Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Kabała

Chaim Josef Dawid Azulaj i bibliografia kabalistów

Chaim Josef Dawid Azulaj, zwany Chidą, wysłannik gmin Ziemi Izraela, który przez lata podróżował po Afryce Północnej i Europie, przekuł swoje wizyty w bibliotekach, drukarniach i domach uczonych w Szem ha-Gedolim, pierwszy wielki katalog autorów i ksiąg żydowskich, w którym kabaliści zajmują miejsce szczególne.

Portret Chaima Josefa Dawida Azulaja, zwanego Chidą – domena publiczna
Portret Chaima Josefa Dawida Azulaja, zwanego Chidą – domena publiczna · Wikimedia Commons

Jerozolimski uczony w drodze

Chaim Josef Dawid Azulaj urodził się w 1724 roku w Jerozolimie, w rodzinie o marokańskich korzeniach, której członkowie od pokoleń zajmowali się nauką i kabałą. Hebrajski akronim jego imion, Chida, stał się z czasem nazwą, pod którą znają go wszyscy czytelnicy literatury rabinicznej. W młodości uczył się u najwybitniejszych uczonych miasta, w tym w jesziwie założonej przez Chaima ben Atara, a także w kręgu kabalistów jesziwy Bet El, z którymi związał się na całe życie. Jego podpis widnieje na dokumencie bractwa, w którym kabaliści Bet El zobowiązali się do wzajemnej miłości i wspólnej pracy duchowej, a sam Chida do końca życia uważał się za ucznia jerozolimskich mistrzów modlitwy.

Jego życie potoczyło się jednak inaczej niż życie większości uczonych, którzy pozostawali w jednym mieście, prowadząc szkołę i wydając orzeczenia. W 1753 roku gmina Hebronu wybrała go na swego wysłannika, szadara, czyli szeliach de-rabbanan. Zadaniem takich emisariuszy było zbieranie funduszy dla ubogich wspólnot Ziemi Izraela wśród gmin diaspory. Instytucja ta istniała od wieków i była dla Jerozolimy, Hebronu, Safedu i Tyberiady sprawą przetrwania. Wysłannik musiał być uczonym, by zdobyć szacunek gmin, kaznodzieją, by poruszać serca, i dyplomatą, by poradzić sobie z rywalizacją między miastami Ziemi Izraela i lokalnymi przywódcami.

Dwie wielkie podróże

Pierwsza misja Chidy trwała od 1753 do 1758 roku i zaprowadziła go do Włoch, Niemiec, Niderlandów, Francji i Anglii. Druga, rozpoczęta w 1773 roku, wiodła przez Egipt i Tunezję do Włoch, a następnie znów do Francji i Niderlandów. W trakcie podróży odwiedzał zarówno wielkie, zamożne gminy, jak Amsterdam czy Livorno, jak i niewielkie wspólnoty, w których jego przybycie było wydarzeniem. Wygłaszał kazania, rozstrzygał spory halachiczne, spotykał się z uczonymi, a jego reputacja rosła z każdym rokiem.

Misja nie zawsze przebiegała gładko. Gminy diaspory miały własne potrzeby i nie zawsze chętnie dzieliły się pieniędzmi z odległym Hebronem, a wysłannicy różnych miast Ziemi Izraela rywalizowali ze sobą o te same źródła wsparcia. Zdarzało się, że miejscowi przywódcy podejrzewali emisariuszy o nadużycia albo traktowali ich z wyniosłością, której jerozolimski uczony nie potrafił znieść w milczeniu. Chida skarżył się na takie przyjęcia, ale zarazem z wdzięcznością odnotowywał gościnność ludzi, którzy otwierali przed nim domy i księgozbiory. Długie miesiące spędzone w drodze ukształtowały jego spojrzenie na żydowski świat jako na sieć powiązań, w której księgi wędrowały razem z ludźmi, a wiedza o nich była rozproszona po wielu miejscach.

