Ida Craddock i niebiańscy oblubieńcy
Ida Craddock, filadelfijska wolnomyślicielka, badaczka religii i mistyczka twierdząca, że poślubiła ducha, połączyła okultyzm płci z walką o prawo do mówienia o seksualności, za co ścigana na mocy ustawy Comstocka zapłaciła najpierw więzieniem, a w końcu życiem.

Kobieta, której nie przyjął uniwersytet
Ida Craddock urodziła się w 1857 roku w Filadelfii i wychowała pod opieką matki, kobiety pobożnej i surowej. Wcześnie okazała ambicje intelektualne, które w epoce wiktoriańskiej były dla kobiety drogą pod górę. Na początku lat osiemdziesiątych zdała egzaminy wstępne na University of Pennsylvania, ale władze uczelni odmówiły przyjęcia jej na studia, uznając, że uniwersytet nie jest miejscem dla kobiet. Craddock utrzymywała się z nauczania stenografii, a nawet napisała do niej podręcznik, jednocześnie samodzielnie studiując historię religii, mitologię i filozofię.
W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zbliżyła się do ruchu wolnomyślicielskiego, który w Stanach Zjednoczonych walczył o rozdział Kościoła od państwa i swobodę krytyki religii. Przez pewien czas pełniła funkcję sekretarza American Secular Union. Jednocześnie, co może wydawać się paradoksem, coraz bardziej interesowała się mistyką, spirytyzmem i okultyzmem. Dla niej nie było w tym sprzeczności: wolnomyślicielstwo oznaczało prawo do badania wszystkich zjawisk religijnych bez kościelnej cenzury, także tych, które ortodoksja uznawała za herezję lub obsceniczność.
Szczególnie zajmowało ją to, co nazywała kultem płci w dawnych religiach. W artykułach i wykładach dowodziła, że w samych źródłach religii, w tym w Biblii, obecne są ślady czci oddawanej siłom rozrodczym i że współczesne chrześcijaństwo wyparło ten wymiar, zamiast go zrozumieć. Te badania prowadziła w duchu dziewiętnastowiecznej religioznawczej spekulacji, bliskiej teoriom o fallicznym pochodzeniu religii, popularnym wówczas wśród autorów amatorskich.
Soph i duchowe małżeństwo
Najbardziej zaskakującym aspektem życia Craddock było jej przekonanie, że pozostaje w związku małżeńskim z istotą duchową. Swojego niebiańskiego oblubieńca nazywała Soph i opisywała go jako anioła, z którym łączy ją miłość zarówno duchowa, jak i zmysłowa. W jej relacjach doświadczenie to miało charakter rzeczywisty, a nie metaforyczny: odczuwała obecność Sopha, rozmawiała z nim i przeżywała z nim zjednoczenie, które opisywała w kategoriach małżeństwa.
Z perspektywy historyka nie ma potrzeby rozstrzygać, czy takie przeżycie było mistycznym kontaktem, psychologiczną projekcją czy czymś pośrednim. Ważne jest to, co Craddock z niego wyprowadziła. Uznała, że jej doświadczenie nie jest wyjątkowe, lecz należy do długiej i ukrytej tradycji religijnej. Od biblijnej opowieści o synach Bożych, którzy łączyli się z córkami ludzkimi, przez średniowieczne relacje o inkubach i sukubach, po żywoty świętych i mistyczek opisujących zaślubiny z Chrystusem, widziała jeden wątek: ludzie wszystkich epok przeżywali erotyczne związki z istotami niewidzialnymi, a Kościoły nazywały je albo świętością, albo opętaniem.
Niebiańscy oblubieńcy
Te przemyślenia zebrała w traktacie Heavenly Bridegrooms, napisanym w połowie lat dziewięćdziesiątych XIX wieku. Craddock dowodzi w nim, że wiele religii miało swój początek w doświadczeniach zjednoczenia z duchami i że w tym sensie seksualność stanowi jedno z głównych źródeł religijnego przeżycia. Traktat łączy materiał z historii religii, mitologii i mistyki z odwołaniami do własnych doświadczeń autorki, choć te ostatnie są przedstawione dyskretnie. Ton jest poważny, niemal naukowy, a autorka wyraźnie chce przekonać czytelnika, że temat, który budzi wstyd i drwinę, zasługuje na rzetelne badanie.
