacznie mniej wrogie. Na łamach Atanòr i Ignis krystalizował się program, który miał połączyć wiedzę inicjacyjną z odrodzeniem kulturowym Italii, a zarazem odciąć go od okultystycznego eklektyzmu.

Zderzenie z rzeczywistością polityczną było nieuniknione. Reghini, jak wielu ówczesnych ezoteryków, przez pewien czas liczył, że faszyzm, z jego kultem Rzymu, otworzy drogę do restauracji pogańskiej. Reżim poszedł jednak w przeciwnym kierunku: w 1925 roku przyjęto ustawę wymierzoną w stowarzyszenia tajne, która doprowadziła do likwidacji lóż, a w 1929 roku traktaty laterańskie przypieczętowały porozumienie z Kościołem. Dla masona i antyklerykała oznaczało to koniec nadziei i początek wewnętrznej emigracji.

Spór z Evolą i zmierzch projektu

Konflikt z Juliusem Evolą wybuchł w tym właśnie momencie. Obaj współtworzyli rzymskie środowisko inicjacyjne drugiej połowy lat dwudziestych, a rozeszli się w 1928 roku. Bezpośrednim zarzewiem była książka Evoli Imperialismo pagano, wydana w tym samym roku, której tytuł powtarzał tytuł eseju Reghiniego sprzed czternastu lat, a treść rozwijała podobne motywy w duchu radykalniejszym i bardziej politycznym. Reghini uznał to za plagiat i przywłaszczenie, Evola zaś uważał, że rozwija idee wspólne całej tradycji. Spór dotyczył również masonerii, którą Evola coraz wyraźniej odrzucał, oraz pierwszeństwa w środowisku, które obaj chcieli prowadzić.

Na poziomie idei różnica była głębsza niż osobista uraza. Reghini pozostawał przy tradycji pojmowanej jako przekaz, rytuał i matematyczna kontemplacja; jego pogaństwo było humanistyczne, włoskie, zakorzenione w Pitagorasie i Wergiliuszu. Evola zmierzał ku wizji solarnej i heroicznej, opartej na władzy i woli, mniej zainteresowanej lożą i liczbą. Rozłam zakończył współpracę i pozostawił Reghiniego na marginesie.

Ostatnie dwie dekady życia spędził w cieniu, ucząc matematyki i pracując nad rękopisami, których większości nie zdołał wydać. Po upadku faszyzmu podejmował próby odnowienia działalności masońskiej, lecz zmarł w 1946 roku w Budrio. Jego projekt duchowej odnowy Italii nie miał szans powodzenia w świecie, w którym przyszło mu żyć. Pozostawił jednak coś trwalszego niż program: model ezoteryki, w której liczba, symbol i rytuał są traktowane z powagą uczonego, a pragnienie odrodzenia tradycji łączy się z krytycyzmem wobec jej podróbek. Historycy włoskiego ezoteryzmu, od lat siedemdziesiątych coraz uważniej badający jego spuściznę, widzą w nim jednego z niewielu autorów, którzy próbowali uczynić z pogańskiego tradycjonalizmu formę wiedzy, a nie tylko formę nostalgii.