Sveinbjörn Beinteinsson i islandzki Ásatrú
Islandzkie stowarzyszenie Ásatrúarfélagið, założone w 1972 roku i prowadzone przez poetę i rolnika Sveinbjörna Beinteinssona, już w następnym roku uzyskało od państwa status uznanej wspólnoty religijnej, pokazując, że wiara w dawnych bogów Północy może zostać odnowiona jako kultura poetycka, a nie ideologia.

Rolnik, który znał rímur
Sveinbjörn Beinteinsson urodził się w 1924 roku w zachodniej Islandii, w okolicach Borgarfjörður, i większość życia spędził na niewielkiej farmie Dragháls, gdzie hodował owce. Nie był uczonym ani duchownym, nie miał też ambicji politycznych. Jego autorytet wyrastał z czegoś, co w kulturze islandzkiej ma wagę szczególną: z mistrzostwa w sztuce słowa. Był poetą tworzącym w dawnych miarach, znawcą prozodii i wybitnym wykonawcą rímur – długich poematów narracyjnych, które od późnego średniowiecza aż do XX wieku stanowiły jedną z głównych form islandzkiej literatury ludowej.
Aby zrozumieć znaczenie tej kompetencji, trzeba wiedzieć, czym były rímur. Ich korzenie sięgają XIV wieku; opowiadały historie zaczerpnięte z sag, romansów rycerskich i legend, posługując się złożonymi schematami rytmu, aliteracji i rymu. Wykonywano je w charakterystyczny sposób, na pół śpiewem, na pół recytacją, zwanym kveðskapur, zwykle podczas długich zimowych wieczorów w izbie, przy pracy. Język rímur zachował ogromny zasób dawnej dykcji poetyckiej: kenningi i heiti, czyli poetyckie określenia i metafory, z których wiele odsyłało do mitologii nordyckiej. Kto znał rímur, znał imiona bogów, olbrzymów i krain mitycznych, nawet jeśli żył w kraju od ponad siedmiuset lat chrześcijańskim.
Sveinbjörn należał do ostatniego pokolenia, dla którego ta tradycja była jeszcze żywą umiejętnością, a nie przedmiotem muzealnym. Nagrywał recytacje, publikował wiersze i pisał o metryce. Dla wielu Islandczyków to on, z długą brodą i niespiesznym, monotonnym głosem, stał się w drugiej połowie XX wieku uosobieniem dawnej kultury słowa.
Hotel Borg, pierwszy dzień lata
Ásatrúarfélagið, czyli Stowarzyszenie Wiary w Asów, powstało w Reykjavíku w 1972 roku. Założyciele spotkali się w pierwszy dzień lata, który w islandzkim kalendarzu przypada w kwietniu i od wieków był świętem, w hotelu Borg w centrum stolicy. Do grupy należało kilkanaście osób, wśród nich Sveinbjörn Beinteinsson, Jörmundur Ingi Hansen i Dagur Þorleifsson. Sveinbjörn został wybrany na allsherjargoða, czyli najwyższego kapłana – tytuł, który w średniowiecznej Islandii odnosił się do goða odpowiedzialnego za otwarcie zgromadzenia Althingu.
Członkowie stowarzyszenia nie mieli jednolitej teologii. Część z nich traktowała bogów nordyckich jako rzeczywiste istoty, inni jako symbole sił natury i ludzkiego charakteru, jeszcze inni jako wyraz narodowego dziedzictwa, które zasługuje na ochronę. Łączył ich szacunek dla starej islandzkiej literatury, dla przyrody i dla tego, co uznawali za rodzimą duchowość, przytłoczoną przez wieki chrześcijańskiego kościoła państwowego. Sveinbjörn mówił często, że ásatrú nie ma dogmatów i że każdy członek sam musi zdecydować, jak rozumie bogów.
Jeszcze w 1972 roku stowarzyszenie wystąpiło o rejestrację jako wspólnota religijna. Na Islandii taka rejestracja ma znaczenie praktyczne: uznane wspólnoty mogą zawierać śluby o skutkach cywilnych, prowadzić pogrzeby i otrzymywać przypadającą na członków część podatku kościelnego. Wniosek spotkał się z niechęcią części urzędników i duchownych, ale w 1973 roku Ministerstwo Sprawiedliwości wydało decyzję pozytywną. Krąży anegdota, według której w czasie rozpatrywania wniosku nad Reykjavíkiem rozpętała się burza, a uderzenie pioruna pozbawiło miasto prądu; trudno ustalić, ile w niej prawdy, ale chętnie ją powtarzano jako znak przychylności Thora.