Za życia autorki Heavenly Bridegrooms nie zostało wydane. Opublikował je dopiero w 1918 roku Theodore Schroeder, prawnik i działacz na rzecz wolności słowa, który interesował się psychologią religii. Opatrzył je komentarzem interpretującym tekst w duchu psychoanalizy, jako nieświadome świadectwo erotycznego podłoża religii, czyli w sposób daleki od intencji Craddock, która traktowała swoje doświadczenia jako prawdziwe. Mniej więcej w tym samym czasie tekst zwrócił uwagę Aleistera Crowleya, który wypowiedział się o nim z wielkim uznaniem, widząc w nim potwierdzenie własnych przekonań o duchowym znaczeniu seksualności.
Recepcja Heavenly Bridegrooms dobrze pokazuje, jak różnie można czytać tego rodzaju teksty. Dla psychologa był to przypadek kliniczny, dla okultysty świadectwo wtajemniczenia, dla historyka religii jedna z wielu dziewiętnastowiecznych prób zrozumienia relacji między erotyką a sacrum. Sama autorka nie chciała być żadnym z tych przypadków, lecz badaczką i świadkiem zarazem.
Temat, który podjęła, miał zresztą w zachodniej ezoteryce długą historię. Już Paracelsus pisał o istotach żywiołów, które mogą zyskać nieśmiertelną duszę przez związek z człowiekiem, a wydana w 1670 roku satyryczno-okultystyczna powieść Le Comte de Gabalis, przypisywana opatowi de Villars, spopularyzowała obraz sylfów i salamander pragnących ludzkich małżonków. Craddock znała tę tradycję i włączała ją do swojego wywodu, ale nadała jej inny sens. U niej związek z istotą niewidzialną nie był ani ciekawostką kabalistyczną, ani grzesznym opętaniem, lecz drogą do uświęcenia ludzkiej miłości, wzorem, który miał przemienić także małżeństwa ziemskie.
Poradniki małżeńskie
Craddock nie poprzestała na teorii. Od połowy lat dziewięćdziesiątych pisała i rozpowszechniała praktyczne poradniki dla małżonków, z których najbardziej znane to The Wedding Night oraz Right Marital Living. W czasach, gdy młode kobiety często wchodziły w małżeństwo bez żadnej wiedzy o współżyciu, a mężczyźni czerpali ją z zasłyszanych opowieści, broszury te zawierały szczere i rzeczowe wskazówki. Craddock przekonywała, że noc poślubna nie powinna być dla kobiety doświadczeniem bólu i lęku, że mąż ma obowiązek dbać o przyjemność żony i że współżycie powinno być aktem czułości, a nie przemocy.
W poradnikach tych zwykła wiedza praktyczna łączyła się z duchowym programem. Craddock zalecała formę współżycia, w której mężczyzna powstrzymuje się od wytrysku, przedłużając zjednoczenie i nadając mu charakter medytacyjny. Podobne idee głosili wówczas inni amerykańscy reformatorzy, w tym John Humphrey Noyes ze wspólnoty Oneida oraz lekarka Alice Bunker Stockham, autorka pojęcia karezza. U Craddock miały one jednak wymiar wyraźnie religijny: małżonkowie mieli w akcie miłosnym zjednoczyć się nie tylko ze sobą nawzajem, ale także z Bogiem.
Dla współczesnego czytelnika poradniki Craddock są mieszaniną zdumiewającej nowoczesności i wiktoriańskiej pruderii. Autorka potępiała na przykład masturbację i stosunki pozamałżeńskie, a jednocześnie domagała się prawa kobiet do przyjemności i do wiedzy. Ta dwoistość nie była niekonsekwencją, lecz wyrazem jej przekonania, że seksualność jest świętością, którą należy chronić zarówno przed ignorancją, jak i przed rozwiązłością.
