Typhonian Order – struktura i praktyka
Typhonian Order, założony przez Kennetha Granta jako tyfoniańska gałąź OTO, jest małym, niejawnym zakonem pracującym z „nocną stroną” Drzewa Życia, z obrazem Lam i z zapisami snów; jego struktura opiera się mniej na ceremoniach grupowych niż na indywidualnej pracy, raportach i lekturze pism założyciela.
Zakon jednego autora
Typhonian Order, do 2009 roku występujący jako Typhonian Ordo Templi Orientis, jest brytyjskim zakonem magicznym wywodzącym się z działalności Kennetha Granta (1924–2011), który w latach czterdziestych zetknął się osobiście z Aleisterem Crowleyem. Organizacja liczy swoje początki od 1955 roku, kiedy Grant uruchomił w Londynie New Isis Lodge i został za to usunięty z OTO przez Karla Germera. Nazwę „Typhonian Order” przyjęto znacznie później, w 2009 roku, gdy dawna formuła, nawiązująca bezpośrednio do OTO, przestała odpowiadać temu, czym zakon faktycznie się stał: odrębną tradycją z własną doktryną i własnym kanonem tekstów.
Dla zrozumienia struktury tego zakonu najważniejsze jest jedno spostrzeżenie. Większość organizacji okultystycznych ma rytuały, statuty i dokumenty wewnętrzne, które z czasem trafiają do druku, jak stało się z materiałami Złotego Brzasku w wydaniu Israela Regardiego. W przypadku Granta jest odwrotnie: to opublikowane książki założyciela, ułożone w trzy trylogie, stanowią główne świadectwo o pracy zakonu, a dokumenty wewnętrzne pozostają w znacznej mierze niedostępne. Historyk opisuje więc nie tyle organizację widzianą od środka, ile program, który Grant przedstawiał czytelnikom, oraz nieliczne relacje członków i badaczy.
Dlatego każdy opis struktury Typhonian Order musi rozróżniać trzy poziomy: fakty organizacyjne, które da się potwierdzić, zasady pracy opisane w książkach Granta oraz twierdzenia samego zakonu o pochodzeniu jego prądu. Te ostatnie, sięgające prehistorycznego kultu gwiezdnego, należą do mitologii nurtu i omawia je osobny esej o tradycji tyfoniańskiej.
Od loży do sieci korespondencyjnej
New Isis Lodge działała jako grupa spotykająca się w Londynie przez kilka lat, mniej więcej do początku lat sześćdziesiątych. Grant opisywał jej prace w późniejszych książkach, zwłaszcza w tomach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, przedstawiając je jako serię operacji, w których uczestnicy, w tym osoby o uzdolnieniach medialnych, przyjmowali obrazy, imiona i przekazy. Z perspektywy historycznej loża ta była niewielkim kręgiem przyjaciół i uczniów, a nie instytucją o rozbudowanej administracji.
Po jej wygaszeniu zakon przyjął formę, którą lepiej opisuje słowo „sieć” niż „świątynia”. Członkowie, rozproszeni w Wielkiej Brytanii i za granicą, pracowali przeważnie samodzielnie albo w małych grupach, a wyniki przesyłali zwierzchnikowi w postaci listów, dzienników i rysunków. Grant, jako głowa zakonu, czytał te raporty, odpowiadał na nie i część z nich wykorzystywał w swoich książkach. Ten obieg dokumentów był w praktyce głównym mechanizmem życia zakonnego: tekst członka stawał się materiałem do interpretacji, a interpretacja trafiała z powrotem do kolejnych tomów.
Według dostępnych relacji zakon przejął z OTO ogólne ramy systemu stopni, ale szczegóły jego struktury nie zostały nigdy opublikowane w sposób, który pozwalałby je rzetelnie wyliczyć. Z wypowiedzi Granta i późniejszych członków wynika, że nacisk przesunął się z ceremonii nadawania stopni na ocenę rzeczywistej pracy, a autorytet zwierzchnika opierał się na jego roli interpretatora. Kto szuka listy tyfoniańskich stopni z nazwami i rytuałami, nie znajdzie jej w wiarygodnych źródłach i powinien traktować krążące w sieci zestawienia z dużą ostrożnością.
Po śmierci Granta w styczniu 2011 roku zakon się nie rozwiązał, choć jego działalność pozostała dyskretna. Do kontynuacji prądu przyczyniają się przede wszystkim publikacje związane z jego członkami oraz wznowienia książek założyciela.
