Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Kabała

Bracia Kohen z Kastylii i traktat o emanacji lewej strony

Izaak i Jakub ha-Kohen, bracia z kastylijskiej Sorii, jako pierwsi opisali zło w kategoriach emanacji: w Traktacie o emanacji lewej strony Samael i Lilit stoją na czele hierarchii mocy zrodzonych z samego boskiego procesu, a nie przychodzących spoza niego, co dało kabale jej pierwszą rozwiniętą mitologię zła.

Wenus i ogon pawia, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Wenus i ogon pawia, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Wędrowcy zbierający tradycje

W drugiej połowie XIII wieku ośrodek kabały przesunął się z Katalonii do Kastylii, a wraz z tym zmienił się jej charakter. Gironeńscy uczeni byli przede wszystkim komentatorami i halachistami, dla których kabała była głębszą warstwą tradycji rabinicznej. W Kastylii pojawili się ludzie innego typu: zbieracze rozproszonych przekazów, wizjonerzy, autorzy śmiałych mitów. Najbardziej wyraziste postaci tego nurtu to bracia Jakub i Izaak, synowie Jakuba ha-Kohena, pochodzący z Sorii. Ich życie znamy tylko fragmentarycznie, głównie z tego, co sami o sobie napisali, oraz z wzmianek uczniów.

Bracia podróżowali po Prowansji i południowej Francji, odwiedzając miasta takie jak Narbonne i Arles, i zbierali – jak twierdzili – tradycje przechowywane przez starych mędrców. W swoich pismach powołują się na nauki otrzymane od osób znanych tylko z imienia lub z określenia „starzec”, a także na księgi, których nie znamy z innych źródeł. Trudno ustalić, ile w tym autentycznych przekazów, a ile literackiej fikcji służącej uwiarygodnieniu nowych idei. Historycy są tu ostrożni: niektóre z cytowanych tradycji mają odpowiedniki w znanych tekstach, inne wydają się dziełem samych braci. Pewne jest, że uważali się za odnowicieli zapomnianej mądrości i przedstawiali swoją wiedzę jako dawną, a nie nową.

Jakub, starszy z braci, pisał o mistyce liter i o wizji rydwanu z Księgi Ezechiela, a w jego tekstach widać zainteresowanie kształtem liter hebrajskich jako nośnikiem tajemnic. Przypisywano mu także wizje i objawienia, na które powoływał się jako na źródło wiedzy. Izaak jest autorem dzieła, które zapewniło braciom miejsce w historii myśli: Ma'amar al ha-acilut ha-smalit, Traktatu o emanacji lewej strony. Gershom Scholem odkrył i wydał ten tekst w latach dwudziestych XX wieku w zbiorze poświęconym kabale obu braci; angielski przekład ukazał się później w antologii wczesnych tekstów kabalistycznych opracowanej przez Josepha Dana i Ronalda Kienera.

Zło jako emanacja

Wcześniejsza kabała nie poświęcała złu wiele uwagi. W Bahirze i u gironeńczyków pojawiają się wzmianki o boskim przymiocie surowości i sądu, który, oderwany od miłosierdzia, może stać się niszczycielski; była to jednak raczej kwestia zachwianej równowagi niż osobnego królestwa. Izaak ha-Kohen idzie znacznie dalej. W jego traktacie obok szeregu świętych emanacji istnieje drugi szereg, „lewy”, który wyłania się w ramach tego samego procesu, ale tworzy hierarchię mocy przeciwnych świętości. Zło nie jest więc brakiem dobra ani pomyłką stworzenia, lecz realną strukturą bytu, mającą swoje stopnie, władców i imiona.

Ten krok miał ogromne konsekwencje. Jeśli zło jest emanacją, to jego źródło musi w jakiś sposób znajdować się w samym procesie boskiego objawiania się. Izaak nie twierdzi, że Bóg chce zła albo że jest jego twórcą w moralnym sensie; mówi raczej, że emanacja, przechodząc przez kolejne stopnie, rodzi także moce, które się od niej odwracają. Lewa strona jest jak cień rzucany przez światło: nie istniałaby bez niego, ale jest jego przeciwieństwem. Teologiczne ryzyko tej koncepcji jest oczywiste i późniejsi kabaliści wielokrotnie próbowali je łagodzić, ale sama intuicja okazała się niezwykle płodna.

