Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Okultyzm nowoczesny

Ben Kadosh i pierwszy manifest lucyferiański

Wydana w Kopenhadze w 1906 roku broszura Den ny Morgens Gry duńskiego okultysty Carla Williama Hansena, podpisującego się jako Ben Kadosh, uchodzi za pierwszy nowoczesny tekst, który otwarcie i bez ironii przedstawia Lucyfera jako bóstwo godne czci, łącząc ten kult z masońską symboliką Hirama i Bafometa.

Aleister Crowley, fotografia z 1929 roku
Aleister Crowley, fotografia z 1929 roku

Zapomniany autor z Kopenhagi

Carl William Hansen urodził się w 1872 roku i zmarł w 1936 roku w Danii. Przez większość XX wieku był postacią prawie zupełnie nieznaną poza wąskim kręgiem duńskich wolnomularzy i okultystów. Jego życie upłynęło na obrzeżach ówczesnych środowisk ezoterycznych: interesował się alchemią, astrologią i magią, zakładał lub próbował zakładać niewielkie loże i bractwa, korespondował z zagranicznymi przywódcami ruchów okultystycznych i gromadził dyplomy, patenty i tytuły, jak czyniło to wielu przedstawicieli tak zwanej masonerii nieregularnej przełomu wieków. Nie był myślicielem o wielkim zasięgu ani autorem obszernego dzieła. Jego znaczenie wynika niemal wyłącznie z jednego krótkiego tekstu.

Przybrany przez Hansena pseudonim nie był przypadkowy. „Kadosz”, hebrajskie słowo oznaczające „święty”, występuje w nazwie stopnia rycerza Kadosz w obrządku szkockim, jednego z najwyższych w hierarchii tego systemu masońskiego. Stopień ten był od XVIII wieku otoczony aurą tajemnicy i bywał łączony z legendą o zemście za stracenie templariuszy. „Ben Kadosh”, czyli „syn świętego” lub „syn Kadosza”, sytuował zatem autora w świecie wysokich stopni i ukrytej wiedzy, który stanowił główny kontekst jego twórczości.

O Hansenie wiemy dziś znacznie więcej dzięki pracom szwedzkiego historyka religii Pera Faxnelda. W artykule opublikowanym w 2011 roku w czasopiśmie Aries zrekonstruował on biografię Hansena, przeanalizował treść jego broszury i opisał jej późną recepcję. To właśnie Faxneld zaproponował uznanie Den ny Morgens Gry za pierwszy znany tekst nowoczesnego lucyferianizmu, czyli takiego, w którym autor nie tylko używa Lucyfera jako symbolu literackiego, lecz otwarcie wyznaje go jako bóstwo i proponuje praktykę religijną z nim związaną.

Świt nowego poranka

Pełny tytuł broszury brzmi Den ny Morgens Gry: Verdensbygmesterens Genkomst, co można oddać jako „Brzask nowego poranka: powrót Budowniczego Świata”. Już sam tytuł łączy dwie tradycje. Obraz świtu i jutrzenki nawiązuje do etymologii imienia Lucyfera, „niosącego światło”, które w łacińskiej Wulgacie oznacza gwiazdę poranną. Budowniczy Świata to z kolei pojęcie masońskie, zbliżone do formuły Wielkiego Architekta Wszechświata, którą wolnomularstwo posługuje się na określenie Boga w sposób celowo niewyznaniowy.

Hansen nadaje tym pojęciom nowe znaczenie. Lucyfer jest u niego właściwym budowniczym i władcą świata materialnego, źródłem światła, rozumu i siły twórczej, a nie upadłym aniołem buntującym się przeciw prawowitemu porządkowi. Utożsamia go z Bafometem, figurą spopularyzowaną przez Éliphasa Léviego w połowie XIX wieku jako symbol zjednoczenia przeciwieństw i siły astralnej, a także z Hiramem, legendarnym budowniczym świątyni Salomona, którego śmierć i symboliczne zmartwychwstanie stanowią rdzeń rytuału stopnia mistrza w wolnomularstwie. W ten sposób Lucyfer staje się zarazem bogiem kosmicznym i bohaterem masońskiej legendy.