Podróże dały mu również coś, czego nie mógł znaleźć w Jerozolimie: dostęp do książek i rękopisów. Gminy diaspory przechowywały zbiory, które w Ziemi Izraela były nieznane, a w kilku miastach Europy istniały biblioteki chrześcijańskie z bogatymi kolekcjami hebraików. Chida korzystał z każdej okazji, by je oglądać. Przeglądał rękopisy, notował tytuły, nazwiska autorów, początki tekstów i uwagi o ich stanie. Z tych notatek wyrosło jego najważniejsze dzieło bibliograficzne.

Po zakończeniu drugiej misji, w 1778 roku, Chida nie wrócił do Ziemi Izraela, lecz osiadł w Livorno, gdzie mieszkał aż do śmierci w 1806 roku. Toskański port był wówczas jednym z najważniejszych ośrodków hebrajskiego drukarstwa, co dla autora, który pisał bez przerwy i chciał widzieć swoje książki w druku, miało ogromne znaczenie. W Livorno powstała i ukazała się większość jego dzieł, a lokalna gmina otaczała go czcią jako żyjącego autorytetu. W 1960 roku jego szczątki zostały przeniesione do Jerozolimy.

Ma'agal Tow, dziennik wysłannika

O podróżach Chidy wiemy wiele dzięki jego dziennikowi zatytułowanemu Ma'agal Tow, „Dobra droga” albo „Dobry krąg”. To tekst wyjątkowy w literaturze rabinicznej tej epoki. Chida notował w nim nie tylko spotkania z uczonymi i rozmowy o książkach, ale także trudy podróży, zatargi z przywódcami gmin, wrażenia z obcych miast, kontakty z chrześcijanami. Opisywał kłopoty z przewoźnikami, opóźnienia, choroby, ale też zachwyt nad bogactwem niektórych bibliotek.

Szczególnie cenne są fragmenty dotyczące jego pobytu w Paryżu, gdzie mógł oglądać hebrajskie rękopisy przechowywane w bibliotece królewskiej. Chida zapisywał tytuły i uwagi o tekstach, które były mu wcześniej znane jedynie z cytatów, i z wyraźną satysfakcją odnotowywał odkrycie dzieł uważanych za zaginione. Dziennik pokazuje go jako człowieka o nienasyconej ciekawości, który w każdym mieście szukał przede wszystkim książek, a dopiero potem pieniędzy dla Hebronu, choć obu obowiązków dopełniał sumiennie.

Ma'agal Tow nie był przeznaczony do druku w formie, w jakiej powstał. Fragmenty publikowano w XIX wieku, a pełne wydanie przygotował w pierwszej połowie XX wieku bibliograf Aron Freimann. Dla historyków życia żydowskiego w XVIII wieku stał się on jednym z najważniejszych źródeł, ukazujących stosunki między gminami, ich obyczaje i różnorodność świata, który z perspektywy Jerozolimy wyglądał na jedną diasporę, a w rzeczywistości składał się z wielu odrębnych kultur.

Katalog wielkich

Szem ha-Gedolim, „Imię wielkich”, ukazał się w Livorno w dwóch częściach: pierwsza w 1774 roku, druga w 1786 roku. Dzieło składa się z dwóch działów. Pierwszy, poświęcony autorom, zawiera alfabetycznie ułożone hasła o uczonych od czasów gaonów do współczesności Chidy, z informacjami o ich życiu, nauczycielach, uczniach i dziełach. Drugi, poświęcony księgom, wylicza tytuły z krótkimi uwagami o treści, autorstwie, wydaniach i rękopisach. Razem tworzą coś, czego literatura hebrajska wcześniej nie miała w takiej skali: przewodnik po całym piśmiennictwie rabinicznym.

Wcześniej istniały oczywiście listy ksiąg i kroniki uczonych, a w XVII wieku Szabtaj Bass wydał w Amsterdamie bibliografię Siftej Jeszenim. Chida znał te prace i z nich korzystał, ale jego katalog różnił się od nich charakterem. Nie był suchym spisem tytułów, lecz zbiorem opowieści, ocen i wiadomości zebranych osobiście, często z autopsji rękopisu. Hasła Szem ha-Gedolim zawierają anegdoty, legendy o świętości autorów, uwagi o tym, które dzieła są autentyczne, a które przypisano im później, a także informacje o rękopisach, które Chida widział w konkretnych bibliotekach.