Strona nocna jako program nauki
Centralnym polem pracy zakonu jest to, co Grant nazwał nocną stroną Drzewa Życia. W kabale żydowskiej kelipot są siłami oddzielenia, od których należy się uwolnić; Grant, opierając się na zachodniej tradycji okultystycznej, a zwłaszcza na zestawieniach z 777 Crowleya, potraktował je jako ukryty rewers Drzewa, dostępny dla świadomego badania. W Nightside of Eden (1977) opisał dwadzieścia dwa „tunele Seta”, biegnące za ścieżkami Drzewa i oznaczone tymi samymi numerami od 11 do 32 oraz tymi samymi literami hebrajskimi.
Konstrukcja ta ma bardzo konkretne źródło tekstowe. Imiona i pieczęcie strażników poszczególnych tuneli Grant zaczerpnął z Liber 231, krótkiego tekstu Crowleya, w którym każdej z dwudziestu dwóch kart Wielkich Arkanów przypisano ducha oraz jego sigil. Dzięki temu „mapa nocy” nie była dowolną fantazją, lecz przetworzeniem istniejącego materiału thelemickiego, choć sens, jaki Grant mu nadał, wykracza daleko poza intencje autora.
Szczególną rolę przypisywał Daat, sferze bez numeru, umieszczanej w otchłani między trzema najwyższymi sefirami a resztą Drzewa. Dla Granta była to brama, przez którą świadomość może przejść na drugą stronę i wrócić. Praca członków polegała w dużej mierze na wizualizowanych podróżach w głąb kolejnych tuneli, z pieczęcią strażnika jako punktem koncentracji, i na dokładnym zapisywaniu tego, co się pojawiło. W tym sensie tyfoniańska praktyka jest odwróceniem znanej ze Złotego Brzasku pracy ze ścieżkami: zamiast wznosić się po Drzewie ku światłu, adept schodzi w jego cień.
Grant wielokrotnie podkreślał, że nie chodzi o kult zła. Tunele miały odpowiadać temu, co w człowieku i w kulturze zostało wyparte, a ich badanie miało poszerzać świadomość, a nie oddawać ją we władanie obcym siłom. Czy członkowie rozumieją napotykane istoty jako realne, czy jako obrazy psychiczne, zależy od osoby; zakon nie narzuca tu jednej wykładni.
Lam, obraz i rysunek
Drugim stałym elementem pracy jest portret istoty zwanej Lam. Crowley narysował go w okresie tak zwanej pracy Amalantrah, prowadzonej w Nowym Jorku w 1918 roku, i opublikował w 1919 roku w The Equinox jako ilustrację do swojego komentarza do Głosu ciszy Heleny Bławatskiej. Sam Crowley nie zbudował wokół rysunku żadnej praktyki. Uczynił to dopiero Grant, który przedstawiał Lam jako bramę do kontaktu z inteligencjami spoza zwykłego ludzkiego horyzontu.
W kręgu tyfoniańskim portret służył jako przedmiot medytacji: praktykujący wpatrywał się w wizerunek, próbując utożsamić się z jego spojrzeniem, a następnie notował obrazy i wrażenia. Wartość takiej praktyki zakon mierzył nie zgodnością z zewnętrzną doktryną, lecz tym, co dało się z niej wynieść i zapisać. Tę samą logikę widać w nacisku na sztukę. Rysunek automatyczny, przejęty od Austina Osmana Spare'a, oraz grafiki Steffi Grant, żony założyciela, traktowano jako dokumenty pracy na równi z tekstem. Wielu członków zakonu było i jest artystami, a obraz pełni w nim funkcję, jaką w innych zakonach pełni ceremoniał.
Z tym wiąże się pojęcie, które Grant przejął wprost od Spare'a: „atawistyczne odrodzenie” (atavistic resurgence). Spare opisywał w The Book of Pleasure możliwość przywołania w świadomości dawnych, przedludzkich warstw, które według niego zachowały się w człowieku jak ślady minionych etapów rozwoju. Grant uczynił z tej idei metodę pracy zakonnej: obraz, sigil i trans miały otwierać dostęp do tego, co najstarsze, a tunele po drugiej stronie Drzewa były w tej perspektywie także mapą pamięci gatunku. Historyk zauważy, że jest to raczej śmiała hipoteza psychologiczna niż opis udokumentowanego zjawiska, ale dla zrozumienia praktyki zakonu ma ona znaczenie podstawowe.