Ustawa Comstocka
Działalność Craddock wcześnie zwróciła uwagę Anthony'ego Comstocka, założyciela New York Society for the Suppression of Vice i specjalnego inspektora poczty. Ustawa nosząca jego nazwisko, uchwalona w 1873 roku, zakazywała przesyłania pocztą materiałów uznanych za obsceniczne, w tym informacji o antykoncepcji i życiu seksualnym. W praktyce dawała ona urzędnikom i prokuratorom szeroką władzę nad tym, co można było publikować i rozpowszechniać w Stanach Zjednoczonych. Craddock znalazła się w jej zasięgu już w 1893 roku, gdy opublikowała obronę tańca brzucha, pokazywanego na wystawie światowej w Chicago, którego Comstock domagał się zakazać.
W kolejnych latach była kilkakrotnie aresztowana i sądzona w różnych miastach. Matka, zaniepokojona jej poglądami i działalnością, doprowadziła nawet do jej krótkotrwałego umieszczenia w zakładzie dla obłąkanych w Pensylwanii. W Chicago, gdzie prowadziła poradnictwo małżeńskie i założyła niewielki Kościół Jogi, została skazana za rozpowszechnianie The Wedding Night. Przeniosła się następnie do Waszyngtonu, a potem do Nowego Jorku, gdzie kontynuowała działalność.
W 1902 roku Comstock doprowadził do jej aresztowania w Nowym Jorku. Najpierw skazano ją na trzy miesiące więzienia w procesie stanowym, a następnie postawiono przed sądem federalnym za przesyłanie broszur pocztą. Sędzia uznał treść The Wedding Night za tak nieprzyzwoitą, że nie dopuścił do jej odczytania na sali, a ława przysięgłych szybko wydała wyrok skazujący. Proces ten pokazał, jak działała ówczesna procedura w sprawach o obsceniczność: oskarżona nie mogła skutecznie bronić swojego tekstu, skoro przysięgli nie mieli prawa go poznać, a o jego charakterze rozstrzygało przekonanie sędziego. Dla obrońców wolności słowa była to najdobitniejsza ilustracja tego, że prawo Comstocka karało nie konkretne szkody, lecz samo podjęcie tematu. Craddock groziła wieloletnia kara więzienia. Szesnastego października 1902 roku, w przeddzień ogłoszenia wyroku, odebrała sobie życie w swoim mieszkaniu.
Męczennica wolności słowa
Przed śmiercią Craddock napisała obszerny list do opinii publicznej, w którym oskarżyła Comstocka o prześladowanie i przedstawiła swoje samobójstwo jako protest przeciwko systemowi, który karze ludzi za próbę niesienia wiedzy. List został opublikowany i wywołał oburzenie wśród zwolenników wolności słowa. Theodore Schroeder i inni działacze uczynili z jej przypadku symbol nadużyć ustawy Comstocka, a Free Speech League, stowarzyszenie obrońców swobody wypowiedzi, z którym Schroeder był ściśle związany, przez lata przywoływała jej sprawę jako przestrogę przed cenzurą sprawowaną w imię moralności.
Przez większą część XX wieku Craddock pozostawała postacią zapomnianą, znaną głównie historykom ruchu wolnomyślicielskiego i nielicznym okultystom. Zainteresowanie nią odżyło na początku XXI wieku. W 2010 roku ukazały się dwie ważne książki: biografia autorstwa historyka religii Leigha Erica Schmidta, Heaven's Bride: The Unprintable Life of Ida C. Craddock, oraz wybór jej pism zredagowany przez Vere Chappell. Obie prace przedstawiły ją jako postać złożoną, w której spotykają się historia religii, feminizmu, seksuologii i wolności słowa.
Dla historii ezoteryki Craddock jest ważna przede wszystkim dlatego, że jej życie ujawnia związek między okultyzmem płci a polityką. W epoce, w której mówienie o seksualności było przestępstwem, sama próba opisania erotycznego wymiaru życia duchowego była aktem politycznym. Craddock nie była ani teozofką, ani członkinią żadnego zakonu magicznego; była niezależną badaczką, która chciała zrozumieć własne doświadczenie i podzielić się tym zrozumieniem z innymi. Jej teksty zostały przejęte przez późniejsze nurty okultystyczne, ale ona sama pozostała postacią osobną, której los pokazuje, jak wysoką cenę mogło mieć w Ameryce przełomu wieków połączenie mistyki z odwagą mówienia.