Kabaliści w katalogu

Dla historii kabały Szem ha-Gedolim ma szczególne znaczenie, ponieważ Chida, sam kabalista, poświęcał uwagę autorom mistycznym z wyczuciem, którego brakowało wielu późniejszym bibliografom. W hasłach o mistrzach z Safedu, o komentatorach Zoharu, o uczniach Izaaka Lurii i o autorach traktatów o modlitwie zebrał informacje, które w innych źródłach są rozproszone albo w ogóle nie występują. Zapisywał, kto był czyim uczniem, które pisma krążyły w rękopisach, w jakich redakcjach przekazano nauki Lurii, gdzie przechowywano autografy. Dla współczesnych badaczy to często punkt wyjścia do rekonstrukcji historii tekstów.

Chida był jednak także człowiekiem swojej tradycji, a nie neutralnym naukowcem w nowoczesnym sensie. Przyjmował wiele legend o cudach i objawieniach jako fakty, opisywał świętych mężów z czcią właściwą hagiografii i rzadko kwestionował tradycyjne atrybucje dzieł o wielkim autorytecie. Zarazem potrafił być krytyczny: zauważał błędy kopistów, wskazywał, że niektóre teksty przypisane sławnym autorom są w rzeczywistości późniejsze, i zwracał uwagę na różnice między wersjami tego samego dzieła. Ta mieszanka czci i krytycyzmu sprawia, że Szem ha-Gedolim jest zarazem źródłem historycznym i świadectwem tego, jak sam świat rabiniczny w XVIII wieku rozumiał swoją przeszłość.

Wobec autorów podejrzanych o sabbatianizm Chida zachowywał ostrożność. Po sporach, które w jego czasach wstrząsały gminami, kwestia, czy dany kabalista był prawowierny, miała wymiar nie tylko historyczny, ale również praktyczny: decydowała o tym, czy jego książki można czytać i drukować. Chida nie poświęcał tym sprawom wiele miejsca, ale tam, gdzie pisał o kontrowersyjnych postaciach, robił to z wyraźną intencją ostrzeżenia czytelnika. Bibliografia stawała się w jego rękach także narzędziem rozeznania: wskazywała, którym księgom można zaufać, i budowała obraz tradycji jako łańcucha prawowiernych nauczycieli, w którym nie było miejsca dla odstępców.

Bibliograf jako strażnik pamięci

Obok Szem ha-Gedolim Chida napisał dziesiątki innych dzieł, od komentarzy halachicznych, takich jak Birkej Josef, przez zbiory responsów i kazań, po leksykon pojęć mistycznych i agadycznych Midbar Kedemot. Wiele z nich jest do dziś czytanych i przedrukowywanych. To jednak katalog autorów i ksiąg zapewnił mu wyjątkowe miejsce w historii kultury żydowskiej. Kolejne pokolenia bibliografów, od autorów XIX-wiecznych katalogów po współczesnych badaczy, sięgały do jego haseł, uzupełniały je i poprawiały, ale nie mogły ich pominąć. Dzieło było w XIX wieku wielokrotnie wznawiane, a kolejni wydawcy opatrywali je przypisami i uzupełnieniami, tak że w niektórych edycjach głos Chidy przeplata się z głosami jego późniejszych czytelników, poprawiających daty i dopisujących nowe tytuły. Jego biografię i dorobek szczegółowo opracował w XX wieku Meir Benayahu, którego monografia pozostaje podstawowym studium o Chidzie.

Postać Chidy pokazuje, jak w osiemnastowiecznym świecie żydowskim pobożność kabalistyczna i zamiłowanie do książek mogły się splatać w jednym człowieku. Wysłannik, który przemierzał morza, by zbierać pieniądze dla ubogich Hebronu, gromadził przy okazji wiedzę o całym piśmiennictwie swojego narodu, a pobyty w obcych miastach zamieniał w kwerendy biblioteczne. Jego katalog jest śladem tej podwójnej misji: pomocy dla żyjących wspólnot i troski o pamięć uczonych, których dzieła groziło zapomnienie. W tym sensie Szem ha-Gedolim było także aktem religijnym, wyrazem przekonania, że imiona mędrców i tytuły ich ksiąg należą do dziedzictwa, które trzeba zachować z tą samą starannością co tekst Tory.