Ważnym elementem tekstu jest stosunek do materii i natury. Hansen nie odrzuca świata zmysłowego na rzecz duchowej ucieczki, lecz uznaje go za domenę Lucyfera, w której człowiek może działać, tworzyć i rozwijać się. Ten akcent odróżnia jego lucyferianizm od gnostyckich nurtów, dla których stwórca świata materialnego jest złym demiurgiem. U Hansena to właśnie świat jest dziełem bóstwa światła, a jego chwała objawia się w wiedzy i pracy. Faxneld zwraca uwagę, że w tekście pojawiają się elementy elitaryzmu: lucyferiańska mądrość nie jest przeznaczona dla wszystkich, lecz dla wybranych, zdolnych ją przyjąć.

Cień mistyfikacji Taxila

Aby zrozumieć, dlaczego broszura Hansena jest wyjątkowa, trzeba przypomnieć tło epoki. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX wieku francuski publicysta Léo Taxil wraz ze współpracownikami rozpowszechniał rewelacje o tajnym, lucyferiańskim rycie masońskim, zwanym palladyzmem, którego członkowie mieli oddawać cześć Lucyferowi jako dobremu bogu. Taxil wymyślił postacie, rytuały i dokumenty, w tym rzekomą instrukcję przypisywaną amerykańskiemu masonowi Albertowi Pike'owi. W 1897 roku publicznie przyznał, że cała historia była mistyfikacją, obliczoną na wyśmianie łatwowierności katolickich przeciwników wolnomularstwa.

Mistyfikacja ta pozostawiła jednak trwały ślad. Wizerunek masonerii jako tajnego kultu Lucyfera przetrwał wśród jej przeciwników, a zarazem dostarczył materiału ludziom, którzy w takim kulcie widzieli coś pociągającego. Faxneld rozważa, czy Hansen mógł czerpać inspirację z obrazów stworzonych przez Taxila i jego naśladowców, przyjmując je za prawdziwe lub świadomie przetwarzając w realny program. Jest to hipoteza, a nie udowodniony fakt, ale pokazuje mechanizm, który powtarza się w dziejach zachodniego okultyzmu: oskarżenie formułowane przez wrogów staje się z czasem tożsamością przyjmowaną przez samych oskarżonych.

Hansen nie był przy tym pierwszym, który mówił o Lucyferze z sympatią. Romantycy, Lévi, a także teozofowie, którzy nazwali swoje pismo „Lucifer”, przygotowali grunt dla pozytywnej interpretacji tej postaci. Różnica polega na tym, że u wcześniejszych autorów Lucyfer był przede wszystkim symbolem, alegorią lub figurą filozoficzną. U Hansena staje się przedmiotem jawnego wyznania i ośrodkiem proponowanej organizacji. To właśnie ta zmiana statusu, od metafory do kultu, uzasadnia nazwanie jego broszury manifestem.

Sieć patentów i lóż

Życie Hansena przypadło na okres, w którym w Europie mnożyły się drobne organizacje okultystyczne i nieregularne obrządki masońskie. Wiele z nich powstawało na podstawie patentów wydawanych przez nielicznych przywódców, którzy rościli sobie prawo do przekazywania tradycji. Według ustaleń badaczy Hansen utrzymywał kontakty z niemieckim okultystą Theodorem Reussem oraz ze środowiskiem francuskiego martynisty Papusa, czyli Gérarda Encausse'a, i uzyskiwał od nich lub od ich współpracowników dokumenty uprawniające go do działalności w Danii. W ten sposób wpisywał się w międzynarodową sieć, w której patenty, tytuły i godności krążyły między Paryżem, Berlinem, Londynem i Kopenhagą.

Działalność organizacyjna Hansena nie przyniosła trwałych rezultatów. Jego loże były niewielkie, a ich członkowie nieliczni. Nie ma też dowodów na to, by planowana przez niego wspólnota lucyferiańska kiedykolwiek przybrała postać rzeczywiście działającej grupy kultowej. Duńskie środowisko okultystyczne początku XX wieku było zresztą skromne, a dominowały w nim raczej teozofia i spirytyzm niż radykalne nurty magiczne. Hansen pozostał postacią marginesu, której nazwisko pojawiało się raczej w korespondencji i dokumentach niż w publicznych debatach.