Samo określenie „lewa strona” ma w kabale konkretne zakorzenienie. Symbolika sefirotyczna od początku przypisywała stronie prawej miłosierdzie i łaskę, a lewej – surowość, moc i sąd. Lewa strona nie była więc z natury zła; była niezbędnym elementem równowagi, bez którego miłosierdzie rozlałoby się bez miary. Izaak ha-Kohen korzysta z tej symboliki, ale przesuwa jej znaczenie: obok świętej lewicy, należącej do boskiej harmonii, pojawia się lewica w innym sensie, oderwana od całości i obrócona przeciwko niej. Granica między surowością a złem staje się dzięki temu jednym z centralnych tematów późniejszej kabały.

W traktacie pojawia się też motyw, który ma swoje korzenie w midraszu: przed obecnym światem Bóg stwarzał i niszczył inne światy. Rabiniczna wypowiedź o tym, że Bóg „budował światy i je burzył”, zostaje tu odczytana jako opis wcześniejszych, nieudanych emanacji, które nie mogły się ostać. Pozostałości tych zniszczonych światów stają się według Izaaka częścią lewej strony. Mitologia zła łączy się więc z kosmogonią, a świat, w którym żyjemy, okazuje się nie pierwszą, lecz kolejną próbą, w której dobro i zło zostały poddane pewnemu porządkowi.

Samael i Lilit

Na szczycie lewej hierarchii Izaak umieszcza Samaela, wielkiego księcia, i jego towarzyszkę, Lilit. Oba imiona miały długą historię. Samael pojawia się w literaturze rabinicznej i midraszowej jako anioł śmierci, oskarżyciel i kusiciel, a w niektórych przekazach jako ten, który uwiódł Ewę. Lilit, znana z mezopotamskiej demonologii i z jednego wersetu Izajasza, w średniowiecznym Alfabecie Ben Siry stała się pierwszą żoną Adama, która odeszła od niego i została matką demonów. Izaak ha-Kohen łączy te tradycje w jedną parę i nadaje jej miejsce w kosmicznej strukturze.

Samael i Lilit są w traktacie lustrzanym odbiciem świętej pary. Tak jak według rabinicznej tradycji Adam i Ewa zostali stworzeni jako istota o dwóch obliczach, którą następnie rozdzielono, tak i władcy lewej strony rodzą się jako para złączona. Ich związek parodiuje święte zjednoczenie, które w kabale oznacza harmonię boskich stopni. Izaak rozróżnia też drugą parę: Asmodeusza, króla demonów znanego z Talmudu i legend o Salomonie, oraz Lilit Młodszą, odróżnioną od Lilit Starszej, małżonki Samaela. Ta genealogia – z rywalizacjami, zazdrością i wojnami między demonicznymi władcami – nadaje traktatowi charakter mitu w najpełniejszym sensie słowa.

Jednym z najosobliwszych obrazów tekstu jest postać ślepego smoka, który pośredniczy między Samaelem a Lilit. Według traktatu smok ten został pozbawiony możliwości płodzenia, bo gdyby potomstwo pary zła mogło się mnożyć bez przeszkód, zniszczyłoby świat. Obraz ten łączy się z rabinicznym przekazem o Lewiatanie, którego samicę Bóg uśmiercił, by jego plemię nie zalało ziemi. U Izaaka biblijny potwór morski staje się elementem demonicznej mechaniki, w której samo istnienie świata zależy od ograniczenia płodności zła.

Gnostycy z Kastylii?

Scholem nazywał krąg braci ha-Kohen „gnostykami Kastylii”, i to określenie, choć sugestywne, wymaga ostrożności. Podobieństwa do starożytnego gnostycyzmu są uderzające: mamy tu dualizm mocy, mitologię demonicznych władców, opowieść o nieudanych światach poprzedzających obecny. Brakuje jednak dowodów na to, że kastylijscy kabaliści mieli dostęp do gnostyckich tekstów, które w średniowieczu były na Zachodzie właściwie nieznane. Podobieństwa mogą wynikać z podobnej logiki myślenia mitycznego, z wspólnych korzeni w żydowskiej apokaliptyce albo z pośrednich dróg przekazu, których nie potrafimy odtworzyć.