Sen i strefa liliowa
Trzecim filarem praktyki jest praca ze snem. Grant przejął od Spare'a przekonanie, że granica między snem a czuwaniem jest najbardziej płodnym terenem magii, i nazwał ją w późniejszych książkach „strefą liliową” (mauve zone). Członkowie prowadzili dzienniki snów, próbowali zachować przytomność w stanach przejściowych przed zaśnięciem i po przebudzeniu, a powtarzające się motywy porównywali z symboliką tuneli. Sen nie był tu ucieczką od pracy, lecz jej przedłużeniem na godziny, w których rozum przestaje kontrolować wyobraźnię.
Z pracą senną łączy się magia seksualna, którą Grant przejął z OTO i reinterpretował przez pryzmat tantry. W jego ujęciu stany ekstatyczne, podobnie jak sen, otwierają dostęp do warstw świadomości niedostępnych w zwykłym czuwaniu. Książki Granta mówią o tym językiem symbolicznym i nie podają szczegółowych instrukcji; publiczne opisy praktyk zakonu w tej dziedzinie są nieliczne, a ich wiarygodność trudno ocenić.
Wspólną cechą wszystkich tych metod jest dokument. Dziennik, rysunek, zapis snu i raport z podróży po tunelu tworzą archiwum, które dla zakonu ma większe znaczenie niż uroczysta ceremonia. W tym punkcie Typhonian Order pozostaje wierny jednej z najtrwalszych zasad Crowleya, który wymagał od uczniów prowadzenia dziennika magicznego, choć sam materiał tych zapisów wygląda u Granta zupełnie inaczej niż u jego mistrza.
Dla członków ważna była też higiena tej pracy. Grant wielokrotnie przestrzegał przed traktowaniem otrzymanych przekazów jako nieomylnych objawień i zalecał porównywanie ich z wcześniejszymi zapisami, z symboliką tuneli i z doświadczeniem innych członków. Zapis, który nie znajdował potwierdzenia w niczym poza wyobraźnią autora, miał pozostać notatką, a nie doktryną. Czy ta zasada była zawsze przestrzegana, to inna sprawa, ale jej istnienie pokazuje, że zakon próbował wprowadzić do pracy wizyjnej przynajmniej elementarną dyscyplinę porównawczą.
Co wiadomo, a co twierdzi zakon
Pewne są podstawowe fakty: założenie New Isis Lodge w 1955 roku, usunięcie Granta z OTO przez Germera, wieloletnia działalność zakonu jako niewielkiej i rozproszonej sieci, zmiana nazwy w 2009 roku oraz ogromny dorobek pisarski założyciela. Udokumentowane jest także źródło tuneli w Liber 231 i historyczny kontekst rysunku Lam. Historycy brytyjskiej magii po Crowleyu, wśród nich Dave Evans w The History of British Magick after Crowley (2007) i Henrik Bogdan, opisują Granta jako jedną z najbardziej wpływowych postaci tego środowiska, a zarazem zwracają uwagę na trudność oddzielenia w jego pismach relacji od interpretacji.
Do porządku twierdzeń zakonu należą natomiast: ciągłość prądu tyfoniańskiego od starożytności, realność istot napotykanych w tunelach, pozaziemski charakter Lam oraz przekonanie, że przekazy otrzymywane przez członków pochodzą spoza ich psychiki. Historyk może te twierdzenia opisać, wskazać ich źródła i funkcję, ale nie może ich ani potwierdzić, ani obalić.
Najbardziej oryginalną cechą zakonu pozostaje sam model pracy. Zamiast drabiny ceremonii i egzaminów Typhonian Order zaproponował krąg ludzi, którzy samodzielnie badają wyobraźnię, sen i obraz, a wyniki składają przed jednym interpretatorem. Taka struktura czyni zakon kruchym, bo wszystko zależy od autorytetu założyciela i jego następców, ale też tłumaczy jego wpływ: metody Granta, oderwane od organizacji, przeszły do praktyki wielu późniejszych magów, którzy nigdy nie należeli do jego zakonu.
Czytelnik, który chce poznać ten nurt z pierwszej ręki, powinien zacząć od The Magical Revival (1972), najbardziej przystępnej części pierwszej trylogii, a dopiero potem sięgnąć po Nightside of Eden. Pierwsza książka pokazuje genealogię, z której Grant wyprowadzał swoją pracę, druga – sam program zakonu.