Edda jako pismo, a nie dogmat
Odnowiona religia nie potrzebowała tworzyć nowych tekstów świętych. Miała je od dawna w postaci dwóch zbiorów, które od XIX wieku stanowiły chlubę islandzkiej kultury narodowej. Pierwszym jest Edda poetycka, zbiór pieśni mitologicznych i bohaterskich zachowanych głównie w rękopisie Codex Regius z XIII wieku, zawierający między innymi Völuspá, wizję stworzenia i końca świata, oraz Hávamál, zbiór sentencji przypisywanych Odynowi. Drugim jest Edda Snorriego Sturlusona, prozatorski podręcznik poetyki i mitologii napisany około 1220 roku, w którym chrześcijański autor przedstawił dawnych bogów jako dziedzictwo kulturowe niezbędne każdemu poecie.
Dla Sveinbjörna oba te teksty były przede wszystkim poezją. Nie traktował ich jako objawienia w sensie, w jakim Biblia lub Koran są objawieniem dla swoich wyznawców, lecz jako źródło mądrości, piękna i sensu, które każde pokolenie może odczytywać na nowo. Hávamál z jego zasadami gościnności, umiaru, przyjaźni i odwagi stawał się w tej perspektywie kodeksem etycznym, a Völuspá – medytacją nad cyklicznością świata. Nie ma tu miejsca na rekonstrukcję zapomnianych dogmatów; jest za to miejsce na wspólną lekturę, recytację i komentarz.
W tym tkwi istota modelu islandzkiego. Religia Asów w wydaniu Ásatrúarfélagið była religią literacką w najlepszym sensie: opierała się na tekstach, które cały naród znał i cenił, na języku, który od średniowiecza zmienił się w niewielkim stopniu, i na tradycji poetyckiej, która nigdy całkowicie nie zanikła. Islandczyk mógł czytać Eddę w oryginale bez większego trudu, czego nie mógł zrobić Niemiec, Szwed czy Anglik w przypadku dawnych tekstów swojej kultury.
Moment założenia stowarzyszenia nie był przypadkowy. W kwietniu 1971 roku, po długich negocjacjach z Danią, na Islandię powróciły z Kopenhagi pierwsze średniowieczne rękopisy przechowywane od stuleci w duńskich zbiorach, a wśród nich właśnie Codex Regius pieśni eddycznych. Ich przybycie do Reykjavíku było wydarzeniem narodowym, witanym przez tłumy w porcie i komentowanym jako symboliczne domknięcie drogi do niepodległości, uzyskanej w pełni w 1944 roku. W takiej atmosferze dawna literatura przestała być wyłącznie przedmiotem filologii; stała się widzialnym znakiem tożsamości. Ásatrúarfélagið wyrosło z tego samego klimatu, choć nadało mu kierunek, którego większość Islandczyków nie przewidywała: z czci dla rękopisów wyprowadziło cześć dla bogów, o których te rękopisy opowiadały.
Nie należy jednak przeceniać przy tym roli romantycznego nacjonalizmu. Islandzka kultura XIX wieku, od poetów skupionych wokół pisma „Fjölnir” po późniejszych pisarzy, korzystała z mitologii nordyckiej obficie, ale w sposób literacki, nie religijny. Nowością lat 70. była decyzja niewielkiej grupy, by tę literacką obecność bogów przekształcić w praktykę, z kapłanem, obrzędem i członkostwem.
Blót, śluby i życie wspólnoty
Praktyka stowarzyszenia rozwijała się powoli. Centralnym obrzędem stało się blót – dawniej ofiara, w odnowionej formie raczej wspólnotowe świętowanie z toastami na cześć bogów, recytacją poezji, posiłkiem i śpiewem. Najważniejsze blóty odbywają się w okolicach przesileń, pierwszego dnia lata i pierwszego dnia zimy, a jedno z największych tradycyjnie przypada na czas zgromadzenia na Þingvellir, historycznym miejscu obrad Althingu. Sveinbjörn prowadził te uroczystości w sposób prosty, recytując wersety Eddy i własne utwory, bez rozbudowanych ceremonii i bez pretensji do odtwarzania dokładnych form dawnego kultu, o których źródła niewiele mówią.