Ważniejsza od genealogii jest różnica zasadnicza. Gnostycy przeciwstawiali dobrego, nieznanego Boga złemu stwórcy świata materialnego. Izaak ha-Kohen nie robi nic podobnego: Bóg Izraela pozostaje jedynym Bogiem i stwórcą, a lewa strona, choć realna, nie jest drugim bogiem, lecz stworzoną i podporządkowaną mocą. Jej władcy mają swoje królestwo, ale nie suwerenność. W tym sensie traktat pozostaje w granicach monoteizmu, nawet jeśli dochodzi do nich bardzo blisko.

Wojna lewej strony i nadzieja końca

Traktat ma wyraźnie eschatologiczny horyzont. Hierarchia zła nie jest wieczna; jej istnienie zostało dopuszczone na czas, a jej władcy zostaną pokonani w dniach ostatecznych. Izaak opisuje tę przyszłą bitwę w obrazach zaczerpniętych z apokaliptyki biblijnej i rabinicznej, w których moce świętości ostatecznie zwyciężają nad Samaelem i jego zastępami. Mesjańska nadzieja zostaje w ten sposób powiązana z kosmicznym dramatem: odkupienie Izraela jest zarazem zwycięstwem nad lewą stroną bytu.

Ta perspektywa przypomina, że mitologia zła nie służyła u braci ha-Kohen fascynacji demonicznością dla niej samej. Miała odpowiedzieć na pytanie, które dręczyło średniowiecznych Żydów w obliczu wygnania i prześladowań: dlaczego świat wydaje się zdominowany przez moce wrogie Bogu? Odpowiedź Izaaka brzmiała: bo istnieje rzeczywiste królestwo zła, mające swoje źródło w samym procesie stworzenia, ale jego panowanie jest ograniczone i tymczasowe. Mit dawał zrozumienie i nadzieję zarazem. Nie przypadkiem taki język rozwinął się w Kastylii, gdzie żydowskie elity były blisko dworu królewskiego, a zarazem doświadczały narastającej niepewności swojego położenia. Trzeba jednak uważać, by nie tłumaczyć mitu wyłącznie okolicznościami społecznymi; jego źródła są przede wszystkim literackie i religijne, a doświadczenie historyczne mogło co najwyżej wzmacniać jego siłę przekonywania.

Uczniowie i dziedzictwo

Nauka braci przetrwała dzięki uczniom. Najważniejszym z nich był Mojżesz ben Szymon z Burgos, który przekazał tradycje kręgu dalej i był z kolei związany z innymi kastylijskimi kabalistami, w tym z Todrosem Abulafią z Toledo, zamożnym i wpływowym uczonym, który włączył wiele z tych idei do swoich pism. Za pośrednictwem tego środowiska mitologia lewej strony trafiła do Zoharu, gdzie Samael i Lilit stali się trwałymi postaciami kabalistycznej demonologii, a równoległość świętej i nieczystej strony – jedną z podstawowych struktur myślenia.

Dla historii idei krąg braci ha-Kohen jest przypomnieniem, że kabała nie była jednorodną nauką o harmonii boskich stopni. Od wczesnego okresu zawierała w sobie także mroczne, mityczne pokłady, w których pytanie o zło nie było rozwiązywane filozoficzną definicją, lecz opowieścią o władcach, parach i wojnach. Ten mityczny język, odrzucany przez racjonalistów jako powrót do pogaństwa, okazał się jednym z najtrwalszych elementów kabały: pozwalał wyrazić doświadczenie zła jako czegoś rzeczywistego, a nie tylko pozornego, i zarazem umieścić je w horyzoncie ostatecznego zwycięstwa.

Sam Traktat o emanacji lewej strony jest tekstem krótkim, często niejasnym i w wielu miejscach niespójnym. Jego wartość nie leży w systematyczności, lecz w odwadze, z jaką postawił pytanie, które późniejsza kabała musiała podjąć. Bracia z Sorii, wędrowcy zbierający rozproszone tradycje, dali jej słownik zła, a ich mit, przekształcany przez kolejne pokolenia, nigdy już z niej nie zniknął.