Ten margines jest jednak dla historyka ezoteryki cenny. Pokazuje, jak wyglądała codzienność ruchów okultystycznych poza ich znanymi ośrodkami. Obok wielkich postaci, które pisały obszerne dzieła i przyciągały uwagę prasy, działały setki ludzi takich jak Hansen, którzy przetwarzali idee na własny sposób, łączyli różne tradycje i próbowali budować wspólnoty. W tym tle pojawienie się otwarcie lucyferiańskiego tekstu nie jest anomalią, lecz jednym z możliwych skutków swobodnego obiegu idei między masonerią, okultyzmem i literaturą.

Co znaczy „pierwszy”

Twierdzenie o pierwszeństwie wymaga określenia, czego ono dotyczy. Historycy satanizmu, w tym Faxneld, Jesper Aagaard Petersen i Asbjørn Dyrendal, od lat dyskutują nad definicją zjawiska, które badają. Jedna z propozycji zakłada, że o satanizmie lub lucyferianizmie można mówić wtedy, gdy postać Szatana lub Lucyfera zajmuje centralne miejsce w systemie rytualnym albo filozoficznym i jest w nim wartościowana pozytywnie. Kryterium to wyklucza zarówno chrześcijańskie wyobrażenia o czcicielach diabła, jak i literackie użycia, w których buntownik jest bohaterem utworu, ale nie przedmiotem wiary.

W świetle takiej definicji wiele wcześniejszych świadectw okazuje się niewystarczających. Procesy czarownic dostarczają opisów kultu diabła wymuszonych torturami lub skonstruowanych przez demonologów. Afera trucicielska na dworze Ludwika XIV przyniosła relacje o czarnych mszach, których wiarygodność do dziś budzi spory. Dziewiętnastowieczne powieści, takie jak Là-bas Huysmansa, opisywały satanistów, ale były fikcją. Broszura Hansena wyróżnia się tym, że jest tekstem pierwszoosobowym, pisanym przez wyznawcę z myślą o innych możliwych wyznawcach.

Nazwanie jej lucyferiańską, a nie satanistyczną, również ma znaczenie. Hansen posługuje się przede wszystkim imieniem Lucyfera i obrazem światła, a nie figurą przeciwnika i oskarżyciela. Rozróżnienie to stało się później ważne dla wielu grup, które odróżniają lucyferianizm, akcentujący oświecenie i wiedzę, od satanizmu, kojarzonego z buntem i cielesnością.

Późny renesans broszury

Najciekawszym rozdziałem dziejów Den ny Morgens Gry jest jego recepcja pod koniec XX i na początku XXI wieku. Przez dziesięciolecia broszura była dostępna tylko w nielicznych egzemplarzach i znana jedynie specjalistom. Wraz z rozwojem internetu i wzrostem zainteresowania historią satanizmu i lucyferianizmu zaczęła krążyć w przedrukach i przekładach, a postać Ben Kadosha zyskała status prekursora. Faxneld opisuje, jak współcześni lucyferianie odczytują go jako „pierwszego z nich” i jak tekst stał się elementem budowania tradycji ruchu, który wcześniej nie miał własnej przeszłości.

Ten proces ilustruje zjawisko dobrze znane w badaniach nad nowymi ruchami religijnymi. Grupy, które powstały niedawno, często szukają poprzedników, którzy potwierdzą ich zakorzenienie w historii. W przypadku satanizmu i lucyferianizmu było to szczególnie trudne, ponieważ większość dawnych świadectw o czcicielach diabła pochodziła od ich prześladowców i miała charakter oskarżenia, a nie wyznania. Broszura Hansena jest jednym z nielicznych tekstów, w których autor sam, z własnej woli, przedstawia Lucyfera jako swego boga. Dlatego jej znaczenie dla współczesnych lucyferian jest nieproporcjonalnie duże w stosunku do jej objętości i pierwotnego wpływu.

Historyk musi jednak zachować ostrożność. Pierwszeństwo Hansena jest pierwszeństwem w zachowanych źródłach, a nie dowodem, że nikt wcześniej nie żywił podobnych przekonań. Jego tekst nie stworzył też ruchu, który przetrwałby do naszych czasów. Współczesny lucyferianizm powstał niezależnie od niego, a sięgnięcie po jego broszurę było aktem późniejszego odkrycia i reinterpretacji. Mimo to Den ny Morgens Gry pozostaje dokumentem przełomowym: zapisem momentu, w którym figura buntownika i niosącego światło anioła, ukształtowana przez wieki teologii, literatury i masońskiej legendy, po raz pierwszy przybrała formę jawnego wyznania wiary.