Ważną częścią działalności goðów stały się też obrzędy przejścia: nadawanie imion, śluby i pogrzeby. Ich popularność rosła wraz z sekularyzacją islandzkiego społeczeństwa, w którym coraz więcej osób szukało uroczystej formy dla ważnych chwil życia bez związku z Kościołem luterańskim. Ásatrúarfélagið oferowało ceremonię zakorzenioną w lokalnej kulturze, ale wolną od wymogów doktrynalnych. Wiele par wybierało ślub przed goðem nie z przekonań religijnych w ścisłym sensie, lecz z powodu poetyckiego i krajobrazowego piękna obrzędu. Ceremonie odbywały się często pod gołym niebem, nad wodospadem, nad brzegiem fiordu albo w lawowym polu, a goði wypowiadał przy nich strofy, które obecni znali ze szkoły, co nadawało im zarazem powagę i swojskość.
Po śmierci Sveinbjörna w 1993 roku funkcję allsherjargoða objął Jörmundur Ingi Hansen, a w 2003 roku kompozytor Hilmar Örn Hilmarsson. Liczba członków, w pierwszych latach licząca kilkadziesiąt osób, wzrosła w XXI wieku do kilku tysięcy, co czyni Ásatrúarfélagið jedną z największych niechrześcijańskich wspólnot religijnych w kraju. Od połowy lat 2010. trwa budowa pierwszej świątyni stowarzyszenia na wzgórzu Öskjuhlíð w Reykjavíku, pierwszej tego rodzaju budowli na Islandii od czasów przyjęcia chrześcijaństwa około roku 1000.
Wzór dla Północy
Uznanie Ásatrúarfélagið w 1973 roku miało znaczenie wykraczające daleko poza Islandię. Na początku lat 70. w kilku krajach powstawały grupy odwołujące się do przedchrześcijańskiej religii ludów germańskich: w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii zaczęły działać pierwsze organizacje tego rodzaju, a w kolejnych dekadach podobne stowarzyszenia pojawiły się w Skandynawii, Niemczech i innych krajach. Islandia była jednak pierwszym państwem, które formalnie uznało taką wspólnotę za równoprawną z innymi wyznaniami. Dało to ruchowi argument i wzór: skoro w kraju Eddy wiara w Asów została prawnie uznana, to jej odnowienie nie musiało być traktowane wyłącznie jako dziwactwo czy zabawa w rekonstrukcję historyczną.
Model islandzki różnił się przy tym od wielu późniejszych grup w kilku ważnych punktach. Był w dużej mierze niedogmatyczny, oparty na kulturze literackiej, a nie na rekonstrukcji etnicznej tożsamości, i silnie związany z lokalnym krajobrazem i językiem. Stowarzyszenie wielokrotnie podkreślało, że jest otwarte dla wszystkich, i odcinało się od politycznego wykorzystywania symboli nordyckich. Postawa ta wynikała w znacznej mierze z charakteru samego Sveinbjörna, który rozumiał religię jako kontynuację poezji i jako formę szacunku dla ziemi, a nie jako program polityczny.
Historia Ásatrúarfélagið pokazuje, że neopogaństwo może przybrać formę kulturalnej ciągłości, a nie radykalnego zerwania. Islandczycy nigdy nie przestali znać swoich bogów, choć przez stulecia nie oddawali im czci; znali ich z rímur, z Eddy i z sag, z nazw miejsc i z codziennego języka. Sveinbjörn Beinteinsson, rolnik i poeta, przywrócił tej wiedzy wymiar obrzędowy, nie odbierając jej charakteru, który zawsze miała: charakteru słowa wypowiadanego na głos w obecności wspólnoty. Jego głos, nagrany na taśmach i płytach, pozostaje świadectwem tego, że dawne pieśni Północy mogą być znów śpiewane nie jako zabytek, lecz jako modlitwa.
